Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Czy nasza autorytarna demokracja przetrwa próbę geriatryczną?


 Dzieje się w naszej polityce wiele procesów, które jedynie muskamy w medialnym przekazie informacyjnym. Informacje o niektórych sprawach są cedzone przez usta rzeczników prasowych. Są również i tematy tabu, jednak jak się jest niemieckim publikatorem w Polsce i ma się dużo pieniędzy, to nie jest problemem nawet wyciągnięcie rzekomych informacji o stanie zdrowia najważniejszej osoby w państwie z rządowego szpitala. Przede wszystkim fotografowanie czyjegoś cierpienia należy uznać za naganne, nie ma znaczenia że dotyczy to osoby publicznej. Każdy ma prawo do prywatności, choroba to poważna rzecz i jeżeli się nie chce komuś współczuć to powinno się milczeć. To nakazuje przyzwoitość, jednak niestety nie dotyczy ona niektórych niemieckich publikatorów w naszym kraju.

Wystarczył jeden artykuł z sugestiami o stanie zdrowia pana prezesa i już sępy się rzuciły rozrywać schedę, chociaż prezes jeszcze nie umarł, wręcz przeciwnie jest w pełni sił. Jest mowa co najwyżej o zabiegu operacyjnym – rzekomo na kolanie. Od tego się nie umiera, jednak rzeczywiście każdy kto miał taki zabieg wie, że jest nieprzyjemny, a rekonwalescencja jest skomplikowana, trudna i co najgorsze długotrwała. Z punktu widzenia aktywnego polityka, taki stan rzeczy musiałby wymusić przeorganizowanie pracy, ze stacjonarnej w miejscu pracy, na stacjonarną w miejscu zamieszkania lub specjalnie do tego celu przystosowanym lokalu. To poważny problem dla człowieka jak i wyzwanie dla jego politycznego otoczenia. Zupełnie na poważnie – to można tylko współczuć, nikomu nie należy życzyć choroby.

Musimy się stopniowo oswajać z myślą, że pana prezesa może zabraknąć. Jeżeli byłby wyłączony – ograniczony w życiu publicznym i zawodowym przez konsekwencje zabiegu, to całe jego otoczenie odczułoby przedsmak tego, jak go zabraknie definitywnie. To się również przydarzy i jest kwestią raczej bliższego, niż długiego czasu. Chociaż zupełnie szczerze życzymy panu prezesowi długiego życia, w zdrowiu i szczęściu. To jednak nikt nie jest nieśmiertelny. 

Problemem prawicy, całego obozu dobrej zmiany jest to, że nie ma wyznaczonego mechanizmu wyłonienia następstwa do objęcia władzy po panu prezesie. Ponieważ oni rządzą, mają władzę nad krajem, to ten problem nie może być obojętny dla opinii publicznej. To problem nas wszystkich, czy to się nam podoba, czy nie podoba. W głównej partii nie ma nawet osoby nr 2! Poza tym żeby zostać liderem formacji politycznej trzeba mieć autorytet, a pan prezes – jakoś tak się stało – że zatroszczył się o to, żeby w pobliżu nie było innych rekinów.

Za to nie brakuje przystawek, gdzie jest wręcz przerost ambicji. Tutaj może być wyjątkowo ciekawie, w tym znaczeniu że politycy z partii przystawkowych już co najmniej raz pokazali panu prezesowi, że mają własne cele i są zdolni objąć przewodnictwo nad całym obozem. Mając własne logotypy partyjne są bardziej rozpoznawalni przez społeczeństw od członków głównej partii rządzącej. Jednak to nie jest atut z punktu widzenia członków największej partii dobrej zmiany, której aparat sam ma problem z następstwem i  nie chce słyszeć o żadnych przystawkach. 

Jeżeli przyjrzymy się temu środowisku, to nie ma tam widoków na bycie liderem przez kogokolwiek. Nawet jeżeli się porozumieją na zasadzie frakcji i stronnictw, to będzie walka równoważnych bloków o schedę. Jest jeszcze Prezydent, który ma bardzo silną pozycję, ponieważ jak zabraknie prezesa, nikt mu się nie przeciwstawi. Odmawiając podpisania ustaw, może spowodować, że rząd będzie musiał być mu posłuszny. W ten sposób mógłby zbudować swoją pozycję jako niekwestionowanego lidera całego środowiska. 

Trudny byłby okres chaosu tj. od momentu jak pan prezes przestanie być czynnym i rozgrywającym politykiem, do momentu aż ustali się nowy porządek. Biorąc pod uwagę układ sił wewnętrznych w partii rządzącej, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem byłoby stworzenie porozumienia kolegialnego, w którym siły poszczególnych frakcji byłyby zrównoważone. W takim układzie pan Prezydent byłby w najtrudniejszej pozycji, ponieważ byłby znowu na zewnątrz poza systemem władzy. Po tym jak go obecnie traktują, nie może mieć złudzeń – czego mu życzą.

Moment wielkiej próby się zbliża i jest przed nami, zobaczymy czy nasza autorytarna demokracja, oparta na autorytecie, który napompowano w sposób sztuczny – przetrwa próbę geriatryczną?  

Tags: , , , , , , ,

18 komentarzy “Czy nasza autorytarna demokracja przetrwa próbę geriatryczną?”

  1. Inicjator
    30 listopada 2017 at 05:36

    Dobry i zrównoważony tekst.

    Tylko że sprawy mogą potoczyć się również w gorszym kierunku.

    Władzę w PiS może objąć “zaburzony” układ pary: Minister od Obrony i Minister od Służb Specjalnych.

    Wówczas ruszy program “więzienie plus” dla przeciwników.

    Dla ludności pozostanie “jurta plus”.

    Amen.

  2. Eurypides
    30 listopada 2017 at 05:48

    Polsce grozi zamach stanu, oczywiście zakulisowy. Broszka i Adrian zostaną zmieceni przez hunwejbinów ojca dyrektora i jego nominatów z Antonim I Smoleńskim Wielkim na czele. Premierem zostanie Miś 🙂

  3. Rachwał
    30 listopada 2017 at 06:02

    Ciekawe jak by się zachowywał Duda gdyby prezesa zabrakło?

  4. Arkadiusz Szepkowski
    30 listopada 2017 at 06:06

    Niesłychanie potrzebne pytanie. Wadą wszystkich systemów quasi autorytarnych jest przerwanie stabilności władzy jak lider słabnie. Tak upadały Królestwa, tak upadały dyktatury, to już nas kiedyś spotkało jak Marszałek umarł i u władzy została banda niedojdów i pułkowników. Co będzie teraz? Myślicie że Antoni nie zawaha się sięgnąć po władze siłą ? np. Uzna że prezydent jest agentem Moskwy i go każe aresztować.

    • Pozytywnie zweryfikowany
      30 listopada 2017 at 06:58

      Antoni do spółki z Mariuszem przejmą PiS. Beate oszczedza bo to parawan, ale Adriana oskarżają o szpiegostwo i aresztują, powody utajnia. Przepisy ktore podpisal Adrian im na to pozwalają.

  5. Wernyhora
    30 listopada 2017 at 06:08

    Bardzo ciekawe pytanie. Osobiście bym się o to martwił jeszcze bardziej, ponieważ w okresie jak prezes byłby nawet tymczasowo wyłączony zaraz by bronili do niego dostępu i oświadczaliby wszem i wobec jego wolę poza salą chorych. Historia świata zna wiele takich przypadków. Poczynając od I-szych sekretarzy KC a na byłym marszałku Małopolski kończąc, który miał wypadek na nartach w Austrii. Ot wada naszej demokracji.

  6. Zbigniew
    30 listopada 2017 at 07:47

    Kluczowe pytanie najważniejsze: Co potem albo co zamiast. Bez alternatywy na zmianę SYSTEMU “wysadzanie” obecnego możliwie stabilnego stanu może być li tylko kluczowym dowodem na psychiczną chorobę “wysadzającego”. Samo “chcieć” jak u “łoj w pozycji” to troche za mało bo przecież każdy złodziej i idiota dla immunitetu “chcieć” będzie.
    Bardzo dobre pytanie Autorze.
    Mam tylko uwagę: co to za twór “autorytarna demokracja”? Nie można napisać wprost?
    Tak jak n.p. “demokratyczne państwo PRAWNE” to REPUBLIKA
    To szafowanie “demokracją” nie jest już nawet śmieszne tylko niesmaczne.

  7. Pozorovatel
    30 listopada 2017 at 08:20

    Wcale nierzadko w historii bywało że długotrwałe, autorytarne rządy światłego przywódcy przynosiły państwu i narodowi korzyści gospodarcze, społeczne i kulturalne; nieosiągalne w innym systemie politycznym. Niestety światły i kochający swój naród autokrata zdarza się rzadko. O wiele częściej obserwujemy tyrana, okrutnego, mściwego i chciwego. Natomiast państwo przykrojone na potrzeby autokracji nie ma zdolności uwolnienia się od tyranii. Taki właśnie proces przyspieszonej przebudowy państwa do struktur autokratycznych obserwujemy w Polsce od 2 lat. Czego by nie zarzucaj Kaczyńskiemu to jest człowiekiem wybitnie inteligentnym i znakomicie wykształconym. Zapewne pozbawionym cech okrucieństwa i chciwości. Co do mściwości, nie jest już tak dobrze. Niestety źródłem jego autorytetu jest przede wszystkim skuteczność w partyjnych gierkach o wydrapanie się na szczyt piramidy nikczemników. Wielkie znaczenie też miała umiejętność przekucia porażającej nieudolności, skutkującej smoleńską katastrofą, w “Kościół Smoleński” jednoczący sporą rzeszę Polaków ze spowitymi żałobnym prezesem i arcykapłanem Macierewiczem. Udało mu się przy tym pogodzić (dzięki sowitym ofiarom) istnienie owego kościoła z oficjalnym wyznaniem państwowym, a szczególnie jego toruńskim odłamem. I tak odnosi kolejne sukcesy podporządkowując kolejne instytucje państwa jednemu ośrodkowi dowodzenia. Nie posiada jednak Kaczyński niepodważalnego autorytetu Broza Tito, Fidela Castro czy Mu’ammara Kadafiego. Nieustannie musi czynić zabiegi pozwalające utrzymać zdobytą pozycję co niestety wymusza powierzanie ważnych sfer państwa ludziom nikczemnym i nieudolnym. Tacy bowiem nie zagrażają pozycji wodza. Mimo to udało się już mu uwolnić od niezależności, mediów, Trybunału Konstytucyjnego, wkrótce Sądu Najwyższego, sądownictwa powszechnego i samorządu terytorialnego. Nic to że tak skonstruowane państwo jest zdolne do powszechnej inwigilacji każdej sfery życia każdego obywatela z osobna, że nic się w nim nie dzieje bez wiedzy i przyzwolenia służb, to wyodrębnione ministerstwo energetyki nie jest zdolne do zbilansowania krajowego zapotrzebowania na węgiel z krajowymi zdolnościami wydobywczymi i potrzebami importowymi, a resort zdrowia nie daje rady doliczyć się pielęgniarek w poszczególnych grupach wiekowych. Jednak autokraci i ci wielcy i mali są przemijalni, a państwa przykrawane na ich miarę często bywają niezdolne do dalszego funkcjonowania gdy wodza zabraknie. Mamy w świeżej pamięci Jugosławię, Libię, Irak. Nie tak dobrze pamiętamy podobne upadki w Afryce i Azji. Na tym tle wspomnienie polskiej historii w stuleciu 1768- 1864 powinno napawać nas nadzieją i ulgą. Pamiętajmy przy tym że znani z poszanowania stabilności swojego państwa Brytyjczycy przed dwoma laty świętowali 800-lecie swojej Magna Charta Libertatum. Być może jeszcze możemy wybierać który wariant państwowości bardziej nam odpowiada.

    • Robert Bełtowski
      30 listopada 2017 at 16:20

      W Polsce tą pana definicje spełnia tylko Piłsudski, reszta to sieczka i jeden wielki narodowy dramat.

    • Maria z Paryża
      30 listopada 2017 at 22:41

      Bardzo trafiony komentarz, ujął pan sedno problemu doskonale dopełniając bardzo dobry artykuł.

  8. Wojciech
    30 listopada 2017 at 09:57

    Wczoraj w amerykańskiej telewizji Fox TVN, bohater walki o wolność Profesor Karol Modzelewski udowadniał, że żyjemy w kraju o ustroju policyjnym. Gdyby nie autorytet profesora, nie chciało by się wierzyć. To po tośmy 6 lat wojnę prowadzili, cierpieli przez 45 lat pod zbrodniczym butem komuny aby żyć w kraju policyjnym? Niewiarygodne! Do tego wszystkiego ziemię ojczystą ponownie depczą buciory żołdaków armii okupacyjnej z lufami skierowanymi na wschód. I jak tu żyć?

    • wlodek
      30 listopada 2017 at 12:19

      Wojciechu,dobrze że profesor nazwał sytuację po imieniu( do tego to zmierza),A “wielkim bojownikom” warto przypomnieć że(jakkolwiek przykro to przyznać),socjalizmu w Polsce nikt nie obalił.Socjalizm w Polsce rozwiązano za porozumieniem stron!Tak jak żadne ugrupowania “Żołnierzy Niezłomnych” nie przyniosło nam Wolność!Pozdro,!

  9. Ufoludek
    30 listopada 2017 at 16:12

    Nie mamy szans Polska nie zda tej próby, ponieważ oni się zagryzają już przy prezesie. Jak go zabraknie będzie Siekierezada.

  10. Hektor z Lasu
    30 listopada 2017 at 19:02

    Palikot pisał na blogu że prezes jest chory i się leczy. Może go zabraknać a wtedy skońćzy się dobra zmiana jak wszystkie dyktatury.

    • cesarz
      30 listopada 2017 at 20:31

      To prawda on ma dobre źródła

  11. Fan radia M
    30 listopada 2017 at 22:17

    Najlepszym następcą pana prezesa będzie Ojciec Dyrektor!!!!!!

  12. WRE
    1 grudnia 2017 at 03:14

    Mocne! Bardzo mocne i potrebne!

  13. Qwett
    1 grudnia 2017 at 14:12

    Nie ma szans, osłabienie prezesa jest widoczne. To kwestia do 2 – 3 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up