Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

12 grudnia 2017

Potrzebujemy natychmiastowego wzmocnienia zdolności obronnych naszej armii


 Potrzebujemy natychmiastowego wzmocnienia zdolności obronnych naszej armii. Mówimy o tym, żeby już wzmocnić nasze zdolności obronne, dosłownie WCZORAJ, bo jutro może być za późno. Nie ma co liczyć na sojuszników, po prostu są niepewni. Możemy być pewni tylko własnej siły, własnych Żołnierzy (i Żołnierek).

Niewiele zrobiliśmy dla wzmocnienia zdolności armii, powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej to wspaniałe i wielkie wydarzenie, jednak to jest mało, ponieważ wojska w rozumieniu ludzi z bronią – nie przybyło jakoś szokująco wiele. Chodzi o to, że podejmowane przez MON działania nie powodują zwiększenia możliwości obronnych armii, ani nie zapowiada się, żeby miały ją spowodować już, teraz – natychmiast.

Symbolem nieudolności polskiego państwa jest budowa okrętu o nazwie Ślązak/Gawron. Jest to sprawa tak drażliwa, że nie będziemy o tym pisać, ponieważ nie da się o tym pisać, bez używania bardzo mocnych słów, za których publiczne używanie w tym kraju są sankcje. Jednak inaczej o tym nie da się już mówić, bo to jest absolutny rekord świata, chociaż i tak dobrze, że będzie patrolowiec. Trzeba pamiętać, że poprzednia władza rozważała pocięcie kadłuba. Generalnie w dziedzinie zbrojeń morskich wszystko co możemy zrobić na już, tj. żeby w perspektywie do roku poprawić zdolności bojowe – to zakup specjalizowanych dronów bojowych – maszyn podwodnych i min inteligentnych. Gdyby się udało przekształcić Gawrono-Ślązaka w pełnowartościową korwetę, byłoby wspaniale. Jednak to, co możemy zrobić to kupić wyspecjalizowaną broń podwodną. Ona musi mieć jakieś środki przenoszenia, z nędzy i biedy mogą być małe i szybkie jednostki nawodne, pozwalające przynajmniej na rozlokowanie tego uzbrojenia w bezpośrednim pobliżu akwenów wyjścia potencjalnego przeciwnika. Gdyby jeszcze pan Minister Obrony Narodowej chciał zapisać się w historii i kupił chociaż 4 dodatkowe samoloty odrzutowe – mogą być używane F-16 i skonfigurował je w wariancie morskim, to byłoby wręcz cudownie, ale cudów nie ma. Elementem koniecznym jest wzmocnienie Dywizjonów nadbrzeżnych – komponentami obrony przeciwlotniczej. Cokolwiek, czym można strzelać na 30 km – już, teraz, natychmiast. Od biedy mogłyby być szwedzkie pociski RBS-70 mają większy zasięg od naszych „Gromów”, zawsze to lepiej.

Jeżeli chodzi o Wojska Lądowe, po prostu każdy pojazd musi mieć dobry termowizor. Bez tych urządzeń, nie ma co się nawet wydurniać w nocy, bo jest się celem (w dzień też), chyba że wszędzie będziemy palić olbrzymie ilości opon? Ponieważ duża część tego co mamy to jeżdżący złom, do którego nie da się zamontować nowego sprzętu, należy NATYCHMIAST kupić chociaż lornetki termowizyjne dla dowódców pojazdów, jakby jeszcze kupić dla kierowców, to by miało większy sens. Już o tym niedawno pisaliśmy – nie powalczą w ten sposób, ale może zobaczą przeciwnika i się schowają, zanim on ich zobaczy. Drugą rzeczą dla Wojsk Lądowych i w ogóle absolutnym MUST HAVE dla armii jest granatnik. Ponieważ nie jesteśmy w stanie wyprodukować, ani kupić licencji na nowe, ani nawet na nowe głowice do RPG-7, to kupcy tyle ile się da doskonałych szwedzkich granatników Karl Gustaf.

Od biedy taką broń można opracować dosłownie w dwa – trzy miesiące, będzie miała gorsze parametry, będzie cięższa, mniej poręczna i mniej celna, to jest rura – nagwintowana z zamkiem z tyłu. To można zrobić w warsztacie, w dobrej firmie na maszynach sterowanych cyfrowo, zapewniając takie same półprodukty i warunki skrawania – można to produkować masowo. Już bez optoelektronicznych przyrządów celowniczych – jak nas nie stać, trudno – “być może” się dokupi w przyszłości (chociaż to poważny błąd, bo właśnie celowanie jest bardzo silną stroną tego uzbrojenia). Chodzi o to, żeby nasi Żołnierze, w ogóle mieli czym strzelać z dystansu około 600-800 metrów do pojazdów przeciwnika. W tym przypadku ważne jest zachowanie zgodności kalibru, 84 mm pozwala na zbudowanie względnie efektywnej głowicy kumulacyjnej – to chyba nie jest problemem? W rok od wydania polecenia i zadysponowania pieniędzy, krajowy przemysł może wyprodukować 2000 takich granatników i co najmniej 100 tys. pocisków. Granatniki jednorazowe, chociaż w ilości 5000 szt. trzeba kupić za granicą – nie tylko dla Wojsk Specjalnych, najlepiej z licencją na produkcję w kraju. Tylko one muszą być w porcie w Szczecinie najpóźniej do końca przyszłego roku, a pierwsze 200-500 jeszcze w tym! O modernizacji czołgów już nie ma po co pisać, zmarnowaliśmy szansę. Wszystko co można, to obłożyć je dodatkowymi osłonami z tego, co da się kupić na wolnym rynku. Szału nie będzie, ale nawet kawałek gąsienicy na wieży jest lepszy, niż goła wieża. Jakby były pieniądze, to pasowałoby kupić jeszcze trochę dronów, ale wyspecjalizowanych np. w rozsiewaniu zakłóceń. To drogie zabawki, ale wyjątkowo potrzebne, zwłaszcza w pierwszych dniach konfliktu, jak się strzela najdroższym i najbardziej zaawansowanych elektronicznie sprzętem.

Lotnictwo, to wielka otwarta księga. Śmigłowce są problemem potrzebnym natychmiast. Gdyby udało się pozyskać więcej samolotów (i kilkunastu pilotów – emerytowanych z państw NATO), to skokowo z dnia na dzień mielibyśmy inną sytuację. Gdyby udało się kupić chociaż eskadrę używanych F-16 starszych typów, w celu działania przeciwko celom naziemnym – to byłaby nowa jakość. Te samoloty muszą mieć broń pozwalającą na zwalczanie radarów przeciwnika. To drogie pociski rakietowe, ale mogą zdecydować o wyniku pierwszych trzech dni konfliktu. Proszę wziąć pod uwagę, że jeden z potencjalnych przeciwników posiada systemy przeciwlotnicze/przeciwrakietowe, pozwalające na pokrycie prawie połowy naszego terytorium – z baz własnych u siebie i u sojusznika. Poza tym problemem są własne zdolności obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W Izraelu można bardzo szybko zamówić baterie przeciwlotnicze oparte na standardowych pociskach używanych przez NATO – głównie amerykańskie, jak i izraelskie. Gdybyśmy mieli dwa takie systemu, to by zmieniło sytuację strategiczną lotnictwa – jest oczywistością, że trzeba chronić bazy, chociaż to poważne wyzwanie.

Wojska Specjalne wymagają dodatkowego sprzętu. Na już, dosłownie na dzisiaj. Trzeba im kupić, to co się da – a przede wszystkim z 8 śmigłowców, mogą być składane w kraju, nawet z przysłowiowego katalogu. Będą lepsze od tego co mamy, tylko są potrzebne już, teraz – natychmiast. Poza tym trzeba zwiększyć ilość Żołnierzy Wojsk Specjalnych. W kilku jednostkach tego środowiska bardzo popsuła się krew, w tym w wyniku nominacji z ramienia obecnych polityków. Za wszelką cenę, trzeba poprosić o powrót do służby wszystkich, którzy odeszli w ostatnich latach, nawet na pół etatu – bo będą szkolić innych. Oczywiście trzeba byłoby powołać z dwie dodatkowe jednostki, realnie gdyby udało się osiągnąć wzrost stanów osobowych o 30% to byłoby doskonale.

Wojsko potrzebuje jeszcze logistyki, saperów (a oni niezwykle potrzebnych tzw. geo-radarów), oraz szpitali polowych. Nic by nie szkodziło, gdyby MON po prostu kupił trzy w pełni wyposażone i gotowe amerykańskie szpitale polowe, z pełnym wyposażeniem bez żadnego ściemniania i oszczędzania. To bardzo by poprawiło sytuację i podniosło morale, poza tym lekarzom byłoby łatwiej, chodzi o życie naszych Żołnierzy – mało zarabiają, mają stary sprzęt, jest go mało, w ogóle ich jest mało – więc przynajmniej tak zapewnijmy im pomoc. Proszę pamiętać, że to jest potrzebne już. Jeszcze nie tak dawno, produkowaliśmy nawet wagony medyczne z salami operacyjnymi!

Poza tym wszystkim tak na zupełnym marginesie, przydałoby się jeszcze kupić kilkaset samochodów terenowych dobrej marki, pomalować je na oliwkowo-zielono i lekko opancerzyć. Ponieważ to co planujemy kupić jest bardzo drogie i jest tego mało, a pojazdy do wystawienia przysłowiowej „czujki” są po prostu potrzebne. Proszę nie liczyć na to, że mieszkańcy mający terenówki będą je dobrowolnie przyprowadzać pod Wojewódzkie Komendy Uzupełnień. Zakup 500 samochodów terenowych nie jest czymś niemożliwym. Od biedy może być połowa z nich używanych, z jakiegoś demobilu. Lepsze to, niż nic.

Gdyby się udało przyjmować ochotników lub przywrócić szkolenia wojskowe dla absolwentów wyższych uczelni, cokolwiek co dawałoby rekruta chociaż na 3 miesiące w roku. Tak, żeby rotacyjnie mieć dodatkowo około 30 tyś., ludzi pod bronią, którzy będą umieli się okopać, ubrać maskę i się wszyscy nie zabiją, jak dostaną amunicję i granaty, to byłby poważny skok ilościowy. Ktoś musi pilnować mostów, skrzyżowań, wiaduktów i ujęć wody (b. ważna sprawa). Generalnie i to jest lekki ukłon w stronę koncepcji Obrony Terytorialnej, to w każdej gminie powinien być pluton, a w mniej licznych – drużyna ludzi z bronią, posiadająca jakiś własny transport, mapy, łączność i oczywiście broń, a co najważniejsze – działająca w ramach instrukcji. To byłoby bardzo, ale to naprawdę bardzo dużo. Zwłaszcza, jakby w Powiatach i Województwach były profesjonalne struktury wojskowego OT. O Obronie Cywilnej nie ma co wspominać, to oczywistość, konieczność i ostatnio dużo o tym pisaliśmy.

Powyższe propozycje, to tak na prawdę drobiazgi i szczegóły, nie zmienią skali naszego nieprzygotowania do wojny, jednak tyle co można poprawić, trzeba poprawić. Ponieważ mamy możliwości, tylko z niezrozumiałych powodów, których tylko można się domyślać, nie jesteśmy w stanie z nich skorzystać.

Tags: , , , , , , , ,

22 komentarze “Potrzebujemy natychmiastowego wzmocnienia zdolności obronnych naszej armii”

  1. jerzyjj
    4 października 2017 at 05:35

    Mamy MON, ale nie mamy armii, już nie mamy, jest korpus ekspedycyjny wojujący nie w polskie sprawie,
    za wcale niemałe polskie pieniądze!
    Umiłowani w zimnym piwie, kondycja militarno gospodarcza i nasze sojusze nie gwarantują nam niczego!
    NATO, “nie będzie umierać za Gdańsk!”
    Armię i przemysł obronny, Polska miała, to czas przeszły, dokonany!
    Polecam dwie publikacje, najpierw to:
    “Victory, czyli zwycięstwo” Peter Schweizer.
    Z niej dowiecie się, dlaczego jest jak jest w kraju nad Wisłą.
    Jak była w tworzeniu tego bajzlu rola wadwickiego pastucha i jego świty, kto i w jakim celu powołał KOR i Solidarność i ile go to kosztowało.
    Trwa to już od 1989r. i co z tego wynikło?
    Bieda, niebotyczny dług, bezdomność, bezrobocie, wyzbycie się podstaw bytu, majątku.

    https://forumemjot.wordpress.com/2015/06/10/raport-gus-w-polsce-zyje-62-mln-osob-ponizej-granicy-ubostwa-eksterminacja-narodu-polskiego/

    Pochodną takiego stanu jest kondycja czegoś, co kiedyś nazywało się armią.
    Pisze o tym komandor Artur Bilski w “Polska Armia Na Posyłki”.
    Czas oszołomów, korowsko solidarnościowego chowu, to też od 1989r. i co Wy na to?
    Przykre w tym wszystkim jest to, że żelazny kanclerz miał rację.
    Życzę miłych snów o potędze,
    PS…
    Od 1989r. lat solidaruchy pracowały nad urzeczywistnieniem dzisiejszego scenariusza. Najpierw rzekomo w imię „wolności”, „demokracji”, „zmiany systemu” przejęto władzę nad Wisłą i gdzie indziej, potem niszcząc własny przemysł, własną prasę i własne banki uzależniono całkowicie ludzi od rozkazów z Brukseli – czyli zza oceanu.W Polsce i innych krajach nowe reżymy de facto zabroniły jakiejkolwiek systemowej opozycji (lustracja plus kryminalizacja komunistów) oraz wspierały rusofobię na niespotykaną skalę, dzień w dzień Polak, Rumun, Litwin i inni słyszą, widzą, czytają antyruską i antyarabską propagandę a o dfddddddd Niemcach, Amerykanach same superlatywy.. Czyli w Polsce mamy do czynienia z całkowicie ogłupionym pokoleniem, które nawet przejmując władzę, nie będzie zdolne do pozbawienia władzy posłusznych Ameryce solidaruchów i ich duchowych epigonów. O to właśnie chodziło i to się udało.

    • bob
      5 października 2017 at 09:58

      “Mamy MON, ale nie mamy armii“ Najciekawsze jest to, że ta nasza słaba armia jest jedną z najsilniejszych w Europie…I to nie żart bo z naszych sąsiadów tylko Rosja ma w miarę zdolną do akcji armię ale i tak daleko jej do czasów ZSRR. Ukraińcy co prawda w ostatnich dwóch latach też wzmocnili swoja armię ale nadal brakuje im nowoczesnego sprzętu. Gdyby mieli to co my jak F 16, JASSM a nawet rakiety przeciwpancerne Spike czy Leopardy Putin musiałby chyba użyć broni atomowej aby zniechęcić Kijów do masakrowania ruskiej armii w Donbasie.

      • jerzyjj
        20 października 2017 at 09:12

        DO BOB
        … włącz myślenie używajac szarych komórek jeśli je jeszcze posiadasz i myśl głową, nie przyrodzeniem!

  2. kalafior
    4 października 2017 at 05:41

    Wołanie na pustyni… a Gawron jest najdroższym okrętem artyleryjskim (małego kalibru) na świecie i to jest nasze wielkie osiągnięcie…

    • bob
      5 października 2017 at 10:24

      Problem w tym, że jako korweta byłby on na Bałtyku niewiele bardziej wartościową jednostką niż małe okręty rakietowe typu Orkan. Po prostu taki sam potencjał do zwalczania okrętów i obrony przed lotnictwem. Różnica tylko w tym, że dysponuje potencjałem do zwalczania okrętów podwodnych. Ale aby polować na okręty podwodne takich korwet potrzebowalibyśmy dziesięć a nawet więcej plus jakieś okręty, które broniłyby Gawronów przed lotnictwem i rakietami. Dlatego dobrze, że nie zbudowano serii Gawronów bo ich eksploatacja zjadłaby wszystkie pieniądze a w razie konfliktu zostałyby zatopione w ciągu pierwszych kilkunastu minut. Polska powinna pilnować interesów na Bałtyku właśnie za pomocą Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego i okrętów podwodnych. A do misji poza Bałtykiem(zobowiązania wobec NATO, ochrona szlaków morskich, którymi sprowadzamy ropę i gaz) do takich misji wystarczy ponownie kupić używane okręty klasy co najmniej fregaty. Z drugiej strony ORP Ślązak ma wszystko co ma rasowa korweta z wyjątkiem rakiet. Świetne radary i nawet chyba Link 11/16 czyli może wymieniać dane z F 16 czy Nadbrzeżnym Dywizjonem Rakietowym. W ten sposób słabo uzbrojony Ślązak staje się ogromnym zagrożeniem dla wrogich jednostek bo po prostu jest w stanie szybko wskazać cele dla rakiet stacjonujacych na ladzie oraz F 16. Nasze F 16 posiadają precyzyjne bomby JDAM, które są uzywane także do niszczenia okrętów. No ale takie zadania jak wskazywanie celu taniej byłoby wykonywać przy pomocy dronów a nie przez drogi okręt.

  3. Kasyno zawsze wygrywa
    4 października 2017 at 05:55

    Ma pan rację, trzeba powiększyć armię i kupić jej szybko wszystko to, co można jej kupić.

  4. Adam Bielawski
    4 października 2017 at 05:56

    Czmu nie jest napisane co jest na zdjęciu? Ja wiem że to robot podwodny ale ludzie nie wiedzą…

  5. mjr
    4 października 2017 at 06:47

    O czym wy ludzie piszecie. Od 2 lat nie dało sie kupić granatnika. Smiglowce sa w dupie. Nie ma 1000 dronów. Dupa misia….

  6. Natalia
    4 października 2017 at 07:55

    A nie lepiej wydać te pieniądze na coś innego niż armia? I wyjść z NATO, skoro amerykanie i tak “nie będą umierali za gdańsk?”
    Mnie wciąż interesuje jaki kraj chciałby teraz Polskę zaatakować…

    • bob
      5 października 2017 at 10:31

      Właśnie dlatego, że jednak jesteśmy w NATO żaden kraj nie chciałby nas zaatakować. Tzn. chciałby ale boi się, że to może wymknąć się spod kontroli i przerodzić w poważny konflikt z NATO. I nawet gdyby Amerykanie nie brali bezpośrednio udziału w walce to jednak dostarczyliby nam danych z satelity i samolotów AWACS a być może i wsparcia w rodzaju dostaw uzbrojenia czy możliwości korzystania z ich baz w Niemczech i Włoszech(ostatnio i Rumunii) oraz ich powietrznych tankowców przez nasze lotnictwo. A to byłoby dużym problemem dla każdego, kto zechciałby powojować z Polską.

  7. Zbigniew
    4 października 2017 at 08:03

    Odpowiadając jednym zdaniem na artykuł opatrzony takim a nie innym tytułem, odpowiem:
    No to potrzebujcie!

    Lubię taki roszczeniowy bełkot. Rozbawia mnie. Najłatwiej jest “pitolić” zamiast wziąć się do roboty w zakresie bezpieczeństwa OD DOŁU. Czy Autor razem z sąsiadami ustanowili jakiś system obrony i ochrony, mają schron/y, rezerwy żywności, leków, wody, koców? Jakiś system powiadamiania? Mają jaką broń do obrony w tej grupie i nie mówię u nożu do smarowania masłem?
    Idę o zakład że nie.
    Bo “państwo” zrobi, “państwo” musi, bo “państwo” ma pieniądze… od Nas. Tylko jak trzeba płacić podatki to “kradnie się” gdzie się da. A jak przychodzi co do czego to amnezja bo “ja przecież płaciłem podatki” tyle że fakty zwykle mówią co innego. Najwięcej “wrzeszczą” właśnie oszuści, nieroby, złodzieje, a i “na złodzieju czapka gore” nie wzięło się znikąd.
    Z co “państwo” ma wzmocnić armię? I czym? Może kupując za granicą jakiś szrot z całego Świata, od norweskich okrętów, przez niemieckie czołgi i francuskie śmigłowce, po amerykańskie rakiety?
    XXI wiek
    Nauka zaszła daleko a tymczasem w bibliotekach “harekiny dla prawników” pisane przez trzydziestoletnich idiotów i idiotki w miejsce wiedzy, nauki, rozpraw a jeśli beletrystyki to również o czymś co porusza umysł a nie łaskocze krocze. Można tak długo ale zamiast gadać (pisać) idę zrobić coś konstruktywnego, wytworzyć umysłem i rękoma i będzie to coś więcej niż gderliwy i roszczeniowy tekst.

    • Miecław
      4 października 2017 at 14:51

      Nam wystarczą kropidła dalekiego zasięgu i blokady krzyżowo-różańcowe:-)

      Ale jest alternatywa pierwotna, ja mieszkam nad jeziorem, więc po słowiańsku skryję się pod wodą z rurką trzcinową do oddychania:-) Ile wytrzymam nie wiem:-)
      Tak naprawdę to nikt w dzisiejszych czasach nie jest przygotowany na wojnę i o niej nie myśli i bardzo dobrze, bo retoryka wojny, jak dowodzi historia zwykle źle się kończy.

      • krzyk58
        4 października 2017 at 19:51

        “Ile wytrzymam nie wiem”. Bez herbaty ‘po góralsku’, raczej niedługo
        woda jakby chłodniejsza z dnia na dzień… 🙂

  8. Inicjatorop
    4 października 2017 at 09:44

    Tylko drewniane dzidy bojowe (stealth) i konie (czyli kawaleria) nas wzmocnią i są w zasięgu ręki.

    Tego nikt nie ma, więc zaskoczymy wszystkich potencjalnych wrogów.

    Tylko konie poprzykrywać tkaninami absorbującym ciepło, bo w termowizji rozgrzany koń jest dobrze widoczny.

    A dzidy bojowe zaostrzyć i osmalić nad ogniem.

    Ich masowej produkcji sprzyja wycinka lasów.

    Niech żyje minister Szyszko!

    No i dzielni żołnierze WOT, którzy w 40-tu opanowali 2-wu kilometrowy pas lotniska w Szymanach, umożliwiając
    lądowanie desantu na ćwiczeniach DRAGON-17.

    Niech żyją!

    I amen.

  9. Wojciech
    4 października 2017 at 10:42

    Ja nie potrzebuję żadnej armii. Jestem za wypędzeniem armii okupantów amerykańskich z mojej ziemi. Należy szukać przyjaciół wśród sąsiadów. Jak na razie, dzięki Solidarności i kościołowi mamy samych wrogów.

    • bob
      5 października 2017 at 10:40

      Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń między państwami. Istnieje tylko wspólnota interesów. A w naszym interesie jest istnienie Białorusi i Ukrainy(fakt, że w rodzaju buforu a nie silnych państw). W interesie zaś Rosji jest wchłonięcie tych państw aby wzmocnić się demograficznie zwłaszcza, że kiepska demografia już teraz wywołuje problemy z pozyskaniem rekruta do pilnowania ogromnej długości granic. Jednocześnie poprzez wchłonięcie Ukrainy i Białorusi Rosja chce uzyskać znacznie większy potencjał do wpływania na sytuację w Europie. A to nam kompletnie nie pasuje.

      • krzyk58
        5 października 2017 at 11:38

        “Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń między państwami.” Sam – sobie,
        odpowiedziałeś w temacie naszej wiary w sojusze natowsko – unijne…
        dlatego wpis z godz. 10:31, uważać możemy za ‘wypadek przy pracy’?!… 🙂

      • jerzyjj
        21 października 2017 at 00:30

        DO BOB…
        TU WIDZIMY TĘ ZBIEŻNOŚĆ INTERESÓW.
        USRAEL OK NATOMIAST ROSJA BEE.

        https://pp.vk.me/c626427/v626427955/38e9e/WQDiet6GSnY.jpg

        Perspektywy III RP w sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi
        Niezależni zagraniczni obserwatorzy nie kryją zadziwienia, jak państwo, które dwie dekady temu pozbyło się okupacyjnych wojsk ZSRR, dziś domaga się sprowadzenia jak największej ilości amerykańskich okupantów. Przy czym istotną różnicą między sowieckim i amerykańskim okupantem jest to, że ten pierwszy odszedł z naszej Ojczyzny pokojowo. Natomiast Amerykanie, jeśli już opuszczają jakieś okupowane terytorium, to tylko po uprzednim przemienieniu go w pustynię.

        Zadaniem kontyngentu okupacyjnego NATO w Polsce będzie ochrona instalowanych na Pomorzu wyrzutni rakietowych Cruise nacelowanych na Rosję i tłumienie ewentualnych odruchów obronnych ludności tubylczej.

        Tak więc, w najlepszym razie, mieszkańcy III RP będą przeżywać wszystkie przyjemności okupacji pokonanego państwa, no może za wyjątkiem gwałtów jakich dokonują np. na Okinawie amerykańscy żołnierze na Japonkach. „Polskie patriotki” same ustawią się w kolejce do koszar „natowskich obrońców” i o żadnych gwałtach nie będzie mowy!

        W najgorszym przypadku rosyjskie rakiety z ładunkami jądrowymi przemienią nasz piękny kraj w radioaktywna pustynię. Bez ogródek wspomniał o tym Putin podczas swej niedawnej wizyty w Grecji, stwierdzając, że Rumunia, gdzie systemy rakietowe są już ukończone, znalazła się „na rosyjskim celowniku”, a Polska dostąpi tego samego „zaszczytu” z chwilą instalacji amerykańskich rakiet na Pomorzu.

        Perspektywy powyższe nie zrażają „polskich przywódców”, których służalczość w stosunku do ich amerykańskich panów może konkurować jedynie ze skrajnym ograniczeniem umysłowym nie pozwalającym im pojąć losu, który nie tylko Polakom , ale i sobie szykują.

        Ignacy Nowopolski

  10. Miecław
    4 października 2017 at 13:20

    @jerzyjj; @Wojciech. Do waszych postów wypada przypomnieć historię z XVIII wieku i opinię wielkiego Polaka Stanisława Staszica (1755-1826)
    NIEGODZIWOŚĆ
    „..ten obywatel jest niegodziwy, który w nieszczęściu Ojczyzny pracować dla niej zrzeka się i służyć jej nieprzyjaciołom wychodzi; ten złoczyńcą największym, który dla dopełnienia zemsty i dla dopięcia swojej pychy cudzoziemskie wojska do kraju wprowadza.” Źródło: Stanisław Staszic – Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego, Ossolineum, Wrocław 1952, s. 9.
    Wypisz wymaluj historia zatoczyła koło, a niegodziwość tych, którzy służą obcym interesom lub zemście na robotnikach i chłopach za przejęcie przemysłu i ziemi w PRL, prowadzi wprost do katastrofy, jak w XVIII wieku.

  11. krzyk58
    4 października 2017 at 19:53
  12. Adam
    21 października 2017 at 15:26

    Wszelkie zło i wojny , rodza się w ludzkich umysłach . To na ich uzdrowienie i oświecenie , należy wydawac pieniądze , by nigdy nie było żadnych wojen , które marza się lobbystom wojskowego przemysłui chorymna glowe. Zamiast na kupę żelastwa , śmiercionośnego, dac te 40 mld.zł od MON , na edukacje , zdrowie , biednych, nieuprzywilejowanych emerytów i inne ważne cele społeczne, a jest ich niemało i wszystkie , służą dla dobra człowieka.

    Wojsko, zdemobilizować i włączyć w skład policji , straży pozarnej i wszelkich służb, wzmacniających bezpieczeństwo obywateli. Nie będą nas bezbronnych , wyrzynac nożownicy . Samorzady , tez ten wojskowy budżet spożytkują z korzyscią dla nas wszystkich. Sprzęt wojskowy który się do tego może nadawać , przeznaczyć do udziału w walce z klęskami żywiołowymi , a resztę złomować i masę forsy za to żelastwo , przeznaczyć , na wzrost wynagrodzenia lekarzy młodych w szcególnosci i bieda-Emerytow.

    Tylko żebym został dobrze zrozumiany.. by nie było jak w dowcipie o Warszawiance iŚlązaczce.

    Jak powiesz Wrszawiance, – odpierd… się , to się obrazi , a to samo Ślązaczce, to się – wystroi.

  13. jerzyjj
    3 listopada 2017 at 04:57

    TYLKO ŻARLIWA MODLITWA I SOWITE DATKI NA KK …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up