Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lipca 2018

Wiele można powiedzieć o naszej współczesnej polityce…


 Wiele można powiedzieć o naszej współczesnej polityce, tylko nic z tego co byśmy chcieli powiedzieć niestety nie będzie pozytywne. W naszych realiach nic już nie jest proste, sprawy wymykają się z możliwości oceny normalnymi kategoriami. Dobra zmiana okazała się bazować na naszych najbardziej skrywanych instynktach. Kierunek zmian w kraju nie zadowala mniej więcej połowy społeczeństwa. Władza nie ma pomysłu jak zespolić podzielone społeczeństwo, a opozycja jest już tylko reaktywna. Pęknięcie społeczeństwa jest smutnym dziedzictwem transformacji.

Spór jaki ogarnął nasz kraj jest w istocie sporem jałowym, proszę zwrócić uwagę, że wynik sporu rządzącej prawicy (wszystko jedno który odłam post Solidarności rządzi) – nie tworzy żadnej wartości dodanej. Spór jest jałowy, pozamerytoryczny – wynika z emocji i obsesji. Ci ludzie przeważnie znają się tylko na zabawie w teatrzyk opluwania się, a nie na zarządzaniu krajem – stworzeniu warunków do rozwoju. Oni wszyscy – prawie wszyscy powinni odejść. 

Polska po tylu latach rządów speców od marketingu politycznego i PR-u płaci straszną cenę za neoliberalizm. Okłamano wszystkich, najbardziej robotników i rolników na których plecach elita doszła do koryta. W zamian za poparcie przemian i wyrzeczenia, ci ludzie dostali możliwość emigracji do pracy niższej kategorii na Zachodzie. To trochę mało, ale to znane prawu cywilnemu zjawisko lwiej spółki. Naród ma taką z własną elitą. Dodajmy od trzech wieków.

Elita wyrosła na biedzie i trupach robotników podzieliła się na dwa prawicowe nurty, dla których jedynym racjonalnym wyróżnikiem jest stosunek do konserwatyzmu społeczno-politycznego i etatyzmu. Poza tym oba obozy to dokładnie te same dwie strony jednej monety. Nie mają innej koncepcji na państwo niż permutacje idei neoliberalnych. Większy etatyzm ze strony dobrej zmiany, to też neoliberalizm w wysublimowanej formie. Rządzący budują system gdzie wąska grupa aktywna zawodowo i społecznie będzie utrzymywać resztę społeczeństwa w ramach redefinicji umowy społecznej, której nigdy nie nazwą socjalizmem. To wspaniała hybryda, gdzie neoliberalizm służy tak naprawdę socjalizmowi, może trochę narodowemu, ale to taka lokalna specyfika.

Najdziwniejsze jest to, że praktycznie całą naszą politykę można sprowadzić do dwóch nazwisk panów Tuska i Kaczyńskiego. To prawdziwy fenomen, że tak duży kraj z całkiem liczną elitą był w stanie wydać z siebie tylko dwóch „zacnych” mężów. Nazwisko aktualnego premiera nie ma żadnego znaczenia. Już monarchie mają lepiej, bo przynajmniej delfin jest przygotowywany w procesie edukacji. W naszym przypadku obaj najważniejsi politycy nie mają w życiorysie  – przy całym szacunku – żadnych realnych dokonań poza polityką. Gdyby chociaż napisali książkę w rodzaju tej, co napisał Dmowski. Jednak tutaj nic, naprawdę poza polityką nic. O ile można to jeszcze zrozumieć u pana Tuska, bo rodzina, dzieci – wiadomo. To przy cały szacunku, ale bycie hodowcą nawet najpiękniejszego kota w kraju to mało żeby być naczelnikiem państwa. Tylko czy jest ktoś, kto się odważy to powiedzieć?

Za tzw. Komuny żeby wejść do aparatu w KC, trzeba było się sprawdzić jako działacz w strukturach wojewódzkich, branżowych lub w ruchu spółdzielczym. Po 1989 roku wystarczyło zdjęcie z panem Lechem Wałęsą i drzwi do Sejmu były szeroko otwarte. Dzisiaj jak pokazuje przykład pana Misiewicza chyba wystarczy tylko patriotyzm. Chociaż przeszłość pana Morawieckiego jest bardzo ciekawa, jest zaskakująco inna, od klasyki “zakonników PC”.

Jeżeli się godzimy na takie mechanizmy to dlaczego się dziwimy, że tutaj jest tak jak jest? Większość społeczeństwa zadowala się byle jaką konsumpcją. Ludzie w natłoku spraw nie mają siły i możliwości analizować sytuacji politycznej. Chcieliby ufać, że sprawy kraju idą w dobrym kierunku. W sierpniu 1939 też ufali, nawet wierzyli…

Wielką szansą była dla nas Unia Europejska. Rzeczywiście dało się wykształcić elitę zdolną do dialogu na poziomie wspólnotowym. Jednak ona w dużej części sromotnie zawiodła, bezczelnie donosząc a nawet domagając się sankcji na własny kraj. To zdrajcy!

Pozostają elity kościelne. Jednak te z zasady mają zewnętrzną lojalność. To osobny problem, którego nie da się łatwo ocenić, bo mówimy o strukturze tak różnorodnej jak różnorodne jest nasze społeczeństwo, ale jednak rządzącej się własną specyfiką.

Jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. Nie ma sposobu, żeby tę sytuację naprawić. Bez poważnego systemowego wstrząsu. Niestety wiedzą o tym także ludzie nam nie przychylni. Oznacza to, że może się znaleźć czynnik zdolny do stymulowania tych procesów z zewnątrz. Jeżeli opozycja będzie chciała z niego skorzystać to konsekwencje mogą być opłakane.

To, co się dzieje teraz wokół sytuacji Polski w Unii Europejskiej to wstęp – preludium do tych wydarzeń. Wszystko jest możliwe, historia prawdopodobnie znowu nam pokaże swoje szkaradne oblicze… WSZYSCY SIĘ OPAMIĘTAJMY. Tu o Polskę chodzi.

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up