Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Apragmatyczny fenomen polskiej polityki zagranicznej


 Polska polityka zagraniczna opiera się na fenomenach, mitach i postrzeganiu rzeczywistości poprzez fakty minione – historyczne. Charakterystyczne jest to, co stało się na kierunku wschodnim. Gdzie przez długie lata hołdowaliśmy polityce jagiellońskiej, a właściwie jej poronionemu rozumieniu. W jej wyniku doprowadziliśmy do sytuacji, w której jesteśmy skłóceni praktycznie ze wszystkimi na Wschodzie. Najpierw obraziliśmy się na Rosję, głównie ze względów historycznych, a wspieraliśmy tolerującą faszyzm Ukrainę. Obecnie obrażamy się na Ukrainę, równolegle dalej będąc w już realnym konflikcie politycznym z Rosją (nasi politycy mówią wprost o zagrożeniu wojennym).

Należy się więc zapytać o to, jakie cele miała nasza polityka na wschodzie? Jakie spowodowała skutki? Jaki jest trend? Celem było promowanie amerykańskich interesów, mających na celu strategiczne osłabienie Rosji. To się udało w pewnym stopniu, jednak rozgrywka trwa, nie jest jeszcze skończona. Skutkiem tej polityki jest wojna domowa na Ukrainie, cierpienie milionów ludzi, tysiące ofiar. Po prostu dramat. Najciekawszy jest jednak w tym wszystkim trend. Czas najwyższy powiedzieć sobie prawdę – mamy do czynienia z sytuacją, która nabrzmiewa jak ropień i gnije. W interesie wszystkich w pewnym momencie będzie przecięcie tego wrzodu. Jaką mamy gwarancje, że USA zaryzykuje wojnę termojądrową dla obrony tzw. przesmyku suwalskiego (bardzo zła nazwa)? Odpowiedź może być historyczna – tak, jak lubią nasze elity, otóż USA tak samo zaryzykują wojnę o tzw. przesmyk suwalski, jak Francja zaryzykowała o tzw. korytarz gdański. Mechanizm jest dokładnie ten sam, jesteśmy słabi i na łasce zewnętrznych potęg.

Wszystko można zrozumieć z prowadzeniem poronionej idei XVII-to wiecznej polityki para-jagiellońskiej w XXI wieku. Jednak nadchodzi moment, kiedy trzeba się uczciwie zastanowić nad skutkami polityki i ocenić skutki. Jeżeli wyrażamy agresywną postawę do otoczenia, mając usta pełne frazesów o bezpieczeństwie systemowym – to powiedzieć że mamy problem z wiarygodnością, to mało powiedzieć. W zasadzie nic nie powiedzieć. Co jednak z robieniem polityki zagranicznej na użytek wewnętrzny? Co z wysługiwaniem się interesom obcego mocarstwa – formalnie sojuszniczego, ale nie traktującego nas poważnie?

Realnie w naszym położeniu geograficznym musimy mieć dobre stosunki co najmniej z jednym z wielkich sąsiadów. Sytuacja, w której oby opłaca się nasz reset – to coś, czego musimy uniknąć za wszelką cenę. Rządy po 1989 roku założyły, że Niemcy są podporządkowane USA, a całe NATO obroni nas przed Rosją. To przeniesienie schematów zimnowojennych, z tą różnicą, że zmieniliśmy stronę. Niestety świat nie jest już taki prosty, nie jest dwu blokowy, a Zachód jako taki nie jest ani blokiem spoistym jak granit, ani już najsilniejszym. Realne gwarancje są takie, które możemy wymusić lub opłacić. Co takiego jest, czym moglibyśmy zmusić USA do wojny jądrowej z Rosją? Czym moglibyśmy im zapłacić – co takiego nad Wisłą jest tak cenne?

Marzenia są ważne, ale tak naprawdę liczą się czyny. Nie można opierać istnienia państwa na marzeniach. Ewentualnie marzeniach wspartych poklepywaniem po plecach i dolarami w kartonach po butach. Dobrze jest być „przyjacielem” supermocarstwa, ale jeżeli samemu się robi wrogiem innego supermocarstwa z którym się graniczy, to jest się zderzakiem, strefą buforową.

Nie jest tajemnicą że w razie wojny pomiędzy Układem Warszawskim i NATO to terytorium Polski byłoby najbardziej atakowane bronią jądrową – najpierw przez Zachód, który chciałby powstrzymać drugi rzut Armii Czerwonej idący na Zachód, potem przez Wschód, jeżeli ciężar strategiczny przesunąłby się w tym kierunku. Dzisiaj wcale nie będzie inaczej, może tylko skala byłaby mniejsza. Rosjanie nie bez powodu ćwiczyli w trakcie jednych z ćwiczeń Zapad scenariusz ataku jądrowego na Warszawę. Jak na to odpowiedziało NATO? Przysłali nam batalion? Brygadę? Jaja sobie z nas robią? Równie dobrze mogli przysłać kilka chomiczków w klatce lub rybek akwariowych. Skala dysproporcji potencjałów pomiędzy tym czym dysponujemy, a czym dysponuje Rosja, z której robimy sobie przeciwnika jest druzgocząca.

Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, której nawet nie można byłoby napisać jako scenariusz żeby zaszkodzić naszemu krajowi, po prostu nikt nie przypuszczałby, że popełnimy tyle błędów. W ogóle, że cała nasza polityka zagraniczna będzie błędem.

Potrzebujemy chociaż odrobiny pragmatyzmu, tylko tyle, żeby była tak upragniona ciepła woda w kranie. Proszę przypomnieć sobie jak niewiele było trzeba, żeby w Syrii zrobiło się piekło. Konfliktując się z całym otoczeniem nie mamy zbyt dużych szans na przetrwanie, są równe naszym siłom. Słyszeliście państwo – lotnictwo 4 godziny, obrona lądowa kilka dni. To słowa naszych generałów, znających się na rzeczy. Sytuacja w której jesteśmy skonfliktowani na raz z Rosją i Ukrainą, a Niemcy patrzą na nas krzywo – jest majstersztykiem, prawdziwym efektem PO-PiSu i dobrej zmiany!

Tags: , , , , ,

20 komentarzy “Apragmatyczny fenomen polskiej polityki zagranicznej”

  1. Inicjator
    1 grudnia 2017 at 05:29

    Wniosek: zagłębiamy się w czeluściach Nadwiślańskiego Macondo, pełnego widm, miazmatów i wszelakich strachów.

    Listopad to niebezpieczna dla Polaków pora, chociaż już mamy grudzień.

    A może w tym wszystkim chodzi o to, żeby dać zarobić wielkim amerykańskim koncernom zbrojeniowym?

    Pan Berczyński jest tu doskonałym przykładem, jak się chwalił “uwaleniem” kontraktu na europejskie Caracale.

    Chodzi o dużą kasę do przetransferowania za Ocean, i to więcej niż z Rumunii.

    Zapominamy przy tym o interesach z krajami Unii, którzy JESZCZE łożą na Polskę – ale już chyba nie za długo to potrwa.

    Amen.

  2. Wierny czytelnik
    1 grudnia 2017 at 05:29

    Waszczykowski nigdy nie powinien być ministrem niczego.

  3. Obserwator Toruński
    1 grudnia 2017 at 06:14

    Dokładnie w Syrii iekło zaczeło się jak w tłumie protestujących byli bandyci którzy dostali broń od Saudów i strzelali do Policji….

  4. Zbigniew
    1 grudnia 2017 at 07:38

    O Syrii…
    …to może inny razem bo to bardziej złożone niż się mówi ludkowi a tym bardziej “mniej wartościowej substancji tubylczej” jak to często pisze koncesjonowana opozycja.
    Rozumiem dylemat, wątpliwości i pytania wynikające z PUBLICZNEJ narracji.
    To teraz pozbierajmy “okruszki”.
    Nie za często dzwonią i rozmawiają ze sobą przedstawiciele tzw “mocarstw? Co można omawiać podczas kilkugodzinnych osób w dwie osoby kilka razy w tygodniu?
    Ktoś ma wątpliwości że przekaz publiczny to “przedstawienie”?
    Przed bombardowaniem lotniska jedni dzwonią do drugich “słuchajcie będziemy bombardować, niech wszyscy wyjadą”, a ci drudzy “da, da, nie budiem strielat w wasze rakiety”
    W przekazie publiczny szafuje się takimi słowami jak “wolność”, “sankcje”, “zagrożenie”, “bezprawny” ale spójrzmy na własny podwórko.
    Niby w przekazie “łoj w pozycji” i “za grama nic” jest u nas strasznie, na każdym rogu katownie, więzienia, “państwo policyjne” (wątpliwej jakości “łał to ryt et” z “tytułem” się ostatnio w wywiadzie popisał), “ciemność”, “szykany”, “totalitaryzm”, “niepraworządność” (to hasło jest najlepsze :-D) i co?
    Nic. Jakaś rewolucja? Nie ma. Fakt że coraz więcej ludzi wie że to wszystko w przekazie to PRZEDSTAWIENIE.
    Zresztą jakoś niemal każdego przekazu jest tak podła że nawet ktoś o znikomych umiejętnościach analitycznych acz nie chory psychicznie i bez problemów emocjonalnych widzi od razu jak grubym nićmi jest to wszystko szyte. I strona tego NIBY konfliktu nie ma znaczenia. Taka sama partacka robota.
    Wiekowi pamiętają “burdel” 78-81 i jego finał, gdzie miliony wyszły na ulicę bo…
    …no właśnie, większość tych co wyszli nawet nie wiedziała co to jest ta “soli durność” co to się na liście podpisali.
    Wyszli bo ktoś tak chciał. Ideologię dorobiono i zasiano dużo później do tamtego okresu. Dzisiaj wtedy zasiana ideologia kwitnie uwodząc zapachem kwiatostanu nawet realistów i zagorzałych przeciwników rozwiązań takich jak w tamtych dniach. Nie “styropian” to zrobił, nie “soli durność”.
    Zrobił to ktoś inny bo pewna formułą się wyczerpała.

    Jak ktoś chce grać uczciwe i niezależnie to wybaczcie ale historia XXI wiek pokazuje co się wtedy dzieje.
    Nasz “polityka” jest tak jaka jest bo tak wyglądają INTERESY. Ktoś się kimś dogadał, ktoś komuś coś obiecał i zawarł na to umowę. Kto? Hm… z dołu piramidy naprawdę trudno dostrzec jej szczyt.
    A ludek… cóż…
    najwyżej będzie umierał jak będzie w tym INTERES. I jeszcze wcześniej zapłaci za narzędzia zbrodni.
    Ze szczytu piramidy i tak nie widać czy umarło kilka tysięcy czy kilka milionów skoro na dole jest grubo ponad 7 miliardów.
    Artykuł porusza ważne kwestie ale również opiera się że przekaz PUBLICZNY to fakty i “prawda”. Owszem takie elementy jak fakty w narracji są ale tylko po to by ją uwiarygodnić.
    Tak jak musi być wróg (albo raczej “wrogowie”) bo podzielonym Narodem łatwiej nie tyle co rządzić (chociaż podobno władza należy do Narodu) co manipulować.
    Jak będzie wojna, to nie będzie taką jaką znamy z faktografii. Będzie taka by narracja się zgadzała. Tu się przesunie granice, tu pozabija świadków, tu wymyśli jakieś zbrodnie ludobójstwa. Po wszystkim zrobi się pokazowe procesy wskazując winnych i ostatecznie ich uśmierci.
    Tak dział “rzym”, Tak działa “rzym” dzisiaj. A to czy ma na sobie ornat, krawat czy tylko za wąskie spodnie z krokiem w okolicy kolan, to akurat nie ma znaczenia.
    Przedstawienie musi trwać

  5. Zbigniew
    1 grudnia 2017 at 07:46
  6. N
    1 grudnia 2017 at 07:52

    Sytuacja podobna jak w 39 Ślepa wiara w sojusz i usta pełne frazesów Dramat

  7. wlodek
    1 grudnia 2017 at 08:27

    Polscy politycy robią z wiedzy taki użytek jak pijacy z latarni,szukają w niej nie światła ale oparcia!Nie pierwszy raz i niestety nie ostatni.Obudź się Polsko póki nie jest za późno!

  8. wlodek
    1 grudnia 2017 at 14:52

    7 miesięcy do M.Ś w Rosji,a nasze mediamatoly już plują jadem!Tak było przed Soczi a okazało się że to były najlepsze Igrzyska w dziejach!Tak będzie i tym razem.”Psy szczekają,karawana idzie dalej”A później się dziwią,że Rosję stać na wiele,a my oprócz jadu możemy im nagwizdac!

  9. ukrainiec nie jest Twoim bratem
    1 grudnia 2017 at 14:59

    Polityka wschodnia doprowadziła do ludobójstwa w Odessie. Pamiętajmy o 2 maja 2014 r.

  10. jerzyjj
    1 grudnia 2017 at 15:49

    Półtora roku do likwidacji rur w których jeszcze płynie przez Krainę na U gaz do Europy.

    http://yurasumy.livejournal.com/1549943.html

    https://pp.vk.me/c626427/v626427955/38e9e/WQDiet6GSnY.jpg

  11. Lewiatan
    1 grudnia 2017 at 15:57

    To co zrobiono w zakresie naszej polityki zagranicznej zasługuje na białą księgę.

  12. kura
    1 grudnia 2017 at 17:20

    Ostatnim na poziomie dyplomatą był pan Rotfeld. Reszta to dno w tym pan Zdradek.

  13. White Live Matters!
    1 grudnia 2017 at 18:42

    To do czego doprowadzono na froncie zagranicznym to więcej niż skandal./

  14. Miecław
    1 grudnia 2017 at 18:45

    Oto efekty nieodpowiedzialnej i służalczej polityki zagranicznej:
    “Ukraina broni banderowskich katów” – https://wolnemedia.net/ukraina-broni-banderowskich-katow/
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=15&v=TbvTX2i7uSU

    • White Live Matters!
      2 grudnia 2017 at 01:48

      Bardzo ciekawe linki pan pokazuje. Dziękuję.

      • Miecław
        2 grudnia 2017 at 10:49

        Cieszę się, że mogę pomóc w poszukiwaniu wiedzy. Dzielmy się wiedzą, po to aby Polacy zaczęli wreszcie myśleć, zamiast się modlić. Dość już mieliśmy tragedii narodowych w historii spowodowanych przez kulturowy katolicyzm i systemy feudalno-kapitalistyczne.

  15. leming
    2 grudnia 2017 at 19:05

    To efekt PO PiS-u ale nie tylko.Swoje cegiełki do tej “prometeistycznej” polityki zagranicznej dołożyło również środowisko SLD i PSL-u. Poszli wszyscy w tym samym kierunku, jak krowy w stadzie, bez żadnego namysłu nad skutkami. Jestem ciekawy czy miłośnicy Giedrojcia wiedzą jak skończył Prometeusz i otoczenie ?. Ale mnie taka polityka zagraniczna tzw. “wolnej” Polski nie dziwi.Polacy są mniejszością w swoim kraju a Polska zakończyła swoje istnienie wraz z ostatnim piastem na tronie Polski, w chwili śmierci Kazimierza Wielkiego. Potem to już tylko opanowana przez obcych służyła obcym interesom.Np. co polski król szukał pod Warną ? Oczywiście pewne przekupne warstwy społeczne odnosiły i odnoszą korzyści, zostali skorumpowani dla obcych polakom celów. A więc wystarczy spojrzeć kto odnosi korzyści i już wszystko wiadomo… Dla uwypuklenia problemy spytam się, ile jest w Polsce schronów przeciwatomowych ?

  16. daniel
    3 grudnia 2017 at 16:44

    Trafiłeś w sedno, Krakauer! Przypomnę pierwsze okno, co otwarła dla nas historia po 1918 roku czyli dzieje “wersalskiego bękarta” – bo tak Mołotow i Ribbentrop nazwali II eRP. Tylko dzięki osłabieniu Niemiec i Rosji powstało polskopodobne i polskojęzyczne państwo po dwóch wiekach nieistnienia. Pierwsze okno zostało zmarnowane przez rusofobię i orientację na Zachód. Po prostu radzieckie bagnety w sojuszu “bagnet na broń” mogłyby powstrzymać Hitlera. Historia niebawem zamknie dla nas drugie okno = trzydzieści lat trzeciego eRPu opartego na ameryckich rakietach, tak jak dwudziestolecie II eRP – pierwsze okno – oparte było na franko angielskich gwarancjach. Co jest wspólne dla tych dwóch okien: otwarcie to słabość Rosji i Niemiec, zamknięcie to osłabienie nieniemieckiego zachodu. I oczywiście nasz naród nie wyda z siebie polityków zdolnych sprostać, bo nie potrafi zagłosować na innych niż possolidaruchy. Piąty rozbiór zbliża się. Ostrzegaliśmy Solidaruchów już w 1989 roku, ale te krótkowzroczne durnie nie wierzyły, im się wydawało, ze Hameryka jest wieczna.

  17. krzyk58
    3 grudnia 2017 at 17:22

    Mógłbym przyklasnąć co do zapisanej treści,gdyby nie pewne ale…. i tu pojawia
    się problem…inni niż postsolidaruchy to (niby) KTO?? ? 🙂
    Byłem przekonany, zwłaszcza po lekturze (jednej z wielu) H. Pająka, ” V rozbiór Polski’, iż ‘to’ lata temu “sie dokonało”. To co mamy
    nieprzyjemność oglądać to tylko już marne atrapy……….
    Zauważę, że “to’ co omawiamy DOKONAŁO się przy niebagatelnym
    współ/ udziale/ lewicy. Zero zdziwień, zero złudzeń.Tylko fakty…
    Amen.

    • daniel
      3 grudnia 2017 at 21:44

      krzykowi 58 – naturalnie, już nie chodzi o lewicę, ale jest już lider, na razie siedzi w więzieniu, chyba domysla się Pan, kto. Chodzi o siły nieameryckie, szerokie spektrum na rzecz rozwoju kraju w oparciu o Eurazję i Jedwabny Szlak. Hollywoodzkie i banderowskie iluzje trzeba odrzucić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up