Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

20 września 2017

AgroWypoczynek


 Czas na małe wakacje

Mam dylemat. Iść spać, czy zacząć pisać ten esej. Niedawno wróciliśmy do domu. Udało się w końcu marudzące i zmęczone wyjazdem dzieciaczki posłać do łóżeczka. Samemu najchętniej położyłbym się już także spać. Ale mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, na które muszę zwyczajnie poczekać. Aby nie stracić tych cennych wspomnień, spróbuję to i owo zapisać. Stworzyć choćby szkic eseju, jego zarys. na miejscu nie było dość czasu ani odpowiednich warunków i sprzęty, by pisać na bieżąco. Zabrałem wprawdzie mojego lapka, ale służył mi on wyłącznie jako magazyn na zgrywane z aparatu zdjęcia. Do pisania nadaje się już coraz słabiej, choć powstało na nim przecież naprawdę wiele z moich tekstów. Cóż wysłużył się już, klawiatura niedomaga, nie łapie naciśnięć coraz bardziej, przez co pisanie na nim staje się coraz uciążliwsze. Wysłużył się.

Wyjazd początkowo planowaliśmy na weekend świąteczny, wielkanocny. Koszta okazały się jednak ciut za wysokie. Zdecydowanie nie jest to najtańszy ośrodek na tego rodzaju wypad. Już teraz jednak mogę zdradzić, że wart jest on każdej wydanej na niego złotóweczki. Naprawdę świetne, profesjonalne, pełne pasji i zapału miejsce z niepowtarzalnym indywidualnym charakterem.

Ostatecznie postanowiliśmy pojechać wcześniej, na przełomie marca i kwietnia. Dopisało nam na dodatek szczęście i pogoda była iście letnia. W szczególności w sobotę słonko prażyło cały dzień bez wytchnienia.

Coraz bliżej wyjazdu. Tymczasem pogoda szaleje. Raz ciepło, raz zimno. Raz słońce, raz pochmurnie. Czasem deszcz. Czasem deszczu nie ma. Nie może się pogoda zdecydować jaką chce być.

Na kilka dni przed samym wyjazdem nieoczekiwanie pojawia się zupełnie inna przeszkoda. Skutkiem bowiem zwariowanej totalnie pogody jest przeziębienie, które nieoczekiwanie może nam popsuć wszelkie plany wypoczynkowe. Albo bowiem zdąży nam przejść uporczywy katar i angina, albo będzie akurat w apogeum i wtedy po prostu zrezygnujemy. Sytuacja jest bardzo niepewna do ostatniego dnia. Na szczęście udało się chorobę opanować na tyle, że postanawiamy podjąć ryzyko. Może się uda. Jeśli jednak nie, choroba powróci ze zdwojoną siła. Z przeziębieniem nigdy bowiem nic pewnego do końca nie wiadomo.

Od kilku dni siedzimy w domu. Za oknem piękne słońce i niskie bardzo temperatury. Nocami pojawiają się nawet przymrozki. Kurujemy się. I powoli dostajemy od tego siedzenia w domu kota.

Nadszedł dzień wyjazdu. Od rana wielkie pakowanie. Prognoza pogody niepewna. Co jedna, to inna. Będzie padać. Albo padać nie będzie. Będzie bardzo ciepło. Albo zimno. Loteria. Wszystko rozstrzygnie się w praniu na miejscu. Trzeba zabrać wszystkiego po trochu, tak na wszelki wypadek. Na każdą okoliczność. jak zawsze w takich niepewnych przypadkach, co najmniej połowa rzeczy okazuje się potem zupełnie niepotrzebna. Ale gdyby…

Jeszcze to. Jeszcze tamto. Krok po kroku zbliżamy się do finiszu. Sprawdzam, czy czegoś nie zapomniałem. Wygląda na to, że mamy już wszystko. Co z czasem? Tego jest za dużo. Najgorsze jest oczekiwanie w ostatnich chwilach. Nie da się wyjechać wcześniej, bo na miejscu mamy być na konkretną wieczorna godzinę, a nie jest znowu aż tak daleko. czas się wlecze. O, jak się wlecze. Pełznie. Rozciąga w nieskończoność.

Piątek

Ruszamy. Najpierw do teściowej, a potem już razem z nią i wszystkimi dzieciaczkami w trasę. Co rusz spowalniają nas korki. Jest właśnie godzina powrotu z pracy. Droga się zapełnia. Na dodatek toż to piątek. I przecudna letnia pogoda. Jest niewymownie ciepło.

Co trochę podjedziemy, to znów stoimy. Żar leje się z nieba. W aucie duszno. A tu nie ma jak jechać. Niemniej posuwamy się cały czas do przodu. W końcu zjeżdżamy z głównego nurtu i zaczynamy przemykać przez coraz mniejsze miasteczka i wioski. Tutaj ruch zdecydowanie mniejszy.

Już niedaleko. Krajobraz się zmienił. Teren jest tutaj dużo bardziej pofałdowany, niż tam, gdzie mieszkam. I dużo bardziej, niż w moich niemal płaskich stronach rodzinnych. Dojeżdżamy do Powidza. przemykamy obok jednostki wojsk amerykańskich. Łatwo ją rozpoznać po charakterystycznych niskich i szerokich pojazdach. Jeszcze kawałeczek. Musimy jeszcze tylko znaleźć ośrodek.

A oto i on. Dojechaliśmy. Jesteśmy na miejscu. Jest już kilka aut. Rozglądam się dookoła. Pojawia się gospodarz. Witamy się. Pokazuje nam nasze pokoje. Pokazuje, gdzie jest kuchnia. Zaprasza do rozgoszczenia się. Przenosimy bagaże. Chwilę ogarniamy się i wychodzimy na zewnątrz obejrzeć całe gospodarstwo.

Pokoiki niewielkie, każdy z łazienka. Przyzwoicie i schludnie urządzone. W sam raz na kilkudniowy pobyt. Sam ośrodek bardzo rozległy. Pełen zwierząt. Mamy tu konie, kucyki, kozy, drób, króliki. Istny raj dla dzieciaczków. Biegają od zwierzaczka do zwierzaczka z zachwyconymi oczyma. Tu popatrzą, tam pogłaskają. Widać, że są w raju.

Program zaczął się od wieczornego karmienia kurek i królików. Była też okazja bliżej zapoznać się z młodymi kózkami oraz kucykami. Potem kolacja. Szwedzki stół. Trzeba przyznać, że posiłki były bardzo urozmaicone i naprawdę przepyszne. Na najwyższym poziomie. Wyborne. każdy miał okazję dobrać sobie to, co smakowałoby mu najlepiej. I zjeść tyle, ile potrzebował. A po kolacji zawsze mógł uraczyć się deserem – świeżo wypieczonym ciastem.

Wieczorem ognisko. Z muzyką w wykonaniu własnym gospodarzy. I kiełbaski do pieczenia nad ogniem. Ciepły wieczór pozwolił nam posiedzieć jeszcze długo po zachodzie słońca. Bardzo długo. Zrobiło się już naprawdę późno, gdy postanawiamy udać się na wielce zasłużony odpoczynek.

Sobota

Noc mija szybko. Bardzo szybko. Dzieciaczki tak bardzo zmęczone, że nieomal nieprzytomne w chwili, gdy zasypiały, teraz wstały rychło świt. Nim inne dzieciaki się zbudza, nim wyjdą na zewnątrz, my już od dawna brodzimy po rosie i oglądamy zwierzaki. Serce się raduje widząc te uśmiechnięte zachwycone buźki.

Śniadanie. Po śniadaniu jazda konno. Przejażdżka bryczka. Po południu przejażdżka traktorem na platformie. Jest jeszcze rozwiazywanie zagadki. Poszukiwanie skarbu. Wędrujemy z listą wskazówek od znaku do znaku. na końcu odkopujemy skrzynię pełną słodyczy.

Po obiedzie kładziemy dzieciaki spać pod czujnym okiem teściowej a z zoną ruszam na małą przechadzkę po okolicy. idziemy oglądać łabędzie, które daleko na łące rozsiadają się co dnia nad małym stawem. Nie tylko one zresztą. Ogólnie masa tu ptaków. Wiadomo, jezioro, lasy, wieś, cisza, spokój.

Wieczorem dyskoteka. Potem znów ognisko. Już bez kiełbasek i śpiewów kapeli jak wczoraj. Zmęczeni i syci dnia kładziemy się spać.

Niedziela

Niedziela także zaczyna się dla nas bardzo wcześnie. oczywiście idziemy do zagrody z kurami. Nawiedzamy konie. Głaszczemy kozy. Konkurencji niema. Pozostałe dzieciaki zrywają się dopiero przed śniadaniem. Znów dojenie kóz. Znów wybieranie jajek na śniadanie. Znów pojenie zwierząt. I sypanie ziarna dla drobiu. Oraz wyprowadzanie barana na łąkę.

Śniadanie. Po śniadaniu zajęcia plastyczne. malowanie, rzeźbienie. Ja korzystam z okazji, aby nieco odpocząć i nadgonić niedospane noce. Dzieciaki korzystają z rowerków, hulajnóg, autek. Jest spory plac zabaw pełen piasku.

Po obiedzie zbieramy się do domu. Dzieciaki są wymęczone. Spotkało je tutaj tyle atrakcji, że ich możliwości chłonięcia tego wszystkiego nieomal się skończyły. Są zmęczone i szczęśliwe. Wiele widziały, wiele się nauczyły i wiele doświadczyły. To był wspaniały czas dla nich i dla nas. A wszystko dzięki temu wspaniałemu miejscu i gospodarzom, którzy zadbali o nasz komfort i znakomicie zorganizowali czas całego pobytu.

Poznań, 2017.04.02
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Tags: , , , , , , , , , ,

2 komentarze “AgroWypoczynek”

  1. Zenon Rubinstein
    27 sierpnia 2017 at 06:51

    Jak wspaniale się czyta coś, co pokazuje że normalne życie jest najważniejsze. Dziękuję że pan jest panie Adamie!!! Byłoby miło kiedyś pana poznać.

  2. Lewiatan
    27 sierpnia 2017 at 08:54

    Jaka miła historia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up