Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2017

Strasznie na nas plują… także „nasi”


 Strasznie na nas plują, także nasi. Chociaż trudno jest ich uważać dalej za naszych, stąd też piszmy o tych ludziach – zwłaszcza tych mających mandaty do Parlamentu Europejskiego „nasi”. Nigdy nie sra się we własne gniazdo. Proszę wybaczyć dobitność, ale to jest sprawa zasadnicza – graniczna, której w ogóle pod żadnym pozorem nie można rozmydlać! Nie można czegoś takiego robić. To bardzo poważna sprawa. Hańba! Jeżeli ktoś uważa, że ratuje Polską – szkodząc jej, po prostu jest co najmniej głupi. Niestety ten spór pokazuje, że mamy do czynienia z dżumą i cholerą. Hańba wszystkim, którzy szkodzą Polsce.

W interesie wszystkich Polaków, jest sytuacja, w której o Polsce zawsze mówi się dobrze, bardzo dobrze lub najlepiej jak tylko można. Inaczej nie mówi się własnym kraju, nigdy – Nie można też milczeć, jeżeli obcy mówią o nas źle. Nieprawdopodobne jest takie zachowanie opozycji, poprzez które lansuje ona swoje tezy o sytuacji w Polsce – w opozycji do państwa polskiego. Ponieważ tutaj Państwo chodzi, a nie o michę jednego lub drugiego pana czy pani. Widzieliśmy to wszyscy na własne oczy, jak część opozycji, ramię w ramię z establishmentem zachodu pluła na Polskę. Rację ma pani Beata Szydło Prezes Rady Ministrów – jednoznacznie oceniając takie działania.

Te dni przejdą do historii pod znakiem hańby dla dużej części naszej opozycji. Nigdy, przenigdy nie można dostarczać argumentów przeciwko własnemu państwu. Nawet jeżeli w tym państwie rządzi ktoś inny. Te same błędy opozycja, często w tych samych osobach popełniała przeciwko Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Wtedy również nałożoną na Polskę sankcje, wtedy cierpieliśmy, oszukani przez zachodnich kredytodawców, bezwzględnie wykorzystani i w sytuacji prowadzący nas do bankructwa. Ten scenariusz już przerabialiśmy. Bez względu na formę państwa polskiego, jego ustrój i to kto rządzili – nie można pluć na własny kraj.

To są wydarzenia bez precedensu, chociaż opozycja przypomina wyczyny parlamentarzystów obecnej opcji rządzącej, gdy domagali się koncesji dla pewnego nadawcy i W sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Co też nie było mądre, jednak obecnie mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Jest nagonka na Polskę, to widać gołym nieuzbrojonym okiem. Zachodnie media plują na nas ile się tylko da, jawnie kłamiąc w sprawie marszu w Warszawie. Skala tych kłamstw jest porównywalna do kłamstw niemieckiej propagandy przed wojną. Metody te same, nadawcy w sumie ci sami, cel dokładnie ten sam – zdyskredytowanie, ośmieszenie, w konsekwencji osłabienie Polski.

Można zrozumieć że dziennikarze krytykują politykę rządu, publicyści publikują krytyczne komentarze. Jak najbardziej można zrozumieć że zwykli obywatele wyrażają się z pełną do dezaprobatą dla polityki rządu. Jeżeli jednak funkcjonariusz publiczny, mającym mandat od polskich obywateli, dostarcz argumentów lub sam świadczy przeciwko Polsce, to się nazywa zdrada stanu. Należy oczekiwać, że władza wyciągnie konsekwencje od tych wszystkich ludzi, którzy w ostatnich dniach zdradzili nasz kraj. Nie ma w ogóle o czym dyskutować, do więzienia. Po prostu do więzienia. Powtórzmy dotyczy się to tylko funkcjonariuszy publicznych. Poza tym to po prostu hańba.

Nie oznacza to oczywiście, że nie można krytykować władzy. Wręcz przeciwnie – pluralizm, wolność słowa, swoboda wypowiedzi i jak do domu immunitet. Jednak w kraju, nie można prać brudów za granicą. 

Rezolucja przyjęta przez Parlament Europejski w sprawie łamania praworządności w Polsce, to  pierwszy krok do sankcji i ograniczenia nam środków pomocowych. Czy ktoś tego nie rozumie że to jest szkodzeniem własnemu krajowi? Czy naprawdę to jest tak trudno zrozumieć? Co takiego musiałoby się stać, żeby ci wszyscy krytycy się opamiętali? Życzę sobie załamania gospodarczego w Polsce? Kryzysu? Hiperinflacji? Nie wypłacalności państwa? Ograniczenia suwerenności poprzez nadzór nad władzą – tak jak w Grecji? To nie jest śmieszne. To nie jest smutne. To jest rzeczywistość, nie można do tych spraw podchodzi beztrosko. 

Polska jest sprawą poważną. Nawet jeżeli opozycja widzi że rządzący popełniają błędy, to powinna zrobić wszystko, żeby maksymalnie złagodzić ich konsekwencje dla kraju na forum Unii Europejskiej. Jak również nie dopuścić do sytuacji, w której ucierpią obywatele. Ponieważ nawet opozycjoniści są Polakami. Można to potraktować jako prymitywizm wspólnoty plemiennej. Proszę pamiętać że nie da się być Europejczykiem nie będąc Polakiem, ci wszyscy obywatele świata żyjący za więcej niż średnia krajowa, weszli do Unii dzięki temu że są z Polski.

Czekamy na zdecydowane działania rządu, mające na celu postawienie przed Trybunałem Stanu tych funkcjonariuszy publicznych, którzy dopuścili się po prostu nazwijmy to po imieniu zdrady.

Tags: , , , , , ,

21 komentarzy “Strasznie na nas plują… także „nasi””

  1. Kaponier cesarski
    17 listopada 2017 at 05:18

    Zdrajcy. Przed trybunał stanu! niech Ziobro wybierze im nogi z d. ! Zwłaszcza tej von jungiungen – zdrajczyni niemiecka!!!!!!

  2. Realista
    17 listopada 2017 at 05:25

    Łże media podjudzają Polaków – 60 tyś. nazioli na marszu! Sk….y! Skurw…y!

  3. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY
    17 listopada 2017 at 05:52

    Pierdo!ni Zdrajcy! Płatforma i Mowoczesna! Sku!wysyny!

  4. Fasci di Combatimento
    17 listopada 2017 at 06:01

    Za zdradę – czapa! Czapa !!!!!!!!

  5. Inicjator
    17 listopada 2017 at 08:30

    Nie należy donosić.

    Na własny kraj i środowisko.

    Ale skoro minister od tajnych służb wdrażając ustawę o dostępie do informacji (!), wprowadza pojecie SYGNALITY, któy ma donosić na swoje środowisko …

    To o czym my mówimy.

    Gdzie tu jest wolność, skoro DEMOKRACJA ma opierać się i UMACNIAĆ na donosach?

    Demokracja ta w kraju jak i w UE musi być oparta o demokratyczne struktury i obowiązujące demokratyczne procedury.

    Wspieranie jej “donosami”, nawet w imię rzekomej jej obrony w Polsce – świadczy, że OBROŃCY nie wierzą w skuteczność STRUKTUR i działanie procedur, które sami powołali.

    Jak jakiś kraj łamie zasady – to wylatuje z towarzystwa.

    Zero – jeden.

    Tylko że poprawność polityczna Zachodu uniemożliwia jej zastosowanie takiego działania wykluczającego.

    Wniosek:

    Unia jest za miękka, żeby cokolwiek próbować zmieniać w Polsce.

    Ja z kole uważam, że tak obrażana Polska powinna sama z tej Unii wystąpić.

    Wówczas pozbyto by się definitywnie tych polskich SYGNALISTÓW.

    Amen.

  6. Pozorovatel
    17 listopada 2017 at 09:32

    Tu rodzi się pytanie, czyj interes jest interesem nadrzędnym kraju czy państwa? Można to pytanie nieco uprościć zadając pytanie o nadrzędność interesów ludzi władzy wobec wielomilionowego narodu. My w Polsce mamy w tym względzie długie tradycje. Wszyscy powtarzamy słowa o Konfederacji Targowickiej (chociaż zazwyczaj zupełnie nie wiemy o co tam chodziło). Rzadziej mówimy o wielokrotnym poprowadzeniu milionów na rzeź, w imię prywaty i chorych urojeń władzy. Historia oceni słuszność postaw Polków krytykujących w Brukseli polskie (????) władze. Ja dzisiaj nie czuję się na siłach dokonać takiego osądu. Jednak dzisiejsza druga “dobra zmiana” jako żywo przypomina mi jej pierwszą poprzedniczkę z lat 1926-1939. Wszyscy chyba też pamiętamy że skończyła ona wtedy byt naszej ułomnej państwowości, a i przyniosła realne zagrożenie dla biologicznego bytu narodu. Władze państwowe uciekły z narodowymi zapasami złota aby bezpiecznie rezydować tysiące kilometrów od wyrzynanego narodu. To że (wbrew im) udało się naszym przodkom biologicznie przetrwać to historyczna zasługa, uważanych przez władze za wrogów, Rosjan i sprzymierzonych z nimi narodów tworzących Związek Radziecki. Tylko dzięki ich ofierze nasi rodzice mogli wbrew “londyńczykom” odbudować Polskę i wydać nasze pokolenie Polaków. Jak z wobec tych faktów mamy oceniać “patriotyczny” obóz I dobrej zmiany? Tym bardziej że analogie są aż nazbyt widoczne.

    • wlodek
      17 listopada 2017 at 14:31

      Pozorovatel,nic tylko ci przyklasnac!Co niniejszym czynię!Pozdro,coś mi się wydaje że OP zmienia front,i tak się nie doczekałem Manifestu szarego człowieka,dobrze że chociaż jest Tablica Pamiątkowa przy PKiN!

  7. Wojciech
    17 listopada 2017 at 09:52

    Według filozofa Jerzego Jedlickiego w Polsce stworzono cywilizację podłości. Wszyscy się nienawidzą i wzajemne na siebie plują. Głęboki podział społeczeństwa graniczący z nienawiścią przebiega na wielu płaszczyznach. Jest ona inspirowana i podsycana przez kręgi katolicko solidarnościowe jako forma uzasadniająca sprawowanie niekompetentnej władzy i wyzysku społeczeństwa. Jeżeli plucie jest formą współżycia Polaków, to jak mogą na nich nie pluć inni.

  8. krzyk58
    17 listopada 2017 at 14:46

    Sprawy zaszły zbyt daleko……………………………………………………..
    to w kontekście “naszej’ hańby i zdrady.

    @Wojciech. “Według filozofa Jerzego Jedlickiego w Polsce stworzono cywilizację podłości”. :)” W 1953 wstąpił do PZPR, którą opuścił w 1968 w ramach protestu wobec wydarzeń marcowych. ”
    No pacz pan jaki ‘awtorytet’ – kiedy wstąpił i wystąpił. 🙂
    Czym/kim “to” waniejat???
    KTO w pierwszej połowie 50′ ‘wstępował” do PZPR?
    KTO w 68’ “występował?
    ……………….Myślę że wszystko jasne?
    :

    • wlodek
      17 listopada 2017 at 16:13

      Jasne krzyku jest to że nie przeszkadza ci osoba prokuratora stanu wojennego Piotrowicza,który dzisiaj stał się “twarzą dobrej zmiany”,który był w partii dopóki Rakowski nie kazał”wyprowadzić”a kilku,”starszych braci” też bym znalazł w szeregowych pisomatolkow i jeszcze pochodzących z Odessy.A dzisiaj nic gorszego jak związek tych dwóch narodów.I jeszcze żyjących w Polsce!

  9. Mikolaj
    17 listopada 2017 at 15:21

    Pytanie: O co w tym wszystkim chodzi?
    Odpowiedz: To jest kolejny odprysk wojny jaką Unia toczy z obecnymi przywódcami PiS.

    Pytanie: Chcą pomagać opozycji w obaleniu PiS?
    Odpowiedz: Wypowiedzi przywódców opozycji są już nie śmieszne ale smutne. W tym stanie w jakim jest opozycja przestaje się nie liczyć jako siła polityczna. Parlamentarzysci, którzy głosowali za rezolucją graja nie przeciwko Polsce ale dla Unii

    Pytanie: O co gra Unia?
    Odpowiedz: Unia chce zmian w kierownictwie PiS.

    Pytanie: A jak rola w tym wszystkim prezydenta Dudy?
    Odpowiedz: Prezydent Duda dał sie przekonać Unii, że w kierownictwie PiS muszą nastapić zmainy. Stał się osobą rozgrywającą

    Pytanie: A zawetowanie utaw o sądownictwie?
    Odpowiedz: To był tylko pretekst do rozpoczęcia rozmów z prezesem Kaczyńskim na temat zmian.

    Pytanie: Słyszało się plotki, że sam prezes szykował zmiany w rządzie.
    Odpowiedz: Tak. Ale prezydent nie zaakceptował tych zmian.

    Pytanie: Nie podobała mu się wymiana premier Szydło na pana Morawickiego?
    Odpowiedz: Premier Beata Szydło jest osobą która “rozprowadziła” Dudę na stanowisko preydenta. Prezydent byłby wielkim niewdzięcznikiem gdyby zaakceptował taką zmainę.

    Pytanie: Może premier popełniała błędy?
    Odpowiedz: Jeżeli popełniała to robiła to na polecenie kierownictwa PiS. Podobnie jak minister spraw zagranicznych. Trudno obwniać kogoś o to, że był lojalnym współpracownikiem i wykonywał powierzone mu zadania.

    Pytanie: Słyszało się, że prezes Kaczyński może zastapić premier Szydło.
    Odpowiedz: To była próba utrzymania na swoim stanowisku ministra obrony.

    Pytanie: To minister obrony jest problemem?
    Odpowiedz: Tak. Najważniejszym problemem jest minister obrony.

    Pytanie: A co złego z ministrem obrony?
    Odpowiedz: Swiat się zmienia. Unia się bedzie zmieniała. Polska bedzie musiała sie zmienić aby wpasować się do nowego układu w Europie.

    Pytanie: Czyli nie będzie nam potrzebny minister obrony, który co tydzień ogłasza wojnę z Rosją?
    Odpowiedz: Dokładnie tak. Zakładając, że w najbiższym czasie nie bedzie wojny między Unią i Rosją, sprawy ekonomii wyjdą na pierwsze miejsce. Sojusz ekonomiczny Chiny-Unia-Rosja-inne kraje Azji może być lekarstwem na trudności ekonomiczne Unii.

    Pytanie: A nasz nowy sojusznik?
    Odpowiedz: Nie podobają mu się te pomysły.

    Pytanie: To podsumujmy to wszystko.
    Odpowiedz:
    – Pozycja PiS na polskiej scenie politycznej jest bardzo moca, opozycja słania się na nogach i w obecnej postaci przestaje się liczyć.
    – Stany robią wszystko co możliwe aby obecne kierownistwo PiS utrzymało się u władzy.
    – Unia zrobi wszystko aby wysadzić obecne kierownictwo PiS z siodła.
    – gdziekolwiek pojawi się pole do knfrontacji, tam bedzie dochodziło do starcia
    – PiS zostanie u władzy, we władzach pojawia sie młodzi działacze. Podobnie będzie się działo w pozostałych partiach.

  10. Miecław
    17 listopada 2017 at 16:10

    Faktycznie, Polska racja stanu wymaga zgody narodowej, ale jest to wręcz niemożliwe z tym poziomem intelektualnym “elit”, o styropianowo-kościelnych korzeniach oraz wobec ich tradycji.
    Przecież to ci sami ludzie niszcząc kiedyś PRL jeździli na zachód i skarżyli się, m.in. w RWE (radio wolna Europa), donosili via Watykan do CIA, itd., a teraz donoszą wzajemnie na siebie w Parlamencie Europejskim i różnych instytucjach-komisjach unijnych. To już z przyzwyczajenia pewnie, a i “judaszowe srebrniki” też pewnie są ważne.

    Zdrada ludu polskiego i interesów Polski ma co najmniej 1000 letnią tradycję. Najpierw Mieszko I ze swoim dworem zdradził Lechię i doprowadził do zniszczenia ówczesnej duchowej elity oraz cywilizacji i religii słowiańskiej. Każdy może przeczytać jak wyglądała ludobójcza ewangelizacja: Jana Długosza Roczniki czyli Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego, Księga 1-2, Wyd. PWN, Warszawa 1962, s. 243-244, 262-263, 361-362, 367; H. Łowmiański, Religia Słowian i jej upadek, PWN, Warszawa 1986.
    Dodam tylko, że nic się nie różniła w opisach Jana Długosza, od obecnych działań tzw. państwa islamskiego. Pod miecz i topór oraz ogień poszły święte gaje i świątynie oraz kapłani i ci którzy nie chcieli się wyrzec wiary, tylko część z nich zdołała się schronić na Litwie.

    Potem na setki lat zapanował katolicyzm niszczący narodową słowiańską kulturę i język ojczysty wprowadzając łacinę, a kościół stał się podstawą kolonizacji niemieckiej. Wyjątkiem był arcybiskup Jakub Świnka wielki patriota i zwolennik idei Polski, jako narodu i jako państwa. Zwołany przez niego Synod w Łęczycy w 1285 roku wystąpił w obronie języka polskiego w szkole i kościele przed elementem niemieckim. (Zob. szerzej: I. Subera, Synody prowincjonalne arcybiskupów gnieźnieńskich, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1971, s. 56-61). Ale bardziej zdecydownie dopiero ok. 1475 roku Jan Ostroróg w traktacie Monmentum pro Reipublicae ordinatione występuje w obronie języka polskiego przeciw niemieckiemu i napomina, aby kazania głoszono po polsku: „Niech się uczy mówić po polsku ten, kto chce w Polsce mieszkać. Chyba że takie z nas półgłówki, że zapominamy, iż Niemcy z naszym językiem podobnie obchodzą się u siebie”. (M. R. Mayenowa, Walka o język w życiu i literaturze staropolskiej, PIW, Warszawa 1955, s. 9). Broni on też języka ojczystego w sądownictwie: „Życzę także, aby wszelkie umowy i czynności jakie bądź po polsku były pisane, po łacinie bowiem inaczej uczony, inaczej niedouczony pisze i rozumie, ojczysty zaś język wszyscy prawie jednakowo znają”. (M. R. Mayenowa, Walka o język w życiu i literaturze staropolskiej, PIW, Warszawa 1955, s. 10).

    Tylko cudem więc po kilku stuleciach udało się przywrócić urzędowy język polski i ocalić etniczny naród Polski przed watykańsko-niemiecką eksterminacją oraz dopiero w II RP udało się stworzyć podstawy nowożytnego prawa polskiego udoskonalonego następnie w PRL.

    Mamy też długoletnie tradycje zdrajców narodowego interesu w kościele. Jednym z pierwszych był przewodniczący polskiej delegacji na Sobór w Konstancji Mikołaj Trąba oraz “Jan Falkenberg, krakowski dominikanin, działający w interesie Krzyżaków wykładowca Akademii Krakowskiej, który oskarżał Polskę o „nikczemne przestępstwo” korzystania ze wsparcia wojskowego pogan w wojnie prowadzonej z Zakonem. Według Falkenberga Polacy powinni być eksterminowani, pozbawieni suwerenności i sprowadzeni do roli niewolników. Polskiej sprawy bronił skutecznie Paweł Włodkowic, ówczesny rektor krakowskiej akademii. Zaprezentował pogląd, że wszystkie narodowości, nie wyłączając pogańskich, mają prawo do samorządności i życia w pokoju na ziemiach, które są ich własnością. Postulaty Pawła Włodkowica dotyczyły z najwcześniejszych fundamentalnych myśli prawa międzynarodowego. Paweł Włodkowic i cała delegacja polska (poza Mikołajem Trąbą) publicznie wystąpiła w obronie Jana Husa. Mikołaj Trąba wstąpił do antypolskiej koalicji w nadziei uzyskania godności papieskiej. Jego kandydatura została oficjalnie zgłoszona, jednak papieżem wybrano kandydata Francuzów, Włocha Oddona Colonnę (Marcin V). Marcin V unieważnił korzystne dla Polski bulle Jana XXIII i potwierdził zakonowi krzyżackiemu wszystkie poprzednio uzyskane przywileje (również te fałszywe). 4 maja 1418 nie wpuszczeni do pałacu papieskiego Polacy dostali się do niego siłą, wyłamując bramę. 9 maja Zawisza Czarny z Garbowa i Janusz z Tuliszkowa w obecności papieża oświadczyli, że czci króla polskiego będą bronić „gębą i ręką” i uzyskali od Marcina V potępienie traktatu Falkenberga. Na oficjalną bullę papieską trzeba było jednak czekać do 10 stycznia 1424. Mikołaj Trąba został nominowany przez papieża na pierwszego prymasa Polski.” Źródło:
    http://wiara-rozumna.blog.onet.pl/2015/04/25/sobor-w-konstancji/

    A więc pierwszy przykład dał zdrajca z kręgów kościoła, Mikołaj Trąba, który na otarcie łez zamiast papieżem został: “nominowany przez papieża Primas Regni – pierwszym prymasem Polski.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_w_Konstancji
    Stąd obecni prymasi piastują stanowisko ustanowione dla pierwszego zdrajcy polskiego interesu narodowego w sporze z Krzyżakami. https://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82aj_Tr%C4%85ba

    Powyższe przykłady z kart historii są tylko małą “drobinką piasku” na całej historycznej pustyni zdrajców narodowych interesów. Tylko dzięki często zapomnianym wybitnym postaciom interes narodowy Polski mógł być ocalony.

    Ogólnie wszystkich w historii zdrajców polskiego interesu narodowego, można podsumować jednym słowem – “ścierwa”.

    • krzyk58
      17 listopada 2017 at 21:26

      @Miecław. Nie omieszkałeś, jako masz we zwyczaju’ pojechać” po KK.
      Liczyłem na więcej, że nawiążesz choćby do “Braci Polskich” a tu ni… …posucha. 🙂
      Zdanie wieńczące
      nie zaspokaja mojego głodu wiedzy – jest zbyt enigmatyczne. 🙂

      • Miecław
        17 listopada 2017 at 22:50

        Czyżby nauka społeczna i egalitaryzm Braci Polskich tak bardzo ci nie odpowiadał, bo niweczyli kościelny feudalizm oraz oświecali pospólstwo? Niestety prześladowani przez kościół katolicki niektórzy z nich faktycznie podjęli na swoją zgubę współpracę ze Szwedami, co było błędem i zdradą, za którą zapłacili wszyscy.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Bracia_polscy
        Ale skoro uznajesz to wypędzenie wszystkich Arian za słuszne, to już dawno Lechici powinni wygnać z Polski wszystkich katolików, za to, że niektórzy księża zdradzali przy każdej okazji Polskę. Tylko kto by wtedy zasiedlał Polskę? 🙂
        Arianie mieli za trudny dla Polaków program religijno-społeczny, którego Polakatolik nie pojmował, bo wymagał od doskonalenia osobowości i społecznego zaangażowania. Do tego jeszcze inkwizycja katolicka, więc reformacja nie wyszła im.
        Stachniuk tak pisał o tym:
        „Zniszczenie naszej tradycji, stworzenie okoliczności, w których katolicyzm wydawał się być jedyną treścią polskości, jedyna treścią duchową, zubożyło i wyjałowiło życie kulturalne młodego narodu. Straszliwe kalectwo duchowe zaciążyło przemożnie nad dalszymi losami narodu. Pamiętać jednak należy, iż kalectwo to polegało na zniszczeniu dorobku tysiącletniego rozwoju kulturalnego Słowiańszczyzny. Był to więc zabieg raczej mechaniczny, polegający na odcięciu czegoś żywego. Zerwawszy ciągłość rozwoju kulturalnego Lechitów, nie mógł katolicyzm od razu narzucić swego stylu duchowego, tym bardziej, iż w parę wieków po tym sam zaczął ulegać rozkładowi. Rozkład średniowiecza i powolne choć głębokie gnicie katolicyzmu, upadek papiestwa, pozwala Polsce na odbudowę swych sił. Działalność Lechitów, ich żywotność, acz pozbawiona jakiegoś zwartego trzonu duchowego, żłobi sobie ujście na zewnątrz. Polska dźwiga się cywilizacyjnie, politycznie i gospodarczo”. (s. 24-25).
        „Data 1600 r. jest oczywiście całkiem konwencjonalna. Ten następny okres wiąże się z zasadniczym przełomem naszych dziejów. Po dotkliwych klęskach zadanych katolicyzmowi przez protestantyzm, kościół katolicki dźwiga się z upadku, odradza się wewnętrznie i gwałtownie „dynamizuje się”. Odrodzony i „zdynamizowany” rozpoczyna kontrofensywę i zdobywa z powrotem wiele straconych pozycji. Zdobywa między innymi i Polskę. Kościół uświadamia sobie w całej pełni, iż zerwanie ciągłości kulturalnej, zniszczenie tradycji przedchrześcijańskiej i władztwo polityczne, posunięte aż do konkurencji z władzą świecką, nie zapewnia bezwzględnego panowania. Grzeszne instynkty, owo „smutne następstwo grzechu pierworodnego”, zarzewie buntu przeciw wtłaczaniu życia w zabójcze formy wegetacji zawsze będzie groziło zgubą „kulturze chrześcijańskiej”, o ile nie sięgnie się do samego źródła, do duszy ludzkiej poszczególnego szarego osobnika. Od soboru trydenckiego, który „zdynamizował” katolicyzm, kościół stawia sobie jako cel opanowanie już nie władzy politycznej, gdyż ta zawodzi, lecz samo podłoże społeczne, żywego człowieka, jego duszę, pojęcia, wyobrażenia, pragnienia, wolę i najskrytsze drgnienia serca. Wprawdzie starał się to czynić i w wiekach poprzedzających, lecz brakło mu do tego odpowiednich narzędzi działania społecznego. W walce konkurencyjnej o dusze ludzkie, o szarego człowieka, do którego uczuć apelowała „demagogicznie” reformacja, kościół przejmuje wszystkie środki propagandy używane przez przeciwników. W ślad za Lutrem tłumaczy biblię na języki poszczególnych ludów, tworzy literaturę apologietyczną w języku ojczystym, agituje, ogarnia system wychowawczy, preparuje pogląd na naszą historię, narzuca na swoje „misje” jako zadanie narodowe itp. Zasadniczy przełom XVI wieku polega jednal na tym, iż kościół katolicki sięga do duszy szarej, przeciętnej jednostki, urabia jej wnętrze duchowe według swej woli. W tym celu tworzy nowe środki działania. Są nimi: 1) instytucja duszpasterska, 2) katechizm i 3) jezuici. Na tych trzech filarach buduje się „katolickie państwo narodu polskiego”, bedące ostatecznym etapem wgryzania się systemu wegetacji w mózg i duszę Lechitów, systemu tej duszy całkowicie obcego”. (s. 26-27).
        „Inaczej rysuje się życie duchowe. Kalectwo popełnione na duszy zbiorowej, o którym wyżej była mowa, znajduje swój wyraz w nikłym napięciu życia umysłowego i duchowego szerszych rzesz masy narodowej. Było to zjawisko naturalne, bo wynikające z wyjałowienia, jakie sprawia zerwanie żywego nurtu rozwoju kulturalnego. Konsekwencje tego stanu były dwojakie: brak gruntu do żywych przeżyć religijnych, dzięki czemu reformacja w Polsce była ruchem płytkim, a z drugiej strony łatwość w rozprzestrzenianiu się katolicyzmu, jako systemu duchowego o cechach łatwizny moralnej, nie wymagającej żadnego prawie wysiłku psychicznego u wyznawcy”. (s. 28)
        „Nic więc dziwnego, że cała Polska została przy katolicyzmie. Nęcił on wykończeniem, wycyzelowaniem światopoglądu, wtenczas gdy Reformacja była raczej negacją, buntem, „protestem”, a więc czymś, co się dopiero miało wykrystalizować. Z drugiej strony olbrzymio zaważyła na szali Unia Polsko-Litewska. Praca historii złożyła się w ten sposób, iż bez walki, trudu, czy też jakichś wysiłków większych narodu staliśmy się władcami ogromnego imperium kolonialnego na Wschodzie. Łatwizna demoralizuje, rozmiękcza charaktery. Przed każdym szlachcicem, bez zasług i znoju ku końcowi XVI wieku stały ogromne możliwości łatwego i dostatniego życia. Oddziałać to musiało na całość stosunków społecznych. Z całą pewnością nie mogły do nich pasować surowe zasady ascezy protestanckiej. Dobrotliwemu traktowaniu słabostek ludzkich kościoła katolickiego, protestantyzm przeciwstawić się zasadniczo nie mógł”. (s. 29).
        Źródło: Jan Stachniuk – Dzieje bez dziejów. Teoria rozwoju wewnętrznego Polski, Wyd. Zadruga, Warszawa 1939 (Reprint – Wyd. Toporzeł, Wrocław 1990).

        Niestety Arianom, podobnie jak w XX wieku komunistom nie udało się wyprowadzić tego narodu na wyższy poziom intelektualny, stąd dawne nieszczęścia i upadek I RP, a także upadek PRL i w końcu obecnej Polski, który niechybnie wkrótce nastąpi, jeżeli Polacy nadal będą się modlić, zamiast myśleć.

      • krzyk58
        18 listopada 2017 at 09:48

        @Miecław. …Niestety Arianom, podobnie jak w XX wieku ….
        A może STETY – BO, drewniana szabla (imitacja) NIGDY
        nie zastąpi tej prawdziwej ,ze stali damasceńskiej 🙂
        równo odrąbująca łby wrogom …
        Rozumiesz na czym opierała się niegdyś nasza przewaga i jakie były szanse na przetrwanie gdyby zwyciężyła opcja ariańska (ówczesna wersja – nadstaw drugi policzek).

      • Miecław
        18 listopada 2017 at 21:20

        @krzyk58. Opowiadasz dyrdymały i bronisz katolicyzmu, który przyczynił się do upadku I RP. Jest na to cała masa materiałów źródłowych (dowodów) i opinii zacnych ludzi.

        Arianie nie byli głupimi pacyfistami. Pragnienie pokoju i pokojowego współistnienia narodów jest piękną polityką społeczną i międzynarodową. To psychopaci przy pomocy kretynów prowadzą wojny. Ale gdyby koncepcja ariańska zwyciężyła, to po wyzwoleniu społecznym chłopów nasz kraj rozwijałby się w niesamowitym tempie oraz byłby nie do pobicia w ówczesnej Europie. To Europa uczyłaby się od nas postępu i rozwoju cywilizacyjnego, a tak to niestety jezuici zatrzymali nasz rozwój społeczny i oświatowy, a następnie zostaliśmy przez Watykan zdradzeni i skazani na 123 lata niewoli.
        Nie ma czegoś takiego jak pacyfizm, bowiem w sytuacji zagrożenia życia każdy człowiek zdrowy na umyśle chwyci za broń i będzie walczył. To jest genetyczne prawo przetrwania ludzkiego zdrowego gatunku. Reszta nadstawiająca drugi policzek, to grupa kasująca swoje geny, czyli taka selekcja naturalna 🙂 Ostatecznie zawsze będzie to niewielka pula, niewarta zachodu.

  11. grenadier
    17 listopada 2017 at 16:17

    Należy rozliczyć zdrajców nawet jeżeli mają rację.

  12. krzyk58
    17 listopada 2017 at 17:11

    …nawet jeżeli mają rację. To już nie będą zdrajcy a patrioci.
    Zdrada jedno ma oblicze – NIGDY nie ma, nie było i nie bedzie (przy niej) racji.

  13. krzyk58
    17 listopada 2017 at 19:09
  14. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY
    17 listopada 2017 at 21:06

    Właśnie od takich spraw jest Trybunał Stanu proszę państwa./…

  15. Anonim
    26 listopada 2017 at 19:04

    Okres rządów PO-PSL, pozbawił go wszystkiego, co posiadał. Rewolucyjne zakrętasy państwa i państwowego przedsiębiorstwa, z którym był związany, wchłonęły lokal gastronomiczny, sklepy, mieszkanie, rower, tornister dziecka i przedostatnią parę butów, czyniąc z niego kilkudziesięciotysięcznego dłużnika ZUS-u, którego dzisiejszym sukcesem jest dobra umowa z komornikiem.
    Zatem istnieją ludzie, którzy mają tak koncertowo namieszane w głowach, by kolejny wybór łobuza traktować jako dobre zwiastowanie dla Rzeczypospolitej. Oczywiście nie twierdzę, iż lepszą opcją byłaby jakaś inna polityczna przechrzta. Twierdzę dobitnie, że na agonalnym szczycie wyborczym w ogóle nie powinno nas być, bowiem z tramwaju zwanego Unią Europejską dawno winniśmy już wyskoczyć. Najzdrowiej byłoby przygotować zespół historyków-patomorfologów, gotowych do głębokiej analizy świeżego truchła samobójczych wyczynów Europy.
    Jednak, dzięki kolejnym rządom w moim Kraju, jestem skazywany na uczestnictwo w tym chocholim tańcu, którego wodzirejem jest, zawsze nam nieprzyjazny, Niemiec.

    http://prawy.pl/47627-deutschland-deutschland-uber-alles/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up