Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Byliśmy strefą zgniotu dla Wschodu jesteśmy zderzakiem dla Zachodu


 Dzisiaj znowu będzie nasz ulubiony temat, ale nieco z innej strony. Zaprezentujemy stronę skutków możliwego konfliktu. Wykazując, że jedynym sposobem na zachowanie suwerenności jest posiadanie przez Polskę broni masowego rażenia i tak silnej armii, jak tylko jesteśmy w stanie.

Wraz z przyjęciem amerykańskiej bazy rakietowej, nad której działaniem nie mamy kontroli – dodajmy praktycznie żadnej kontroli – Polska stała się celem dla ataku jądrową bronią taktyczną. Ponieważ uzbrojenie tej bazy w broń jądrową zagrażającą Federacji Rosyjskiej jest realne. Z tego i tylko tego powodu trzeba uwzględnić prawdopodobieństwo ataku jądrowego na ten rejon. Dla Iskanderów z Kaliningradu lub Kalibrów z okrętów Floty Bałtyckiej – to kaszka z mleczkiem.

Czy rząd Rzeczypospolitej prowadzi politykę mającą na celu zabezpieczenie ludności polskiej, przed możliwymi skutkami tego typu ataku? Zbudowano w Redzikowie lub gdzieś obok chociaż jeden schron atomowy? Proszę się nie śmiać i nie dziwić – słyszeliście państwo relacje z wypowiedzi pana Ministra Obrony Narodowej na konferencji w Halifaxie? To nie jest zimna wojna, to jest gorąca wojna. Musimy być przygotowani na wypadek rosyjskiej agresji. Skoro tak? To może rząd zacząłby mówić prawdę?

Co ciekawe krajem, który powinien być nam najbliższy, albowiem jedzie dokładnie na tym samym wózku – w razie konfliktu Wschód-Zachód – jest Białoruś. Tak jak w II Wojnie Światowej terytorium Białorusi zostało spustoszone, tak i będzie w każdej kolejnej wojnie na tym kierunku strategicznym. Różnica jest tylko taka, że na Białorusi będą spadały zachodnie głowice jądrowe, a w Polsce wschodnie. SKUTEK ICH ZASTOSOWANIA NIE BĘDZIE MIAŁ JUŻ PRAKTYCZNEGO ZNACZENIA – BĘDZIE TAKI SAM.

W związku z powyższym w naszym interesie jest uniknięcie konfliktu. W przeciwnym wypadku ryzykujemy zniszczenie dużej części terytorium. Niestety rządzące Polską elity po 1989 roku – uwierzyły w to, że wystarczy nam strategia powiązania się z silniejszą stroną. Tymczasem w praktyce oznacza to tylko tyle, że nie jesteśmy strefą zgniotu dla Wschodu, tylko zderzakiem dla Zachodu.

Co jest zabójczo śmieszne, są w naszym kraju politycy, którzy zabiegali o ten status zderzaka – wręcz prosząc się o bazę w Redzikowie! Do której obrony właśnie kupimy wspaniałe amerykańskie systemy „Patriot” za 10,5 mld USD lub więcej.

Jeżeli chcemy zachować suwerenność musimy mieć broń masowego rażenia i silną armię! Co więcej musimy inaczej zorganizować system państwowy – wzorem jest współczesny Izrael i państwo pruskie z okresu Kanclerza Bismarcka. Zmieniłby się styl naszego życia? Zniknęłoby społeczeństwo otwarte? Ponosilibyśmy olbrzymie koszty. Tylko trzeba zadać sobie pytanie, czy za suwerenność i prawo do życia – jest cena, której nie warto zapłacić?

Alternatywą jest strategia elastycznego podejścia do własnej państwowości i inwestowania w kulturę – tożsamość. Mniej więcej coś podobnego swego czasu proponował „Ruch Palikota” – czy jak się ten fenomen na naszej scenie politycznej nazywał. Nasz problem polega na tym, że taka strategia była skuteczna do momentu, aż wymyślono karabiny maszynowe i inne techniki masowego zabijania. Proszę pamiętać, że ostatnia okupacja niemiecka miała charakter ludobójczy – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Czy możemy zaakceptować ryzyko powtórzenia się takiego scenariusza?

Jeżeli polityka Zachodu nadal będzie ukierunkowana na dojenie Rosji na wszelkie możliwe sposoby, w tym z użyciem metod konfrontacyjnych. W typie scenariusza ukraińskiego, to trzeba się liczyć z rosyjskim przeciwdziałaniem. Z punktu widzenia Moskwy, średniej wielkości seria eksplozji jądrowych na Mazowszu – nie ma żadnego znaczenia i tak skażenie będzie mniejsze, niż w wyniku 70 lat intensywnej działalności przemysłowej w Czelabińsku. Wszystko, co będą musieli zrobić, to uszczelnić pociągi do Nicei przejeżdżające przez to, co na miejscu Polski pozostanie.

Jeżeli mielibyśmy własną broń masowego rażenia, skuteczne środki jej przenoszenia i silną armię – to moglibyśmy skutecznie zniechęcić każdego przeciwnika. W tym znaczeniu, że nie pokonalibyśmy żadnego z głównych zagrożeń strategicznych, ale bylibyśmy w stanie zadać bardzo bolesną ranę. Proszę pamiętać,  stan obecny w którym nie decydujemy o tym – kto i ile kiloton zdetonuje na naszym terytorium, zamienilibyśmy w stan, w którym sami moglibyśmy coś groźnego zdetonować u kogoś. To zmienia totalnie optykę możliwego konfliktu. Oczywiście za cenę samounicestwienia – trzeba mieć tego świadomość. Jednak będąc bezbronnymi – ponosimy to samo ryzyko, Wołyń, Katyń, Oświęcim – powinny nas nauczyć Realpolitik.

Wiedząc to wszystko – jaką politykę zagraniczną powinniśmy prowadzić? Jak powinniśmy zorganizować kraj?

Tags: , , , , , ,

32 komentarze “Byliśmy strefą zgniotu dla Wschodu jesteśmy zderzakiem dla Zachodu”

  1. IV - ta kolumna
    20 listopada 2017 at 05:03

    Przekaz wbija w fotel… Niestety muszę się z tym zgodzić.

  2. Inicjator
    20 listopada 2017 at 05:28

    Po pierwsze: koniec wakacji nad Bałtykiem, bo uzyskana tam opalenizna (szczególnie w okolicach Ustki), może być ostatnią w życiu.

    Po drugie: zamiast 3 000 000 mieszkań – budujmy schrony, co pozwoli rozkręcić koniunkturę.

    Po trzecie: budownictwo mieszkaniowe musi być związane z wymogiem budowy schronów, tak jak teraz z wymogiem odpowiedniej liczby miejsc parkingowych.

    Po czwarte: wyposażać wszystkich obywateli w tzw. nieśmiertelniki, co ułatwi identyfikację podczas chowania zwłok. Z zaznaczeniem wyznawanej religii.

    Po piąte: stworzyć dodatkowy rodzaj służb, które będą w gotowości do prowadzenia masowych pogrzebów. W takich ekipach koniecznie ksiądz, pop, pastor – utrzymywani z budżetu za “gotowość”, jak weekendowi “żołnierze” z WOT.

    Po szóste: rozpocząć ogólnonarodowe modły, żeby te przygotowania do “dobrego pochówku” były udane.

    Po co to wszystko?

    Żeby przez kolejne kilkaset lat, Ci co tu pozostaną żywi i będą mogli się rozmnażać – mogli uprawiać cierpiętniczą politykę martyrologii Narodowej.

    Amen.

    P.S.

    Nie można już nic zmienić w strategicznym marszu rządu “dobrej zmiany”, ku “dobrej i szybkiej śmierci”.

    Macondo!

    • wlodek
      20 listopada 2017 at 09:01

      Inicjatorze,byłoby to śmieszne gdyby nie było tragiczne!A nawoływanie Antoniego w Halifaxie do “gorącej”wojny z Rosją ze względu na korelacje ich działań z Korea Północną woła o pomstę do nieba! Jak i głos krakauera w kwestii posiadanie przez Polskę broni atomowej!Antoni już by ją użył!

  3. Wierny czytelnik
    20 listopada 2017 at 05:32

    Niestety ani Oświęcim, ani Katyń, ani Wołyń niczego nas nie nauczyły… tzn. naszych skundlonych intelektualnie i karłowatych moralnie pseudo-polskojęzycznych elit. Tfu!

    • krzyk58
      20 listopada 2017 at 07:53

      https://pl.sputniknews.com/opinie/201610074010330-Banderowski-kac-Kwasniewskiego-Zofia-Babczynska-Jelonek/
      “Mam ambiwalentny stosunek do Kwaśniewskiego. Z jednej strony cenię sobie i to bardzo, lata jego zdublowanej prezydentury. To były lata politycznej prosperity dla Polski, mimo sporych konfliktów wewnątrz SLD, stanowiącego jego zaplecze polityczne. Trudny egzamin panowania nad państwem Kwaśniewski przeszedł nader pomyślnie. Doprowadził skutecznie Polskę do Unii Europejskiej.”
      Zalinkowany tekst zawiera o pięć (przytoczonych ) zdań za dużo,
      po za tym oddaje świetnie ducha,jak raczył był pan ująć ” naszych skundlonych intelektualnie i karłowatych moralnie pseudo-polskojęzycznych elit. ”
      Amen.

  4. Narodowe Siły Zbrojne 2.0
    20 listopada 2017 at 05:50

    Właśnie koszty tego przeciwdziałania poniesie jako pierwsza Polska. Ponieważ jest najbliżej i jest na tyle dużym celem, że napaść na nas nie będzie tak hańbiąca jak na małe kraje Bałtyckie, które zajmą po prostu potem.

    • krzyk58
      20 listopada 2017 at 07:59

      Wojska amerykańskie w Polsce ❤ # USA # ARMY

      https://www.youtube.com/watch?v=5UqWd27Fa_k&t=8s
      ONY, już “tu” są p. “kolego” od kilku lat. NIESTETY!!!!!

    • daniel
      20 listopada 2017 at 17:32

      “Narodowe Siły Zbrojne 2.0″ odpowiedź. Naprawdę nie zrozumiał Pan jeszcze, iż w nowej hybrydowej wojnie wcale nie chodzi o terytorium ? Natomiast o usunięcie zagrożenia – jak najbardziej. Marionetkowe rządy pani (k…y) S sprowadziły już na nas nieszczęście. Podobno jest już przygotowana 800 stronicowa instrukcja ewakuacji dla agend rządowych.
      ” bob” odpow. Amis wszędzie, gdzie się pojawią, tam inicjują wojnę. Wywołali 53 wojny od 1945 roku i w wyniku tych wojen i konfliktów umarło 70 milionów ludzi. Ich perszyngi naprawdę nie słuzyły pokojowi, lecz tylko bezkarności w przypadku agresji na słabsze państwa, np. Korea, Grenada, Wietnam, Nikaragua, itd, itp. Pozatym nie pisze Pan po polsku. W naszym ojczystym języku jest słowo “radziecki” które tłumaczy ruskie słowo “sowieckij” Jeżeli już koniecznie chce Pan pisać po rosyjsku ale łacińskim alfabetem, to proszę napisać tak : “sawieckij błok”, to będzie po rusku i będzie poprawne.

  5. Wernyhora
    20 listopada 2017 at 06:00

    Tak jak w II Wojnie Światowej terytorium Białorusi zostało spustoszone, tak i będzie w każdej kolejnej wojnie na tym kierunku strategicznym. Różnica jest tylko taka, że na Białorusi będą spadały zachodnie głowice jądrowe, a w Polsce wschodnie. SKUTEK ICH ZASTOSOWANIA NIE BĘDZIE MIAŁ JUŻ PRAKTYCZNEGO ZNACZENIA – BĘDZIE TAKI SAM.

    – powyższe jest kwintesencją myślenia o bezpieczeństwie Polski i regionu…

  6. 20 listopada 2017 at 09:44

    Tego konia kują co nogę podnosi i tyle.

  7. Zbigniew
    20 listopada 2017 at 10:02

    Nadal jesteśmy “strefą zgniotu”.
    A tak przy okazji to jakoś cicho jest o dokumentach z archiwum CIA, np takich:
    https://www.cia.gov/library/readingroom/docs/BANDERA%2C%20STEFAN_0018.pdf
    Ciekawe prawda?
    Jak się spojrzy na faktografię czasów minionych wyłaniającą się z “okruszków” to wychodzi że “republikańskie” ponad tysiąc lat zdefiniowało nas jaką wymienioną “strefę” zaś każdy z palców zaciskającej się i zgniatającej pięści mimo pozorności szyldów państwowych, należy do tej samej ręki. Nawet w teraźniejszości. Jest tylko trudność z identyfikacją właściciela.

  8. Wojciech
    20 listopada 2017 at 10:03

    Pisanie o własnej broni masowego rażenia, skutecznych środkach jej przenoszenia i silnej armii, to w dzisiejszych warunkach geopolityki czyste szaleństwo. Przeciwko komu i w jakim celu? Czy ktoś z przytomnych potrafi wykazać choćby jeden przykład ukrywanych lub jawnych zamiarów Rosji do atakowania gównianej Polski. Po co im to to? Narobić sobie kłopotów. Mają ich wiele własnych. Umieją liczyć i szpiegować i wiedzą, że są otoczeni ponad 1000 amerykańskich baz militarnych w lufami armat na nich skierowanymi. Na szczęście dla świata mają Putina i coraz bardziej doskonałą broń i możliwości odwetu. Trzeba sobie uprzytomnić, że w przypadku konfliktu Polska będzie, jak zwykle polem bitwy. Tym razem atomowej

    • bob
      20 listopada 2017 at 14:00

      Jeżeli coraz starszy Putin będzie chciał zakończyć żywot z hukiem to nikt nie zatrzyma wojny atomowej. Z drugiej strony nawet bez broni atomowej jesteśmy w stanie zapobiec agresji na Polskę. Dziś precyzyjne środki rażenia mogą w ciągu kilkunastu minut sparaliżować duży kraj(elektrownie, rafinerie, magazyny paliw, porty, mosty, węzły komunikacyjne). Gdyby Polska miała więcej samolotów i rakiet JASSM ER plus rakiety cruise na okrętach to jakikolwiek atak na Polskę byłby po prostu za bardzo kosztowny dla agresora. Nawet gdyby nasza polityka blokowała interesy kogokolwiek to strach przed cofnięciem do średniowiecza np. poprzez zniszczenie systemu energetycznego wroga blokowałby skutecznie jego agresywne zamiary.

      • krzyk58
        20 listopada 2017 at 16:32

        O intencje przywódców rosyjskich( kiedyś radzieckich ) jestem spokojny – natomiast
        spokoju nie daje mi syjonistyczno- banderowska, proeuropejska, mocno pronatowska soltadeska (reżim)
        z Kijowa , a i na Zachodzie
        że użyję mocno stonowanego sformułowania – NIGDY nie mieliśmy i NIE mamy przyjaciół.
        “bob” kiedy dotrze do twojej ……. oczywista prawda Rosja, jakakolwiek
        ‘biała,czerwona,zielona,a nawet czarna” (Чёрная сотня) – NIGDY nie była i nie będzie
        wrogiem Polaków – Słowian…. tyyyyyyyy poniał, a?
        Ultimatum, czyli z ręką w nocniku http://www.mysl-polska.pl/1397

      • wieczorynka
        20 listopada 2017 at 17:13

        @ bob, chciałam powiedzieć dzień dobry lub dobry wieczór (zależy z której strefy czasowej pochodzisz) gdyż dawno się do ciebie nie odzywałam. Przyczyna – nie lubię elaboratów, tym razem twój komentarz był krótki, zatem przeczytałam tylko 1-szą część z godz 14-tej.
        I nie ulega wątpliwości, poruszasz bardzo mądre tematy, tylko nie wiem dlaczego one mnie śmieszą, w Polsce przeciętna osoba o tym doskonale wie. Pozdrawiam

      • krzyk58
        20 listopada 2017 at 21:19

        “bob” …. Дядя Вова, мы с тобой.
        https://www.youtube.com/watch?v=rE0MrvC0FTE

  9. bob
    20 listopada 2017 at 10:49

    Moskwa będzie groziła, prowokowała(po prostu ciężko jej się pogodzić z nieodwracalną już utratą Polski) ale nigdy nie uderzy na bazę w Redzikowie. Nawet gdyby wybuchła III wojna światowa między supermocarstwami(tzn. Ameryką i Chinami) Rosja będzie starała się zachować neutralność aby nie stać się terytorium na którym będą toczyły się główne bitwy amerykańsko-chińskie. Z drugiej strony kres broni atomowej już widać na horyzoncie. Rozwój broni laserowej a zwłaszcza broni elektromagnetycznej(tzw. railgun) skutecznie wyeliminuje z pola walki środki przenoszenia głowic atomowych jak samoloty i rakiety. Patrioty ale także system THAAD, który to właśnie będzie bronił tarczy w Redzikowie pozwolą Polsce bezpiecznie dotrwać do epoki bez broni atomowej. Ponadto należy pamiętać, że baza w Redzikowie będzie miała także osłonę w postaci Patriotów, które kupują Szwedzi a także w postaci duńskich fregat, które będą częścią natowskiego(amerykańskiego) systemu antyrakietowego. Duńskie fregaty w pobliżu Bornholmu mogą ochronić nawet Trójmiasto przed rosyjskimi rakietami. A i pewnie jakiś amerykański krążownik z systemem Aegis też będzie stale na Bałtyku po uruchomieniu bazy w Redzikowie. Tak jak po uruchomieniu bazy w Rumunii okręty US Navy systematycznie patrolują Morze Czarne.

  10. Miecław
    20 listopada 2017 at 11:14

    A może czas na inicjatywę pokojową, jak za czasów PRL? Aby uniknąć tragedii.
    Przypominam więc o Apelu Sztokholmskim z 1950 roku.
    “Apel sztokholmski – orędzie przedstawione 25 marca 1950 roku w Sztokholmie podczas Kongresu Obrońców Pokoju[1]. Była to pierwsza inicjatywa Światowej Rady Pokoju powołanej w Warszawie w tym samym roku[2].
    Treść i okoliczności
    Apel sztokholmski wzywał narody do przeprowadzenia plebiscytu w sprawie zakazu produkcji broni atomowej. Deklaracja brzmiała: „Domagamy się stanowczego zakazu broni atomowej, jako oręża napaści wojennej i masowej zagłady ludzi. Żądamy ustanowienia ścisłej kontroli międzynarodowej nad wykonaniem tego postanowienia. Będziemy uważali za zbrodniarza wojennego rząd, który by pierwszy zastosował broń atomową przeciwko jakiemukolwiek krajowi”[1]. (…)
    W ciągu dwóch miesięcy, do 18 czerwca 1950 roku apel sztokholmski, według oficjalnych danych, podpisało 18 milionów Polaków, czyli niemal cała dorosła ludność kraju[1][2].
    Złożenia asygnaty pod apelem sztokholmskim wymagano również od Kościołów i związków wyznaniowych, a ewentualną odmowę złożenia podpisu traktowano jako poparcie dla „amerykańskich imperialistów” i sprzeciw wobec „pokojowej polityki” ZSRR.”
    Więcej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Apel_sztokholmski

    Taka inicjatywa nawet społeczna dałaby obecnie obraz intencji Polaków, z którą politycy powinni się liczyć.

    Wtedy też prawnie zakazano propagandy wojennej.
    http://www.prawo.pl/dz-u-akt/-/dokument/Dz.U.1950.58.521/16781341/11291
    Te przepisy już nie obowiązują.

    Obecnie na podstawie art. 117 par 3. kodeksu karnego można ścigać osoby, które publicznie pochwalają wszczęcie lub prowadzenie wojny napastniczej. Ale czy są ścigani???
    Szkoda, że sama retoryka i propaganda prowojenna nie jest już ścigana. Warto więc przypomnieć cenne opinie prof. Anny Raźny:
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/polska-buduje-cywilizacje-wojny/
    http://konserwatyzm.pl/artykul/23898/razny-polska-pochwala-podlosci/

    • bob
      20 listopada 2017 at 13:44

      To nie apele zapobiegły wojnie tylko amerykańskie Pershingi wycelowane w blok sowiecki.

      • wlodek
        20 listopada 2017 at 15:22

        Czyli w Ciebie i twoją rodzinę!Kiedy ty zrozumiesz że w tej wojnie nie będzie wygranych!Los Polski przesądzony Przy okazji pamiętaj że Rosjanie po pierwszej i drugiej szklance”nie zakusywajut”Spróbuj wypić 2 szklanki Smirnowa i ruszaj na Moskali!Daleko nie zajedziesz fantasto!

      • Miecław
        20 listopada 2017 at 16:10

        Ano i vice versa. Ale apele pokojowe dają moralną przewagę ówczesnej polityce PRL. Historia to osądzi, a w zasadzie już osądziła, bo w wielu dziedzinach byliśmy przykładem dla świata, a czym dziś możemy tylko pomarzyć.

  11. wlodek
    20 listopada 2017 at 11:54

    Minęło 4 lata od wydarzeń na Majdanie,Włosi pokazali film który jednoznacznie wskazuje że do Birkuta,uczestników demonstracji,strzelali i zabijali snajperzy przygotowani przez Departament Stanu(2 Gruzinów,2 Litwinów,1 Ukrainiec).Oj trzeba uważać na wizyty Polskich polityków,w tym i Prezydenta na Ukrainie,tym bardziej że prowokacje to chleb powszedni potomków Bandery i Szuchewycza!A przy okazji co ze śledztwem wypadku pod Oświęcimiem,i “szpiegostwem “M.Piskorskiego?

  12. Mikolaj
    20 listopada 2017 at 14:53

    Od pewnego czasu nasz minister obrony przypomina mi swoim zachowaniem głownego bohatera z powieci “Człowiek z La Manchy” pisarza Miguel de Cervantesa. Przypomnę, że bohaterem powieści jest Don Kichot rycerz, którego postrzeganie świata oraz miłość do pięknej Dulcynei zawiodło do walki z wyimaginowanym wrogiem – czyli wiatrakami. Don Kochot wpadł w obłęd z powodu szczerej chęci pomagania ludziom i bronienia naisabszych.

    Odnoszę wrażenie, że autor artykuły chetine przyjął by rolę Sancho Pansa, giermka błędnego rycerza, i stanął u boku ministra obrony.

    Inne czasy, inne państwo ale szlachetny cel obu panów jest podobny: szczytna chęć obrony Polski i Polaków przed wyimaginowanym wrogiem – czyli Rosją.

    A wydaje się, że rozwiązanie problemów obu panów w tej materii jest proste. Należy publicznie ogłosić, że od dnia kiedy na czele naszego wojska stanął obecny minister ani jeden rosyjski samolot wojskowy, ani jeden rosyjski czołg i ani jeden rosyjski żołnierz nie przekroczył naszej granicy. Czyli został osiągniety pełny sukces wojskowy w dziedzinie obrony Polski i wschodniej flanki NATO.

    A jeżeli tak, to po wykonaniu tej “dobrej roboty” namawiam obu panów do przekazania pałeczki młodszym, którzy oprócz szczerej chęci obrony Polski i Polaków przed Rosja maja jeszce inne, bardziej przyziemne cele. Np. w spokoju wypiźć i zakąsić, albo pojechać na narty.

  13. wlodek
    20 listopada 2017 at 18:33

    Mikołaju,Don Kichot postać tragiczna a Antoni Smoleński śmieszny i niebezpieczny.Tym bardziej że szykuję się nowy konflikt tym razem z Izraelem.Zaproponowano Ukrainie zamianę “bohatera” Banderę na Petlure!A za tym “bohaterem” ofiary żydowskiej rzeźni w ilości porownywalnej z ludobójstwem na Wołyniu!

    • Mikolaj
      20 listopada 2017 at 22:41

      Włodku, to prawda, że niektórzy wielcy rozpatrywali postać Do Kichota w kategorii tragizmu. Ale inni widzieli w nim głównie megalomana: człowieka, który nieustannie chełpił się wielkością i znaczeniem swoich czynów. Tak ja postrzegam naszego ministera.

      Dobrą stroną obu postaci jest to, że nieustannie szukaja okazji do działania. Ich złą stroną jest to, że zbyt mało poświęcaja czasu na pełne zrozumienie bieżącej sytuacji. Obaj sa inteligentni ale obaj zbyt wolno przystosowują sie do szybko zmieniajacej sie rzeczywistosci.
      Do Kichot działał samodzielnie i nie był niebezpieczny. Nasi ministrowie jako indywidualne osoby też nie są niebezpeiczne. Tyle, że oni nie działaja samodzielne.
      Niebezpieczny może być kurs obrany przez kierownictwo rzadzacej parti i realizowany przez człnków rządu.

      P.S. Myślę, że zakulisowa szamotanina o możliwych zmianach w Rządzie może być związana z planowaną zmianą kursu. Jeżeli nastapii zmiana kursu to zmienią się ministrowie albo ich zachowania.

  14. krzyk58
    20 listopada 2017 at 19:39

    Jakoś NIGDY i NIGDZIE nie zauważyłem by eeeee- “brali naszą stronę”, naprawdę znane są tylko nieliczne chlubne wyjątki – za to ci ludzie mający poczucie godności i sprawiedliwości są co najmniej ignorowani w swoim środowisku… więc twoja Włodku nadgorliwość w upominaniu się
    o pamięć ‘innych” jest jakaś taka…groteskowa…. KRESOWY PłOMIEŃ https://www.youtube.com/watch?v=wuZ2qwVOTpY

  15. Pozorovatel
    20 listopada 2017 at 20:12

    Ostatnie czego mogę sobie życzyć to broń jądrowa w polskich rękach. Zarówno w czasach II Rzeczpospolitej jak i obecnie władze wojskowe w raczej nie reprezentują polskich narodowych interesów. Zupełnie realnie wyobrażam sobie sytuację w której prezydent, premier, ministrowie i oligarchowie, już na pokładzie zaleszczyckiego samolotu wydają rozkaz o rozpoczęciu zaczepnej wojny przeciwko Federacji Rosyjskiej. W miejsce nakładów na atomowe bomy wolę jednak inwestycje w schrony systemy obrony cywilnej. Nadrzędną wartością jest biologiczne przetrwanie narodu, nie zaś utrzymanie władzy przez dziś rządzącą opcję polityczną.

  16. Mikolaj
    20 listopada 2017 at 21:45

    Postanowiłem wykazać skruche lekkim potraktowaniem tematu i napisać cos bardziej poprawnego. Jest oczywistą oczywistościa, że wspomnienie Wołynia, Katynia i Oświęcimia daja nam pełne prawo do posiadania broni atomowej. Broń atomowa nalezy sie nam tak jak psu buda.

    Tyle, że nie bądzmi samolubni. Biorąc pod uwage ogromne straty jekie poniosły wojska wegierskie, rumuński i bułgarskie pod Stalingradem oraz pózniejszą okupację przez wojska sowieckie daje tym państwo również pełne prawo do posidanai broni atomowej.

    A Ukraina z tak długą granicja z Rosją i po tak długiej okupacji? Broń atomowa nalezy się im tak jak psu buda. Do obrony wschodniej flanki.

    Powiedział się A, trzeba powiedzieć i B i C.

    Po uzyskaniu broni atmowej, trzeba bedzie skostruowac i wypróbowac rakiety do przenoszenia tej broni atomowej. I powstaje pytanie: w która stronę najpierw odpalimy te próbne rakiety?

    Na Zachód? Nie będzie to poprawne politycznie bo na Zachodzie nasi sojusznicy, NATO. Strach pomyśleć co bedzie jak rakieta doleci na drugą półkulę.

    Na Północ? Wprawdzie Szwedzi kiedyś przetrzepali nam futerko i nie bedzie ich szkoda ale Norwedzy i Finowie są Bogu ducha winni.

    Na Południe? Można, ale w takim razie może lepiej nie dawać wcześniej państwom na Południe od Polski broni atomowej. W rewanżu moga przywiezść taką bombe atomowa pod granicę na ciężarówce i zdetonować.
    Na Wschód?…. Osobiście odradzam

    A teraz C.
    …………

    I tutaj zostawiam pole do popisu dla Autora artykułu. Niech wykombinuje co zrobimy z tą bronią atomową na posiadanie której nas mamawia jak juz ją bedziemy mieli.

    • wlodek
      20 listopada 2017 at 22:32

      Mikołaju,jest jeszcze D/specjaliści pokroju Misiewicza przez nieumiejętne obchodzenie się z atomem doprowadzają do wybuchu w siedzibie MON!(i to mi się najbardziej podoba)Pozdro!

  17. jerzyjj
    21 listopada 2017 at 00:25

    Różnica pomiędzy “okupacją” radziecką” a obecną jest taka, że ten pierwszy z “okupantów” nie nakazał nam likwidację cukrowni, stoczni, kopalni ( wręcz odwrotnie ) po to, byśmy mieli kupować każdą rzecz od niego, być całkowicie uzależnieni. Po tej “okupacji” zostaliśmy z polskim przemysłem, polskimi bankami, polską prasą. To jedno.
    Drugie to analogia do Polski przedwojennej. Wtedy zachowywaliśmy się tak samo. Obrażaliśmy sąsiada, wyśmiewaliśmy propozycję wspólnej ( także z aliantami zachodnimi ) rozprawy z Hitlerem. Prowadziliśmy swoją, polską politykę, łącznie z awantura czechodłowacką. Żeby historia się nie powtórzyła. Wtedy oszołomstwo doprowadziło niemal do unicestwienia nie tylko państwości, ale przede wszystkim narodu. Pewnie teraz byłoby podobnie, gdyby np. ISIS czy inny bandzior nas napadło, a “sojusznicy” okazali się niesłowni lub za słabi, też byśmy twierdzili że “zły rusek” i tak ma obowiązek ginąć za nas, ale pomnika i tak mu nie postwaimy, albo obalimy go po kilku latach, w imię naszej rusofobii i oszołomstwa. Bo tacy włąsnie jesteśmy. Mała kurka z ogonem pawia.

  18. krzyk58
    21 listopada 2017 at 07:58

    @wlodek. (i to mi się najbardziej podoba). ? Na pewno? A uboczne skutki?

    @jerzyjj. Proponuję zachować właściwe proporcje (formy pis-owni) pisz w liczbie pojedynczej,(nie wrzucaj wszystkich do jednego worka)
    wszak podział na MY i Ony jest aktualny – pomimo upadku PRL.

    • jerzyjj
      21 listopada 2017 at 09:17

      JAK CIEBIE NIE KOPIA W D… TO NIE WIERZGAJ NOGAMI KLAKIERZE ,,OP,,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up