Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Wróbel broni Kormorana czyli Marynarka Wojenna po polsku


ZU-23-2MR Wróbel II na ORP Kontradmirał Xsawery Czernicki By Hermod – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27685176

Marynarka Wojenna otrzymała nowy okręt ORP „Kormoran”, to chyba najnowocześniejszy w NATO niszczyciel min. Zbudowany ze stali amagnetycznej (austanitycznej) okręt, wyposażony w nowoczesne urządzenia pozwalające na prowadzenie precyzyjnych działań pod wodą, jest perłą polskiej marynarki. Dobrze się stało, że kupiono taki okręt, szkoda że tylko jeden. Ponieważ one są bardzo potrzebne, współczesne miny inteligentne to chyba największe zagrożenie na morzu dla wszystkiego co pływa. Dlatego każda flota, która w ogóle myśli o tym, żeby zapewnić sobie możliwość działania, musi mieć takie okręty.

Konstrukcyjnie nie jest to duża jednostka, ale wystarczająca jak na okręty tej klasy – długość 58,5 m, szerokość 10,3 m, zanurzenie 2,7 m i wyporność ok. 830 ton. Na pokładzie pracuje 45 osób załogi (w tym 7 oficerów). Ma prędkość maksymalną 15 w, zasięg 2500 Mm i autonomiczność 10 dób. Kadłub jest specjalnie wyciszony, nie ma właściwości magnetycznych, okręt ma wyjątkowa manewrowość dzięki pędnikom wodnym. Spełnia wszystkie wymagania dla okrętów tej klasy.

Rolą takiego okrętu nie jest walka bezpośrednia z przeciwnikiem, tylko walka pośrednia poprzez zwalczanie zagrożeń jakie są w wodzie. Do tego okręt posiada bardzo specjalistyczne wyposażenie, w tym roboty podwodne krajowej konstrukcji. To wspaniale, że produkujemy w kraju tego typu urządzenia. W połączeniu z zachodnimi komponentami, stworzono bardzo dobry system broni, zdolny do prowadzenia działań praktycznie w każdych warunkach i przeciwko wszelkiego typu zagrożeniom. Jako ciekawostkę można dodać, że okręt ma również opcję stawiania min na specjalnie montowanych torach minowych.

Generalnie to wspaniała konstrukcja, wielkie osiągnięcie polskiej stoczni, konstruktorów i Marynarki Wojennej. Widać, że ludzie, którzy się na tym u nas znają, zrobili coś co jest w naszym kraju stosunkowo rzadkie – doskonały produkt. Bezwzględnie przydałoby się jeszcze kilka takich okrętów. W razie zagrożenia są one bezcenne, obecna taktyka użycia inteligentnego uzbrojenia minowego może w praktyce sparaliżować ruchy floty wojennej na całym akwenie, jak również co jest chyba oczywiste i floty handlowej. Dodatkowo biorąc pod uwagę ilość żelastwa jaka jest w Bałtyku po dwóch ostatnich wojnach, posiadanie takiego okrętu to konieczność. Nigdy nie wiadomo, co zdryfuje w stronę portu lub wyłoni się z piachu. Kawał żelastwa może być starym złomem, albo śmiertelnie groźną pułapką. Ten okręt ma możliwość precyzyjnego zniszczenia każdego zagrożenia.

Tego typu okręty operują w sposób dość specyficzny, nie muszą być szczególnie szybkie, ani silnie uzbrojone – bronią defensywną. Jednak to, co się odnosi do klasy jednostek we flotach posiadających silne jednostki pływające zdolne do osłony tego typu okrętów u nas jest problematyczne. W naszym przypadku każdy okręt jest celem jeszcze w porcie – na moment rozpoczęcia konfliktu. Dzisiaj standardem jest spowodowanie, żeby każda duża jednostka pływająca mogła skutecznie obronić się przed efektorami – środkami rażenia nieprzyjaciela. Chodzi przede wszystkim o rakiety przeciw okrętowe, bomby kierowane, torpedy i innego rodzaju broń.

W przypadku tego okrętu, jego uzbrojenie składa się – tymczasowo –  z działka Wróbel II kalibru 2×23 mm oraz trzech karabinów 12,7 mm. Dodatkowo jest mowa o jakiejś ilości wyrzutni typu Grom, odpalanych z ramienia przez Marynarzy. Jest to rozwiązanie tymczasowe. To uzbrojenie nie jest w stanie obronić tego okrętu nawet przed srającymi mewami, a co dopiero przed pociskiem rakietowym lub atakiem klasyczną bombą lotniczą. To źle że tak nowoczesny, wyspecjalizowany i nowoczesny okręt, który po prostu jest bezcenny nie ma obrony przeciwlotniczej pozwalającej przynajmniej na zmuszenie przeciwnika do wysiłku.

Jeżeli już budujemy coś tak wspaniałego, coś tak wyspecjalizowanego i będzie to przez długie lata – jedno. To nie można oszczędzać na czymś tak potrzebnym jak uzbrojenie przeciwlotnicze. Ponieważ bez efektywnego uzbrojenia przeciwlotniczego ten okręt jest po prostu celem dla każdego samolotu, a nawet śmigłowca.

Czy naprawdę nie jest nas stać na zakup jednej automatycznej armaty 57 mm firmy Bofors z programowaną amunicją i systemem kierowania ogniem? Oczywiście o ile tak duże działko by się zmieściło na tak niewielkim okręcie. Podobnie można kupić gotowe wyrzutnie RBS-70 przystosowane do walki z pokładu okrętu. Szału nie robią, ale na 8 km mogą zestrzelić większość celów latających, a to o wiele dalej, niż Wróbel II! W wielu wypowiedziach o tym okręcie była mowa o możliwości zastosowania polskiej armaty AM-35 kalibru 35 mm. Jest ona już opracowana i była testowana na okręcie starszego typu. Docelowo ma być rozwiązaniem dla „Kormorana”. Chociaż to i tak, nie będzie rozwiązanie pozwalające na zabezpieczenie tej jednostki przed atakiem z powietrza.

W tej chwili tylko Wróbel broni Kormorana, tak wygląda Marynarka Wojenna po polsku! Miejmy nadzieję, że ten stan tymczasowy nie okaże się stanem docelowym, wiadomo że prowizorki są najtrwalsze. Dlatego gratulując Marynarce Wojennej sukcesu, należy postulować doprowadzenie tego wspaniałego projektu do końca. Pan Minister Obrony Narodowej z okazji uroczystości rocznicowych na wybrzeżu dał do zrozumienia, że wciągnięciem bandery na ORP “Kormoran” kończy się okres beznadziei i kończy się okres niezdolności do chwały i skutecznego działania polskiej Marynarki Wojennej. Miejmy nadzieję, że na jednym Kormoranie się nie skończy, a uzbrojenie tych okrętów ulegnie wzmocnieniu.

Tags: , , , , , , ,

18 komentarzy “Wróbel broni Kormorana czyli Marynarka Wojenna po polsku”

  1. Erwa Erazm
    29 listopada 2017 at 05:21

    Piękny okręt, nowoczesny. koniecznie trzeba zmienić armatkę.

  2. Eurypides
    29 listopada 2017 at 05:59

    Znając realia to będzie ostatni taki okręt chociaż mają być 3

  3. Inicjator
    29 listopada 2017 at 06:41

    Zakupy broni w Szwecji, to słuszny kierunek.

    Dodatkowo wzmacnia to myślenie wiedza, że to podobno Oni mają dostęp do zatyczki w dnie dużej wanny, jaką jest Bałtyk.

    Kupując armaty u Boforsa i jeszcze ze trzy szwedzkie okręty podwodne – zniechęcamy ich do jej wyciągnięcia.

    Wówczas Głębia Gdańska stałaby się jeziorem i wystarczyłyby nam kajaki i parę żaglówek.

  4. Bolo
    29 listopada 2017 at 06:52

    Zbudowanie okrętu bez możliwości zwalczania rakiet i samolotów to świadectwo naszej biedy.

  5. W.O-T.
    29 listopada 2017 at 06:54

    Wróbel ma chłodzenie wodne okolic komory zamkowej. Skutecznie odprowadza
    ciepło. To dobra broń tylko słaba..

  6. Zbigniew
    29 listopada 2017 at 07:32

    Artykuł o niczym i bez sensu. Nawet w przekazach medialnych było że Wróbel zostanie zastąpiony przez AM-25 Tryton jak zakończą się testy kwalifikacyjne. Oczywiście to co ważne jest niejawne ale można znaleźć w “internetach” że ten że Tryton będzie używał amunicji programowalnej i umożliwiał zwalczanie celów powietrznych. I zdaje się że o morzu i służbie na okrętach tez niewiele pan wie i pepla bez sensu. Sprzęt morski aby być morskim musi spełnić określone wymagania a jak ich nie spełnia to trzeba trzymać wewnątrz okrętu. Może jak ktoś zaprojektuje odpowiednie kontenery dla Gromów czy Piorunów to będą w półautomatycznej wyrzutni razem z głowicą optoelektroniczną sterowane z przedziału bojowego ale póki co to jest wariant praktyczniejszy. Ja rozumiem że Inżynieria to jest dla większości martwe słowo ale popatrzcie na bryłę i wielkość okrętu. Aby zapewnić mu ochronę to takie wyrzutnie półautomatyczne należałoby w dwóch miejscach zainstalować tak aby strefy od strony rufy/dziobu albo od burty mieć pokryte. Na starych Tarantulach (kiedyś mieliśmy takie okręty) były do takiej ochrony dwie sztuki AK-630 a szumnie nazwana wyrzutnia “strzał” to była ledwie ruchoma rama z rur do której mocowano zwykłe naręczne zestawy i której nikt nie używał. Ręczne odpalanie ma to do siebie że można to zrobić z dowolnego miejsca na pokładzie.
    I tak nie znając się na żelastwie do zabijania, za to znając na Nauce, Inżynierii, i trochę morzu, oraz po lekturze kilku artykułów z sieci Internet wiem że PMW ma najnowocześniejszy okręt w tej klasie i który to okręt otrzyma wkrótce docelową armatę. A to że będą się nasi marynarze jeszcze “uczyć” okrętu to chyba jasne. Takie jest morze.
    Ja wiem panie K że pan lubi popisać sobie o wojsku ale niech pan piszę ostrożnie bo gro ludzi choćby tylko wyedukowanych łatwo pana zweryfikuje.

    • Marynarz
      29 listopada 2017 at 08:00

      Jestem emerytowanym Marynarzem, pływałem na ORP Warszawa. Wiem jedno w naszych realiach modernizacji się nie przeprowadza. Jak coś zrobią to tak jak tu jest napisane prowizorki są najtrwalsze. Zresztą autor sam pisze w opracowaniu że to jest rozwiązanie tymczaseowe czemu pan robi z tego zarzut? Nie umie pan czytać? Tekst jest potrzebny bo w naszych realiach prowizorki są podstawą wszystkiego. Myślę że takie upominanie się jest bardzo ważne w naszych reliach. Bo z Wróblem to wiele nie nawojujemy, można co najwyżej drona strącić jak będzie na 2,5 km

      • Zbigniew
        29 listopada 2017 at 09:38

        @Marynarz
        Skoro pan pływał na “Warszawie” to doskonale pan wie jakie jest PRZEZNACZENIE tego okrętu. A jak się ktoś czepia “Wróbla” to powinien też doczytać że ten to wersja II i to jest zestaw artyleryjsko-rakietowy i tu można mieć uzasadnione zarzuty że zestaw ten używa obecnie mało skutecznych “strzał” a przynajmniej tak jest w publicznej wiadomości. Zarzut główny jest taki że ten artykuł jest w tonie “przyczepie się bo mogę chociaż argumentów nie mam”.
        Ja i zapewne Pan rozumie że dyletanci zaraz chcieliby wszystko w jednym i byśmy od razu budowali “kombajn do wszystkiego” taki podwodny lotniskowiec z dużą ilością niewidzialnych samolotów pionowego startu jednocześnie szturmowców nurkujących również pod wodą, a także dużą ilością międzykontynentalnych rakiet balistycznych z każda a olbrzymią ilością głowic atomowych oczywiście hipersonicznych a także tysiącami rakiet manewrujących o prędkości kilunastu machów i wysokiej manewrowoąści przy 100G, a także “railgun”-ami, setkami rakiet przeciwlotniczych każdego zasięgu, środkami zwalczania okrętów podwodnych w gigantycznych ilościach i oczywiście co najmniej setką torów minowych i środkó do zwalczania min. Myślę że nadążyłem “typowym bełkotem”.
        Zbudowaliśmy w Polsce, przetestowaliśmy i przekazaliśmy PMW nowoczesny okręt do określonych zadań. To że się nie modernizowało to wiemy bo stan SZ RP choćby tylko w przekazie publicznym jest jaki jest. I z tym nie modernizowaniem okrętów to też nie tak do końca, bo dość wspomnieć o tym co publicznie wiadome, modernizacji tzw “Orkanów”.
        Generalnie zarzut jest taki że chyba Autor nie żyje w teraźniejszości, bo ja nie zakładam że coś będzie na “Kormoranie” zmienione ale skoro jest robione to na innych jednostkach i mówi się o “Trytonie” to można spekulować że otrzyma również np. jakąś Sea Giraffe i może nawet jakiś półautomatyczny “ruszt” pod gromy/pioruny. a takie rzeczy PRZEMYSŁ testuje i są całkiem podobne jak na INNEGO przeznaczenia ale podobnej wyporności jednostkach u Rosjan. Mi rozpoznanie tematu zajęło niecałą godzinę choć przyznam że po prostu mam trochę inżynierskich kontaktów ale większość informacji zebrałem z “militarnych” portali.
        Irytująca jest również narracje typu “kupmy coś” tu Bofors 57mm bo przecież w Polsce sr..my ogólnie rozumianymi “dewizamy”. W koło tylko “kupmy, kupmy, kupmy”. Kiedyś już napisałem o “mentalności fana ajfona”. Ciężko się pozbyć takiej przypadłości.
        Główny zarzut jest taki właśnieże autor przeczytał jakiś tam artykuł i pewnie komentarze pod nim ale NICZEGO nie zweryfikował bo NIE MA do tego KOMPETENCJI.
        I Pan jako marynarz (których cenię specjalnie) doskonale wie że okręt jest wobec postawionych przed nim zadań świetny i jest to naprawdę nowa jakość nawet jeśli nie będzie większych zmian. Bo PMW potrzebuje jak powietrza RÓŻNYCH okrętów a nie tylko ofensywnych “superkrażowników”.

      • Marynarz
        29 listopada 2017 at 09:58

        Panie Zbigniewie, ma pan dużo racji to nie jest krążownik, ale tak jak napisane jest w artykule – obrona przeciwlotnicza i przeciwko efektorom dzisiaj to konieczność. Bez tego nie ma sensu udawać, że mamy jednostkę pływającą, on nie rozbroi żadnej miny jeżeli nie będzie w stanie się opędzić nawet od ruskich dronów. Z tym działkiem wiele się nie zwojuje. W Trytona nie wierzę, testowali to ale szału nie ma. Bez radaru to jest tylko środek pośredni, ma głowice optoelektroniczną i tyle, bierne kanały pasywne śledzenia. Na morzu ma pan mgłę i pianę morską, powyżej 2-3 km w lekko sztormowej pogodzie na Bałtyku nic nie widać jest ciemno i zimno. Na pewno termowizja coś wychwyci, ale nie na tyle, żeby strzelać z Trytona do rakiet przeciwokrętowych. Poza tym to działko ma śmiesznie mały zapas amunicji pozwalający generalnie na jedną salwę, ponieważ nie czerpie z magazynu pod pokładem jak wspomniane przez pana radzieckie wielolufowe gatlingi, tylko ma w obudowie z przodu kontenera dwa magazyny amunicyjne. Ma to swoje plusy i minusy, plusem jest to że to tanie rozwiązanie. Minusem jest to, że po kilku sekundowej salwie trzeba bę∂zie załadować, przeładować odtworzyć gotowość do strzału – to zawsze trwa. Poza tym w ferworze ćwiczeń takie uzupełnianie amunicji jest bardzo niebezpieczne a co dopiero w walce. Dlatego rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem byłaby autonomiczna armatka Boforsa ona ma 57 mm programowane pociski i radar kierowania ogniem, niewielki i sprawdzony. Jakby ten okręt miał takie działko to śmiem powiedzieć, że byłby najlepiej uzbrojonym przeciwlotniczo okrętem naszej marynarki. Bo Armata na środku kadłuba tych amerykańskich złomów to porażka – dobra na Pacyfik lub Atlantyk gdzie się pływa miesiąc i najwyżej coś przeleci a nie na Bałtyk, gdzie ruskie bazy są po wyjściu z portu w Gdyni.
        Ponownie wysunę argumentację z artykułu – rzeczywiście problemem u nas są prowizorki. Dlatego też się boję, że Wróbelek zostanie na Kormoranie, a trytona on nie doczeka. Niestety taką mamy specyfikę, że zawsze są pilniejsze wydatki i nawet jak mamy okręt to nie wykorzystujemy jego potencjału. Z tą armatką to po prostu skazujemy go na zatopienie nawet przez parę Mi 24 atakującą z Kaliningradu. Muszą być rakiety RBS 70 byłyby świetne tak jak napisano 8 km a działko j.w. Dlatego cenię ten głos, jako głos osoby która – jak sądze i jak wynika z tego przesłania zna wojskowe realia. Pana opinia jest również cenna, tylko nie trzeba wiercić dziury w kadłubie… pozdrawiam. ps. a w to że będą jeszcze 2 kormorany to nikt nie wierzy, nikt.

      • bob
        30 listopada 2017 at 09:58

        Jeżeli na Bałtyku często pogoda powoduje, że nic nie widać na odległość kilku km to Rosjanie tym bardziej nie będą w stanie wykryć Kormorana bo radary będą miały problem z wykryciem okrętu zrobionego w technologii stealth. A te ruskie śmigłowce szukając Kormorana w bałtyckiej mgle mogą szybko nadziać się na Pioruna czy innego Groma. Oczywiście Wróbel powinien zostać zastąpiony przez 35 mm. Większy kaliber nie jest potrzebny bo te niszczyciele min powinny pracować w eskorcie innych okrętów a jeszcze lepiej lotnictwa. Prawda, nie mamy okrętów z porządną obroną plot i antyrakietową. Ale może w końcu kupimy te Adelajdy z Australii co byłoby ogromnym skokiem w obronie polskiego morza przed zagrożeniem z powietrza.

  7. Bosman
    29 listopada 2017 at 08:17

    Słuszny głos, na wszystkich okrętach montują to dziadostwo. Trzeba przestać udawać że 23mm to obrona przeciwlotnicza. Poza tym bez optoelektroniki i radaru to jest nic nie warte.

  8. Kotek
    29 listopada 2017 at 09:43

    Głosòw pozytywnych o naszej MW nigdy dość. Działko Boforsa byłoby najlepsze.

  9. ppłk
    29 listopada 2017 at 15:53

    Dokładnie tak jest jedna wielka prowizorka i jakoś tam będzie. To że wypuścili nowoczesny okret niezdolny do podstawowej OPL jest wizytówką całej MW. Dobrze ze jest i będzie działał w ugrupowaniach sil wodnych NATO bo u nas byłby celem nr 1,tak jak operacja pekin.

  10. Trzaskowski Sebastian
    29 listopada 2017 at 17:22

    jest jeszcze jeden aspekt dlaczego ten okręt musi mieć dobrą obronę przeciwlotniczą, to że jest goło i wesoło – powszechnie wiadomo. Natomiast on może być użyty do ataku na gazociąg Nord Stream gdzieś na jego trasie, bo wiadomo że nie przy polskim wybrzeżu. Tam będzie sam – będzie musiał się przynajmniej być w stanie obronić. W tej konfiguracji, którą słusznie uważacie za prowizorkę trwałą – nie ma żadnych szans. Rosjanie wszystkim mogą go zniszczyć z poza zasięgu ZSU-2-23… Montowanie czegośtakiego to kpina z marynarzy,.

    • Zbigniew
      30 listopada 2017 at 08:15

      @Trzaskowski Sebastian
      O czym ty piszesz? Takie akcje to będzie robił albo albo jeden z takich sprzętów co to są na tym okręcie ale nie z tego okrętu tylko z jakieś rybackiej krypy, tudzież grupa nurków również z takowej krypy. Zajmowanie się gazociągiem z pomocą tego okrętu jest tak sensowne jak minowanie czy rozminowywanie samodzielne podczas bitwy. Czy tu ktoś generalnie wie jak wygląda Bałtyk? Jak jest “płaski” to wysoko nie trzeba wzlecieć i wszystko co na nim pływa widać jak na dłoni i raczej nie przewiduje żeby okręty ot tak sobie pływały po nim tylko będą siedzieć pod osłoną gdzieś w odległych portach. Zaś jak tylko pogoda zjedzie w dół to tak jak wyżej napisał @Marynarz, g…no widać a i wielu działań wtedy prowadzić się nie da. Bałtyk jest za mały na duże jednostki i zbyt trudny dla jednostek małych. Nie zapytam się czy tu ktoś był w wojsku i miał zajęcia z taktyki czy nawet pływa po Bałtyku np. na żaglach, ale polecam chociaż przeczytanie jakiejś KSIĄŻKI o taktyce, albo przynajmniej Clausewitz’a czy chociaż Sun Tzu (bo to klasycy) i postaranie się zrozumieć.
      A przy okazji niech fizyka da wszystkim odpowiedź jaka jest skuteczność strzelania podczas sztormu i to bez znaczenia czy z Wróbla z Boforsa czy dział które miał Yamato, tak jak uzyskacie odpowiedź na skuteczność trafienia w sztormową pogodę rakietą w taki niewielki okręt.
      Przecież każdy dobrze wie nawet nie znając niejawnych planów na wypadek różnych scenariuszy w przypadku wojny jednostki nawodne zwyczajnie zwijają się z Bałtyku i/lub trzymają się “własnych wybrzeży” i portów a już w XXI wieku to jest pewne bo techniki rakietowej i satelitarne są dość powszechne. Jedyne jednostki jakie będą mogły prowadzić jakieś działania na Bałtyku to okręty podwodne i to bynajmniej też nie za duże.
      Mam więc prośbę: Przestańcie myśleć g..nianymi filmami “z Hollywood” i w kategoriach II Wojny. Jak już mówicie o “Iskanderach” to zauważcie że odpowiednie środki mają niemal wszyscy a gro informacji dotyczących rozpoznania i wskazywania celów jest na pewno niejawne.

  11. Tuk Tuk
    29 listopada 2017 at 19:17

    A gdzie jest Gawron? pamiętacie jak Siemoniak chciał go pociąć na żyletki? Im większy kaliber tym lepiej. 23 mm to żenada.

  12. Jack Strong
    30 listopada 2017 at 00:30

    Bardzo potrzebujemy okrętów podwodnych. Są niezbędne dla naszego bezpieczeństwa.

  13. kura
    1 grudnia 2017 at 15:45

    Czyli jak zawsze kupa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up