Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Audio-Poezja


 Jak jest wiersz?

Chciałem napisać kilka słów o mojej audio poezji. Po raz kolejny kasuję cały tekst i zaczynam od zera. Sam pomysł na taką prezentację wierszy spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Zadziwiające, jak potrafi zmienić się percepcja liryki, gdy zaczynamy ją słuchać miast ją czytać. Każdy z tych sposobów jest ważny. Każdy inny. Każdy dostarcza innych wrażeń. W każdym z wymienionych sposobów treść wiersza trafia do nas w inny sposób.

Od paru już lat przyzwyczajam Państwa do moich tekstów na łamach Obserwatora. Większość esejów została ubogacona wierszami. czasem wiersze pojawiały się samodzielnie. Od kilku zaś miesięcy nagrywam moje wiersze i prezentuję w wersji do odsłuchu.

Pomysł narodził się jakoś tak spontanicznie. Z racji mojej obecnej pracy – jestem zawodową rodziną zastępczą – mam dużo mniej czasu i na spacery, i na fotografię i na samo pisanie czegokolwiek, o poezji nie wspominając w szczególności. Udało mi się na początku tegoż roku wydać także kolejną książkę poetycką. Kolejny zbiorek moich wierszy. Radość ogromna z jednej strony. Smutek z drugiej. Co mi bowiem po książce, która stoi na półkach mojej domowej biblioteczki i się kurzy nie mając w żaden sposób trafić do czytelnika. Nikt bowiem nie chce przyjść na spotkanie z autorem nieznanym. Poezja w czasach nam współczesnych nieszczególnym cieszy się zainteresowaniem – delikatnie mówiąc. Trudne nastały czasy dla liryki. I to w czasach, kiedy tak wiele osób sięga po piórach i mierzy się ze swą Muzą. Wielu bardzo udanie. Większość, zdecydowana większość przeminie zapomniana i bez echa. O niektórych tylko usłyszy świat. Niewielu z nich jest godnych tego zaszczytu. I nie chodzi mi bynajmniej o zazdrość, że to oni, a nie ja. Naturalną przecież rzeczą każdego piszącego jest pragnienie, aby pod strzechy trafiać. Nieliczni tego nie pragną, nielicznym na tym nie zależy.

Rzecz w tym, że idąc tak naprawdę do księgarni trudno jest znaleźć w ogóle dział z poezją. Wiele księgarń w ogóle nie ma czegoś takiego. Bo to nie schodzi. A gdy już znajdziemy ową skromną półeczkę, ciężko tam znaleźć do poczytania jakiś interesujący tomik. I jestem pewien, ze czas zapomni o wielu tych autorach. Zaś wiele przepięknych wierszy nigdy nie znajdzie swej drogi do druku. A jeśli znajdzie, nie trafi do księgarń, nie trafi do czytelników. Wydawnictwa bowiem chętnie wydrukują, cokolwiek zapragniemy, o ile tylko za to zapłacimy. A potem nam to po prostu wyślą. Albo każą zapłacić sobie za promocję, dystrybucje, reklamę. Takie czasy.

Można publikować się w internecie. Rzecz w tym, że wszyscy to robią. Blogów jest tyle, że ciężko się obecnie wybić. Ciężko na tej drodze zaistnieć. Można próbować swoich sił na grupach społecznościowych. tam jednak trafiają głównie sami piszący – piszą, publikują i rzadko kiedy cokolwiek czytają innego poza komentarzami do swojego wiersza. nawet nie dlatego, ze nie chcą, ale dlatego, ze nie ma na to czasu. Wstyd przyznać, ale sam tak mam.

Poezja na YouTubie

Jest natomiast jedno miejsce, które jeszcze nie zostało w pełni nasycone poezją. Jest nią YouTube. Tam wciąż poezji jest niewiele. Nie, żeby nie było jej wcale. Jest, ale wciąż mało. Niełatwo ją zresztą znaleźć, bo ciężko się jej wybić. Raczej nigdy nie zdoła konkurować z pseudosensacyjkami o milionowych wyświetleniach. Na tym serwisie bowiem – powiedzmy sobie szczerze- najlepiej sprzedaje się: czytaj ogląda – totalna głupota. Na szczęście jest też wiele pożytecznych, merytorycznych serwisów. Wiele rzetelnej wiedzy. Wiele przydatnych poradników. I całe multum wspaniałych profesjonalnych vlogów.

Ale wciąż mało poezji.

A już na pewno brakuje profesjonalnie zaprezentowanej poezji. Nie tylko poezji dobrej, ale podanej w profesjonalny sposób. n najwyższym technicznym poziomie.

Dla autora – przynajmniej dla mnie – jest coś niebywale pięknego w spotkaniach z miłośnikami jego książek. Ze słuchaczami jego poezji. Jak wspomniałem – niestety nie mama ani czasu, ani nade wszystko możliwości takich spotkań przeprowadzać. Ale jest przecież YouTube. Wystarczy wziąć mikrofon, ewentualnie kamerkę, coś nagrać i wrzucić. Otóż nie wystarczy…

To już nie początki, kiedy słuchacze i widzowie łykali wszystko, co się do sieci wrzuciło. Bo nie było alternatywy. Teraz liczy się nie tylko treść, ale i jakość. Okazuje się, że to nie byle jakie wyzwanie.

Gdy prześledzić moje nagrania w czasie, widać, a przede wszystkim słychać, jak zmienia się owa jakość. Jakość nagrywanego dźwięku. Jakość, profesjonalizm bowiem samej mojej recytacji to już zupełnie inna sprawa – niewątpliwie mam tu ogrom pracy jeszcze do wykonania. Ale nie od razu Kraków zbudowano. A z problemami najlepiej radzić sobie po jednym naraz.

Pierwsze próby nagrania czegokolwiek były mocno niezadowalające. Rzecz w tym, że dysponowałem osprzętem, jakim dysponowałem. Pozostawiał on wiele do życzenia. Wiele osób nagrywających poezję do Internetu niestety na tym poprzestaje. Nieliczni nadrabiają jakością recytacji jako takiej i treścią deklamowanych wierszy.

Z drugiej strony są jeszcze wiersze czytane przez aktorów i nagrywane przez profesjonalistów w studiach nagrań. Ciężko z tym konkurować. Ale jak się okazuje, idzie całkiem blisko się zbliżyć.

Aby pod strzechy trafić z poezją – moją czy czyjąkolwiek – trzeba ją jakoś rozpropagować. Można próbować przebić się do prasy literackiej – niestety poetów chętnych multum, a tytułów prasowych coraz mniej. Ich zawartość też pozostawia wiele do życzenia – z mojego subiektywnego punktu widzenia. Prasa literacka próbuje niewątpliwie przetrwać obecne trudne czasy. Niestety w tej bezpardonowej walce o byt przegrywają te literackie na korzyść tych o zabarwieniu ideologicznym. Można w końcu próbować wydać książkę. Idziesz do wydawnictwa – ono wystawia ci cennik. Płacisz – drukują. A co potem? Masz w piwnicy kilkaset tomików. Niby jak je sprzedać, skoroś nieznanym autorem, na dodatek poetą? Nikt ci autorskiego wieczoru nie zorganizuje – a jeśli nawet ktoś jednak – nikt nań nie przyjdzie. Zatem ślepa uliczka. Jedyne co, to to, że obowiązkowe egzemplarze przepadną w czeluściach bibliotek. Czy je tam ktokolwiek odnajdzie? Może tak, może nie…

Pomoc potrzebna od zaraz…

Poniósłszy totalna porażkę na obu powyższych płaszczyznach – próbuję innej drogi. Sięgnąłem po medium jakim jest YouTube. Oraz formę, jaką jest autorecytacja. Od kilku miesięcy nagrywam mniej lub bardziej regularnie kolejne wersje. Zainwestowałem naprawdę spore pieniądze w urządzenie jako tako studia lektorskiego. Do pełni szczęścia brakuje drugie tyle, jak nie więcej pieniędzy na kolejne elementy które pozwolą usprawnić proces tworzenia nowych utworów w możliwie najlepszej jakości. W każdym razie doszedłem do momentu, kiedy to nie jakość techniczna, ale braki mojego warsztatu recytatorskiego zaczynają przeważać.

Teraz stoję przed ogromnym wyzwaniem i nie wiem, jak się z nim zmierzyć. Jak dotrzeć do słuchaczy i czytelników mojej poezji? Samo założenie kanału nie wystarcza. Kanały rozwijają się poprzez subskrypcje. Poprzez dawanie łapek w górę. Poprzez komentowanie zamieszczanych tam utworów. Wreszcie poprzez polecanie poszczególnych nagrań na różnych mediach społecznościowych.

Nie da się tego dokonać w pojedynkę. Jednoosobowo. Potrzebna pomoc, potrzebne wsparcie. Na łamach Obserwatora wiele osób bardzo ciepło przyjęło moje nagrania, co dodało mi sił i zachęciło do dalszego inwestowania casu, pieniędzy i umiejętności w kolejne utwory. Byłoby wspaniale, gdyby ci, którym poezja w moim wykonaniu mniej lub bardziej przypadła do gustu, zechcieli zasubskrybować mój kanał na YouTubie. Oraz polecać poszczególne wiersze choćby na swoich profilach na Facebooku.

Dla YouTuba ma ogromne znaczenie wszystko to, co wokół danego kanału się dzieje. Na ile zaglądający tam ludzie są aktywni, na ile nie poprzestają jedynie na biernym odsłuchu. By móc jakoś zaistnieć, by maszyna mogła nabrać rozpędu, nie wystarczy tych kilka subskrybentów , których mam do tej pory. Nie wystarczy ich nawet kilkuset. Trzeba ich tysiące. Dopiero wówczas kanał zaczyna pojawiać się na tyle wysoko, ze mogą go zauważyć osoby postronne. Że zaczyna się pojawiać w wyszukiwaniach.

Ja mogę zadbać o jakość nagrań, o częstotliwość ich zamieszczania, ale nie jestem w stanie samemu rozpropagować kanału. Potrzebna jest pomoc. Każdego. Absolutnie każdego, komu się podoba to, co robię. każde wsparcie jest mile widziane. Tylko jak do tego zachęcić ludzi? Jak ich zmotywować do działania? Może ktoś podpowie, doradzi, a jeszcze lepiej – dopomoże. Moje możliwości są ograniczone. Kosztem ogromnych wyrzeczeń w ciągu roku zbudowałem podstawy studia. Kosztem czasu nauczyłem się podstaw nagrywania i obróbki dźwięku oraz montażu wideo. A przecież wciąż czuję się na początku tej drogi. Czeka mnie jeszcze wiele oglądania samouczków, czytania książek, eksperymentowania w poszukiwaniu form coraz to doskonalszych. Bo jakość ma znaczenie. Ogromne znaczenie. Dużo czasu spędzam też na reklamowaniu kanału. To jednak kropla w morzu potrzeb. nie jestem w stanie wygospodarować już wiele więcej czasu. Przeciwnie – szukam sposobów usprawnienia produkcji, przyspieszenia całego procesu, aby właśnie czasu sobie zaoszczędzić, by nie zarywać kolejnych nocy.

Dlatego pozostaje mi liczyć na słuchaczy. I prosić o pomoc. O aktywne włączenie się w powstawanie tego dzieła. Poprzez subskrybowanie kanału (warto przy okazji zaznaczać sobie dzwoneczek, by mogły do was docierać powiadomienia o nowo zamieszczanych treściach). O komentowanie pod wierszami i dawanie im łapek – najlepiej w górę – oczywiście na siłę, ale zgodnie z osobistymi przekonaniami. Wielu z was ma konta na Facebooku czy innych mediach społecznościowych. Linkujcie tam moje wiersze. Zapraszajcie na kanał. Polecajcie znajomym. Razem dokonamy niemożliwego. Potrzeba przy tym cierpliwości i wytrwałości, jest to bowiem praca na lata. Efekty zadowalające nie pojawia się w ciągu roku czy dwóch. Raczej po trzech czy pięciu. Ale damy radę.

Poznań, 2017.10.28
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Tags: , , ,

6 komentarzy “Audio-Poezja”

  1. Niom
    21 listopada 2017 at 05:09

    Bardzo interesujące podejście. Szczerze gratuluje warsztatu i przede wszystkim wytrwałości. Przez ostatnie lata bardzo się pan poetycko rozwinął.

    • 21 listopada 2017 at 22:55

      bardzo dziękuję – poezja rzeczywiscie potrzebuje ogromu samozaparcia – jest masa czynników które potrafią załapać, zmiażdżyć, zniechęcić i niełatwo im sie niepoddać

  2. sok z żuka
    21 listopada 2017 at 16:23

    Panie Adamie, założę sie ze nawet pan nie przypuszcza kto pana tu czyta… Powodzenia. Jesteśmy z panem.

    • 21 listopada 2017 at 22:57

      Rzeczywiście nie podejrzewam – niemniej świadomość tego, że jednak ktoś tam czyta, jest bardzo budująca – szczegółnie w jesienne depreyjne dnie 🙂

  3. Kate4You
    21 listopada 2017 at 18:32

    Pryznam, e nie znam żadnego poety… pan jest pierwszym żywym, bo normalnie to oni nie zyją – ci z książek

    • 21 listopada 2017 at 23:01

      Miło mi – nie jest tak źle – też nie znam zbyt wielu – i absolutnie nikogo z czołówki – znam kilku takich jak ja lub nieco bardziej zaawansowanych, profesjonalnych, rozpoznawalnych – jednych lubię za ich wiersze, innych nie specjalnie sobie cenię w ich twórczości w tym sensie, że mnie ona po prostu nie porusza, a nie że są bezwartościowi 🙂

      Szykuję też pewną niespodziankę dla czytelników Obserwatora związaną z poezją współczesną – myślę, że pojawi się ona w grudniowych publikacjach. Ale póki co – cicho sza. Redakcja jeszcze nic nie wie nawet. Znaczy teraz już będzie podejrzewać, ale nie wie co nadal :P.

      Mam nadzieję, ze znajdujesz cos dla siebie – podpowiem, ze niemal każdy tekst drukowany przeze mnie tutaj, na łamach tego medium bywał ubogacony jakimś wierszem. A od niedawna pokazują się nagrania audio – z tym, ze aktualna i pełna ich lista jest dostępna na YT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Kultura

Scroll Up