Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 listopada 2017

Pies – bierny obserwator seksu i durnych ludzkich zabaw


graf. IG

Obudziło mnie trzaśniecie drzwi taksówki stojącej na dole pod bramą. Intuicja mówiła mi, że niestety gość nadchodzi. Znów będę bocznym torem mojej pani. Nienawidzę tych dni, kiedy zapach dochodzący z sypialni wypełnia cały dom. Wydzieliny pomieszane z potem i śliną, a to niby ja jestem obrzydliwa jak wytarzam się w padlinie lub zgniłej rybce? Nie musiałam długo czekać na odpowiedz. Wyczułam jego obecność zanim w klikał cyfry w kod domofonu. Myślałam jednak, ze zaraz zapuka do drzwi wiedząc, że muszę szczekać i obudzić tym kretyńskim zwyczajem panią. Myliłam się. Zazgrzytał zamek. To on ma klucze?! Nieźle… Wiec to robi sie coraz poważniejsze. Ciekawe – kiedy każe odwieźć mnie do schroniska!? Wlazł. Musiałam zamachać ogonem i cicho zaszczekać. Rzucił torbę na podłogę – tarasując mi dojście do łóżeczka. Ściągnął spocone w podróży tenisówki i ruszył na górę po schodach do sypialni, gdzie moja właścicielka słodko spała otulona w jedwab. Ehhh. Czyli czekają mnie minimum 2 dni chodzenia między butelkami i prezerwatywami… Koszmar!

Obudził ją pocałunkiem śmierdzącym petami, zmieszanymi z odświeżającym do ust płynem, a ona zamiast go odepchnąć zwyczajowo jak mnie kiedy wpycham się do niej do łóżka jak śpi – to sie uśmiechnęła. No pięknie. Moje dni są tu policzone. Pościskali sie trochę, poturlali po prześcieradle po czym pani ubrała szlafrok i zeszli na dół. Ledwo zeszłam do salonu za nimi, a mój nowy pan z torby wyciągnął litrowego JD. Uuuu… Ciekawe kiedy wyjdę na dwór? Chociaż uczciwie muszę przyznać, że jak melanżują to on jest spoko – łazimy aż nadto, on wtedy może sobie spokojnie jarać – czego pani nienawidzi. Tyle mojego, że sobie nadprogramowo popoluje na coś smakowitego.

Nalali po kolejnej szklance. Ze słodkim zapachem whisky mieszały się bąbelki coli. Zapowiada się grubo. I jeszcze skręca papierosa…  Eh… ludzie to mają dziwne pomysły, Serio. Za nic się tego nie da zrozumieć. Chichrają sie po tym idiotycznie. Nagle nie obowiązuje cisza nocna i można drzeć się w niebogłosy i śmiać z największych głupot na całe gardło. A jutro na porannym spacerze – będę musiała wysłuchać okolicznych plotek – jak to inni musieli też przymusowo z nimi imprezować. Wstyd, no ale co ja mogę?!

Kolejna szklanka i zaczęły się rozbieranki. Wrrrr! Czy ja muszę na to patrzeć? No muszę. Co mam innego robić. Przecież do czasu, aż nie skończą i tak nie zasnę. Oooo – całkiem nieźle przytyrał plecy i bicek poprawił. Wie, że moja pani lubi umięśnionych i wysportowanych. Stara się chłopak. Ohydne te ich zwyczaje. Ja też czasem muszę na zawołanie przyjść i dać buziaczka. Nie mam wyjścia – więc daję cmoknąć się w nosek i trudno. Taki los, ale żeby tak bez przymusu się godzinami oblizywać? Czasem wątpię czy oni są normalni. Spytam jutro Bruna na spacerze – jak to u niego w domu wygląda.

Po 3 h hałasowania pomieszanego z obściskiwaniem i „buziaczkowaniem” – zabrali szkło, butelki, słodycze i ruszyli na górę. Lubię te marcepanowe czekoladki. Mam nadzieję, że się podziałkują. Chociaż tyle będę miała z tej nieprzespanej nocy. Kiedyś myślałam, że oni w tej sypialni to coś ćwiczą, że to jakieś zajęcia kilkugodzinne. Trzymałam się za drzwiami – bo jestem kulturalna Wesza, ale jak parę razy weszłam – bo sadziłam, że skończyli – to się okazało, ze oni się połączyli swoimi wstydliwymi miejscami i nie mogą przestać się nimi bawić. U psów to nieco inaczej wygląda, ale nie chcę tego teraz omawiać.

Pozbawiwszy się całkowicie odzienia rozpoczęli od szeleszczenia prezerwatywami. Kiedyś myślałam, że to jakiś rodzaj czekoladek, ale teraz już wiem co to jest… eh… Do rana będą się męczyć. Przekichane. Zamiast położyć się spać jak człowiek, to oni godzinami wzdychają – zachowując się trochę jak zapaśnicy na macie, którzy walczą z sobą i żaden nie chce przegrać. Dziwne – bo przecież ten koleś waży co najmniej dwa razy tyle co moja pani? Daje jej fory, czy o co chodzi, że nie może jej wreszcie unieruchomić? Co jakiś czas tylko prezerwatywa ląduje to na komodzie, to na podłodze, a oni pijąc kolejne drinki – jakby posiedli niespożyte siły. Czekam i czekam aż wreszcie zasną, ale trochę się nie widzieli więc nie liczę na jakieś cudowne, szybkie zakończenie. Co jakiś czas ostentacyjnie tam zaglądam , ale oni nie zwracają na mnie uwagi. Dramat. Co? No dramat… Draaamaaaat! I fruu i jeszcze raz fruuu… i znowu…

Dochodzi 9. Oczywiście oka nie zmrużyłam, bo stękali niemiłosiernie. Łaskawca teraz się ubiera. Wyjdzie ze mną, zapali, pogadam chwile na rewirze i mam nadzieje, że dadzą chociaż 3 godziny się zdrzemnąć, zanim znów zaczną nalewać drinki i szeleścić papierkami…

Tags: , , , ,

8 komentarzy “Pies – bierny obserwator seksu i durnych ludzkich zabaw”

  1. Adam Bielawski
    29 października 2017 at 07:09

    Śliczny psiak. One to widzą i rozumieją jak właścicielka się gzi i podchodzą do tego w sposób zawistny – jak ma się psa z silnym charakterem, to może bronić pani…

    • izabella
      30 października 2017 at 13:16

      chyba nie jest tak źle. Mam nadzieje, że psy raczej podchodzą do tego z wielką tolerancją i zrozumieniem:)

  2. Rolnik Syn Rolnika
    29 października 2017 at 08:12

    Piesio słodziak. Właścicielka… no cóż…

    • izabella
      30 października 2017 at 13:16

      najcudowniejsza na świecie;)

  3. Inicjator
    29 października 2017 at 08:24

    Szkoda psa …

    • izabella
      30 października 2017 at 13:17

      … chyba krzywda mu się nie dzieje…?

  4. Jestem diabłem
    29 października 2017 at 11:15

    A psa na spacerze nie dopuszczą do napotkanej suki, ani suki do napotkanego psa. Ludzcy hipokryci!!!

    • izabella
      30 października 2017 at 13:18

      Wstrętni hipokryci:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up