Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 października 2017

Rozkład Europy postępuje w samym jądrze jej ekonomicznej istoty


 Rozkład Europy postępuje w samym jądrze jej ekonomicznej istoty – Polska jest dla euroelit tematem zastępczym. Prawdziwym wyzwaniem jest to, jak Niemcy będą się chciały zabezpieczyć przed francuskim marzeniem o uwspólnieniu długów krajów Strefy Euro?

Pan Wolfgang Schäuble Minister Finansów Republiki Federalnej Niemiec dołożył wiele starań, żeby Europejski Mechanizm Stabilności, czyli fundusz do ratowania bankrutujących krajów nie był pod kontrolą Komisji Europejskiej. Pan Schäuble nie lubi pana Jean-Claude Junckera, nie ma zgodności pomiędzy tymi politykami jeżeli chodzi o szereg kwestii zasadniczych. Przede wszystkim w kontekście Paktu Stabilności i Wzrostu. Komisja Europejska ma tolerować jego naruszanie przez kraje członkowskie.

W praktyce takie działanie obliczone na Unię w Unii jest to wielkie osłabienie Komisji Europejskiej, a tym samym Unii Europejskiej, prawdziwa Unia w Unii, której celem jest ratowanie Unii – ale zgodnie z wolą państw płatników, a nie urzędników lub w wyniku głosowań. Pan Schäuble ma być teraz przewodniczącym Bundestagu, w niemieckiej polityce to nobilitacja, dlatego robi wszystko co może, żeby uporządkować kwestie kierunkowe decydujące o finansach.

Jeżeli potwierdzi się to, co pisze niemiecka prasa (Der Spiegel), że pan Schäuble dąży do przekształcenia Europejskiego Mechanizmu Stabilności w coś, na kształt Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla krajów Strefy Euro, to będzie oznaczało trwałe osłabienie Komisji Europejskiej. Tym samym będzie to szklany sufit dla integracji europejskiej w ogóle! Prawdopodobnie będzie to największa przeszkoda w pogłębianiu integracji, jaka mogła się w ogóle przydarzyć.

Widać, że Niemcy nie mają najmniejszego zamiaru spłacać długów Francji, Belgii, czy innych bogatych krajów. To jest poważna bariera w dalszej integracji. Proszę pamiętać, że podstawą Unii Stanów Zjednoczonych była wspólnota dochodów, wydatków i uznanie długów poszczególnych kolonii za wspólne. Do póki Europa się na to nie zdecyduje, nie ma co mówić o Wspólnocie, w rozumieniu europejskiego superpaństwa. Chętnych jak widać do dzielenia się odpowiedzialnością brakuje także w Niemczech.

Kwestia jest wyjątkowo złożona. Bo z jednej strony bez wspólnoty długów nie ma mowy o wspólnocie interesów, ale dlaczego Polacy mają płacić długi Francuzów, a Szwedzi Węgrów? Niemcy wiedzą, że mają bardzo tani dostęp do kapitału, pożyczają za grosze, w momencie, gdyby państwa członkowskie scedowały prawo do emisji długu na Europejski Bank Centralny, to byłby on droższy, niż obecnie płacą Niemcy dla Niemiec. Jednak byłby tańszy dla innych, którzy pożyczają dużo drożej. Nastąpiłoby uśrednienie kursu długu. W zależności od tego, jak byłoby to zarządzane, to mielibyśmy tendencję, albo w jedną, albo w drugą stronę. Ponieważ wiadomo, że Niemcy niesłychanie by cisnęli na dyscyplinę i wszyscy tego oczekują, po jakimś czasie, cena pożyczania pieniądza, spadłaby do takiego poziomu, który byłby błogosławieństwem dla całej Unii.

Do przeprowadzenia takiego scenariusza, na którym w praktyce zyskaliby wszyscy, może poza Niemcami, bo drożej by pożyczali i mniej zarabialiby z tego co sami pożyczają innym, jest potrzebna prawdziwa europejska solidarność. Rzeczywiste porozumienie ponad wszelkimi podziałami, albowiem akurat na mocnym pieniądzu i możliwości jego zarabiania zależy wszystkim. Niestety nie ma na to szans, przynajmniej do póki nie pojawiłaby się inflacja, bo wówczas wszystkim nagle zaczęłoby zależeć.

Przyjęcie Euro powinno być powiązane z przekazaniem krajowych i przyjęciem unijnych zobowiązań finansowych przez dany kraj, oczywiście w takiej samej wysokości, w jakiej był do tej pory zadłużony. Trzeba mieć świadomość, że stworzenie takiego mechanizmu spowodowałoby nieustające konflikty, zwłaszcza jakby chodziło o uzgadnianie potrzeb pożyczkowych. Byłby to chyba największy, najbardziej bezwzględny i brutalny popis dyplomacji, jaki zna powojenna Europa.

Jak na tą chwilę i w dającej się przewidzieć perspektywie, nie ma możliwości, żeby rozwiązać problemy Europy, wynikające z różnic postaw światopoglądowych bazujących na pryncypiach ekonomii. Jeżeli Unia Europejska nie rozpadnie się w wyniku buntu społeczeństw, które nie godzą się na dalsze zbiednienie i masową migrację, to właśnie ekonomia ją rozsadzi. Nie dlatego, bo jest biedna – ale właśnie dlatego, ponieważ w odpowiednim czasie, jak jeszcze było można, nie potrafiliśmy się porozumieć i ustalić priorytetów.

Tags: , , , , , , , ,

14 komentarzy “Rozkład Europy postępuje w samym jądrze jej ekonomicznej istoty”

  1. Adam Bielawski
    8 października 2017 at 06:50

    Oto realny dowód na to, że UE jest dla Niemców jedynie środkiem do celu jakim jest ich dobrobyt a nie żadnym celem.

  2. Inicjator
    8 października 2017 at 07:47

    Interesujące prognozy.

    A w Polsce panuje magia.

    Modlitwy na granicach naszego Macondo.

    Amen.

  3. I 22 Iryda - zmarnowany samolot
    8 października 2017 at 08:38

    Niemcy jak zawsze kombinują, przy czym proszę zwócić uwagę że dla nas ten mechanizm jest niekorzystny. Bo do póki dług jest w złotych można go spłacić w sekundę, a jak będziemy współodpowiadać za dług Unii, to trzeba będzie na niego zarobić myjąc sracze na Zachodzie

  4. jerzyjj
    8 października 2017 at 10:56

    Europa upada
    Europa idzie ku upadkowi. Nikt nie może mieć już żadnych wątpliwości. UE jednocześnie dotknęło kilka poważnych problemów, i każdy z nich może potencjalnie okazać się katastrofalny. Spójrzmy na nie jeden po drugim.
    —UE składająca się z 28 członków nie ma ekonomicznego sensu
    —UE jest na skraju upadku społecznego i kulturowego
    —UE jest tylko amerykańską kolonią niezdolną do obrony własnych interesów
    —UE przeżywa głęboki kryzys polityczny

    …Można powiedzieć, że Titanic tonie, a orkiestra wciąż gra, i byłoby to blisko prawdy. Wszyscy nienawidzą kapitana i załogę, ale nikt nie wie kto by ich zastąpił…

  5. wlodek
    8 października 2017 at 12:23

    Podstawą polityki zawsze będzie interes ekonomiczny!A wartości albo będą temu służyć albo będą odrzucone lub przemilczane,najlepszy przykład stosunek do ruchów seperatystycznych w Europie!Podwójna moralność na stole E.U!

  6. krzyk58
    8 października 2017 at 16:09

    “Jest zupełnie naturalnym, że najsilniejszym ekonomicznie członkiem w EU są Niemcy i tylko kwestia czasu będzie, że Niemcy będą decydowali, kto jest „unijnie demokratyczny” a kto nie. Na razie pogróżki pochodzące z Niemiec od Angeli Merkel są ekonomiczne, ale jeśli „populistyczny” nazywany już przez niektórych „faszystowskim” rząd w Polsce się nie podporządkuje, to ekspedycja karna sil europejskich może stać się faktem dokonanym. ” (…) “Jednym z instrumentów podważania istniejącego stanu rzeczy i zastąpienia go nowym, jest ośmieszanie religii katolickiej. Ciekawe, za stara komuna i nowo- komuna, uważa religię za swego wroga. Proszę zwrócić uwagę, że ja broniąc religii przed atakami ze strony neokomunistów nie jestem człowiekiem religijnym, czyli praktykującym. Nie mam` żądnego interesu w obronie Kościoła jedynie, co mnie mierzwi to ukryty cel dominacji nad ludzką duszą, który uzurpują sobie neokomuniści. Globalizacja jako forma neo-komunizmu.”
    http://www.prawica.net/8648
    Ps. Pierwszy akapit zalinkowałem w kontekście pytania (niektórych) komentatorów/ki, “do czego potrzebna” jest nam doskonale uzbrojona/wyposażona/wyszkolona, Narodowa w formie i treści(im więcej potu
    na ćwiczeniach..itd…) Armia”.

    • wlodek
      8 października 2017 at 17:38

      Krzyku,czy byłeś z różańcem na granicy?Wschodniej czy Zachodniej?

      • Miecław
        8 października 2017 at 19:57

        @Wlodek. Kulturowy katolicyzm jest obecnie w Polsce propagandowo na fali wznoszącej dzięki pomieszaniu w głowach owieczkom antykomunistycznymi hasłami. Obecnie już wszystko co nie jest zgodne z wolą bożą kościoła dominującego i prawackich imaginacji, staje się z automatu neo-komunizmem lub kulturowym marksizmem, więc nie dziw się:-)
        A jeszcze niedawno było tak:
        “…papieże XIX wieku, Grzegorz XVI, Pius IX, potępili wolność sumienia, wolność wiary, jako „obłęd” (deliramentum), jako „obrzydłe prawo” (infanda lex). Jeszcze w połowie XX wieku kardynał kurii Ottaviani trąbi na cały świat w związku z protestanckimi mniejszościami we Włoszech i Hiszpanii: „W oczach prawdziwego katolika tak zwana wyrozumiałość jest nie na miejscu”. Źródło: Karlheinz Deschner, Polityka papieska w XX wieku, Tom 2, Gdynia 1997, s. 422.

        W Polsce na początku XX wieku w II RP posługiwano się podobną retoryką w walce o władzę kościoła:
        „Nie jest dozwolone domagać się, bronić lub udzielać nieroztropnie wolności myśli, prasy, nauczania, wyznań – jako praw przyrodzonych ludzkości. Tam, gdzie te swobody są stosowane, obywatele mają obowiązek posługiwać się niemi i żywić względem nich takie uczucia, jakie żywi Kościół.”
        „Wolność wyznaniowa w stosunku do jednostek jest przeciwna cnocie religijnej i opiera się na zasadzie, że wolno każdemu wyznawać taką religię, jaka mu się podoba lub nawet nie wyznawać żadnej. Dając człowiekowi tę wolność, daje mu się możność wynaturzania bezkarnie najświętszego z obowiązków, uchylania się od niego, porzucania dobra niezmiernego, aby zwrócić się ku złemu…”
        (“Kodeks Akcji Katolickiej”)
        Źródło: Janina Barycka – Stosunek kleru do państwa i oświaty. Fakty i dokumenty, Wyd. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa 1934 – Reprint Wyd. Toporzeł, Wrocław 1991.

        Dzięki tzw. “komunie”, czyli faktycznie lewicy laickiej (bo do komunizmu niewielu się przyznawało) w PRL miały owieczki godne życie, ale wybrały kulturowy katolicyzm i “uświęcony” prawem naturalnym kościoła – kapitalizm. Ponieważ wszystko im się wali, bo świadomość młodzieży wzrasta i narastają też resentymenty za PRL, to dostają manii prześladowczej i opresyjnie wszystko oceniają jako neo-komunistyczne nie zauważając własnej indolencji i braku w tym logiki.
        Jest takie powiedzenie “Jak Bóg chce kogoś ukarać – to odbiera mu rozum” i takie są teraz skutki, a żadna modlitwa im tu nie pomoże:-)

      • krzyk58
        8 października 2017 at 20:20

        @wlodek.Ani “tu”, ani “tam”… dlatego że…. 🙂
        Ale co by nie nudzić się, śledzę głośne już “sroka-gate”…. kto i kiedy rozpędzi to lewackie towarzystwo wzajemnej adoracji? I nie tylko “to”,pozostało jeszcze trochę tej skamieliny przewerbowanej na lewacki zachód. Więc kto, PiS nie, to już chyba ‘zdarta mietła”,
        https://bialyrasizm.pl/polski-instytut-sztuki-filmowej/

        @leming. Co ma wisieć nie utonie – dlatego że w rzeczonym przypadku jeszcze – pycha kroczy przed upadkiem…”Najgorsze jest to że w Polsce nikt nie myśli o alternatywie.” ??? 🙂
        Pogrzebać kult marszałka, zaorać socjalizm i spalić styropian – Jacek Wilk https://www.youtube.com/watch?v=k3u1B1mWlbU

      • wieczorynka
        8 października 2017 at 20:32

        Włodku, co prawda tekst był skierowany do Krzyka, jednak ja, jak to baba wszędzie swój nos wetknie. Odpowiadam w swoim imieniu, mnie jest bliżej do granicy wschodniej i to nie z modłami ale ze współpracą gospodarczą i polityczną, uważam, że to było by korzystne dla Polski. Pozdro.

      • krzyk58
        9 października 2017 at 08:09

        @wieczorynka. Odpowiem w sensie geograficznym na pewno masz więcej niż 40 km. wychodzi na to że mi (geograficznie) bliżej. 🙂
        Rozumiem intencje które uwypukliłaś…też jestem ZA.Pozdrawiam

  7. krzyk58
    8 października 2017 at 16:23

    Cd. Czym jest naród. http://www.prawica.net/8628

  8. leming
    8 października 2017 at 18:27

    Moim zdaniem fetor rozpadu UE już czuć. A te typy chcą nadal rozszerzać UE. O Bałkany.Zaiste cenny nabytek,wnoszący wiele do stabilności UE 🙂 mimo to Ukrainu nie damy rady wcisnąć do UE…. UE ocaleje, ale zostanie przekształcona w wolny rynek dla tych “pierwszej prędkości”, czyli niemieckiego kółeczka.Skończy się kasa dla biedniejszych, będzie tylko dla swoich.Ci co wstaną z kolan zostaną za progiem.Najgorsze jest to że w Polsce nikt nie myśli o alternatywie.Będziemy się czołgać…

  9. Ewiak Ryszard
    9 października 2017 at 12:50

    Los UE rzeczywiście jest przesądzony. Potwierdza to analiza biblijna. Księga ta zapowiada powrót, występującej w roli “króla północy” – Rosji (Daniela 11:29a). To natomiast w tym kontekście oznacza także rozpad UE i NATO. Wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci do sojuszu militarnego z Rosją. W podobnie spektakularny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o tym, że jakiś czas po zakończeniu drugiej wojny światowej wojska rosyjskie powrócą do swej ziemi (Daniela 11:28b). Nie skończyło się na wyjściu z dawnego NRD. Nieprzypadkowo rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski. Dzięki temu wojska te opuściły całą Europę. W wyznaczonym przez Boga czasie powrócą do wielu krajów, gdzie wcześniej stacjonowały.

    W roku 1882 Wielka Brytania rozciągnęła wpływy na Egipt i przejęła rolę “króla południa”. Mniej więcej w tym samym czasie Rosja zajęła pozycję “króla północy”, rozciągając wpływy na terytoria, które wcześniej należały do Seleukosa I (Daniela 11:27).

    Wszystkie szczegóły tej wizji wypełniają się od czasów starożytnej Persji w porządku chronologicznym. Wizja ta jest różnie komentowana. Ponieważ zawiera wiele szczegółów, osoba wnikliwa jest w stanie dostrzec każdy błąd, lub sofistykę (Daniela 11:33; 12:10). Tych dwóch kolejnych szczegółów, na które tu zwróciłem uwagę inni komentatorzy nawet nie próbowali wyjaśniać, gdyż zupełnie nie pasują do ich interpretacji. To nie jest sofistyka. O powrocie Rosji mówię od roku 1998, gdy nic z tego nawet nie kiełkowało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up