Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Osiołek trojański może zostać sam i ryczeć io, io, io!


 Iskandery w Kaliningradzie to odpowiedź na tarczę w Redzikowie i wojska NATO na flance wschodniej. Zresztą to nic nowego, tam od zawsze jest brygada rakietowa, tylko miała starsze pociski typu Toczka (też bardzo dobre). Mieliśmy takie w Ludowym Wojsku Polskim, niestety ten potencjał został zaprzepaszczony i bezpowrotnie stracony, mogliśmy razić na 100 km.

Iskandery w zależności od wersji, pokryją ogniem praktycznie całe terytorium Polski i niezły kawałek Europy, co jest w istocie najważniejsze, to to, że tymi rakietami można sięgnąć cieśnin duńskich. To dla nas punkt strategiczny, jeden atak taktyczną głowicą jądrową w to miejsce, uzależnia praktycznie całą pomoc dla Polski w trakcie konfliktu od szlaków lądowych przez Niemcy i Czechy. Logistyczne rozwinięcie wojsk mogłoby wówczas nastąpić przez porty holenderskie i włoskie, coś takiego jak transport przez Bałtyk w razie konfliktu pełnoskalowego z Rosją jest niemożliwy. Iskandery gwarantują Federacji Rosyjskiej absolutną dominację w zakresie taktycznej broni jądrowej w tym rejonie. Rakiety Kalibr służą do bezpośredniego rażenia precyzyjnego, dowiodły swojej nadzwyczajnej skuteczności w trakcie wojny w Syrii. Do tego dochodzą zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe S-300/400, które zapewniają Rosji bezpieczeństwo od napadu powietrznego. Mamy za mało samolotów, żeby przełamać ich obronę. Proszę pamiętać, że jeszcze jest uzbrojona po zęby Flota Bałtycka.

Pan Siergiej Ławrow w jednej z ostatnich wypowiedzi doskonale podsumował politykę ostatniego roku NATO, kiedy to nakręcono spiralę strachu przed stałymi rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami – wykorzystując okazję do posadowienia wojsk NATO na flance wschodniej. Jest również faktem to, że Rosja bardzo istotnie wzmacnia swój potencjał wojskowy na zachodzie kraju. Formowane są nowe związki taktyczne, wedle najlepszych wzorców radzieckich dywizji ciężkich z okresu największej potęgi ZSRR. To jest potencjał zdolny do przełamania oporu każdego przeciwnika, zwłaszcza przy wsparciu taktyczną bronią jądrową. Rosja nie ukrywa przed nikim, że jej użycie jest elementem jej doktryny wojskowej.

Niestety polityka Zachodu zmierza do nakręcania spirali napięcia w relacjach z Rosją, wielką nadzieją są pragmatyczni Niemcy, jednak w związku z problemami politycznymi w tym kraju, nie wiadomo czy będą w stanie przeciwstawić się amerykańskiej dominacji politycznej. Na pewno obecnie pani Merkel będzie miała słabszą pozycję w kraju, a przez to na arenie między narodowej. Stawia to pod znakami zapytania dialog w formacie normandzkim na rzecz pokoju na Ukrainie, jak również generalne zaangażowanie Unii Europejskiej na Wschodzie. Może się nagle okazać, że osiołek trojański może zostać sam i ryczeć io, io, io! Warto przeczytać książkę pana Stanisława Cat-Mackiewicza „Polityka Becka”. Proszę to zrobić, można ją kupić w sieci Internet, to niewielki koszt. Analogie błędów ówczesnej polityki zagranicznej Polski, do stanu do jakiego doszliśmy obecnie są tak jawne i widoczne, że nie da się im zaprzeczyć. Niestety jednak, pod pewnymi względami obecnie jest gorzej.

Stany Zjednoczone mają już problem w Azji, to co robi Korea Północna to oddziaływanie proxy – presja tak naprawdę ze strony Chin. Gdyby Pekin chciał, to w ciągu kilku dni spowodowałby, że Koreańczycy na Północy nie mieliby nawet kory z drzew na zupę. Ten kraj jest prawie zupełnie uzależniony gospodarczo od Chin (i Rosji). Drażnienie USA jest z perspektywy Chin bardzo ważne, ponieważ Amerykanie tracą twarz, przez naiwne pogadanki pana Donalda Trumpa, który daje się ponosić emocjom. Azjaci jego komunikaty odbierają jako wyraz słabości. W ten sposób Chiny podkopują pozycję USA u najważniejszego sojusznika – Japonii. Przy okazji, mogą skutecznie rozbudowywać swój potencjał wpływu na Morzu Południowochińskim. Wojny w Iraku i w Afganistanie pokazały, że USA wcale nie są tak silne, jak świat myślał. To jest już byłe supermocarstwo, nie ma amerykańskiej supremacji, są bilionowe długi za te wojny, kiedy supernowoczesne pociski rakietowe trafiały w stada kóz w górach Afganistanu.

To i inne sprawy powoduje, że USA nie są w stanie się zaangażować w sposób skuteczny na dwóch teatrach działań wojennych. Całe NATO bez USA jest w istocie sojuszem antagonistycznie nastawionych, chytrych egoistów. Poza tym jakby ktoś nie zauważył, to Zachód jest w poczwórnym kryzysie. Po pierwsze coś takiego jak wspólnota transatlantycka jest zanegowana przez pana Trumpa, co natychmiast wykorzystała pani Merkel – dla której polityczna emancypacja Niemiec spod amerykańskiej kurateli to cel najważniejszy jakiejkolwiek polityki. Po drugie sam Zachód ma problemy polityczne, Brexit, Katalonia, imigranci, w końcu kryzys polityczny w Niemczech i inne. Po trzecie kryzys ekonomiczny, klasa średnia na Zachodzie umiera, nie stać jej na posiadanie dzieci, a nawet jak je ma, to nie mogą znaleźć pracy, ponieważ chciwi kapitaliści i spekulanci wyeksportowali je do Chin i innych krajów Azji. Po czwarte wreszcie i to chyba najważniejsze, Zachód ma problem z tożsamością. Odejście od religii spowodowało pustkę, którą doskonale wykorzystali ci, którzy uruchomili procesy zapoczątkowane w 1968 roku. Dzisiaj zbieramy tego żniwo, mamy na Zachodzie kulturę, której fundamentem jest konsumpcjonizm. Jednak wraz z zakończeniem kolonializmu i imperializmu, nie ma już na niego tyle pieniędzy co kiedyś, a rozwój technologiczny nie nastąpił. Nie przyrasta tak, jak byśmy tego wszyscy oczekiwali.

Nie można wykluczyć scenariusza, że historia znowu ulegnie przyspieszeniu. Jeżeli w Niemczech dojdą do władzy siły polityczne, które kierując się czystym i zdrowym niemieckim pragmatyzmem będą dążyć do porozumienia z Rosją. To będzie oznaczać konsekwencje dla całego świata, ponieważ NATO stanie się nieaktualne. Podobnie jak Unia Europejska, która jest po prostu już głównie strefą niemieckiego eksportu.

Wracając do „Polityki Becka”, Cat-Mackiewicza, tam znajdziemy wszystkie odpowiedzi na pytania, których dzisiaj jeszcze boimy się głośno zadać. Nasza przyszłość zmierza w dokładnie tym samym kierunku, co po Monachium. Już od dawna tak naprawdę jesteśmy sami. Chociaż pod pewnymi względami, lepiej być samemu, niż być strefą buforową dla Zachodu. Osiołek trojański może zostać sam i ryczeć io, io, io! Wierzgać kopytkami, machać ogonem, nawet płakać. Nikogo to nie będzie interesowało, za to znajdą się tacy, którzy albo będą chcieli obić osła kijem, albo przestraszyć, jak i tacy, którzy będą chcieli zrobić z niego klej i salami…

Żyjemy w czasach, w których następuje modyfikacja paradygmatu ogólnego stosunków międzynarodowych, to się dzieje na naszych oczach. Niestety nasza klasa polityczna zachowuje się tak, jakbyśmy żyli po drugiej stronie lustra…

Tags: , , , , , , , , ,

23 komentarze “Osiołek trojański może zostać sam i ryczeć io, io, io!”

  1. Inicjator
    4 grudnia 2017 at 05:02

    Otrzeźwiający tekst na Świętej Barbary i zarazem początek tygodnia.

    Do analogii z sytuacją przedwojennego osamotnienia Polski, dodałbym kłopoty z transportem broni i amunicji w 1920 roku.

    Czesi i portowcy w Gdańsku – nie puszczali…

    Co by było dzisiaj, po “zatkaniu” Cieśnin Duńskich i NEUTRALNOŚCI NIemiec?

    Wnioski:

    1. Oprzytomnieć.

    2. Spojrzeć na mapę.

    3. Zacząć myśleć o interesie własnego Państwa i ludzi, co w nim mieszkają.

    • bob
      4 grudnia 2017 at 11:26

      Pewnie byłaby dostawa z Rumunii przez Ukrainę. Z drugiej strony Amerykanie budują w Polsce bazy logistyczne w których będzie rakiet i amunicji wystarczająco aby zadać armii rosyjskiej poważne straty. To uzbrojenie pasuje do naszych Krabów, F 16 a nawet Leopardów po modernizacji do wariantu PL. Zanim Rosjanie opanowaliby nasz kraj byliby tak osłabieni, że rosyjskiej granicy w Azji nie byłoby komu pilnować więc będą bać się ryzyka. A tam w azjatyckiej Rosji nawet nie musi iść profesjonalna armia aby zniszczyć ten kraj. Wystarczą zwykli ,,przedsiębiorczy“ mieszkańcy Azji Centralnej czy Chin aby przy współudziale lokalnej rosyjskiej administracji czy mafii ograbić spore połacie Rosji na skalę jakby przeszła tamtędy długotrwała wojna.

      • Bible Freak
        4 grudnia 2017 at 17:04

        A jak dostać się do Rumunii, przez Serbię, Grecję czy Turcję?

      • Bible Freak
        4 grudnia 2017 at 17:12

        Japończycy próbowali się dobrać do azjatyckiej Rosji i skończyło się to w 1939 pogromem 6 Armii Imperialnej nad Chałchin-Goł. Potem już się za bardzo bali.

        A Pan Robcio by chciał aby wojnę wygrały państwa Osi?

      • krzyk58
        4 grudnia 2017 at 18:01

        Мчались танки, ветер подымая,
        Наступала грозная броня.
        И летели наземь самураи,
        Под напором стали и огня.
        И летели наземь самураи,
        Под напором стали и огня.

        “Три танкиста” https://www.youtube.com/watch?v=W9_rL2aop7Y

      • bob
        5 grudnia 2017 at 22:47

        Tam w Rumunii też będzie sporo zgromadzonej broni na wypadek trudności z transportem przez inne państwa. W końcu Amerykanie mają tam bazę tarczy antyrakietowej i raczej nie są głupi aby nie pomyśleć wcześniej o zabezpieczeniu jej za pomocą porządnej siły militarnej.

  2. yossarian
    4 grudnia 2017 at 05:32

    Przeczytam wasz tekst rano i dostaje takiego poweru… że…. Miłego dnia…

  3. Qwett
    4 grudnia 2017 at 06:58

    Mocne, obserwatorowe…

  4. Bible Freak
    4 grudnia 2017 at 08:37

    Autor trochę przesadza. Do zatkania cieśnin duńskich wystarczy klika rakiet konwencjonalych. Parę osiadłych tankowców (na zatopienie jest za płytko) i tylko kajaki się przecisną.

    • bob
      4 grudnia 2017 at 11:29

      Naprawdę spora część rosyjskiej wymiany ze światem idzie przez cieśniny duńskie. Ich zablokowanie to katastrofa gospodarcza dla Rosji.

      • Bible Freak
        4 grudnia 2017 at 17:02

        Trochę logiki, Panie Robciu. Mowa o potencjalnym ostrym konflikcie podczas którego i tak nie przepuszczą tam rosyjskich statków.

    • bob
      5 grudnia 2017 at 22:51

      w razie ostrego konfliktu nikt nie pozwoli rosyjskim tankowcom na zbliżenie się do cieśnin nie mówiąc już o ich osadzeniu na płyciznach.

  5. krzyk58
    4 grudnia 2017 at 09:05

    Po czwarte wreszcie i to chyba najważniejsze, Zachód ma problem z tożsamością. Odejście od religii spowodowało pustkę, którą doskonale wykorzystali ci, którzy uruchomili procesy zapoczątkowane w 1968 roku.
    Dokładni, ‘ci” TO = szkoła frankfurcka,- marksizm kulturowy, – ‘nowa lewica”,spadkobiercy ideowi IV Międzynarodówki – trockiści.

  6. Wojciech
    4 grudnia 2017 at 10:45

    Rosyjski polityk Karaganow powiedział niedawno, że Rosja już nigdy nie będzie prowadzić wojny na swoim terytorium. Jak zwykle więc Polska będzie pierwszym polem bitwy, kolejnym będzie Europa. Po Londyn Paryż i Lizbonę. I miliony zabitych. W ciągu pierwszej pół godziny od amerykańskiego napadu z polski nie pozostanie śladu. Po co więc te fantastyczne rozważania o Iskanderach, Toczkach, cieśninach i innych abstrakcjach. Nie ma to żadnego sensu.

    • bob
      4 grudnia 2017 at 11:42

      Dla Rosjan zwłaszcza polityków terytorium Rosji to także Ukraina. A tak się składa, że Rosja prowadzi wojnę na tym terytorium. Więc Karaganow pomylił się. A gdyby Amerykanie postanowili napaść na Rosję to musieliby oni mieć pewność, że nie będzie odwetu na żadne z ich miast. Tak więc musieliby oni być pewni, że błyskawicznie zetrą Rosję z powierzchni ziemi. A że to nie jest możliwe więc nie ma najmniejszych szans na amerykański atak.

      • krzyk58
        4 grudnia 2017 at 18:57

        @bob “Dla Rosjan zwłaszcza polityków terytorium Rosji to także Ukraina .” No, BO jest… Ukraińcy( chachły czy Rusini) nieustannie wykorzystywani są od kilkuset lat przeciwko Rosji oraz Polsce. Polacy od kilkuset lat wykorzystywani są przeciwko Rosji. Sterującym jest ZACHÓD (także KK) i jego elity. Tak było, jest i będzie ZAWSZE. Czas się porozumieć i pojednać między Narodami Słowiańskimi i powiedzieć “WON” anglosyjonistom! (Kom. Franz – pod opinią podpisuję się)
        Musisz to wiedzieć(272)No i wielcy tego świata udowodnili o co chodziło z Ukrainą… będzie wstyd?
        https://www.youtube.com/watch?v=RcOOiv8r8AU

      • bob
        5 grudnia 2017 at 23:00

        krzyk, ale gdy Batory gromił moskiewską armię to właśnie Rzym przekonał go do zaprzestania wojny czym uratował Rosję. A Anglosasi to raczej byli po stronie Moskwy gdy Polska skutecznie blokowała dostęp Rosji do Bałtyku. Angielska Kompania Moskiewska z tego powodu miała problemy z handlem z Rosją.

  7. bob
    4 grudnia 2017 at 10:59

    Bronią atomową w Danię to naprawdę oznaczałoby wojnę Rosji przeciw Zachodowi. Wojnę, której Rosja wygrać nie może no chyba, że w sojuszu z Chinami. Ale w takim sojuszu to Rosja skończy tak jak Rzeczpospolita w sojuszu z carem Piotrem I przeciw Szwecji. Czyli głównie jako teren walki i aprowizacji obcych wojsk. Z drugiej strony tak naprawdę Rosja musi uzyskać kontrolę nad Danią jeżeli nie chce stracić ogromnych dochodów i wpływów politycznych. Przez Danię bowiem prowadzić będą korytarze do transportu nierosyjskich surowców energetycznych do Europy Centralno-Wschodniej. To już się dzieje. A gdy ruszy eksploatacja arktycznych złóż należących do Danii(Grenlandia) czy Norwegii będzie można mówić nawet o skandynawsko-rosyjskiej bitwie za Europę. Skandynawowie rozumieją to dobrze i zaczęli iść w ślady Rosji w dziedzinie zbrojeń. A biorąc pod uwagę ich bogactwo(PKB państw skandynawskich jest równy PKB Rosji) a także dostęp do najlepszych technologii militarnych to Rosja na pewno nie powinna ryzykować konfliktu militarnego z tym regionem. Ale także w relacjach z Polską Rosja ma związane ręce. Nawet gdyby wysłała pancerną armię na Warszawę to i tak zdążylibyśmy rozwalić infrastrukturę rury bałtyckiej. zwłaszcza na terytorium Niemiec(gazociąg Opal i Nordal przez około dwieście km idą kilkanaście km wzdłuż granicy z Polską i za pomocą Langust czy Krabów moglibyśmy go po prostu zaorać). A bez eksportu gazu do Europy Rosja po prostu głoduje albo co gorsze więdnie w uścisku chińskiego smoka. jeżeli chodzi o Iskandery to jeszcze gdy ich nie było kierownictwo ZSRR czując nadchodzącą klęskę zostawiło sobie w relacjach z Zachodem furtkę pozwalającą na utrzymanie zdolności do walki przeciw swoim satelitom, którzy coraz szybciej uniezależniali się od Moskwy. Temu miało służyć pozwolenie Moskwie na budowanie rakiet o zasięgu do 500 km. Tak więc Iskandery, będące dzieckiem tego porozumienia od początku miały służyć do walki przeciw Polsce jeszcze zanim jakakolwiek tarcza pojawiła się w natowskich planach. Inna sprawa, że Rosjanie oszukali zachód i jednak opracowali wersje tej rakiety o zasięgu większym niż 500 km. Tak więc czy byłaby u nas amerykańska tarcza czy nie to i tak bylibyśmy na ruskim celowniku bo po prostu jest to geopolitycznie państwo rywalizujące z nami w regionie. Amerykańska tarcza w pewnym sensie trafiła nam się jak ślepej kurze ziarno bo bez Ameryki nie bylibyśmy w stanie samodzielnie niwelować większy potencjał militarny Rosji. Obecność Ameryki w Polsce ale także w Rumunii, Szwecji, która ostatnio także kupiła Patrioty i co najważniejsze w Niemczech to gwarancja, że doczekamy w spokoju do definitywnego upadku państwa rosyjskiego. A to państwo posiadające ogromne zasoby surowcowe a jednocześnie umierające demograficzne ze złodziejską elitą nie ma żadnych szans na dogonienie nie tylko Zachodu ale i Azji i jest de facto skazane na obce wpływy. A wątpię aby zwłaszcza Chińczycy byli tak głupi aby pozwolić na modernizację Rosji. Zresztą nawet Niemcy poza dodatkiem surowcowym nie widzą Rosji w roli potęgi produkcyjnej czyli w roli niebezpiecznego konkurenta. Niemcy mają problem z azjatycką konkurencją ze strony Japonii, Korei Południowej czy Chin i naprawdę Rosja w tym charakterze to ostatnia rzecz, której potrzebują do szczęścia.

    • jerzyjj
      4 grudnia 2017 at 18:32

      DO BOB
      NA SZCZĘŚCIE PUTIN DO MYSLENIA W PRZECIWIEŃSTWIE DO CIEBIE UŻYWA SZARYCH KOMÓREK…

  8. 50-parolatek
    4 grudnia 2017 at 12:45

    Chmmm…
    – szczerze powiedziawszy, mając wybór pomiędzy Amikami, a “Rosjo-Niemcami” (czy odwrotnie), wybrałbym tych drugich…
    – po pierwszych już wiem, że oprócz wojny i totalnej zagłady, niczego więcej spodziewać się już nie mogę…

  9. wlodek
    4 grudnia 2017 at 12:46

    Bob,czego ty się podniecasz?W razie konfliktu z Rosją stajemy się”czarną dziurą”i żadne pustynne pułki które ponoszą ogromne straty bez wojny na polskich drogach a o Rumunach nie wspomnę,oni do tej pory płaczą po swojej armii pod Stalingradem!Ty się lepiej przygotuj na spotkanie z przyjacielskimi Ukraińcami,którzy wiedzą co może jeden kalach na bezbronnych Polaków!

  10. Mikolaj
    4 grudnia 2017 at 19:20

    Pytanie: Jest się czego bać?
    Odpowiedz: Bać sie nie ma potrzeby. Ale jest potrzeba aby sie obawiać..

    Pytanie: Będzie wojna między Rosją a Stanami?
    Odpowiedz: Wojny nie będzie.

    Pytanie: Rosjanie nie zaatakują?
    Odpowiedz: Rosjanom wojna nie jest potrzebna.

    Pytanie: A co im jest potrzebne?
    Odpowiedz: Nowoczesne technologie, tanie kredyty, wysokie ceny na ropę i gaz.

    Pytanie: A Stany?
    Odpowiedz: Stany mają za dużo do stracenia any zaczynać wojnę z Rosją. Popatrz na to bogactwo, które zgromadzili. Tego by sie nie dało odbudować.

    Pytanie: A my? Mamy się zbroić?
    Odpowiedz: Warto kupowć broń tylko produkowaną we własnych zakładach zbrojeniowych.

    Pytanie: A broń produkowana zagranicą?
    Odpowiedz: Strata pieniędzy i denerwowanie tych, którzy nam pożyczają pieniądze na łatanie budżetu.

    Pytanie: Czyli denerwowanie kogo?
    Odpowiedz: Państw Unii, które mają inne pomysły na wydatkowanie tych pieniędzy.

    Pytanie: A to, że wzmacniamy wschodnią flanke NATO nie jest ważne?
    Odpowiedz: Nie ma żadnej wschodniej flanki NATO. Tak jak nie ma Miedzymorza czy Trójmorza.

    Pytanie: Jak to nie ma wschodniej flanki NATO?
    Odpowiedz: Rosyjskie rakiety manewrujace są w stanie niszczyć wszystkie strategiczne cele w Europie bez potrzeby wysyłania tam swoich żołnierzy czy czołgów. Iskandery w Kaliningradzie nie straszą Polski bo u nas nie ma ważnych celów strategicznych. Ale za Odrą takie cele są.

    Pytanie: Czyli?
    Odpowiedz: Może być tak, że my mówimy, że chcemy bronić innych a właśiwie wystawiamy tych innch na cel.

    Pytanie: To czego mamy się obawiać?
    Odpowiedz: Tego, że państwa unijne i inne zaczną postrzegać Polskę jako państwo “niebezpieczne” i odbije się to na naszych “finansowych” relacjach.

    Pytanie: Da się coś zmienić?
    Odpowiedz: Jeżeli nikt nie jest w staie powstrzymać ministra obrony od jeżdzenia po swiecie z przesąłniem, że Rosja przechodzi do gorącej fazy w przygotowaniach ataku na Europę to oznacza, że państwo polskie samo siebie nie “kontroluje”. I może przejśći w gorącą fazę wewnętrznej “niestabilności”.

    Pytanie: Co oznacza faza wewnętrznej niestabilności?
    Odpowiedz: Po pierwsze, Polska jest taka a nie inna bo jako byłe państwo socjalistyczne została tak ukształtowana jako członek Unii. Są tego plusy i minusy. Jeżeli zeskoczymy z tego unijnego stołka na którym stoimy, albo z niego spadniemy, albo ktoś go nam wykopie spod nóg, to możemy znaleść się w nowej wewnętrznej i zewnętrznej “rzeczywistości”, która wcale nie musi być dla nas “przyjazna”.

    Pytanie: Podsumujmy.
    Odpowiedz: Nie bójmy sie, nie będzie wojny z sąsiadami. Ale warto ustabilizować rozdygotaną sytuację wewnątrz państawa.

    Pytanie: A co z powiedzeniem: “jak chcesz pokoju to szykuj sie do wojny”?
    Odpowiedz; Kto sieje wiatr ten zbiera burzę.

    • yossarian
      4 grudnia 2017 at 22:18

      Bardzo trafione…. bardzo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up