Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 listopada 2017

Rząd złej zmiany źle zmienia Polskę – w trosce o rolę i miejsce czytelnictwa w Narodzie!


 Niestety suma działań dobrej zmiany, jak na tą chwilę pokazuje że należy mówić o złej zmianie. Co prawda podkręcone zmianą terminu wypłat zwrotów VAT-u wyniki budżetu „zachwycają”, to jednak szereg kwestii zasadniczych nadal jest w naszym kraju nierozwiązany. Dodatkowo wprowadza się takie sprawy, które nie tylko nie są w agencie publicznej, ale przede wszystkim dziwią, a nawet bardzo dziwią.

Nie da się zrozumieć, dlaczego nagle rząd bierze się za standardy lektur – kanon literatury szkolnej? Wiadomo, że to nie jest nic niezmiennego, jednakże usuwanie książek, które uczą myślenia, to szok. Po prostu szok, albowiem jeżeli obywatele nie będą mieli szansy zetknąć się z Kafką, Orwellem, czy Gombrowiczem w szkole, to później co najwyżej taką okazję stworzy jakiś film. Książki w ogóle dzisiaj to już sprawa tak poważna, że nie można sobie pozwolić na błędy. Czytelnictwo najdelikatniej mówiąc jest na poziomie śladowym, pisarstwo niestety szczyty formy ma za sobą. Jesteśmy w sytuacji, w której – mniejsze zainteresowanie czytelników, posucha krytyków i w zasadzie wymieranie życia literackiego, stymuluje jego jakość twórczą. Nie ma zainteresowania, nie ma odpowiedzi twórców. To proces obejmujący całe pokolenie tabletów i innych urządzeń, będących doskonałymi smyczami elektronicznymi. 

Rząd doskonale orientuje się w trendach, zresztą one nie są tajemnicą. Polacy jeżeli czytają klasykę, to głównie w szkole, bo niestety muszą – „pani kazała”. Składa się na to wiele kwestii, poczynając od trudnej sytuacji w wielu rodzinach. Na pewno na wsi jest z tym problem systemowy, albowiem dzieci tradycyjnie uczestniczą w pracach gospodarczych, a zbieranie ziemniaków nie wspiera czytelnictwa. Podobnie jest w miastach, które dzisiaj biegną i nie ma litości dla ludzi, którzy chcieliby wyjąć książkę w autobusie – przeważnie jest za ciasno. To bardzo smutne obserwacje, jednak na tym polega nasza obecna rzeczywistość.

Jesteśmy oddzieleni od kultury. Z jednej strony przez model cywilizacyjny dzisiejszego świata i jego technologie oferujące „wielkie nic”, ewentualnie chociaż jakąś konsumpcję treści. Z drugiej strony przez ceny. Książki nie są tanie, a jak się sprzedają to głównie takie, które są intensywnie reklamowane. Dzieła klasyków NIE SĄ, a wielka szkoda. Powinno być takie prawo, które dawałoby przywileje podatkowe dla księgarni, które promowałyby skarby literatury narodowej i światowej, które bardzo często nie mają szans na przebicie się przez przekaz skomercjalizowany.

Jeżeli dzisiaj mówimy na poważnie o reformowaniu kanonu lektur szkolnych i niektórzy autorzy, których śmiało można uznać za „krytycznych” wobec rzeczywistości mówiąc kolokwialnie – „wylecą” z obligów, to młodzież ich nie przeczyta. Nie mówimy o elicie z najlepszych szkół Warszawy, Krakowa czy Wrocławia. Chodzi o powszechną rozpoznawalność znaczeń i faktów, które wynikają z przesłania właśnie takich dzieł jak „Ferdydurke”, „Proces”, czy „Trans-Atlantyk”. Nie mówiąc już w ogóle o takich kwestiach jak Homer (generalnie pomniki światowej kultury), czy nasz mickiewiczowski „Pan Tadeusz”. NIE MOŻNA SOBIE WYOBRAZIĆ POLSKIEJ SZKOŁY, W KTÓREJ NIE BYŁOBY „PANA TADEUSZA”, PO PROSTU KONIEC ŚWIATA – NIE MOŻLIWE, DO ZAAKCEPTOWANIA.  Jeżeli pojawią się takie pomysły, to autorów trzeba izolować! Bezwzględnie karać! Publiczną infamią!

W ogóle rząd, jak i środowiska twórcze – autorytety, a jest ich kilka. Powinny stworzyć listę pozycji literatury, które KAŻDY powinien w życiu przeczytać. W dominującej większości będą to dzieła, do których już wygasły prawa autorskie i można je bez problemu udostępnić on-line, w postaci popularnych plików dla każdego do pobrania. Z tym prostym przesłaniem, że oto mamy pakiet I – niezbędne minimum człowieka kulturalnego. Pakiet II – lekko poszerzone perspektywy np. Poprzez więcej klasyki. Pakiet III – kładący nacisk np. na kulturę języka polskiego (CO MUSI BYĆ CIĄGŁĄ TROSKĄ WŁADZ!!!), itp. Chodzi o to, żeby każdy – w założeniu, nawet kosmita – jak wylądowałby w Polsce, mógł mieć łatwy dostęp – ZA DARMO, do najważniejszych dzieł literatury polskiej i światowej. Dobrze by było, jeszcze z omówieniem i komentarzem, dlaczego przeczytanie danej książki jest ważne i wartościowe. Lepiej to pobrać na telefon i przynajmniej zajrzeć, niż jakieś bezwartościowe gry, w których skaczą kulki i ludzie po prostu marnują swoje życie na idiotyzmy, jeszcze za nie płacąc.

Odnośnie samego problemu zmiany – modyfikacji kanonu lektur, to jest zadanie dla niezależnych politycznie specjalistów. Niech autorytety się tym zajmują, nawet bezustannie – niech będzie co jakiś czas konferencja naukowa, gdzie ludzie mający pojęcie o literaturze, mogliby w sposób krytyczny wystąpić ze swoimi postulatami. Wskazując np. że takie, a takie dzieło – warto zastąpić, takim a takim, bo… Właśnie to „bo”, jest kluczowe, tylko żeby móc za nim coś sensownego napisać, trzeba być na odpowiednim poziomie, który niestety dzisiaj w naszym kraju zanika, tak jak zanika czytelnictwo. 

Tags: , , , , , ,

30 komentarzy “Rząd złej zmiany źle zmienia Polskę – w trosce o rolę i miejsce czytelnictwa w Narodzie!”

  1. Olgierd Tura
    27 sierpnia 2017 at 05:53

    Oni chca kontrolować percepcje społeczeństwa czym skorupka za młodu… Zmieniają rzefczywistość – tworzą nowego Polaka który będzie nienawidził kogo rozkażą

  2. Inicjator
    27 sierpnia 2017 at 07:44

    A po co niby młodzi Polacy mają myśleć?

    Wystarczy im umieć liczyć do 100, znać znaki drogowe i czytać rozporządzenia władzy.

    Już ktoś to 77 lat temu proponował …

  3. x_porta
    27 sierpnia 2017 at 07:52

    Nie wyobrażam sobie wycofania Pana Tadeusza!!!

  4. Zbigniew
    27 sierpnia 2017 at 08:10

    Właściwie tytuł i wstęp dyskredytują resztę artykułu. Tak jak wiele poprzednich miało merytoryczne ramy tak tu mamy próbą nawiązania komunikacji z najmniej rozwiniętym na ten planecie gatunkiem żywym.
    Narracja w rodzaju: babcia często zbija szklanki i niedowidzi a więc wszystkie babcie są złe.
    Nie bardzo rozumiem również CAŁOŚĆ tekstu (a rozumiem zazwyczaj znacząco więcej) bo jest cos o książkach i o lekturach. Tu mogę wyrazić trochę NIEOBIEKTYWNEJ krytyki ale mam pełne zrozumienie dla procesów i szacunek do chronologii i kolejności następstw. Ludzie generalnie mało czytają bo czytanie “gó…ego wariactwa” czy “w potylice” to nie jest zajęcie rozwojowe i pomijając fakt że tematyka semi polityczna cofa “Nas” do jaskiń albo wprost na drzewa to istotą rozwoju jest nabycie szeregu umiejętność w związku z czytaniem nie tyle określonych “dzieł” a w miarę rozwoju coraz dłuższych dzieł z ciągła fabułą i coraz bardziej złożonych semantycznie i gramatycznie. Od zdań, prze akapity, opowiadania, nowele, powieści, dzieła coraz grubsze i wielotomowe wymagające pamiętania zdarzeń ze stron poprzednich.
    A ludzie (tu trochę nieuprawnione uogólnienie) generalnie nie czytają nic. A skoro tyle czytają to i tyle potrafią napisać (o ile jeszcze potrafią pisać a nie kopiować “z internetów”). Nie to że jestem specjalnie czepliwy bo patrząc na moje komentarze to widać że zjadam słowa czy litery co czasem skutkuje zmiana kontekstu. Cóż – starość, “zmęczenie materiału”. Jak jednak wobec moich komentarzy nazwać np. taki:
    “obrzydliwy bełkot”.
    Nawet trudno określić czy to jest krytyka. To zlepek słów który można zrozumieć na tyle sposobów. Żeby chociaż było to jedno zdanie złożone poprawnie gramatycznie czy semantycznie. Ja to nazywam “zangielszczeniem” języka. Skróty albo “odbitki myślowe” które wraz z nagminnym nie tylko w pisowni ale w znaczeniu “zangielszczaniem” słów oraz używaniem w postaci para słów skrótów powodują że “jaskinie są coraz bliżej”
    I tak też nawiązując do takiego np. “Pana Tadeusza” to z całym szacunkiem dla jego Autora, jest to dzieło jest raczej mierne; i wartością, i warsztatem, a sam wieszcz stworzył inne dzieło, dużo doskonalsze, dojrzalsze, niezwykle wartościowe i aktualne również i dziś: “Dziady”
    (te wpisują się również w Naszą kulturę).
    Nie w tym rzecz by polegać na mitach i podtrzymywać je, czy wytwarzać nowe dla kolejnych pokoleń. Czym skorupka za młodu… A tu chyba nie chcielibyśmy by za młodu uczyć że “za Ojczyznę młodo umierać”.
    Za Ojczyznę trzeba młodo żyć i za Ojczyznę starzeć, a jak przyjdzie to umierać w Niej a nie za Nią (i pod najeźdźczym protektoratem.)
    I można się oczywiście czepiać czytelnictwa i kanonu lektur i posiadać własne w tej materii zdanie ale żeby zacząć od uogólnienie sformułowanego jak dla pięciolatków. To troszkę obraża czytelników.
    Żebyśmy mieli jasność, narracja historyczna jakiegokolwiek “rządu” mi nie pasuje a to z tego powodu że nie od tego są “rządu”. A jaka to BĘDZIE zmiana do zdecyduje następne pokolenie najwcześniej bo teraźniejszością niemożliwe jest stworzyć opinii o teraźniejszości prze wykluczenie z niej siebie jako składowej. To jest wbrew wszystkim dokonaniom Nauki a przede wszystkim wbrew Logice.

    • ronin
      27 sierpnia 2017 at 09:00

      Pan doskonale wszystko rozumie, przecież to jest oczywiste że mówimy o celowym przegięciu – sprawa jest tak ważna, że tutaj pasowałoby nawet użyć samych mocnych i obraźliwych słów. Ten rząd źle rządzi ponieważ zmienia kanon literatury, jedyną szansę – co jest podane jak na talerzu – dla większości przeciętnego społeczeństwa na liźnięcie kultury… no ale pan tego nie docenia, pan tego nie potrzebuje, co pan preferuje – niewolnictwo i konsumpconizm? bez książek jesteśmy niewolnikami…też były książki o tym…

      • Zbigniew
        27 sierpnia 2017 at 09:16

        Czy może Pan rozszerzyć pojęcie “kanon literatury”? Według wszelkich definicji “kanon” to zbiór zamknięty w danej chwili zdefiniowany przez określone “gremium” które skład w danej chwili jest konsekwencją “wiatru historii”. Kto miałby decydować o tym co należy a co nie należy do “kanonu”? Pisarze, twórcy, artyści, autorzy, czyli beneficjenci “dzieł w kanonie”? Politycy, fundacje, grupy mocno ograniczone względem ogółu Narodu? Na takie dictum nie ma zgody.
        Mine interesuje cos co umownie możemy nazwać “kanonem nauczania” ze ślaczkami i kaligrafią na samym początku 😀

    • Rysa
      27 sierpnia 2017 at 13:29

      Sz.Pan @Zbigniew. Jeśli mogę, to mam 2 pytania:
      -tak orientacyjnie ile przeczytał Pan w swoim życiu książek?
      -i ile z nich należało do tzw. “kanonu lektur”?
      Pozwalam sobie być trochę obcesowy, ale z Pańskiego postu wynika
      że jesteśmy równo pokoleniowi, a ja jako w zasadzie “fanatyk” słowa pisanego jestem ciekawy jak kształtowały się u innych życiowe zainteresowania tym słowem. Pozdrawiam Rysa

      • Zbigniew
        28 sierpnia 2017 at 08:09

        @Rysa
        Nie prowadzę takich statystyk. Mógłbym różnicować, uśrednić i aproksymować do wyników osoby o podobnym poziomie czytelnictwa i z którą wymieniam się praktycznie każdą książką ale to i tak będzie w zakresie jakieś… 60-70% księgozbioru, więc w najlepszym przypadku błąd będzie 30-o procentowy. Odliczyłbym również księgozbiór naukowy i inżynierski bo trudno mówić o przeczytaniu tego rodzaju literatury i uwzględnieniem kryterium w czasie odpadnie jakieś 20 może 25%. Błąd robi się duży. Do 5% książek nie doczytałem. Poziom złożoności języka i przewidywalność fabuły były na poziomie współczesnego krajowego kryminału czym się “usprawiedliwiam” (ale nie usprawiedliwiam “twórców” którzy zdaje się przyjęli informatyczny model tworzenia powieści).
        Odpowiadając na pierwsze pytanie: Bardzo zgrubnie szacując liczba waha się pomiędzy 2 a 3 tysiące. Obecnie przyrost skurczył się do 20-30 pozycji rocznie.
        Odpowiadając na pytanie drugie, odwrócę odpowiedź: Nie wiem jak rozumieć “kanon” ale z zestawów lektur w szkołach do których uczęszczałem przeczytałem wszystkie choć jedną z pozycji dopiero po latach.

      • Rysa
        28 sierpnia 2017 at 13:07

        Sz.Pan @Zbigniew. Dziękuję za informację wraz z tak szczegółową analizą. Interesują mnie jakie fakty, zdarzenia w młodości człowieka przyczyniają się do jego zainteresowania książką i jakie motywy nim kierują w kontynuowaniu tego zainteresowania.
        W moim przypadku była to nagroda na ukończenie SP w postaci książki A,Fiedlera “Wyspa Robinsona”, która zapoczątkowała mój księgozbiór i który rozrósł się do wcale pokaźnych rozmiarów.
        Wiadomo, że starsze pokolenia miały inną podstawę możliwości zdobycia wiedzy niż późniejsze, a zwłaszcza te obecne z doby internetu. Widząc jak słowo tradycyjnie pisane stopniowo zaczyna popadać w niepamięć “pod strzechami ludzkimi” i jednocześnie jako zagorzały bibliofil, chciałbym aby ten “największy przyjaciel człowieka” przetrwał nie tylko w bibliotece czy muzeum, ale również u jak największej rzeszy zwyczajnych ludzi.
        Przyznam, że motywacją mojego działania jest potrzeba wykształcenia u mojego młodszego syna takiego zainteresowania książką, aby po przejęciu księgozbioru nie tylko nie pozbył się go, ale próbował go cokolwiek powiększać.
        Przyznam, że nie podchodziłem tak analitycznie Jak Pan do tego co czytam, bo w zasadzie tak gdzieś do końca XX w. byłem zajęty pochłanianiem tego co ukazywało się na rynku księgarskim, oczywiście w wątkach rozwijanych u siebie zainteresowań, uwzględniając w tym literaturę naukową, zawodową i klasyczną.
        Po nastaniu doby netu niestety intensywność pochłaniania książek bardzo spadła z prozaicznego powodu braku czasu. A obecnie też z powodu spowolnienia reakcji postępowania i poziomu przyswajania. Pozdrawiam serdecznie Rysa

    • wieczorynka
      27 sierpnia 2017 at 15:14

      @Zbigniew, podobają mi się Pana wpisy, nie potakują a zmuszają do myślenia i na tym powinna polegać dyskusja.
      Odnośnie “Pana Tadeusza” to mój znajomy czyli mąż ma podobne zdanie. Zdecydowanie woli ten mój znajomy Słowackiego.
      Ja trochę czytam mam na półkach książki z lat 60 i 70 ubiegłego wieku, staram się też na bieżąco kupować coś i to z literatury faktu.
      Pozdrawiam.

  5. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    27 sierpnia 2017 at 08:54

    Pomysł na udostępnienie lektur już istnieje – https://wolnelektury.pl/ – dobrze że to promujecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  6. Inicjator
    27 sierpnia 2017 at 10:28

    Nowa władza potrzebuje nowego człowieka.

    Tak myślano w początkach PRL-u, stworzyć dla NOWEGO USTROJU – NOWEGO CZŁOWIEKA.

    Obecnie rządzący zakładają, że będą mieli na to czas.

    Stąd to mieszanie w wykazach lektur.

    Dopóki czytanie STAREGO KANONU nie będzie urzędowo karane – nic złego się nie dzieje.

    Przecież nikt nikomu nie zabrania czytać Gombrowicza.

  7. Wojciech
    27 sierpnia 2017 at 10:28

    Wydaje się, że tu już niewiele da się zrobić. Przyszłości państwa ani kultury społeczeństwa nie można budować nas kłamstwie historycznym i fanatyzmie religijnym. A to jest główny fundament władzy wywodzącej się z Solidarności i jej epigonów. TO widać było już od pierwszych dni jej powstania i wybuchu tzw karnawału. Kłamstwo, odwet, zemsta, nienawiść i brak jakiekolwiek wizji przyszłości to cechy utrwalane w codziennej rzeczywistości. Gimnazjalista chwalił się do mnie swoimi zainteresowaniami. To żołnierze wyklęci i władza przyniesiona na bagnetach Armii Czerwonej. I smartfon.

    • Miecław
      27 sierpnia 2017 at 13:03

      @Wojciech. Jak zwykle trafnie zdiagnozowana rzeczywistość. Pozwolisz, że trochę jeszcze rozszerzę twoje spostrzeżenia o własne i nawiążę do PRL, gdzie szalała podobno cenzura, którą ja odbierałem pozytywnie, ponieważ dzięki temu mój młody i dorastający umysł nie był zaśmiecany przez kulturę głupoty, której obecnie młodzież ma pod dostatkiem w związku z mediami elektronicznymi. To tworzy tzw. płytkie umysły i wypaczony obraz rzeczywistości. Mamy zalew fanatyzmu głupoty i religijnego wstecznictwa. Normalnej prasy jest jak na lekarstwo. A tzw. polityka historyczna zawitała do kanonu lektur, co niewątpliwie odbije się na młodych umysłach.

      Tylko ja wiem ile po 90-tym roku musiałem napracować się nad umysłami moich dzieci, aby zniwelować błędy szkolnego historycznego kształcenia, przez to utraciłem w zasadzie szacunek do środowiska większości historyków nauczycieli, zajmujących się już w zasadzie tylko suchym przekazem wiedzy narzuconej w podręcznikach, bez refleksyjnego spojrzenia na dany fakt historyczny z różnych punktów widzenia. Bojąc się o swoje stanowiska pracy dostosowują się do wymogów, co nie miało miejsca nawet w PRL.

      Ale w zasadzie chciałem podzielić się swoimi refleksjami z obserwacji środowisk wiejskich w zakresie czytelnictwa. Od zawsze mieszkam na wsi i widzę, jak wieś się uwstecznia. Są tego dwie przyczyny moim zdaniem. Pierwsza to ekonomiczna, druga to teleogłupianie i kapitalizm. Otóż w PRL władze chcąc zlikwidować analfabetyzm i oświecić to społeczeństwo inwestowało w kulturę i dostęp do prasy, która zwykle jest podstawowym środkiem informacyjnym, ale i refleksyjnym kształceniem społeczeństwa. W każdej większej miejscowości był kiosk RUCH, w którym można było kupić większość gazet codziennych i tygodników, miesięczników. Teraz to wszystko zniknęło, za to są bary lub jakiś sklepik z tanim piwem. Książek już prawie nikt nie czyta, nie mówiąc już nawet o tzw. książkach literatury faktu, których nikt nie zna, a na których w zasadzie powinno się odbywać kształcenie młodzieży w zakresie wiedzy społecznej i historycznej. Lektury szkolne mają tu marginalne znaczenie.

      Pamiętam z lat 70-tych w mojej rodzinnej miejscowości, że nie było domu bez kilku gazet. Sam kupowałem kilka i stać mnie było na to. To się niestety skończyło, m.in. na skutek biedy i mody na płytkie media elektroniczne.

      Obecnie młodzież twierdzi, że ma internet, ale czyta zwykle krótkie informacje i to bezrefleksyjnie. Mam problemy z komunikacją ze swoimi uczniami, gdy wymagam pogłębionej oceny zjawisk w aspekcie przyczynowo-skutkowym. Niestety wykształca się systematycznie brak umiejętności pogłębionego obiektywnego myślenia. Aż trudno sobie wyobrazić świat za lat 30, gdy ta młodzież będzie miała decydujący wpływ na politykę i gospodarkę. Skutkiem tego może będzie jednak elitarność, czyli wykształcenie się elit z najbogatszych i najbardziej inteligentnych jednostek kasty zarządzającej oderwanej od społeczeństwa i trzymającej resztę w ciemnocie. To może być jednak niechlubny powrót do Polski “jaśnie pańskiej” i plebańskiej ze wszystkimi negatywnymi skutkami tego znanymi z historii.
      Polecam trochę lektury – warto przeczytać.
      1. Michel Desmurget, Teleogłupanie. O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci), Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2012.
      2. Manfred Spitzer, Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci, Wyd. Dobra Literatura, Słupsk 2013.
      3. Nicholas Carr, Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg, Wyd. Helion, Gliwice 2013.

      • Rysa
        27 sierpnia 2017 at 14:33

        Sz.pan @Miecław. Jako typowy “wsiok” potwierdzam Pana ocenę przyczyn upadłości i tak dotąd niewielkiego czytelnictwa na wsi.
        Niestety ten proces postępuje także w miastach, a zwłaszcza dużych aglomeracjach. W większości tych społeczności dominującą postawą jest konsumpcjonizm, wyjąwszy w pewnym stopniu tzw. część elitarną posiadaczy dóbr materialnych lub stanowisk, co wskazuje na trend powstawania kasty współczesnej “arystokratycznej” inteligencji (kłania się teoria menedżerów).
        Bez gloryfikacji okresu PRL chcę powiedzieć, że generalnie w swojej masie duża część społeczności, w tym też wiejskiej, przynajmniej zetknęła się kilka razy w życiu z książką, bo z prasą to rzeczywiście częściej. Wynikało to z oczywiście z faktu uboższej oferty publikatorów jak TV czy radio, ale wynikało to również z tego, że szkoła wymagała posiadania minimum niezbędnej wiedzy w zakresie obowiązujących lektur, a poziom programowy z tamtego okresu czasu do obecnego ma się tak jak nie przymierzając niebo do ziemi.
        Dlatego uważam głos Redaktora Krakauera w s prawie “kanonu lektur” za niezmiernie ważny, jak również pełnienie roli przez Was pedagogów. Oczywiście wiem, że realizując program szkolny można się po nim prześlizgnąć, ale też można widząc potencjał danych uczniów wywołać w nich element zainteresowania słowem pisanym. Gro co inteligentniejszej młodzieży żyje przede wszystkim w świecie “on-line” i tam kształtuje swoją inteligencję i postawy. Dobrze jeśli dostępne gry przekazują przynajmniej wyraźnie różnice między, mówiąc umownie “dobrem” i “złem” i wymagają w swoim postępie, kształtowania pozytywnego rozwoju, bo teoria gier w życiu też się przydaje, a dla polityków jest po prostu “wodą życia”.
        Trudno jest wykazać młodemu umysłowi, że życie wymagać będzie od niego trochę więcej niż przechodzenia do kolejnych etapów osiągnięć, bo nie można w nim zrobić “resetu” bez konsekwencji. Stąd potrzeba wiedzy pozwalającej na ogląd rzeczywistości z jak najwięcej punktów widzenia. Ogląd rzeczywistości w każdej grze widzimy oczami twórcy tej gry, a siła percepcyjnego oddziaływania oraz ramy programu (warunki brzegowe) ograniczają możliwość własnej analizy rzeczywistości i tym samym postępowania. Książka jako taka też oddaje nam ogląd rzeczywistości danego autora, ale nie posiada narzuconych ram działania i pozwala na własne wyobrażenie danego zdarzenia. Pamiętam jak oglądając film “Krzyżacy” nie mogłem pogodzić swoich własnych wyobrażeń postępowania bohaterów z wersją kinową.
        A co trudów pedagogicznych przy wychowywaniu dzieci mogę z autopsji powiedzieć, że chcąc wcześniej wywołać w swoim, obecnie prawie 12-letnim, synu zainteresowanie książką (obecnie na poziomie prawie, że równoległym z komputerem), uciekałem się do forteli wywołując awarię zasilania w domu. Ja wtedy brałem książkę, zapalałem świeczkę lub mini lampkę naftową i czytałem, a on chcąc nie chcąc, pozbawiony kompa brał się także za książkę. Że to pewne efekty dało wystarczy powiedzieć, że przeczytał już kilkadziesiąt książek. Pozdrawiam Rysa

      • Miecław
        27 sierpnia 2017 at 15:55

        Sz. Pan @Rysa. Widzę, że mamy podobne doświadczenia w zmuszaniu naszych pociech do wysiłku intelektualnego. Ja ponadto psułem permanentnie moim dzieciom kasety magnetofonowe:-) (jeszcze wtedy nie było nośników cyfrowych) z modną w owym czasie muzyką “amerykańskich gangów”, aby nie dopuścić do destrukcyjnego warunkowania ich umysłów. Jakoś tak dziwnie mi się wcinały taśmy w moim magnetofonie, gdy chciałem sprawdzić co słuchają, bo zwykłe zakazy nie skutkowały:-)) Pomogło też trochę obcięcie kieszonkowego, skoro stać było ich na wyrzucanie pieniędzy na takie kasety z mało ambitną i wulgarną muzyką:-) to ja nie miałem zamiaru ponosić kosztów tych fanaberii.:-) Pozdrawiam serdecznie Miecław

  8. kalafior
    27 sierpnia 2017 at 12:14

    tO JEST TWORZENIE NOWEGO PISOWEGO CZŁOWIEKA….. To manipulowanie rzeczywistością. Okrywają się hańbą.

    • Erwa Erazm
      27 sierpnia 2017 at 14:04

      Dokładnie tak…

    • krolowa bona
      27 sierpnia 2017 at 18:16

      @kalafior…”ujal”….bylo takie nowela rosyjska,nalezaca do klasyki “Czlowiek w futerale”…jakos bardzo mi sie bardzo ten tylul kojarzy z tym co sie obecnie “wyrabia” w Polsce……

  9. Wielka Polska Katolicka
    27 sierpnia 2017 at 14:07

    Biblia oraz Myśli nowoczesnego Polaka! Nic więcej nie trzeba, żeby być Polakiem i patriotą. Dziękuję autorowi za podjęcie ważnego tematu, po tym jak żałośnie zareagowało lewactwo widać, że trafione w dziesiątkę.

    • Miecław
      27 sierpnia 2017 at 14:44

      “Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.” – Kazimierz Łyszczyński – De non existentia Dei (O nieistnieniu Boga).

      Kaziemirz Łyszczyński -(ur. 4 marca 1634, Łyszczyce – zm. 30 marca 1689, Warszawa) – polski szlachcic herbu własnego, żołnierz w chorągwiach Sapiehów, filozof. Przez 8 lat jezuita (studiował filozofię), następnie podsędek brzesko-litewski (występujący przeciwko jezuitom w sprawach majątkowych). Skazany na karę śmierci za ateizm. Wyrok wykonano przed południem na Rynku Starego Miasta w Warszawie, gdzie kat ściął Łyszczyńskiemu głowę. Po wszystkim wywieziono jego zwłoki poza miasto i spalono.
      http://hyakinthos1978.blogspot.com/2010/10/kazimierz-yszczynski-de-non-existentia.html

      • krolowa bona
        27 sierpnia 2017 at 15:35

        @Mieclaw….postac i los Kazimierza Lyszczynskiego daje obraz tragedii,w jakie popada caly narod i traci swoja ojczyzne na rzecz chytrych i pozbawionych wszelakiej moralnosci i “wiary” kasty rzadzacej,nawet nie godzi sie nazwac tych ciemiezycieli “elita”…juz w XVII w,gdzie monarchia byla trwale zwiazana z kosciolem K.Lyszczynski dokonal
        tak precyzyjnej analizy socjologicznej,ktorej tezy do dzis sa aktualne,a w obecnej Polsce wyrolowano ponownie te kajdany jak insygnia wladzy,na ktorej cala “solidarnosc” sie opiera, komentator @Wielka Polska Katolicka to ilustruje a taki uciemuezony lud istnieje,nie pracy,nie ma zarobkow,nie ma mieszkania,nie dostepu do sluzby zdrowia,chodzi glodny i…i…i..i modli sie dniami i nocami iza zadne skarby swiata nie da sobie swej wiary odebrac…przeto utwierdzanie uciemiezonego ludu w przekonaniu lansowanym przez polskie rzady i wszelaki fanatyzm religijny az do infantylnosci i uczynieniu obrazu “krolowa czy krolem polski” nie budzi wiekszych zatrzezen….bylo to i we Francji i za zalecenie dla glodujacego ludu,ze gdy nie ma on chleba musi jesc ciasto zgilotynowano wkrotce glowe krolowej…tak to lud sam musi siegnac po wladze i jej reprezentacje,pojac nie mozna,ze Polacy dali sie tak “upupic” /”Ferdydurke”,Gombrowicz / i
        walczyli z “solidarnoscia”o powrot do jaskin lub gorzej do trotuaru ulicznego i do “jasnie panstwa”,wiekszosc na tym forum byla w szeregach walczacych,co umyka mojej racjonalnej analizie ale potwierdza teze K.Lyszczynskiego……

    • Miecław
      27 sierpnia 2017 at 19:41

      @WPK. Polecam jeszcze to na otrzeźwienie umysłu z duchowego uzależnienia od obcej religii.
      https://www.youtube.com/watch?v=5KfpNyRr8q4
      https://www.youtube.com/watch?v=rPkyeJgteQI

  10. Topola
    27 sierpnia 2017 at 14:37

    To jest bardzo ważny temat, stąd rozumiem wzburzenie Autora. Też mi się nie podoba to, co oni chcą zmienić w kanonie – ten powinien być nie tylko bogoojczyźnianą laurką, ale również a może i przede wszystkim uczyć myśleć…

  11. 27 sierpnia 2017 at 15:31

    Rysa masz rację z tym czytaniem zwłaszcza wśród młodzieży, nawet Mychajło o przepraszam Andrzej Duda tu nie pomorze. Mnie wnuk powiedział, że Wałęsa nie przeczytał żadnej książki i był prezydentem tego mondrego narodu, zaznaczam ja na niego nie głosowałem. Ja ostatnio przeczytałem książkę “Wielki Rajd” Mychajła Dudy i do tej pory mam niesmak. Pozdrawiam.

    • wieczorynka
      27 sierpnia 2017 at 17:38

      @ Winetu, wnuk ma rację, sam były prezydent się tym chwalił, że nic nie czytał. “Komunizm” obalił w krajach Europy Środkowej i Wschodniej średniej klasy aktor amerykański – wiadomo, że za pieniądze finansjery. Pozdrawiam obu Panów, czyli Winetu i Wnuka – Apaczka.

  12. wieczorynka
    27 sierpnia 2017 at 20:25

    Teraz tak bez powodu odbiegnę od tematu. Przeczytałam na “Sputniku”, którego się nie brzydzę, wręcz przeciwnie lubię, że na Ukrainie na Chreszczatyku odbyła się defilada rożnych wojsk włącznie z tymi NATO – prezydent Ukrainy jest z tej imprezy bardzo dumny. Mnie natychmiast przypomniał się tekst z radia Erewań:
    -czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?
    -nie na Placu Czerwonym a na Chreszczatyku i nie samochody a rowery i nie rozdają a kradną.

    Pozdrawiam wszystkich Rusofili.

  13. M
    27 sierpnia 2017 at 23:50

    Myślę, że czytelnictwo to akurat najmniejszy problem naszego państwa :).
    Bieda, zacofanie, brak dobrej edukacji, nieudolna polityka zagraniczna- o to powinniśmy się martwić.

  14. Adam
    6 października 2017 at 16:45

    Aby prawdziwie żyć , tj. być człowiekiem trzeba czytać książki. One nie tylko podają wiedze , ale uczą czegoś -niezwykłego . Zdolnosci -Asocjacji. Dla przykładu komiks, wyłącza myslenie asocjacyjne. Dlatego gdy mój syn , próbował po przeczytaniu Przygód koziołka Matołka, powiedziałem mu , dość. Starczy . Jeśli będziesz dalej czytał komiksy , staniesz się prawdziwym matołkiem i podsunąłem mu książki , ze swego zbioru . Były to “gawędy o zwierzętach ” -Żabińskiego , książki Curwooda, J. Londona, Coopera , małżeństwa Centkiewiczow, Fiedleraitp. w sumie literatura przyrodnicza , podroznicza, i po niej , wzbudzajaca i rozwijajaca empatię. Zrozumiał.

    komiksowy kicz , zastąpiła tv, komp. komórki najnowszej generacji itp. elektronika. Tu , tez nie ma miejsca , na rozwój asocjacji i myslenia metaforycznego . Za to trywializuje się śmierć człowieka , jego cierpienia i ból. bawiąc się np. grą polegającą na tym , kto, więcej zetnie mieczem , ludzkich głów. Ćwiartowani, strzelanie do ludzi , to rzecz normalna. W domu przy tym luz i dezynwoltura , na wzor amerykański, bo Ameryka większość się zachłysnęła. Zapominajac , że nijak maja się ze swymi kulturowymi osiagnieciami do nas. Gdy my kształciliśmy się w uniwersytetach , na ich kontynencie , biegano z łukami i dzidami za bizonami. Fascynacja Ameryka , przeniosła się także do szkół, gdzie panie, nie znając podstawowych zasad wychowawczych uznawanych już za Platona , flancowały ten amerykański luz , rozsiewały jakieś bzdury o partnerstwie między uczniem , a nauczycielem , porzucając zasadę, że “Primum inter pares”. Książka uczy i wychowuje.

    Panie , zapomniały, że uczniowie maja gdzies jej przymilanie się i dążenie do partnerstwa. Dzieci i młodzież, zawsze porzuca nauczycieli , dla grupy rówieśniczej i pośród niej ich sobie upodobają. Nawet rodzice , nie zawsze rozumieją , że i oni przegrają w konkurencji z koleżankami i kolegami swych pociech . Tam , w grupie rowiesniczej , buduje się pozycja, rosnie autorytet, uznanie szacunek , lub pogarda i z tym najbardziej dzieci i mlodziez będą się liczyc. .Przyjaciół znajda sobie sami. Stąd te idiotyczne wzorcei tzw. szkoły wychowania, można rozbic o pewien kant.

    Jak skończyło się praktykowanie z wychowaniem i jego brakiem w szkołach , swiadcza te filmiki nauczycieli z kubłami od smieci na głowach i zjawisko nigdy w szkołach nikomu nieznane – Strach nauczycielstwa , przed uczniami i zjawisko -Fali. .Przyczyn tego jest wiele , ale brak szerokiego, autentycznego zainteresowania książką, czytelnictwem , jest zasadniczy.

    Mądrość , jest cecha wyróżniającą człowieka , spośród ludzi . “nie tylko , oczywiście}.Bez niej , człowiek jest istota nie umiejącą myslec, po prostu staje się tylko fabryką g….

    Oczywiście młodych {na wychowaniu z książka się skupiłem}, nie da się tylko zaprząc do czytania i nauki , bo mlodosć to i szaleństwo , o czym wiedziano już w średniowieczu mawiając:Bo jakoby rok bez wiosny mieć by chcieli , sa ci co pragną , by młodzi , nie szaleli-.W zyciu {w wychowaniu} człowieka i w przyrodzie, musi panować równowaga, a w ludzkim , przeważać – MADROŚĆ I ROZWAGA.

  15. Adam
    6 października 2017 at 17:56

    Dodam ,że na 9-te ur. kupiłem synowi ksiazke “ABC dobrego wychowania”,tzw. Kamyczka. w ogóle , to czy aby trzeba tyle o tym pisać? Przeciez madrej głowie, dość po slowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Kultura

Scroll Up