Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Dywan


 Siedział na szarym, poprzypalanym papierosami, ręcznie tkanym irańskim dywanie. Kolejnymi skrętami robił nowe znaczki. Starał się stworzyć jakiś wzór, ale chyba tylko dla niego był on widoczny.

Sterta naczyń ze zlewu parowała intensywnym, nieprzyjemnym zapachem. Nie miało to jednak żadnego znaczenia. Co miało?

Był teraz tylko on i dywan. Kolejny ,,psssss” zaznaczył swoje miejsce. Dym wypełniał pomieszczenie od kilku dni. Grafitowy iP*one 9s i, czy bez i – wygrywał organowe solo Raya Manzareka z „Light My Fire”.

 – Taaaaak? Chrypliwy przepalony tytoniem głos musiał popić Whis*ey z brudnej szklanki, żeby kontynuować rozmowę. Nawet dwie owocówki tańczące w bursztynowej cieczy nie przeszkodziły w pociągnięciu dość głębokiego haustu płynu…

 – Hmmm.. Khm khm… Taak?

Dave! K***a! Co się dzieje! Czemu nie ma Ciebie od czterech dni w pracy? Człowieku to jakaś masakra. Co się dzieje? Ty wiesz ile nas to będzie kosztowało?! Głos w słuchawce strzelał słowami, jakby szybkość ich wypowiadania miała uratować kolejnych uchodźców.

 – Aaaa… To Ty…  Nic się nie stało. Wyluzuj. Kosztowało…. A no tak. Poradzisz z tym sobie. Ja nie wracam. Rezygnuję.

– Co k***a! Jak nic? Co nie wracasz?! P******o Cię?!

– Moment. Poczekaj bo wzór mi się nieco pokrzywił.

Mężczyzna zaciągnął się głęboko papierosem rozżarzając jego końcówkę i starał się wyrównać linie, które stały się najistotniejszą czynnością w jego nowym życiu.

– Dave! K***a!  Co jest?! – po drugiej stronie głoś krztusił się z emocji.

– Nic. Co ma być. Zrezygnowałem. Od dawna miałem wątpliwości. Były słuszne. Znikam.

– Znikasz? Ja p******e! Dobrze cię p******o! Gdzie znikasz? Z kim?!  Poznałeś jakieś d**y? Z*******e o*********o? Luz… Stary. Ja rozumiem. Można to jakoś wrzucić w grafik. W koszty. Tylko ustalmy plan działania, bo cała firma jest w niezłej r*********e.

– Nie… Nie… Ja nie wracam. Sam jestem. Znaczy z dywanem, ale pewnie nie zrozumiesz…

– Z dywanem? Ja p******e! To jakiś j****y wyższy szyfr? Przyjechać do ciebie?! Co Ty ćpasz bro?

– …A właśnie nic. Widzisz, o dziwo nic. „Cam*le” i tani „Jim B*am”. Ale jedno i drugie daje radę, a dywan jest kosmiczny. Alladynowy niemalże… Zawsze taki chciałem mieć…

– O k***a! Grubo! To dopalacze?! Przyjechać i Cię z tego wyciągnąć?

– Nie k***a! Głos Dave’a stracił cierpliwość. – Nie rozumiesz?! Ja znikam! Rezygnuję. Chyba mam prawo decydować o sobie, czy masz inne zdanie!? Ja już nic nie muszę! Skumaj… Aaa i nie dzwoń więcej – bo ładowarkę do tego A*ple syfu w*******m przez okno… Chyba wczoraj. Miałem nadzieję, że już jest rozładowany i więcej nie zadzwoni. Odebrałem instynktownie. J****y zastały nawyk.

– Stary k***a. Przerażasz mnie. Zadzwonię jutro. Ogarnij się jakoś,  a ja zrobię co trzeba, żeby nie wywrócić konia!

– S**m na to. Baj!

Mężczyzna wstał i włożył telefon do wypełnionego purpurową cieczą pojemnika. Spod ściany, gdzie stało w rzędzie dziewięć litrowych Whis*ey wziął jedną z nich i otworzył. Chwilę patrzył na zdenaciałe owocówki dryfujące w szklance po czym pociągnął kilka łyków z butelki.

Stał zadowolony nad dywanem. Patrzył na niego ze spokojem, delikatnie się uśmiechając. Dzieło było skończone. Wypalony na jedwabiu deseń przedstawiał przerażonego szczura uwięzionego w labiryncie bez wyjścia…

Tags: , , , , ,

9 komentarzy “Dywan”

  1. Kopiec Kreta
    23 listopada 2017 at 04:47

    Dobre…. bardzo dobre…. no i widzę, że cenzor Web. Józef ma się świetnie…

    • izabella
      23 listopada 2017 at 10:18

      ooo tak! 🙂 Web Józef dał radę wyjątkowo:)

  2. Inicjator
    23 listopada 2017 at 05:25

    No!

  3. LLL+
    23 listopada 2017 at 05:50

    Wiele osób tak ma….

  4. nie robot
    23 listopada 2017 at 11:53

    przez te gwiazdki straciło wiele, a nie można tylko jedna literę zastąpić znaczkiem? tak źle się czyta.

    • izabella
      23 listopada 2017 at 13:00

      http://www.izabellagadek.pl/2017/11/22/dywan/
      Proszę zatem link do oryginału:)

      • wieczorynka
        23 listopada 2017 at 17:02

        P. Izabello, moim zdaniem oryginał jest znacznie lepszy, jednak skoro mężczyźni są tacy delikatni, to bardzo dobrze, że podrzuciła pani linka, baba przeczytała i niczym się nie zgorszyła.

  5. wieczorynka
    23 listopada 2017 at 14:58

    A może by tak zostawić wszystko i wyjechać w Bieszczady?
    Ja wiele lat temu tak zrobiłam wyjeżdżając na Mazury i w dalszym ciągu uważam, że była to słuszna decyzja. Nie należy pozwolić sobie aby inni narzucali nam styl życia.

    • izabella
      23 listopada 2017 at 20:47

      Witam Pani Wieczorynko! 🙂
      Dla mnie czasem takie przekleństwa są naturalnym przekazem emocji. Wcale mnie to nie gorszy, ale rozumiem poziom portalu i różną wrażliwość czytelników.
      Wyjechać w zieleń… hmmm… żeby tylko to było takie proste…
      Pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Kultura

Scroll Up