Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 października 2017

Wojska Lądowe pilnie potrzebują pojazdu wsparcia zdolnego do niszczenia czołgów


טנק פרא של חיל התותחנים By דונאתל – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=43333467

Wojska Lądowe pilnie potrzebują pojazdu wsparcia zdolnego do niszczenia czołgów, a dokładniej całej rodziny pojazdów wsparcia od lekkiego kołowego, poprzez średnie pływające kołowe i gąsienicowe, po ciężkie gąsienicowe. Sytuacja naszej armii, a w szczególności Wojsk Lądowych pod względem sprzętu i realnych zdolności zwalczania sił pancernych nieprzyjaciela – jest alarmująca. Na dzień dzisiejszy mamy mało starych czołgów, które mają problemy ze sprawnością, a dodatkowo nic nie wiadomo na temat nowoczesnej amunicji, zdolnej do skutecznego rażenia przeciwnika. Dodatkowo problemem jest nowa reorganizacja dyslokacji niektórych jednostek pancernych, dobrą koncepcję przesunięcia wojsk do centrum kraju – niestety zepsuto.

Na tą chwile nie mamy innej siły, niż Wojska Lądowe, nie mamy czym innym powstrzymać pancernych zagonów nieprzyjaciela. Niestety w najbliższym czasie to się nie zmieni. Artylerii mamy bardzo mało, śmigłowce szturmowe dzisiaj to po prostu żart i ryzykowanie życia pilotów, a do zakupów wiropłatów to my nie mamy szczęścia. Nawet wyrzutni rakietowych średniego zasięgu, opartych o radziecką technologię BM-21 – też mamy jak na lekarstwo, chociaż akurat ta broń przy odpowiednim kierowaniu ogniem jest bezwzględnie skuteczna na współczesnym polu walki. Pozostaje jeszcze problem rozpoznania, na dzień dzisiejszy, nie oszukujmy się, ale bazujemy na wzrokowym (na poziomie pododdziałów). Żołnierze mogą liczyć tylko na siebie, do cyfryzacji pola walki jeszcze bardzo, ale to naprawdę bardzo daleka droga.

Co do czołgów – to poważny problem, są stare i jest ich mało. Modernizowane czołgi niemieckie to o wiele za mało jak na potrzeby naszego bezpieczeństwa. Modernizacja T-72 z niezrozumiałych powodów nie została na poważnie przemyślana i wdrożona. Tymczasem, za stosunkowo nieduże pieniądze, można było już dawno doprowadzić nadające się pojazdy do standardu PT-91. Eksperci są zgodni, że to już dzisiaj złom, jednak jak się nie ma tego, na co się ma ochotę, to trzeba szanować – to, co się ma. W naszym przypadku w ogóle nie widać polityki modernizacji i wzmacniania wojsk pancernych, nie mówiąc już o zmechanizowanych. O problemie BWP nie ma co wspominać, ponieważ to nie jest temat na żarty, a szkoda mocnych słów. Generalnie, cały sprzęt wymaga modernizacji, chociaż zrealizowanej na takim poziomie, na jakim to jest opłacalne. W ostateczności – i to nie jest żart, warto załogom T-72 i BWP kupić, przynajmniej dobrej jakości lornetki termowizyjne, ponieważ lepsze to, niż nic. Dzisiaj ten sprzęt jest ślepy w warunkach ograniczonej widoczności. Taki prosty zakup oczywiście nie pozwoli im walczyć w nocy, ale pozwoli im zobaczyć przeciwnika. To już jest bardzo dużo – w warunkach taktycznych, może to przesądzić o przetrwaniu. Uwaga, to nie są tanie zakupy, mówimy o kilkudziesięciu tysiącach Euro za pojedynczą sztukę sprzętu średniej klasy. Dodatkowo radary pola walki, drony i inny sprzęt – to oczywistość.

Posiadane siły przeciwpancerne, poza pociskami Spike, to w zasadzie muzeum. Nadają się na drugą linię, można to wszystko wykorzystywać, jednak potrzebujemy bezwzględnie wzmocnić ten komponent wyposażenia. Dobrze, że trwają prace nad krajowym pociskiem (z komponentami ukraińskimi), jednak to jest mało. Potrzebujemy bardzo dużego wzrostu ilościowego nasycenia bronią przeciwpancerną. Dodatkowo, ponieważ potencjalny przeciwnik – poznał już doskonale typy użytkowanego przez nas głównego uzbrojenia przeciwpancernego, w naszym interesie jest posiadanie również uzbrojenia podobnej klasy, tylko innego typu. To komplikuje logistykę, zmusza do większej ilości szkoleń, jednak to powinien być sprzęt oferowany przez głównego sojusznika, który w momencie kryzysu, mógłby go dostarczyć interwencyjnie w dużej ilości. Dodatkowo posiadanie dwóch systemów, znacząco skomplikowałoby metody zakłócania stosowane przez nieprzyjaciela.

Z powyższych względów, koniecznie jest wzmocnienie pododdziałów pancernych i zmechanizowanych, przez pojazdy wsparcia, zdolne do niszczenia czołgów przeciwnika. Mówimy o całej rodzinie pojazdów, wielu typów – na wielu rodzajach podwozia. Jednak najważniejszy jest taki, który byłby solidnie opancerzony i mógłby współdziałać z czołgami i BWP, wspierając je – w razie konieczności – w walce bezpośredniej z nieprzyjacielem. Z doświadczeń innych krajów, jak i konfliktów na Ukrainie i w Syrii, można wywnioskować, że bardzo potrzebnym kalibrem jest automatyczna armata 57 mm, zdolna do zniszczenia praktycznie wszystkich pojazdów opancerzonych, poza czołgami podstawowymi. Ten kaliber pozwala na bardzo skuteczne rażenie celów opancerzonych i celów latających. Dawałby przewagę naszym Żołnierzom w walkach z przeciwnikiem.

Zespolenie takiego uzbrojenia, oczywiście ze zautomatyzowanym układem zasilania – z nowoczesnymi pociskami przeciwpancernymi, na nowoczesnym podwoziu. Mającym doskonałe środki kierowania ogniem, może dać bardzo duży impuls wzmacniający na współczesnym polu walki. Zwłaszcza, jeżeli w zestawie byłyby pociski, umożliwiające precyzyjne niszczenie celów pancernych z odległości około 20 km. Na rynku są dostępne izraelskie produkty tej klasy (Spike NLOS). Wzorem jest tutaj izraelski pojazd „Pereh” (na fotografii), który przerobiony ze starego czołgu, co prawda bez uzbrojenia lufowego dużego kalibru (armata to atrapa), stanowił wyjątkowo groźnego przeciwnika, dającego bardzo duże możliwości zwalczania celów pancernych. Jest to dowód na to, że jak się chce, to się da, wystarczy tylko poszukać możliwości. Dzisiejszy dostęp do technologii wymyślonej i wdrożonej przez innych, pozwala nam ją jedynie zintegrować. Oczywiście to kosztuje, ale w ciągu stosunkowo krótkiego czasu – np. 2 lat, można z udziałem poważnego partnera zagranicznego, wdrożyć takie pojazdy do produkcji (montażu, modernizacji i zmiany funkcji – w przypadku skorzystania z podwozi już użytkowanych).

Nie ma oczywiście powodu przesądzać o konfiguracji ostatecznej. Wybór podwozia, uzbrojenia lufowego i pocisku przeciwpancernego trzeba pozostawić specjalistom. Ważne jest jednak to, żeby mieć świadomość potrzeb. Taki sprzęt, nawet w niewielkich ilościach, jako pododdziały wsparcia, współdziałające z wojskami pancernymi i zmechanizowanymi – byłby nową jakością. Bardzo silnym i skutecznym wsparciem, zmuszającym przeciwnika, do zastosowania innej taktyki, niż w przypadku zwarcia z „gołymi” wojskami pancernymi.

W Polsce była koncepcja podobnego typu pojazdu i to uzbrojonego w armatę 120 mm – „Anders”, została skasowana, chociaż produkt sięgnął fazę demonstratora technologii i zapowiadał się obiecująco. Z punktu widzenia polityki zakupów wojskowych, taki zakup jest to podejście konieczne, ponieważ zanim się zdecydujemy na zakup nowego czołgu lub modernizację posiadanych – minie kolejne 10 lat. W tym przypadku mówimy o sytuacji zmontowania z dostępnych elementów – nowego systemu uzbrojenia i doskonalenia go. Skoro w Izraelu prawie 30 lat temu to było możliwe, to chyba uda się i u nas – dzisiaj? Mówimy o zakupie około 130 pojazdów – po około 3-5 mln Euro (w zależności od konfiguracji). Nasze czołgi same – nie mają szans z pierwszoliniowymi jednostkami pancernymi nieprzyjaciela. W zasadzie, chyba każdego z tych, którzy mogą być naszymi potencjalnymi wrogami na Środkowo-Europejskim Teatrze Działań Wojennych. Dlatego za wszelką cenę trzeba zwiększyć możliwości działania Wojsk Lądowych.

Na marginesie można dodać, że kilkadziesiąt platform tego typu, ale na lekkich podwoziach – najlepiej pływających, powinno być na wyposażeniu Straży Granicznej, w bezpośrednim położeniu przy granicy – w wybranych miejscach. Chodzi o dwie rzeczy, po pierwsze o możliwość szybkiej reakcji w razie wtargnięcia nieprzyjaciela. Po drugie – możliwość rotacyjnego szkolenia wybranych załóg wszelkiego sprzętu przeciwpancernego w warunkach terenowych pogranicza. Takie rozwiązanie stwarzałoby możliwość szkoleń bez budzenia zainteresowania potencjalnego przeciwnika. Poznanie terenu możliwego działania, to podstawa w obronie i w ataku. Poza tym, Straż Graniczna wymaga takiego wzmocnienia, nie może być bezbronna jak zobaczy czołg. O problemie ręcznego granatnika przeciwpancernego, zdolnego do skutecznego porażenia czołgów przeciwnika (w sprzyjających warunkach), już nawet nie ma co wspominać. Wiadomo, że to wielka niemożność naszego MON-u – niestety od lat!

Tags: , , , , , , , ,

27 komentarzy “Wojska Lądowe pilnie potrzebują pojazdu wsparcia zdolnego do niszczenia czołgów”

  1. jerzyjj
    27 września 2017 at 04:12

    NIE POMOGĄ SZCZERE CHECI Z GÓWNA BATA NIE UKRĘCI …

  2. Inicjator
    27 września 2017 at 05:48

    Mamy “bidę z nędzą” w temacie sprzętu pancernego

    Największą w IMPOSYBILIŹMIE decydentów.

    Minister ON tylko gada, a czas płynie.

    Pomieszanie rozumienia charakteru współczesnego pola walki i posiadanych możliwości.

    To wszystko kosztuje i nikt nie odtworzy stanu 2000 czołgów, jak w czasach PRL.

    Oczywiście innych czołgów, co najmniej klasy Lecrerc.

    Dochodzi błędne myślenie, że np. patriotycznie usposobiona młodzież w Wojskach Obrony Terytorialnej zatrzyma w lasach wrogie czołgi.

    Pytanie: czym? Pociskami Spikę?

    Po 26-ciu dniach weekendowego szkolenia w roku?

    I tak można dywagować, że może Parafie się włączą do tematu, napełniając butelki wodą święconą, zamiast benzyną?

    Jakbyśmy nie żartowali, to problem jest.

    A silników do ewentualnych pojazdów pancernych to od ponad 15 lat nie produkujemy.

    Warszawskie zakłady na Woli (im. Świerczewskiego) – zamieniono w hurtownie ciucholandów, załogi już nie ma … Tam hula wiatr.

    Amen.

  3. Z.R.
    27 września 2017 at 06:04

    realnie wszystko na co można liczyć, to Spike wyciągany z VW T4, ustawiany na statywie do strzelania w przydrożnych krzakach… Co też jest doskonałą bronią…

  4. Uraa
    27 września 2017 at 06:22

    Bardzo potrzebny tekst zwracający uwagę na to, że król jest nagi. Nie mamy zdolności do zwalczania T-72 B3, nie mamy możliwości prowadzenia walki skutecznie na dłuższy dystans niż 900 m. W nocy to w ogóle proszę zapomnieć. Pomysł na lornetki – doskonały, rzeczywiście w określonych warunkach by to się przydało, ponieważ przynajmniej byśmy widzieli czy ktoś jedzie czy nie – no i sami mogli zobaczyć swój ślad cieplny (pododdziały naprzemiennie). Za sam pomysł na armatę 57 mm należy się panu podziękowanie, ponieważ to rozwiązałoby szereg problemów – amunicja programowalna, przeciwpancerna, można rozwalić BTR-a z 3,5 km do tego pociski są tanie. Można użyć kadłubów T-72 po modernizacji na to dać nowe wieże z działkiem i PPK. Poza tym to można wdrożyć w rok – już za rok mieć pierwsze gotowe kilka pojazdów do testów a potem ułozyć masowe przezbrajanie.

    • bob
      27 września 2017 at 13:32

      Polska to nie pustynia albo ukraiński step. Walka będzie na mniejszym dystansie niż 1 km. Nawet przestarzała amunicja , która nie jest w stanie na dystansie 2 km przebić pancerza zmodernizowanego T72 poniżej 1 km da sobie już radę.

  5. Mjr
    27 września 2017 at 06:28

    Spike NLOS ma jeszcze jedną fantastyczną cechę, można nim strzelać do celów morskich. Na mazurach na tych jeziorach to byłaby iodealna broń podobnie na zalewie wiślanym. Już dawno to powinniśmy mieć – chociaż w symbolicznej ilości kilkunastu wyrzutni na dobrych podwoziach i kilkuset rakiet. No ale nie mamy, bo mamy dialogi techniczne i inne pierdolety…

  6. Natalia
    27 września 2017 at 07:17

    A kto miałby nas niby zaatakować,hmm? Nie lepiej wydać pieniędzy na coś bardziej pożytecznego np. na edukację, która w naszym kraju leży?

  7. Zbigniew
    27 września 2017 at 08:34

    Na żelastwie się nie znam jak pisałem ale coś tam pamiętam ze starych czasów i o ile wiem większą skuteczność zapewnia dalekie rozpoznanie i artyleria strzelająca pociskami kasetowymi (podpociski przeciwpancerne) niż wysyłanie ludzi na bój spotkaniowy. To tak z edukacyjno naukowego punktu widzenia bo na żelastwie się nie znam. Ten co pisał to coś u góry chyba jeszcze mniej się zna albo podręczników do taktyki nie czytał w wojsku i może zwyczajnie w wojsku nigdy nie był. Tak… pewnie o to chodzi.

    • bob
      27 września 2017 at 10:14

      Właśnie za pomocą artylerii możemy nadrobić braki w broni przeciwpancernej. Wprowadzamy Kraby i być może Kryle z 155 mm armatą. Dziś jest dostępna przeciwpancerna amunicja tego kalibru jak np. szwedzki Bonus 155 mm. Wprowadzamy 120mm Raka-jest szwedzka przeciwpancerna amunicja Strix 120mm do tego moździerza. Oczywiście amunicja kasetowa dla Langust i innych wyrzutni 122mm w naszej armii. Plus coś do Goździków i Dan. Ponadto autor artykułu zapomniał o polskich F 16 do których mamy Mavericki i bomby z zestawem Paveway, które spokojnie są w stanie masakrować ruskie warianty T72, T90 nie mówiac o BTRach czy BWPach z pancerzem o grubości konserwy.

      • 50-parolatek
        27 września 2017 at 16:34

        A Ty Bobek, co, akwizytor zbrojeniowego przemysłu, czy jak ?

        A morze mi rzeczowo odpowiesz na jedno pytanie:
        – dlaczego chcesz zabijać ludzi, znajdujesz w tym przyjemność ?

  8. Wojciech
    27 września 2017 at 09:56

    Autor pisze” “Na tą chwile nie mamy innej siły, niż Wojska Lądowe, nie mamy czym innym powstrzymać pancernych zagonów nieprzyjaciela.” Z tym że na miejscu nieprzyjaciela użyłbym “Rosji” a właściwie Białorusi. W sumie cała zabawa będzie trwała nie dłużej niż dwie godziny. Nawet nie zdążą ustawić kamer TV. I po co to wszystko, po co komu tyle żelastwa. W zamian Autor powinien analizować po co komu ta wojna z Rosją. Za wyjątkiem ostrych cięgów i spalonej ziemi nic nie zyskamy, a przy okazji znikniemy z ziemi po wsze czasy, razem z pomnikami, muzeami i kościołami. Zyskają tylko na parę godzin sponsorzy wojny za oceanem. Czytałem wczoraj, że Ruscy próbowali nową bardzo skuteczną wersję rakiety Topol. Może ona komuś przemówi do rozumu.

    • bob
      27 września 2017 at 13:20

      Te bajki o potężnej Białorusi są dla naiwniaków. Tak naprawdę to my rozjechalibyśmy ten kraj przy użyciu ledwie jednej Czarnej Dywizji(11 Dywizja Kawalerii Pancernej). Mało kto wie w Polsce, że Czarna Dywizja to najsilniejszy związek taktyczny w Europie Centralnej a pewnie i od Lizbony aż do Smoleńska. Putin odtwarzając Gwardyjską Armię Pancerną na zachodzie Rosji wie, że aby przełamać obronę złożoną z ponad dwustu Leopardów musi mieć do dyspozycji co najmniej trzy razy tyle własnych czołgów jeżeli nie więcej. A logistyka dla takiej liczby czołgów(600 i więcej) na wrogim terytorium musi być wręcz potężna aby te czołgi były w stanie prowadzić działania bojowe. Topolami Rosjanie będą straszyć ale nie są głupi aby ich użyć.To kompletnie zmieniłoby politykę całego świata wobec Rosji.

  9. Wojciech
    27 września 2017 at 10:04

    Autor stawia tytuł: “Wojska Lądowe pilnie potrzebują pojazdu wsparcia zdolnego do niszczenia czołgów.” Nie czytał informacji, że w szpitalu w Piekarach Śląskich zapisują na operacje kolana na 2041 rok. Potrzeba więcej lekarzy a nie czołgów. W innym miejscu piszą, że naliczana wysokość emerytur będzie się mieścić w granicach 200 do 300 złotych. Wesołe więc będzie życie staruszka.

    • bob
      27 września 2017 at 13:26

      Lepiej czekać na operację kolana do 2041 roku niż dostać ruską kulkę w tył głowy w 2021.

      • 27 września 2017 at 14:14

        Bob już sobie wyobrażam Konferencję w Tworkach,ty o słabościach Rosji i potędze Polskiej Armii,a Antoni o demokratycznych Narodowych Siłach Zbrojnych i Żołnierzach Wyklętych zwycięzcach II Wojny Światowej.W trakcie dyskusja o Zamachu Smoleńskim z zapytaniem gdzie jest Przewodniczący Komisji?Wstęp wolny z symbolem niepełnosprawności O2 P..Sukces gwarantowany,TVPIS w programie1 i 2!

  10. krzyk58
    27 września 2017 at 11:10

    …W zamian Autor powinien analizować po co komu ta wojna z Rosją.”
    No,może należy rozszerzyć pytanie komu(imiennie) potrzebne są “te wojny,
    nie tylko z Rosją”? Ano, głównie tym co to na załączonych foto
    ujeżdżają żelazne rumaki… http://www.polishclub.org/2017/09/26/byla-agentka-cia-zaatakowana-za-poparcie-niepoprawnego-tekstu/

  11. 27 września 2017 at 11:56

    Pamiętacie komentarze w trakcie ćwiczeń “Zapad2017”,jak to Rosjanie zostawią na Białorusi100 armię?I co z wyszło?Tylko podgrzali atmosferę i Wujek Sam znów zarobi,nawet węgiel pisomatolki zamierzają sprowadzać z USbankrut!

  12. Wojciech
    27 września 2017 at 13:26
  13. 50-parolatek
    27 września 2017 at 16:25

    A to Międzykontynentalne Wyrzutnie Modlitewnych Zaklęć (MWMZ), Dalekosiężne Ciężkie Kropidła Bojowe (DCKB) i nieprzeliczone pułki Opancerzonych Miotaczy Różańcowych (OMR) już się nie liczą ?

  14. krzyk58
    27 września 2017 at 17:07
  15. krolowa bona
    27 września 2017 at 17:24

    Wlasnie coobradowala miedzynarodowa konferencja ONZ na temat dopszczenia zabijania ludzi automatycznie przez roboty,sa tak sprawne roboty,ze mogao samoczynnie robic bez udzialu ludzi,powstalo mnostwo pytan kto bedzie pociagniety do odpowiadzialnosci za zabicie czlowieka przez robota…min.ostanio Aserbajdzan.uzyl takiego robota do zabijania w stosunku do Armeni i bywateli pochodzenia armenskiegoktorzy domagaja sie praw mniejszosciowych ….ja mysle,ze niestety w wypadku konfliktu to bedzie albo agresja atomowa i nie warto tracic czasu na dyskusje,bo nas juz nie bedzie albo drony i niby zakazane roboty do zabijania beda uzyte zamiast jakis tam czogow pancernych nie pancernych czy takich to a takich “rakietek”….wujek przeciez stosuje masowo drony na Bliskim Wschodzie i wali w szpitale,wesela,szkoly…mimo ,ze ta konferencja ONZ wypowiedziala sie przeciw stosowaniu robotow do zabijania to te roboty sa wyprodukowane istoja sobie w magazynach u wujka i w I.,wiec beda z pewnoscia uzywane,choc kosztuje krocie i niby dlatego odstapiono od ich wprowadzania….i nam
    tu nic nie pomoze….tak to rasa ludzka ulegla totalnej degeneracji….

  16. Polak z UK
    28 września 2017 at 01:41

    Macie świetną analitykę, doskonała strona. Będę codziennie was czytał

  17. Adam
    13 października 2017 at 15:48

    Znowu o konieczności zakupu żelastwai wyimaginowanym naszym wrogu- Rosji.

    Proszę pomyslec o rozpaczy matek , rodzicow , gdy na ich oczach umierają ich dzieci dla których nie maja na leczenie, {państwo to olewa} i na kosztowne , zagraniczne zabiegi. O nedzy milionów Polaków, których codzienna jedyna strawa , jest bułka z pasztetowa , o emeryturach po 1000zł , rentach po 400, o omierajacych w kolejkach do lekarzy , czy oczekujących daremnie, na przyjazd karetki. O milionach emerytow, nie mogących wykupić lekow, ratujących im zycie, o tych co maja terminy wizyt u lekarzy za dwa, {ja miałem na ablacje w trybie pilnym 4-y lata!}, o tych co staja codziennie przed wyborem , czy wykupić leki , czy zjeść normalny posiłek i mieć buty na zime.O tych co mają mies 800zł. dochodu, świadczenia, a musza teraz kupić za kilka tysięcy, parę ton węgla na zimę!.O matkach wypychających rankiem , głodne do szkoły dzieci , pocieszając je- w szkole wam cos dam dadza do zjedzenia.

    Może nawołujący za zakupem zbędnego żelastwa, maja sytuacje tej posłanki , o zgrozo, prof. Hrynk.?, która dała popis swej buty i “empatii” drąc tepy jak pysk karpia r.j, -Niech jada ! , do lekarzy rezydentów? Dała ta arogantka popis swej głupoty i prostactwa!Ona i jej podobni , a na nich głównie harujemy i płacimy podatki, ma się dobrze!88tyśzł. , zarobki na UW{ kto słucha kogos takiego na wykładach??}, 30tyśzł. dieta poselska, 90tyśzł. uposażenie poselskie, emerytura 70tyśzł., , Recenzje prac doktorskich{jedna 2tyśzł}, to już 280 tyś zł. Ma na koncie 120tyśzł., dom o pow.160m,wart.450tyśzł., dwa mieszkania po 70m., wart. 450tyśzł., jedno 40m. o wart.240tyśzł., działkę rekreacyjną, nieruchomość rolną {rolniczka!}, o wart 130tyś.zł, i tytuł prof. od tego przeklętego PRL-u , który wyleczył ją z analfabetyzmu i uwolnił , od słomy w butach.

    Ta obrzydliwa istota, jest sztandarowym przykładem ludzi , którzy dziś najgłośniej wydzierają te….. w Sejmie i wszędzie tam sa obecni , gdzie tylko można wsadzić łapy do naszych kieszeni .

    w przemysle , w WP., w lobby zbrojeniowym , tez ich nie brakuje . Słaby , chory , zgłodniały człowiek , skazany na naturalna eutanazję emeryt i miliony im podobnych, ich nie interesują , są mniej warci od tej ich kupy żelastwa.

    Proponuje, aby ZUS, wypłacał świadczenia emerytalne tym nieuprzywilejowanym , najciężej życiem zbitym, Emerytom, każdego , 25-go dnia m-ca, wtedy , może im starczy , na godne życie , do 1-szego.

    Pomyslec, 40mldzł. rocznie w błoto w tak dramatycznej sytuacji milionów ludzi.! Minn. na takich panow oficerów {tak szczerzy mawiają!}, za to , ” że sobie leżę i czekam na wojne, mam niezły szmal miesięcznie i emeryture , jak wieża Eiffla. Zapomniał dodac nygusek , o masie przywilejów, jakie ma z rodzina zapewnione do końca zycia i dolarach najemnika, co fałszerze dziejów, starają się zamieniać , w bohaterską misję pokojową {okupację}, .Pamietamy ich bohaterskie wyczyny w spekulacji whisky, papierosami itp. Procesy , nie wzięły się znikąd.Chwała bohaterom.

  18. Adam
    13 października 2017 at 16:01

    Dla przykładu , zapytany przeze mnie , rozrzewniony i rozgrzany już dobrym trunkiem oficer, o to jak się zyje , rzekł: LEŻĘ NIC NIE ROBIĘ I CZEKAM NA WOJNę >za to< dobrze mi płaca i daja mnóstwo przywilejów i wysoka emeryturę < JUZ PO #)_TU LATACH . Zyc , , czy umierać w takiej sytuacji. Oto jest , pytanie.

  19. Adam
    13 października 2017 at 16:04

    Rodzi się pytanie, czy czekanie na wojne i nic nierobienie , poza tym, jest praca , czy ciężka odp. słuzbą?

  20. Adam
    13 października 2017 at 16:05

    Rodzi się pytanie, czy czekanie na wojne i nic nierobienie , poza tym, jest praca , czy ciężka odp. słuzbą?In wino weritas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up