Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 października 2018

Gwałtowne zdarzenia pogodowe powinny być impulsem do odtworzenia Obrony Cywilnej


fot. 16p MSPO 2017

Gwałtowne zdarzenia pogodowe, których ostatnio doświadczył nasz kraj. Powinny być impulsem do odtworzenia zdolności działania i reagowania Obrony Cywilnej. Przy całym szacunku dla czytelników, których „katujemy” tą problematyką – podchodzimy do niej ze szczególną wagą, albowiem jest to problematyka graniczna. Prawie nikt poza specjalistycznymi portalami w ogóle nie podnosi problemu Obrony Cywilnej, właśnie dlatego to zagadnienie należy promować, upowszechniać i wspierać. Bardzo serdecznie prosimy – porozmawiać w swoim otoczeniu, w rodzinie, w pracy, wśród przyjaciół, sąsiadów – o tej problematyce. Obrona Cywilna musi być powszechna, to nie może być tak, że systemowo „zwalamy” wszystko na Straże Pożarne, a dzielni i bohaterscy Strażacy, często ryzykując życie i znosząc koszmarne niewygody dokonują nadludzkich wysiłków, żeby ratować nasze mienie, zdrowie i często życie.

Obrona Cywilna to systemowe przygotowanie struktur jakie są w państwie na czas wydarzeń będących zagrożeniem, łamiących standardowy stan rzeczy. To systemowe antycypowanie stanów nieustalonych, pozwalające na zabezpieczenie potrzeb populacji w razie zagrożenia. Nie ma nic ważniejszego, poza Obroną Narodową i standardowymi działaniami profesjonalnych służb ratunkowych, niż właśnie Obrona Cywilna. Jest to jedyny sposób na to, żeby przygotować społeczeństwo na zagrożenia czasu wojny, jak i takie zdarzenia, jakich niedawno doświadczyliśmy w północnej Polsce, czy doświadczamy w kilku miejscach w kraju w postaci powodzi i podtopień.

W każdej gminie, w każdym powiecie i województwie – powinny być struktury Obrony Cywilnej na zasadzie powszechności, a służba w Obronie Cywilnej, wspierającej profesjonalne jednostki i służby ratownicze – najwyższym honorem i zaszczytem, dosłownie dla każdego obywatela. Obronę Cywilną można rozwijać w oparciu o samorządy i ich jednostki np. szkoły, domy kultury i inne temu podobne elementy infrastruktury. Na początek nie potrzeba wiele, wystarczy że ludzie dowiedzą się jak postępować w razie zagrożeń, jak udzielić pierwszej pomocy, oraz co najważniejsze – jak się przygotować na stany nieustalone, zanim przyjdzie pomoc i systemy publiczne znowu będą działać.

Równie potrzebne są stosowne zapasy materiałów potrzebnych do np. zabezpieczenia budynków jak i ich prowizorycznej chociaż naprawy. Pisząc wprost – muszą być zapasy blachy falistej, cegieł, pustaków, cementu, drutu zbrojeniowego i wszystkich innych potrzebnych materiałów budowlanych jak i zamienników wykorzystywanych w budownictwie. Ponieważ jeżeli się nie odpowiedniego zapasu, to jest się skazanym na zakupy interwencyjne. Przykładowo po katastrofie smoleńskiej sprowadzaliśmy trumny z Włoch, żeby sprowadzić ciała. Niestety, trzeba być i na to gotowym np. na wystąpienie jakiejś epidemii i potrzebę utylizacji dużej ilości zwłok. Mówiąc obrazowo – Obrona Cywilna powinna być od wszystkiego.

Najprostszym sposobem na zapewnienie odpowiedniej bazy materiałowej dla Obrony Cywilnej na czas zdarzeń nieprzewidzianych, jest spowodowanie, żeby istniejący system gospodarczy w ramach swoich węzłów logistycznych zabezpieczył odpowiednią nadwyżkę materiałów i je stale rotował. Przykładowo stacje benzynowe, żeby przechowywały zawsze pewien poziom paliwa jako stały i nie sprzedawały go na rynku, poza normalną rotacją. Mówimy o utrzymywaniu pewnego poziomu zapasów, które powinno być wliczone w koszty standardowych usług i ceny produktów, a dzięki temu pewna ilość dóbr w ramach działającej infrastruktury i logistyki – może być zawsze dostępna, w zasadzie na każde żądanie. Dotyczy to również żywności, wody, jak i wielu innych kwestii. Można to zorganizować, odpowiednio przygotowując system tak, żeby firmy, mogły w swoje łańcuchy logistyczne wliczyć odpowiednią ilość rezerw do utrzymywania.

Poza tym, potrzebne są bezwzględnie chronione zapasy państwowe/samorządowe. Chodzi o to, żeby pewne podstawowe dobra – zawsze były dostępne. Jak również, żeby była dostępna odpowiednia baza techniczna, np. agregaty, pompy, dźwigi, maszyny ogólnobudowlane itd. Pewna ilość tych rzeczy musi sobie czekać w magazynach i być rotowana – najlepiej przez rozdawnictwo co jakiś czas dla służb ratowniczych, jednak określone ilości muszą być stale dostępne. Ma to ten dodatkowy sens, że wielu rzeczy sami w kraju nie produkujemy – przykładowo poliwęglan o odpowiednich parametrach, którym można zastąpić szybę – może być w odpowiednich warunkach składowany przez lata. W przypadku zdarzeń takich, jak niedawno w północnej Polsce, takie zapasy pełnią ważną rolę – mogą stabilizować ceny materiałów dostępnych na rynku.

Jednak najważniejsze w Obronie Cywilnej są kadry, bez sprawdzonych struktur w terenie, które będą stale ćwiczyć i działać – nie mamy szans przeciwstawiać się poważnym zagrożeniom. Oczywiście to wołanie na pustyni, bo komu chce się odgarniać śnieg zimą na gminnej drodze? Posypać piaskiem? Czasami jednak chodzi właśnie o takie drobne rzeczy, których ogólna suma powoduje, że rośnie poziom bezpieczeństwa. Jak można było się przekonać w wielu przypadkach, dzisiaj poważnym problemem jest ładowanie urządzeń przenośnych – ktoś musi udostępniać do tego infrastrukturę.

Nie można wszystkiego zrzucać na Straż Pożarną, która powinna być doinwestowana, a jej stany osobowe powinny być podwojone. Potrzebujemy więcej profesjonalnych służb ratowniczych. W tym jednostki centralne, które można użyć w określonym miejscu i czasie – jako silne wzmocnienie struktur lokalnych. W tym także, wysłać za granicę jak byłaby taka potrzeba. Straż Pożarna powinna więcej zarabiać – zarówno ta zawodowa, jak i ochotnicza (w ogóle powinna mieć płacone). Ponieważ za pracę, w tym za gotowość do ryzykowania zdrowia i życia należy się wynagrodzenie. To wielki zaszczyt być Strażakiem! Społeczeństwo powinno docenić swoich obrońców i ratowników!

Niesłychanie ważne są wojskowe jednostki inżynieryjne (sapersko-inżynieryjne), zdolne do działania w skrajnych warunkach. Wojsko jest doskonałym dysponentem dowolnego sprzętu, w tym tego specjalistycznego jak i tego najbardziej ciężkiego. Po prostu do takich zakupów nikt się nie przyczepi, bo bezpieczeństwo musi być największym priorytetem. Kiedyś mieliśmy świetnie rozbudowane takie jednostki, niestety w wyniku restrukturyzacji (znaczy się niszczenia armii), doszło do likwidacji wielu z nich. To strata potencjału, ponieważ mówimy o wyjątkowo użytecznym rodzaju wojsk!

W naszych realiach, jak mielibyśmy milion lub dwa miliony obywateli przeszkolonych w zakresie Obrony Cywilnej, to byłby wielki sukces. Trzeba pomyśleć o jakichś zwolnieniach podatkowych i innych formach stymulowania indukowania się takich struktur? Po prostu są niezbędne, a jeżeli zmiany pogodowe będą się nasilać i będą jeszcze częstsze i gwałtowne, to nie mamy wyjścia.

Proszę pamiętać – problem Obrony Cywilnej jest bardzo ważny. Musimy być przygotowani na to, żeby sprostać zagrożeniom. Nikt nam nie pomoże, możemy liczyć tylko na siebie. Odpowiednia organizacja, planowanie i zapasy – to podstawa przetrwania w każdych warunkach.

Dodajmy tylko, że obecna organizacja Obrony Cywilnej jest bardzo dobra, ludzie którzy za nią odpowiadają to wybitni specjaliści. Do rozwinięcia systemu potrzebne są stałe środki z budżetu przekazywane na potrzeby Obrony Cywilnej, w tym tworzenia wszelkich zapasów. To trzeba stopniowo i stabilnie budować przez lata.

Proszę pamiętać, to wydaje się „trywialne”, zakup jakiejś tam blachy, materiałów opatrunkowych, czy cementu. Jednak w praktyce, mówimy o uratowaniu czyjegoś mienia, zdrowia lub w skrajnym wypadku, także i życia. Do póki nic się nie dzieje, nie ma problemu, ale jak się dzieje, to wtedy trzeba być przygotowanym.

Tags: , , , , ,

9 komentarzy “Gwałtowne zdarzenia pogodowe powinny być impulsem do odtworzenia Obrony Cywilnej”

  1. Ryszard K.
    24 września 2017 at 05:50

    Z jakichś powodów w Polsce to się nie udało. Do 1990 roku mieliśmy OC, ale potem wszystko zlikwidowano. Prywatni biznesmeni inie mają interesu w utrzymywaniu OC u siebie.

  2. abracabadra
    24 września 2017 at 07:48

    Logiczne, rozsądne i celowe – wniosek – w Polsce się nie uda…

  3. Emeryt z Toporu
    24 września 2017 at 08:39

    myślę że powinniście dostać jakąś nagrodę od pana ministra Błaszczaka za lansowanie tak poważnych zagadnień. Szczerze gratuluje.

  4. Bior
    24 września 2017 at 09:00

    O OC jest cicho w mediach, nie słychać o ćwiczeniach, w szkołach i na uczelniach nie ma szkoleń, nie słyszałem aby ktoś ze znajomych należał do OC. Czy OC w Polsce w ogóle istnieje? Na szczęście jakby co jest w narodzie doświadczenie pospolitego ruszenia …

  5. 24 września 2017 at 09:00

    Kasa idzie na wojsko Antoniego(WOT)a o OC możemy sobie pomarzyć!

  6. Inicjator
    24 września 2017 at 10:56

    Lansowanie “tak poważnych zagadnień” wynika z troski o nasz kraj, który politycznie zmierza w kierunku Macondo.

    Dla uporządkowania myślenia o Obronie Cywilnej (OC).

    OC to ponadnarodowe i umocowane prawnie struktury, oznakowane międzynarodowo, jako formacje NIE WALCZĄCE (NO COMBATANT), tylko ratujące życie, zdrowie i mienie oraz zapewniające ład i porządek społeczny – na terenach gdzie doszło do stanu zagrażającego ludziom, a dotychczasowe mechanizmy państwowe lub samorządowe, przestały działać, lub sytuacja wymaga mobilizacji WIELKICH SIŁ RATOWNICZYCH.

    Upraszczając: to jest pomyślane na wojnę, gdy Siły Zbrojne gdzieś tam walczą, lub znalazły się w niewoli – a na terenie kraju działa OC.

    No bo wszystko jest w ruinie, nic nie działa, ludzie powoli umierają w odizolowanych i zawalonych budynkach, wszędzie pożary i zgliszcza – a po opustoszałych miastach grasują rabunkowe bandy, bo Państwo już nie działa, np. Jego władze są już za mostem w Zaleszczykach.

    Nic nie ma, ale w kraju działa OC.

    Ta Obrona Cywilna ma bronić cywili na danym terenie, stąd w jej strukturach działa uzbrojona Policja u jej rezerwy – z opaskami OC, bo oni nie podlegają internowaniu przez ewentualnego okupanta, mają działać w celu zapewnienia BEZPIECZEŃSTWA.

    Umowy międzynarodowe przewidują przejęcie odpowiedzialności za umożliwienie działania siłom OC, przez NOWE WŁADZE, czy to innego państwa (okupanta), czy nowych sił politycznych lub nawet międzynarodowych.

    Tak to zostało ładnie i prawniczo opisane w Konwencjach o prowadzeniu wojny.

    Jak to się ma do praktyki?

    Różnie, ale w zasadzie w prowadzonych konfliktach – szanowane są znaki Czerwonego Krzyża / Półksiężyca.

    Podobno znaki OC, też są używane, ale ich powszechna znajomość jest niska, co widać z wypowiedzi na tym portalu.

    W Polsce mamy stan prawny odziedziczony po PRL, gdzie na serio sprawdzano stan zapasów, narzędzi, wyposażenia schronów, gotowości lokalnych i terenowych struktur OC, w tym jej organów kierowania.

    Taka była teoria, bo w praktyce było z tym różnie, ale było to łatwe do wprowadzenia np. w Zakładach Pracy, bo wszystkie były Społeczne (państwowe lub spółdzielcze) i koszty funkcjonowania struktur OC, były wliczane do tzw. kosztów ogólnozakładowych.

    Na czele lokalnych struktur OC stali Szefowie władzy lokalnej, do wojewody włącznie – co prawnie pozostało do dziś, tylko że Zakładów Pracy już nie ma.

    Te struktury w zasadzie obsadzało Wojsko i jego Rezerwiści. Był to spadek po OTK i TOPL – poprzedniczkach OC.

    Stąd masa emerytowanych żołnierzy w Zakładach Pracy całej Polski, dbających o nasmarowanie łopat i kilofów w magazynach i przekładni ręcznych urządzeń filtrowentylacyjnych w schronach dla ludności oraz MASKI pgaz, bo mogły być potrzebne w przypadku użycia BMR.

    Młodzież nie zna tego skrótu, BMR to Broń Masowego Rażenia.

    Tak to było, ale w przypadku klęsk żywiołowych to i tak do akcji wkraczała Straż Pożarna i jednostki wojskowe, szczególnie inżynieryjne.

    Stąd animozje pomiędzy Wojskiem (które “rządziło”), a Strażakami, którzy LEPIEJ spełniali się w zakresie RATOWNICTWA, w tym TECHNICZNEGO.

    Po latach jest tak, że to akcjami ratunkowymi kierują Strażacy – bo to ich jednostki zawodowe i ochotnicze idą na ratunek w pierwszej kolejności, a Wojsko wkracza z ciężkim i specjalistycznym sprzętem – jako odwód.

    Dochodzą jeszcze siły ratownictwa medycznego, które ostatnio prężnie się rozwijają – bo są w zasadzie podmiotami prywatnymi i wchłaniają rzesze Ratowników Medycznych, w zasadzie lepszych od Lekarzy s takich sytuacjach, bo jeszcze nie są ZMANIEROWANI.

    System kierowania w zasadzie już jest, działa w oparciu o Stanowiska Reagowania Kryzysowego, które już są na KAŻDYM szczeblu samorządu.

    Obsadzają je doświadczeni i odpowiedzialni byli strażacy zawodowi żołnierze rezerwy i emerytowani policjanci oraz INFORMATYCY i gdzieniegdzie lekarze.

    To jakoś działa, tak jak telefon ratunkowy 112 …

    Czego brakuje?

    Odtworzenia tych małych ogniw sił ratownictwa ogólnego, wspierających Straż w prostych pracach ratunkowych, jak chociażby wzmacniania nieszczelności w wałach przeciwpowodziowych, rozwijania punktów doraźnej pomocy medycznej, czy miejsc bytowania dla ewakuowanych ludzi.

    Dochodzi potrzeba zabezpieczenia pozostawionego mienia przez ewakuowanych z miejsc zagrożenia.

    Siły policji są zbyt małe, zwłaszcza w pierwszych godzinach Akcji Ratunkowej.

    Czyli jest jeszcze wiele do zrobienia.

    Najważniejsze to UŚWIADOMIENIE całemu społeczeństwu, że POWSZECHNA OBRONA CYWILNA, to nie jest relikt PRL-u, tylko potrzebna wszystkim organizacja, działająca WSZĘDZIE – najlepiej w oparciu o struktury OSP.

    Należy wiele zmienić w obowiązujących przepisach prawa, żeby wciągnąć do systemu przedsiębiorstwa prywatne.

    A potem tylko kontrolować i ćwiczyć.

    Ta świadomość potrzeby posiadania takiego systemu narasta u objęła nawet rządzących.

    Jeszcze jakby zadbać o systemy małej i średniej retencji wòd opadowych – to znajdziemy się w krainie szczęśliwości, ale jeszcze nie w raju …

    Bo raj (dla fanatyków Obrony Cywilnej) to jest dopiero w Holandii czy w Niemczech …

    Amen.

  7. Inicjator
    24 września 2017 at 12:43

    Kontynuując temat OC, to wieś Rytel w Borach Tucholskich miała szczęście do posiadania energicznego sołtysa, byłego żołnierza zawodowego, który już od pierwszych minut od nawałnicy – zaczął kierować akcją ratunkową.

    Samoistnie.

    Tak jak samoistnie zaczęli przybywać ludzie z Wielkopolski swoimi full wypas terenówkami, z agregatami prądotwórczymi, piłami spalinowymi i innym potrzebnym sprzętem.

    Wniosek: są ludzie obdarzeni potrzebą udzielania pomocy, bez patrzenia na zapłatę.

    Gdyby jeszcze działał system łączności i bardziej było dostępne paliwo, na miejscu kataklizmu.

    Ale to już rola Państwa, żeby ZMUSIŁO samorządy i firmy prywatne (w tym operatorów sieci telefonii komórkowych) do natychmiastowych działań i świadczeń na wypadek takich kataklizmów.

    Wszystkiego nie można przewidzieć, bo np. energetycy w takim rejonie z setkami tysięcy powalonych drzew – mogą wejść do akcji dopiero po “udrożnieniu” dojścia do powalonych słupów i przerwanych linii, co trwa.

    Dlatego jest niezbędna reaktywacja rozwiązanych wojskowych jednostek inżynieryjnych, bo obniżano koszty …

    W czasach PRL-u zobowiązania sojusznicze narzucały ich utrzymywanie, teraz już nie.

    Umiejętne powiązanie lokalnych struktur OC, które powinny być “dowiązane” do siedzib jednostek OSP (remizy) powinno się udać, tak jak gromadzenie w nich niezbędnego sprzętu jak łopaty, siekiery, kilofy, łomy, piły (w tym spalinowe), agregaty prądotwórcze, zestawy środków opatrunkowych, itp.

    Dochodzi finansowe zachęcenie WŁAŚCICIELI koparek, dźwigów, spychaczy i cystern paliwowych, do utrzymywania tego sprzętu w gotowości do wsparcia akcji ratunkowych.

    Tego mechanicznego sprzętu mamy już w kraju sporo, jak i ludzi umiejących go obsługiwać.

    Trzeba to tylko ze sobą powiązać, żeby kierowca/operator np. koparki miał przydzielony (na czas “umowy o gotowości”) – telefon komórkowy lub urządzenie końcowe systemu TETRA, który od lat nie może zostać SKUTECZNIE wdrożony dla służb, w tym sił ratowniczych.

    To wszystko można i należy zrobić.

    Ale żyjemy w Nadwiślańskiej Krainie Macondo, gdzie akurat długotrwałe deszcze przestały padać i można oddać się grillowaniu …

    Oczywiście po niedzielnej Mszy Świętej.

    Amen.

  8. krolowa bona
    24 września 2017 at 18:51

    Takst @krakauera i @Incjator odgrywa tu niezwykle wazna role uswiadamiajaca i popularyzujaca, powrot organizacyjny do stanu OC z okresu PRL musialby byc powszechny,co kwestionuja niektorzy komentatorzy a co w obliczu swiatowych i krajowych klesk zywiolowych zmusza wszystkich i wladze i ludnosc cywilna do atywizacji w tym zakresie…Czy istnieja obecnie odpowiednie
    przepisy prawa ,ktore reguluja obligatoryjnosc powstania OC jaka prezentuje @krakauer i @Inicjator ? “Kataklizm” transformacj jak walec caly dorobek panstwa polskiego zrownal z ziemia i teraz w okresie “postepu”trzeba zaczynac od ABC uswiadomiania ludnosci takze co do znaczenia zbiornikow i rowow melioracyjnych,ktore glosno krzyczsc o pomste nie moga sluzyc jako zbiorowsko na smieci i to z konsumpcji “zachodnich” produktow..co tam wszystko nie lezy:stare lodowki z trujacym gazem,stare odbiorniki TV,opony,szyby,okna..na utylizacje tej produkcji uskarzaja sie ,wlasnie ci obywatele,ktorzy byli lub sa strazakami,wojskowymi,rezerwistami, rolnicy,ktorym polska ziemia jest droga….przyszlosc i ochrona panstwa nie lezy w galeriach handlowych i bez rzetelnej OC przydzie “kryska na matyska”….

  9. Inicjator
    25 września 2017 at 05:36

    Dziękuję Królowej za trafne podsumowanie moich i Autora – postulatów.

    Serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up