Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 listopada 2017

Sen o wolnym i otwarty regionie Indii-Pacyfiku


 Wolny i otwarty region Indii-Pacyfiku, o którym mówił pan Donald Trump w Wietnamie – nie istnieje, czegoś takiego w geopolityce nie ma i nie da się tego stworzyć, bo nie ma takich strategicznych możliwości. Dlatego jedyną prawdą obiektywną w przemówieniu pana Trumpa było stwierdzenie, że tak na prawdę chodzi mu o sen!

Zdaniem pana Trumpa żeby spełnił się „sen Indii-Pacyfiku”, kraje regionu muszą przestrzegać reguł wolnego handlu. USA nie będą już tolerowały oszustw i innych nieuczciwych praktyk handlowych jak np. zmuszania partnerów do przekazywania technologii w zamian za dostęp do rynku itp.  

Przemówienie pana Trumpa było skierowane przeciwko Chinom, w Wietnamie powiedział wszystko to, czego nie chciał z jakichś powodów powiedzieć w Pekinie. Było dużo narzekania na niesprawiedliwe traktowanie USA przez partnerów handlowych. Deficyt w handlu USA jest oczywiście nie do zaakceptowania. Nie wiadomo, czy to oznacza, że będzie wprowadzone cło – to same pohukiwania bez konkretów. Przemówienie na szczycie Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) będzie bardzo długo analizowane przez politologów.

USA opowiadają się za bilateralnymi umowami z każdym krajem regionu, który zgodzi się przestrzegać zasad wolnego, uczciwego i obustronnego handlu. Umowy wielostronne pan Prezydent uważa za niekorzystne, bo wiążące Amerykanom ręce. Państwa nie przestrzegające zasad (oczywiście amerykańskich) mogą być pewne, że Stany Zjednoczone nie będą już przymykać oka na naruszenia, oszustwa i agresję gospodarczą. Właśnie ten ostatni aspekt o agresji gospodarczej jest niesłychanie ciekawy, zwłaszcza w ustach człowieka, którego korporacje w praktyce opanowały świat. Jeżeli Amerykanom nie podoba się to, że inne kraje poprzez kapitalizm państwowy finansują rozwój dużych firm, bo one robią dla nich konkurencję, to nie biorą pod uwagę jak działa świat.

Generalnie sen o regionie Indii-Pacyfiku, to nawoływanie pana Trumpa, żeby kraje regionu zwróciły się na Indie, pod oczywiście słusznym przewodnictwem Ameryki. Na pewno to się może spodobać w New Dehli, ponieważ nie jest tajemnicą, że Indie są konkurentem geostrategicznym Chin. Jednak nie oszukujmy się na tą chwilę i w najbliższej przyszłości – Indie to jednak inna liga. Decyduje technologia i skala możliwości produkcyjnych, pod tym względem Chiny są poza wszelką konkurencją. Indyjska kastowa struktura społeczeństwa skutecznie blokuje rozwój tego kraju. Nawet super zaawansowana technologicznie Japonia ledwo daje im radę! Jak Chińczycy będą mieli własną technologię, to będą mogli się rozwijać samodzielnie w oparciu o własne innowacje, którymi zadziwią świat – jak to już w historii bywało. 

Być może ten apel pana Trumpa to zapowiedź zwrotu strategicznego w kierunku Indii? Na rzecz stworzenia tam warunków do przyśpieszenia rozwoju, tak żeby Indie mogły zastąpić Chiny – skutecznie z nimi konkurując na rynkach światowych? Trzeba przyznać, że to byłoby bardzo korzystne głównie dla Zachodu. Jednak, to nic innego jak znana koncepcja walki słonia (Indii) ze smokiem (Chiny). Zachód lansuje ją od dość dawna z bardzo miernym rezultatem, ponieważ ani Hindusi, ani Chińczycy nie są tak naiwni, żeby dać się nabrać nawet na wyrafinowane zachodnie soft power. Przy czym nie ulega wątpliwości, że sprzeczności pomiędzy tymi krajami będą się powiększać, a sojusz Zachodu z Indiami – jest naturalny dla powstrzymania Chin. 

Czas pokaże, czy mieliśmy do czynienia z political fiction w wydaniu pana Trumpa, czy też te zapowiedzi będą miały swoje strategiczne konsekwencje? W odróżnieniu bowiem od Amerykanów, Chińczycy – stale deklarują chęć otwarcia na globalizację i wolny handel, co nawet podkreślał w swoim wystąpieniu Xi Jinping – Sekretarz Generalny Komunistycznej Partii Chin. To musi drażnić Amerykanów, ponieważ wszyscy widzą, że przegrali we własną grę w globalizację, której zasady sami ustalili i z której przez dziesięciolecia czerpali profity. Jak się okazało, że Chiny są lepsze, to chcą zmienić zasady. Trzeba przyznać, że jak na „supermocarstwo”, to jest to istotnie słabe.

Pan Donald Trump nie przeskoczy Chin w drodze do Indii, to jest niemożliwe. Chyba, żeby zdecydował się na konfrontację – to wówczas im szybciej, tym lepiej dla USA. Właśnie takiego scenariusza trzeba się obawiać, zwłaszcza po słowach pana Trumpa dotyczących Korei Północnej. Jednak to rzeczywiście polityka pana Obamy doprowadziła do obecnego stanu, który trafnie pan Trump określa jako „bycie zakładnikiem”. Przyszły rok może być bardzo niebezpieczny. Oczywiście pozostawienia Korei w spokoju nikt nie bierze na poważnie, bo ewentualna wojna z nią będzie miała na celu sprowadzenie Chin do parteru… Ot, realia – czysty pragmatyzm i samo zło. Nie podoba się? Zdaje się, że sprzedają już bilety na pierwsze loty na Marsa?

Tags: , , , , , , , , , ,

17 komentarzy “Sen o wolnym i otwarty regionie Indii-Pacyfiku”

  1. String
    11 listopada 2017 at 06:21

    Amerykanie nie mają pomysłu na chiny a nie chcą wojny bo sie boją, jakby sie nie bali to już dawno oglądalibyśmy transmisje Fox news z Pjongjangu

  2. Katamaran
    11 listopada 2017 at 07:55

    Chińczyki trzymają się mocno… niech żyje Chińska Partia Komunistyczna! Niech żyją Ludowe Chiny! Niech żyje chiński Komunizm – najefektywniejszy ustrój świata…

    • krolowa bona
      12 listopada 2017 at 12:00

      @Katamaran…prawidlowa forma jezykowa jest: Chinczycy a nie Chinczyki …..

      • krzyk58
        12 listopada 2017 at 12:16

        @krolowa bona. Stwierdzam z b.duża dozą prawdopodobieństwa
        iż ‘krolowa” nie uczestniczyła w ‘Weselu”…poczemu?? 🙂

  3. Erwa Erazm
    11 listopada 2017 at 08:53

    Sojusz USA z Indiami nie jest głupim pomysłem. Hindusi mają rosyjski okręt atomowy na pewno sprzedali wszystkie tajemnice do USA

  4. IV - ta kolumna
    11 listopada 2017 at 08:57

    To śmieszne że po takiej wojnie Wietnamczycy w ogóle wpuszczają USA, jak się sojusze zmieniają… boją się Chin i potrzebują pomocy… nie wiem czy państwo wiecie, ale Wietnamczycy uważają Polskę za siostrę… Wspaniali ludzie! Wspaniali!

  5. wlodek
    11 listopada 2017 at 09:14

    Geopolityka jak partia szachów.Wygrywa ten który oprócz mądrości ma nerwy na wodzy.Czy można tak określić p.Trumpa?Coraz częściej przypomina zawodnika który pomylił ligę amatorów z zawodowcami!O naszych politykach nie ma co wspominać,waga piórkowa w starciu z zawodnikami wagi ciężkiej!

  6. tatanka
    11 listopada 2017 at 09:22

    Cały Zachód ma problem z Chinami, dosłownie cały. Czasy prostego outsourcingu i szycia butów za darmo się skończyły. Dzisiaj Chiny mają na uczelniach technicznych więcej inżynierów, niż USA! Dalej kopiują technologie, np. rosyjskie silniki i amerykańskie stealth i nie da się ich powstrzymać. Zachód potrzebuje do tego sojuszników, tylko tutaj właśnie jest potrzebna Rosja bo to ona ma największy atut przeciwko Chinom – może je skutecznie zaatakować i pokonać jak będzie musiała. Jeszcze to mogą zrobić, ale jak Chińczycy będą mieli technologię przeciwrakietową jak THAAD, to już to by było bardzo trudne. Wniosek jest banalnie trywialny – to Rosja jest potrzebna Ameryce, Indie również. tylko trzeba zdać sobie z tego sprawę jak niebezpieczne są Chiny!

  7. Inicjator
    11 listopada 2017 at 09:36

    Wietnam.

  8. yossarian
    11 listopada 2017 at 09:40

    Ja dalej nie wiem czy Trump nie słucha się doradców, czy też nie ma doradców? Przecież popełnia takie błędy, że większe popełniają już tylko nasi przywódcy…

  9. Krakowianin
    11 listopada 2017 at 10:25

    Japonia jest superpotęgą – uśpioną, superpotęgą. Sami dadzą radę Chinom.

  10. Franciszek z NY
    11 listopada 2017 at 10:35

    USA szukają sojuszników, poza tym jestem pewien że nie śpią i UFO o którym są doniesienia to amerykańskie samoloty hipersoniczne…

  11. Katastrofa
    11 listopada 2017 at 11:13

    Dzisiaj wypada być w Azji, ponieważ to miejsce rozgrywki o przyszłość świata. Warto uczyć dzieci jakiegoś azjatyckiego języka, chociaż to bardzo trudne i kosztowne – to poważna inwestycja w przyszłość pociech. nauczenie się np. chińskiego to koszt samochodu średniej klasy…

  12. Miecław
    11 listopada 2017 at 11:29

    Ja to widzę tak, że on jeździ po prośbie, aby uratować amerykański sen. Ale czy jeszcze ktoś im zaufa, oprócz polityków w Mocando? Tylko wykluczeni intelektualnie jeszcze mogą wierzyć w dobre intencje i demokrację amerykańską.

  13. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY
    11 listopada 2017 at 17:57

    Chiny mają przewagę, ale jak USA przykręcą kurek z pieniędzmi, to ją stracą oni potrzebują jeszcze 50 lat spokoju i wówczas będą globalnie nie do pod…a

    • wieczorynka
      11 listopada 2017 at 18:36

      Waldemarze, z tego co ja czytam w sieci to właśnie USA jest zadłużone w Chinach.

      @ Włodek, zgadza się polityka to partia szachów i wygrywa ten kto myśli logicznie i ma dużo cierpliwości i tak zachowują się kraje Wschodu.

  14. Wernyhora
    11 listopada 2017 at 19:11

    Trump wie co robi, on chce za wszelką cenę osłabić Chiny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up