Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 września 2018

Katastrofa samolotu MiG 29 poważnym znakiem zapytania o stan naszego lotnictwa?


fot 16p, Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Katastrofa samolotu Mig 29 jest poważnym znakiem zapytania o stan naszego lotnictwa. Eksploatujemy trzy typy samolotów bojowych – F16, Su-22 i MiG 29. Egzemplarze radzieckie są starsze od amerykańskich, dużą część samolotów MiG 29 pozyskaliśmy z Republiki Czeskiej i Republiki Federalnej Niemiec jako konstrukcje używane. Do tej pory – dzięki pracy całych zespołów doskonałych fachowców, nie było żadnego wypadku. Ten, który się wydarzył – to dowód na to, jak doskonałą konstrukcją jest ten radziecki samolot, pilot przeżył, chociaż samolot uderzył w ziemię… Ponieważ nastąpiło to w ostatniej fazie lotu – przyziemienia, było to wyjątkowo niebezpieczne. Na szczęście pilot przeżył, chociaż wiadomo że ma obrażenia.

Zanim będzie zbadana przyczyna katastrofy minie trochę czasu, jednak trzeba sobie zadać pytanie generalne o stan naszego lotnictwa – ponieważ od jego możliwości bojowych w naszych warunkach zależy bardzo wiele, żeby nie powiedzieć, że prawie wszystko. Dzisiaj – to nie będzie przesadą – jedyną siłą uderzeniową naszych sił zbrojnych, którą możemy skutecznie zaatakować przeciwnika na dystansie powyżej 30-40 km są samoloty F-16. Samoloty Su-22 to piękne, wspaniałe i w swoim czasie bardzo groźne maszyny – miały służyć jako samoloty wsparcia w rejonach przełamania frontu, niszcząc mosty, przeprawy itp. Ubogo wyposażone elektronicznie (nawet jak na czasy swojej świetności) miały i mają nadal jedną wielką zaletę – potężny udźwig. Dzisiaj to zdaje się jedyne samoloty zdolne do przenoszenia krajowych bomb kasetowych, to bardzo groźna i skuteczna broń. Jednak nie można mieć żadnych złudzeń, ten samolot nie nadaje się dzisiaj na konflikt pełnoskalowy. Może wykonywać ograniczone misje, najlepiej ze wsparciem maszyn myśliwskich – jednak to nie jest samolot, który przetrwa na współczesnym polu walki jakąkolwiek misję. Jego największą zaletą jest dzisiaj to, że utrzymuje stany etatowe w lotnictwie oraz jest fenomenem na pokazach lotniczych państw NATO. To piękna maszyn, ze zmienną geometrią skrzydeł – bardzo, ale to naprawdę bardzo głośna, bardziej głośna, niż można to sobie wyobrazić. Jest to bardzo efektowne i podoba się widzom. Im szybciej te maszyny będą zastąpione np. przez używane F-16, którymi można jeszcze chwilę polatać, tym lepiej. 

MiG-29 to wybitna konstrukcja, bazująca na centropłacie spawanym ze specjalnych stopów z wykorzystaniem tytanu – ze skrzydłami pasmowymi (charakterystyki aerodynamiczne). Mocne silniki RD-33 (РД-33 – konstrukcji ОАО «Климов»), niestety „dymiące” dają samolotowi odpowiednią ilość mocy. Uzbrojenie myśliwskie było wystarczające. Dzisiaj te rakiety, nawet w partii kupionej niedawno na Ukrainie, to dużo poniżej standardu w NATO, mówimy o poprzedniej epoce. Można tym walczyć, ale nie na pierwszej linii. Modernizować się tego łatwo nie da, ponieważ to bardzo kosztowne, a te samoloty nie są przyszłościowe w naszych realiach politycznych. Głównie ze względu na brak dostępu do części zamiennych i wsparcia technicznego producenta. Kluczem są wspomniane silniki, te w naszych samolotach są z początku rozwoju linii konstrukcyjnej – to doskonała konstrukcja, okupiona ograniczoną żywotnością. Wymagają remontów i wymiany po stosunkowo krótkim czasie nalotu. Jedyny producent takich silników jest w Rosji. Niestety z powodów politycznych nie mamy dostępu do ich oferty, a nawet jak była przedstawiana w ostatnich latach, to koszty zakupu były niebotyczne. To znaczy, coś takiego jak silnik do odrzutowca w ogóle nie jest tanie, ale w tym przypadku miało ceny praktycznie zaporowe. Takie jest prawo monopolisty. 

Jeszcze kilka lat temu, w polskiej prasie fachowej, można było zobaczyć reklamy – nawet całostronicowe rosyjskich przedsiębiorstw oferujących kompleksową modernizację tych maszyn, dostawę najnowszej awioniki, oczywiście silników – w nowych doskonałych wersjach pieczołowicie rozwijanych przez długie lata. Niestety dzisiaj to jest poza naszym zasięgiem, a kupowanie uzbrojenia do głównego oręża polskiego lotnictwa – bo, to te samoloty mają służyć do obrony powietrznej kraju – u potencjalnego przeciwnika, jest najdelikatniej mówiąc trudne politycznie i wątpliwe intelektualnie. 

Z powyższych powodów, w Polsce rozwinięto zaplecze techniczne, umożliwiające stałe utrzymanie tych maszyn w gotowości bojowej, potrafimy sami dokonywać przeglądów i napraw silników, płatowca, nawet oferowaliśmy Bułgarii możliwość skorzystania z naszego wsparcia i technologii. Ta oferta była przyczyną kryzysu politycznego w tym kraju. W konsekwencji mamy maszyny, których wartość bojowa jest minimalna przez przestarzałe uzbrojenie – technologicznie sprzed 30 lat. Ich resursy są ograniczone, co więcej starzeją się z każdym rokiem, a do tego jest kilka zakładów i uczelni, które żyją z podtrzymywania ich jako takich zdolności do działania.

Utrzymywanie tych maszyn konstrukcji i produkcji ZSRR, bez wsparcia technicznego, części zamiennych i innej pomocy ze strony producentów samolotów i podzespołów, to dowód na to że mamy bardzo zdolnych inżynierów i mechaników magików, którzy potrafią zdziałać cuda. To pierwsze zdarzenie tak poważne z samolotem MiG-29, przez prawie 30 lat eksploatacji nie było żadnego wypadku. 

Jednak ta formuła już się wyczerpała. Dzisiaj samolot się kupuje, wraz z pakietem wsparcia i modernizacji oferowanym przez producenta, który rozwijając konstrukcję – oferuje swoim klientom możliwość wyposażania ich w coraz nowsze i doskonalsze uzbrojenie. Jak i głębsze modernizacje np. poprzez wymianę silnika na inny typ – innego producenta. W przypadku samolotów F-16 okazało się, że ma to bardzo duże znaczenie, bo silniki jednego z dwóch dominujących amerykańskich producentów są zdecydowanie wygodniejsze w eksploatacji. Posiadanie około 30 samolotów, które mają niską zdolność bojową, po prostu się starzeją – i są ryzykiem dla pilotów, nie jest odpowiedzią na problem zapewnienia środków obrony powietrznej dla naszego kraju. Nie jesteśmy bogaci, ale kupienie drugiej 50-tki nowych samolotów zachodnich, nie wykracza poza nasze możliwości, a odejście od konstrukcji radzieckich byłoby rewolucją, której nasze Siły Powietrzne potrzebują. Należy sobie uświadomić, że tu nie chodzi o etaty, miejsca pracy w przemyśle i klepanie młotkami starych „migów”, czy „suczek”, tylko o zapewnienie maksimum efektywności w zadaniach obronnych. Dlatego lotnictwo MUSIMY MIEĆ NAJLEPSZE JAK SIĘ TYLKO DA I JAK TO TYLKO JEST MOŻLIWE.

Zakup nowych maszyn to konieczność, również trzeba szkolić więcej pilotów i szkolić ich lepiej – bardziej intensywnie. Generalnie, co może zdziwić wielu czytelników, coś takiego jak wypadek samolotu myśliwskiego, po prostu jest wliczony w ryzyko tej branży. Wiadomo, że robione jest wszystko dla zapewnienia bezpieczeństwa, jednak specyfika walki myśliwskiej, to dobrowolne, celowe i zamierzone wchodzenie w ekstrema. Piloci myśliwców są szkoleni – z zasady – takie są cele – do podejmowania wręcz niemożliwego ryzyka. Walka manewrowa na nowoczesnym myśliwcu, a akurat MiG 29 się do tego DOSKONALE nadaje, to wielkie obciążenie dla płatowca i pilota. Przeciętny człowiek, nawet jeżeli miałby stosowny kombinezon, prawie na pewno by zemdlał przy średnio intensywnych i klasycznych figurach akrobatycznych. Przeciążenia jakim poddawany jest organizm pilota są ekstremalne. Wymagania stawiane tym dzielnym ludziom są olbrzymie, ryzyko jakie ponoszą – w trakcie ćwiczeń jest GIGANTYCZNE. Jeżeli w wyniku ćwiczeń, które są realizowane na krawędzi możliwości technicznych maszyny i przy skrajnym wyczerpaniu pilota – dojdzie do wypadku, to po prostu jest wliczone w ryzyko tej profesji. Myśliwce mogą ulegać wypadkom, ponieważ służą do zadań ekstremalnych, jeżeli w trakcie ćwiczenia coś się zdarzy, a nie łatwo o tragedię przy locie nisko lub po prostu w wyniku błędu człowieka. Nie ma co z tego robić zagadnienia. Inaczej jest oczywiście w lotnictwie transportowym. Z powyższych względów – ci wspaniali ludzie, kwiat naszego lotnictwa – zasługują na najlepsze maszyny, jakie tylko możemy im zapewnić.

W całej sprawie, tego smutnego zdarzenia wielkie zdziwienie budzi fakt, że pilota znaleziono dopiero po około 3 godzinach, a był ok. 10 km od bazy! Mówimy o sytuacji podejścia do lotniska, gdzie w pobliżu są specjalistyczne śmigłowce ratunkowe, mające teoretycznie służyć do działań ratowniczych w dowolnych warunkach atmosferycznych i w strefie działań wojennych. Dlaczego więc pilota znaleźli leśnicy, czy strażacy? Kiedyś w bazach lotniczych, to dowódca bazy decydował o lotach maszyn ratowniczych, co więcej były specjalne naziemne grupy poszukiwawcze – wyszkolone do poszukiwania ofiar wypadków powietrznych i wstępnego zabezpieczania miejsca  katastrofy.  Oczywiście bardzo dobrze, że strażacy i leśnicy byli i pomogli – wielka chwała tym wspaniałym ludziom, którzy swoim poświęceniem i wysiłkiem już nie jeden raz zasłużyli na szacunek i wdzięczność Narodu.

Jednak to jest wojsko, ono musi mieć możliwość ratowania własnych pilotów ze strąconych maszyn – ZA LINIĄ FRONTU! Jak ta sytuacja działa na morale pilotów, jeżeli 15 minut lotu śmigłowcem od bazy – nie są w stanie podjąć lotnika? Każdy fotel wyrzucany ma odpowiednią sygnalizację radiową swojego położenia. KILKA LAT TEMU UWOLNIONO SPECJALNE CZĘSTOTLIWOŚCI WYKORZYSTYWANE PRZEZ APARATURĘ ALARMOWĄ- ŁĄCZĄCĄ SIĘ PRZEZ SATELITY. Właśnie dlatego to tak wiele kosztuje, że ma ratować życie człowieka, którego szkolenie kosztowało kilkadziesiąt milionów Złotych. Piloci myśliwców są bezcenni, właśnie przez procesy szkoleń, które trwają długo, poza tym do tego trzeba mieć talent, w tym po prostu się nie bać ryzykować życia. Jeżeli więc nie potrafimy, czy nie mamy zdolności do działania w rejonie własnej bazy, w czasach pokoju – bo był niski pułap chmur, to co w przypadku konfliktu? Jak spadnie samolot nad naszym terytorium to może ludzie pomogą? Jakoś tam będzie? Swoją drogą, to dobrze że nie było zimno, bo pilot mógłby nie przeżyć.

Mamy bogatą historię wypadków lotniczych, które przez ostatnie lata bardzo wiele zmieniły w naszych Siłach Powietrznych, coś takiego jak wypadek samolotu z kadrą dowódczą prawie wszystkich jednostek lotniczych – to fenomen, a u nas się wydarzył. Coś takiego jak wpadek samolotu Prezydenta państwa z nim na pokładzie, to również zdarzenie prawie niemożliwe, ale u nas się wydarzył… No, a śmigłowce jak mówił zdaje się pan wiceminister od obrony, nie są priorytetem? Jeżeli tak źle jest na lądzie, to lepiej nie myśleć, co jest na morzu, gdzie – do odpowiednich działań zobowiązują nas stosowne konwencje i umowy. Poza tym to wstyd, że 38 mln kraj, nie ma kilku śmigłowców ratowniczych, zdolnych do działania na terenie całego kraju, o każdej porze dnia i nocy, bez względu na warunki atmosferyczne. Takie maszyny można kupić, wdrożyć procedury – przeszczepiając najlepsze zachodnie wzorce. Dlaczego się tego nie robi? Dlaczego ryzykuje się życiem polskich Żołnierzy? Jak pilot idący w bój – na śmierć i życie, ma się czuć jeżeli wie, że nie ma szans na żadną realną pomoc w razie negatywnego wyniku walki lub wypadku? Co z morale Żołnierzy? Co z emocjami ich rodzin?

O tym na ile nam wystarczy lotnictwa w przypadku konfliktu z Federacją Rosyjską mówił niedawno jeden z generałów. Jakieś wnioski? Wiadomo, że to co lata – może spadać. Tylko, że my nie mamy ani silnego lotnictwa, ani wcale obrony przeciwlotniczej, nie mówiąc już o przeciwrakietowej. Jeżeli do tego nie mamy możliwości ratowania pilotów…

Bezpieczeństwo naszych Żołnierzy ZAWSZE musi być najwyższym priorytetem i bez kompromisów. Uzbrojenie to narzędzie pracy Żołnierzy, nie może zagrażać ich życiu, nie może tworzyć dodatkowego ryzyka! Poza tym jest jeszcze kwestia ubezpieczenia Żołnierzy od wypadków i ich następstw. Jeżeli po takim wypadku człowiek ma uszkodzony kręgosłup, albo np. pośliźnie się wychodząc z Rosomaka i upadając wybije sobie zęby – to kto mu zapłaci rekonwalescencję, leczenie i jak trzeba rentę? 

Ze względu na generalnie porażająco stary stan sprzętu wojskowego w Wojsku Polskim, Żołnierze powinni mieć dodatkowe, specjalne ubezpieczenie, właśnie od skutków wad uzbrojenia i innych urządzeń, którymi się posługują – wynikających z ich stanu technicznego. Ten samolot, który się rozbił, chyba był starszy od pilota, który nim leciał… Co mają powiedzieć Marynarze na muzealnych okrętach podwodnych? To jest dopiero praca w warunkach wysokiego ryzyka! Jeżeli wymagamy od tych wszystkich wspaniałych ludzi i ich rodzin, żeby codziennie liczyli się z ryzykiem śmierci lub kalectwa, to należy przynajmniej ich zabezpieczyć finansowo. Należy postulować wykupienie polis na życie, jak również stworzenie specjalnego podsystemu dodatkowych ubezpieczeń dla Żołnierzy, pokrywających koszty wynikające z wypadków spowodowanych złym stanem technicznym sprzętu wojskowego. 

Tags: , , , , , ,

24 komentarze “Katastrofa samolotu MiG 29 poważnym znakiem zapytania o stan naszego lotnictwa?”

  1. Ed
    20 grudnia 2017 at 05:20

    Wojsko, które nie jest w stanie znaleźć swojego własnego pilot 10 km od bazy, nie daje rękojmi obrony kraju. Czyli Macierewicz ma rację mówiąc, że nie możemy się obronić?

  2. Inicjator
    20 grudnia 2017 at 05:47

    Słuszny tekst.

    W krótkich zdaniach podsumowuje stan naszej TECHNOLOGII wojskowej, gdzie obowiązuje zasada, że JAKOŚ TAM BĘDZIE …

    Bo technologia ta, to nie tylko sprzęt i osprzęt, ale też i ludzie: ich wiedza, umiejętności i NAWYKI, niekiedy złe, bo o[arte na tym: JAKOŚ TAM BĘDZIE i że znowu UDAŁO SIĘ WYLĄDOWAĆ lub UDAŁO SIĘ WYNURZYĆ …

    Jednym słowem: w wojsku służą sami ryzykanci albo KAMIKADZE.

    Dlatego propozycje Autora są bardzo słuszne.

    Poza tym i tak dziwne jest, że jak na Nadwiślańskie Macondo jeszcze gdzieniegdzie coś funkcjonuje.

    Zwróćmy uwagę, że ten MiG-29 jednak WYSTARTOWAŁ i LECIAŁ …

    A że spadł, a było już ciemno?

    Sorry, taki mamy klimat …

    Amen.

  3. ppłk. pil. dypl.
    20 grudnia 2017 at 05:59

    To dowód na to jak niesamowicie wytrzymałe są te samoloty, to doskonałe konstrukcje zadziwiające swoimi możliwościami lotnymi – w walce manewrowej Mig 29 chociaż nie ma Fly-by-Wire – w tej starej wersji, kładzie F-16 na łopatki i robi z niego zbite dupsko… Najnowsze wersje tych samolotów to najlepsze myśliwce świata pod względem stosunku możliwej uzyteczności do ceny. Popatrzcie samolot z lat 70 – tych nadal jest doskonałą bronią. Poza tym są piękne, to piękne samoloty…

    • bob
      20 grudnia 2017 at 09:27

      jeżeli najnowsze migi są najlepsze to dlaczego Rosjanie wolą kupować suchoje? Ponadto w konfliktach zbrojnych ostatnich 30 lat F 16 zestrzeliły kilkanaście Migów 29 a migi nie zestrzeliły ani jednego F 16.

      • wlodek
        20 grudnia 2017 at 14:14

        Bob,dlaczego kłamiesz? Mig 29 to konstrukcja z lat 70,a obecne SU w tym i 25 ,to nowa generacja nie mająca odpowiedników w NATO.Znasz angielski to czytaj Biuletyny Departamentu Obrony USA!Ty chciałbyś żeby nasi lotnicy latali na drzwiach od stodoły ,tylko żeby były produkowane w USA!A Mig 29 od 20 lat nie miał awarii,a F 16?

      • bob
        20 grudnia 2017 at 21:42

        włodek, jak mig 29 nie miał od dwudziestu lat awarii jeżeli w Rosji migi te spadały jak ulęgałki. Rosjanie zastępują Migi 29 głównie samolotami Su 35. Nowe Migi 29 w rosyjskim lotnictwie to te, które zwróciła Algieria plus kilkanaście w wersji pokładowej(dwa Migi 29 rozbiły się jakiś rok temu podczas manewru lądowania na rosyjskim lotniskowcu Kuźniecow na Morzu Śródziemnym).

  4. Ja Pułkownik
    20 grudnia 2017 at 06:22

    To piękne samoloty. Nie wiem czy wiecie państwo, że jak je kupiliśmy to był prawdziwy offset. Bo za jednego Miga my dostarczaliśmy do ZSRR kilka An 28. Wszyscy na tym zyskiwali i wszystkim się opłacało… A żeby mieć dolary na F-16 eksportujemy krasnale i myjemy klible !!!!

    • bob
      20 grudnia 2017 at 09:42

      Jeżeli chcemy prowadzić serwis samolotów to jedyną opcją jest szwedzki Gripen. Co prawda to samolot gorszy niż F 16 ale i tak lepszy niż Mig 29 i Su 22. Biorąc jednak pod uwagę rozbudowaną rosyjska obronę plot, która ma w zasięgu pół Polski chyba już teraz powinniśmy postawić na F 35. Drogi i nie ma szans na serwis przez polskie podmioty ale już kilka takich samolotów poprzez zniszczenie systemu opl przeciwnika jest w stanie otworzyć drogę F 16.

      • wlodek
        20 grudnia 2017 at 12:13

        Pilot,się nie katapultowal,konstrukcja”złomu” wytrzymała!A co by było z F16?.Ruski gniotsja no nie lamiotsja!

      • Miecław
        20 grudnia 2017 at 12:29

        @bob wylecz się wreszcie. Wiesz doskonale, że bez własnego przemysłu zbrojeniowego i własnych technologii, chociażby licencyjnych, każdy potencjalny konflikt zbrojny przegrywamy. To co proponujesz, to nic innego jak trwanie w republice bananowej. Mam tylko nadzieję, że polskie wojsko, nie ma tak ograniczonego myślenia jak twoje. Żaden Polak nigdy nie powinien być najemnikiem i to jeszcze we własnym kraju, dla obcych mocarstw.

  5. Wielka Polska Katolicka
    20 grudnia 2017 at 07:46

    Już dawno powinniśmy rozwalić ten ruski złom…

  6. Bior
    20 grudnia 2017 at 08:29

    Zastanawiające są te długie poszukiwania pilota i maszyny. Ciekawe czy ekipy powietrzne i naziemne maja do dyspozycji termowizję i noktowizję.

  7. 20 grudnia 2017 at 09:05

    WPK, na co czekasz, ciupag u nas dostatek, szkoda, że nie będzie gdzie to żelastwo przetopić, ot problem, ale od czego jest WPK.

  8. Wojciech
    20 grudnia 2017 at 10:24

    Mig-29 to najlepszy samolot świata. Spadł w wyniku niechlujstwa i zdemolowania polskiej armii. W sumie to małe piwo, w porównaniu ze wstydem Anglików. Za prawie 4 miliardy dolarów zbudowali wielki lotniskowiec, który już w próbnym rejsie zaczął nabierać wody i tonąć. Szkoda, że nie zatonął.

  9. Zbigniew
    20 grudnia 2017 at 13:43

    @Wszyscy
    Różne rzeczy tu napisaliście ale nie zauważyłem informacji o tym że “mińskie” migi o ile pamiętam w 2014r. miały “ukraiński” remont. A jak wygląda “ukraiński” remont jakiś czas temu przekonali się o ile pamiętam Czesi.
    Jak ktoś jest bliżej tematów żelastwa może pociągnie ten wątek bo to co tu czytam niczym się nie różni od komisji wszelkiej maści. Zamiast tego wielowątkowego bla bla bla od razu każdy z Was powinien w zależności od strony w którą został zmanipulowany:
    “brzoza”
    albo
    “zamach”
    Będzie zgodnie z narracją dla gawiedzi.

    • wlodek
      20 grudnia 2017 at 15:58

      A ty znasz 3 przyczynę? Podaj!Wszystkie części do MIG 29 od lat są kupowane na Upadlinie.Komu oni robią na złość,pilot się nie liczy.Jak amerykanie”wyjeba…” cenę na Patrioty,to nawet Bob milczy,tak będzie z gazem i ropą tylko teraz rosjanie”wyjeb..” cenę,!

      • Zbigniew
        21 grudnia 2017 at 08:00

        @wlodek
        Nie znam przyczyny stąd liczyłem że ktoś coś powie więcej kto wie więcej niż to co w “strawie dla gawiedzi” – zresztą niestrawnej strawie.
        Samolot jest “świetny. Po prostu bardzo dobra konstrukcja, nawet dużo “lepsza” od tych “nowoczesnych” i w kilku aspektach uproszczonych wariantów. Jak każde wytwór inżynierski ma swoje “fochy” ale nic co by było jakieś dramatyczne. Złego słowa nie powiem o pilocie. Zarówno wyszkoleniem jak i morale bo należy mieć świadomość że posadzenie maszyny zamiast katapultowania się wymaga wysokiego poczucia odpowiedzialności za życie innych. Polska to gęsto zaludniony kraj i prawdopodobieństwo że samolot bez pilota uderzy w domostwa i ludzi jest dużo większe niż choćby u sąsiadów. Oczywiście nie znam faktów ale spekuluję że właśnie z tego powodu sadzał maszynę.

    • bob
      20 grudnia 2017 at 22:00

      Nie ukraiński remont tylko kupiono na Ukrainie kilka silników do remontu w Polsce. Te mińskie migi natomiast przeszły nie tak dawno modernizację awioniki przy udziale firm z Izraela.

      • bardzo 6
        20 grudnia 2017 at 22:58

        Mimo wszystko to świetny samolot… Chciałbym żebyśmy umieli takie produkować

  10. Szpok
    21 grudnia 2017 at 02:46

    Jedno jest pewne, ,,polskie'” f-16 sa NAJlepsze bo fruwaja
    pod niebem Izraela czy f-16 izraelskie sa tak samo dobre jak polskie. Chyba nie bo jakos nie widac i nie slychac o doskonalosci f-16 z izraela.

  11. u2
    21 grudnia 2017 at 03:01

    Lotnictwo na 4 godziny….

  12. Inicjator
    21 grudnia 2017 at 05:14

    Nie znamy przyczyn katastrofy, czy też ZAMACHU …

    No bo skoro tu pilot przeżył lądując w PRYWATNYM lesie, to dlaczego zginęło 96 ludzi w Smoleńsku, mimo że były tam tylko POJEDYNCZE drzewa?

    Co z tezą b. Prezydenta Komorowskiego, że polski pilot może lecieć NAWET na drzwiach od stodoły?

    ŻYJEMY w Nadwiślańskim Macondo, gdzie panuje magia.

    Tam w Smoleńsku na lotnisku był jeden człowiek, co zaraz pociągiem wrócił do kraju, zjadłszy przedtem obiad.

    Teraz nie było go w Polsce i może dlatego pilot przeżył.

    Jak Macondo – to na całego.

    Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up