Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 października 2017

Amerykanie żeby się obudzić czasami potrzebują ciosu


The aircraft carrier USS Ronald Reagan (CVN 76) enters Apra Harbor for a scheduled port visit. By U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 1st Class Peter Lewis – This Image was released by the United States Navy with the ID 110821-N-AZ907-015  Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16204568

Pan Donald Trump – Prezydent Stanów Zjednoczonych powinien pamiętać, że Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna to nie jest pustynny Irak. Idea „Fire and Fury”, jakkolwiek biblijna, nie działa w wysokich górach, którymi kraj jest po prostu poprzecinany. Nie da się tam wjechać czołgami, ze względu na ukształtowanie terenu nawet z bombardowaniem i atakiem rakietowym będą kłopoty. Realnie nawet atak jądrowy bronią taktyczną na Koreę Północną, może mieć bardzo ograniczone rezultaty. Kraj jest górzysty, rzeźba terenu i rodzaj podłoża skalnego powoduje, że nastąpi naturalne ograniczenie skutków użycia broni jądrowej. 

Jest jeszcze jedna kwestia, chodzi o ludzi. Użycie broni jądrowej przez władze Korei Północnej przeciwko Południu lub amerykańskiemu terytorium – jak Guam, to jedna strona medalu. Z drugiej jest ewentualna odpowiedź. Problem polega na tym, że o obywateli Północy raczej nikt się nie zatroszczy. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje to ciężko doświadczone przez gospodarkę planową i sankcje społeczeństwo, to nuklearne zniszczenia. Chodzi o kwestię humanitarne, chociaż nie ma wątpliwości, że Amerykanie będą musieli odpowiedzieć, jeżeli zostaną zaatakowani, co więcej jeżeli chcą dalej być pierwszym supermocarstwem, to muszą antycypować zagrożenie.

Z punktu widzenia polityki amerykańskiej Północ dostała bardzo dużo czasu. Zbudowała sobie arsenał jądrowy i dzisiaj ewentualne starcie zbrojne z Koreą, może być postrzegane przez USA jako swojego rodzaju „proxy war” z Chinami. Jeżeli te nie zmienią polityki, a w razie zagrożenia jądrowego, po prostu nie przyłączą się do sił ONZ, bo zapewne taki mandat będą miały wojska USA i krajów sprzymierzonych. Ten aspekt chiński komplikuje tutaj wszelkie działania, podobnie jak zagrożenie dla Korei Południowej, której stolica – światowe centrum produkcji elektroniki jest poważnie zagrożona atakiem ze strony sąsiadów z Północy (jest w zasięgu masowej broni konwencjonalnej z terytorium Północy). Co więcej granica jest ufortyfikowana na wiele kilometrów, na Północ nie da się wjechać tak, jak Amerykanie wjechali do Kuwejtu. Mówimy o kraju, który przez 60 lat przygotowywał swoje terytorium do wojny!

Żenujące i interesujące jest to, że amerykanie nie przemilczą retoryki władz Korei Północnej, albowiem jeżeli ten kraj zamierza zaatakować USA, to zaatakuje. Natomiast podkręcając retorykę wypowiedziami w rodzaju „Fire and Fury”, wszystko co mogą osiągnąć, to tylko przyśpieszenie eskalacji. Może więc właśnie o to chodzi, żeby spowodować żeby Korea pierwsza uderzyła? Następnie zmieść ją z powierzchni ziemi? To jest możliwe. Spowodowałoby jednak, że na kilkanaście lat zmieniłoby się na świecie bardzo wiele. Do sparaliżowania Korei Północnej w takim stopniu, żeby nie mogła zająć Korei Południowej jest potrzebne użycie 50 taktycznych ładunków jądrowych małej mocy oraz około 5000-8000 klasycznych głowic precyzyjnych z uzbrojeniem konwencjonalnym.

Po takim uderzeniu w ciągu pierwszej doby na infrastrukturę, połączonym z działaniami lotnictwa, wojsk lądowych i marynarki w strefie bezpośredniej styczności wojsk – możliwy jest paraliż Północy, w znaczeniu ograniczenia jej zdolności ofensywnych. Jednak, te zdolności nie będą wyeliminowane. Generalnie wszystko, co wystartuje z lotnisk Północy zostanie strącone, jak również wszystko, co pływa po morzu pod ich banderą pójdzie na dno – to amerykanie są w stanie spowodować już w ciągu dwóch-trzech dni konfliktu. Później jednak pozostanie problem z bardzo emocjonalnie umotywowaną do boju potężną armią lądową, która nawet po ciosach nuklearnych, będzie w stanie podnieść się do natarcia na kluczowych odcinkach frontu. Na pewno zaś, będzie w stanie skutecznie się bronić na swoim terytorium. 

Sama idea zaatakowania wyspy Guam z punktu widzenia strategii tego konfliktu jest interesująca, jednak to stanowczo za mało, żeby powstrzymać USA przed odwetem. Tutaj nie ma spójności w retoryce władz Korei Północnej, chyba że to miałoby być potraktowane w warstwie symbolicznej, a kolejne kilkanaście-kilkadziesiąt rakiet z głowicami jądrowymi (więcej nie mają), spadłoby na Japonię i oczywiście Południe? Wówczas moglibyśmy mówić o konflikcie regionalnym o znaczeniu światowym. Jeżeli Chiny nie przyłączyłyby się do „wojny o pokój”, to postawiłoby je w nowej sytuacji politycznej wobec sąsiadów zaatakowanych przez Północ i wobec USA. To jest sytuacja, w której wróg naszego wroga, również może być naszym wrogiem (H. Kissinger). Jednakże USA będą w stanie wyciągnąć bardzo dalekie polityczne i gospodarcze skutki z zachowania się Chin.

W sprawie istnieje jeszcze jedno poważne niebezpieczeństwo, otóż bowiem pan Donald Trump, może chcieć wykorzystać tę ewentualną wojnę do własnych celów w polityce wewnętrznej. Proszę wziąć pod uwagę, że problemy jakie ma w kraju, w związku z domniemaniami na temat jego wyboru (i szeregiem innych kwestii), są bardzo trudne do przetrawienia politycznego. Obecnie pan Prezydent musi się bronić, bo są prowadzone działania, żeby go zdjąć z urzędu. Nic bardziej nie może my pomóc, niż krwawa i trudna wojna, w którą uwikła swój kraj i pół świata na kolejne kilka lat. „Fire and Fury”, może być ukierunkowane na sprawy w polityce wewnętrznej USA. Takie kwestie zawsze mają wielopoziomową logikę i nie są łatwe do oceny po samych przesłankach. 

Z punktu widzenia Teorii Gier, Korea (już wszystko jedno która), może tylko stracić na jakichkolwiek działaniach zbrojnych. Ameryka, nawet jakby było zagrożone jej kontynentalne terytorium – doskonale się obroni. Zresztą, Amerykanie żeby się obudzić czasami potrzebują ciosu. Mieli Alamo, Pearl Harbor, 9/11. Dlaczego mieliby nie mieć Guam? To przykre stwierdzenie, ale taka jest prawda o mechanice polityki wewnętrznej tego kraju. Oczywiście jeszcze częściej rozdawali ciosy innym, niż sami je dostawali, jednak o postrzeganiu i tak zadecyduje propaganda, czyli Hollywood jak nakręci serię filmów o zwycięskiej wojnie, obronie demokracji itd.

Tags: , , , ,

18 komentarzy “Amerykanie żeby się obudzić czasami potrzebują ciosu”

  1. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY
    11 sierpnia 2017 at 05:42

    I Amerykanie ten cios w rejon Guam dostaną, kim wystrzeli rakietki i spadną do morza jak Amerykanom się zechce to zrzucą własną bombę A i zrobią sobie boom a dzięki temu będą mieli pretekst do wojny i kolejnego dnia spalą Koreę przy poparciu połowy i milczeniu drugiej połowy świata. Mała eksplozja głowicy taktycznej 50-100 km od Guam na oceanie nikomu nie zaszkodzi, ale wystraszy świat. Trump jest wielki …

  2. 55ww
    11 sierpnia 2017 at 05:47

    Piękny okręt,…

  3. er343
    11 sierpnia 2017 at 05:50

    Mają długą tradycję w rozdawaniu ciosów – prawie na oślep…

  4. Ronin
    11 sierpnia 2017 at 06:08

    Świetna obserwacja, po prostu sytuacja szokuje!!!

  5. Inicjator
    11 sierpnia 2017 at 08:23

    Oby ten scenariusz się nie sprawdził.

  6. Zbigniew
    11 sierpnia 2017 at 08:29

    Większość tego co wie większość o Korei (jako całość i podzielonej) to są mity. Propaganda w mediach (w tym krajowych niezależnie od strony obecnego konfliktu wewnętrznego) wciąż utrzymuje te mity. Media to narzędzie wojny (dzisiaj się to nazywa hybrydowej). Zawsze tak było. Ktokolwiek rozpęta wojnę tak jak jest w artykuł – stracą Koreańczycy – Wszyscy.
    Nie ma sensu karmić się złudzeniami. Celem nie jest jakieś tam wprowadzenie Demokracji (a jakże! jak zwykle!). Celem są pieniądze w globalnym świecie.
    Świat się zmienia, coraz szybciej, Utopia i wieczny pokój nigdy nie nastąpią.

    “5 Wówczas Jezus zaczął im mówić: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł.
    6 Wielu przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem. I wielu w błąd wprowadzą.
    7 Kiedy więc usłyszycie o wojnach i pogłoskach wojennych, nie trwóżcie się! To się musi stać, ale to jeszcze nie koniec.
    8 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu; będą miejscami trzęsienia ziemi, będą klęski głodu. To jest początek boleści.”

    Ew. wg św. Marka (13)

  7. Wojciech
    11 sierpnia 2017 at 09:25

    W ciągu całej historii istnienia USA, tylko cztery lata były bez agresywnej wojny. Wojna jest istotą istnienia tego agresywnego mocarstwa, którym rządzi kompleks militarno policyjny i mafia “AngloZionist” / a właściwie Izrael/ jak ją w oryginale nazywają. W tym celu stworzono kartel militarny US/NATO, kierowany przez neokonów USA, złożony z kilkudziesięciu bezwolnych satelitów, głownie europejskich. Głównym celem są permanentne wojny na bliskim wschodzie i po kolei Iran, Rosja i Chiny. Chyba, że przed tym, togo wszystkiego szlag nie trafi

  8. romuald oszołomietiev
    11 sierpnia 2017 at 09:59

    Dobre, dobre porównanie

  9. bob
    11 sierpnia 2017 at 11:12

    To przesada, że “potężna armia Północy“ jest w stanie zawojować Południe. Potężna to jest armia Południa(mimo, że mniej liczebna) i spokojnie rozstrzelałaby armię północnokoreańską w konwencjonalnym starciu.

  10. krzyk58
    11 sierpnia 2017 at 11:17

    Pokerowe zagranie – znajdzie się kij http://www.prawica.net/8151

    Nowości z KRLD – lipiec 2017 http://www.prawica.net/8127

    Więcej:

    http://www.prawica.net/user/324/publikacje

  11. daniel
    11 sierpnia 2017 at 12:09

    Myślę, że próba ataku USA na Koreę to będzie samobójstwo Ameryki. Po prostu nie będą w stania kontrolować Pacyfiku i Japonii. Zwróćmy też uwagę, iż w razie uderzenia na Koreę Chiny i Rosja będą mogły praktycznie bezkarnie wyeliminować te wszystkie lotniskowce i toporkokręty. A czy to zrobią ? Byliby idiotami, gdyby tego nie zrobili. Polityczne skutki: sojusznicy amis będą się masowo wycofywać z takiego sojuszu (po zniszczeniu Południa i Japonii).

  12. Mikolaj
    11 sierpnia 2017 at 15:35

    Trump to może sobie straszyć i pohukiwąć, i tyle.

    a) Wiadomo, że każdy pocisk wystrzelony przez Koreę w kierunku Guam lub innego obcego terytorium zostanie przechwycony perzez antyrakiety z Korei Południowej albo wystrzelone z Japonii. Czyli prawdziwe zagrożenie jest zerowe.

    b) Rosyjskie S-400 nie pozwolą amerykanskim samolotom spokojnie harcować lub przebywać w przestrzeni powietrznej Korei Północnej. Przecież tędy biegnie linia kolejowa z Rosji do Japonii, tędy będzie szedł gazociąg do Koreii Południowej i tędy będzie przebiegała linia energetyczna do Japonii.

    c) Niestety lub stety minęły czasy kiedy Amerykanie spokojnie bombardowali sobie Belgrad czy Libię. Po porażce w Syrii zaczęły się dla nich “schody”.

    • krzyk58
      11 sierpnia 2017 at 18:51

      “Rakiety mają być odpalone jednocześnie i mają wpaść do morza jednocześnie. Ich lot ma trwać 17 minut i 45 sekund. Pokonają w tym czasie około 3357 km. Po drodze przelecą nad japońskimi prefekturami Shimane, Hiroszima i Kōchi, co ma skłonić władze Japonii do zastanowienia.” (…)
      “Jeśli wszystkie cztery rakiety uderzą w morze, to świat będzie miał dowód na kompletną niezdolność USA do przechwytywania wrogich rakiet. Okaże się wówczas, że wciskane różnym państwom amerykańskie systemy antyrakietowe to tylko kupa złomu za ciężkie pieniądze. Pokerowe zagranie!

  13. 11 sierpnia 2017 at 16:12

    Do pełnego zwyciestwa na Bliskim Wschodzie zabrakło im Syrii, ale Rosja pokazała że mówienie o ich końcu to gruba przesada. Podobnie jest na Upadlinie, jak będzie w Korei? Są jeszcze Chiny!

  14. Miecław
    11 sierpnia 2017 at 18:01

    Przydałaby się jakaś zapasowa ziemia, na którą normalni ludzie mogliby się ewakuować, w razie wywołania kolejnego konfliktu globalnego przez psychopatów. Gdzie jest ten bóg? Nie mógłby tak wreszcie naprawić swoją fuszerkę z tym stworzeniem ułomnego człowieka:-) Normalsi chcą po prostu cieszyć się życiem i przyrodą, a te ścierwa bawią się w wojenki i liczą kasę na kontach. A kapelani w wojsku jeszcze wmawiają żołnierzom, że mają walczyć w imieniu Chrystusa i dla Chrystusa. Boże czemuś nie dał ludziom rozumu???

    • 50-parolatek
      25 września 2017 at 13:59

      Już kiedyś w którymś z moich komentarzy nadmieniałem, że to chyba sama Natura w ten sposób reguluje ewolucję człowieka.

      Przecież, tak, jak dinozaury, staliśmy się zbędną, a co najgorsze, DESTRUKTYWNą odnogą dla całej ziemskiej przyrody…

      A tak, odjąć “rozum”, jakiś atomowy konflikt i “dinozaurów” nie będzie…
      – przyroda przetrzyma…

      Szkoda…

  15. Anonim
    11 sierpnia 2017 at 23:08

    Analiza troche plytka….

  16. Anonim
    13 sierpnia 2017 at 10:28

    Списать все долги, заодно отправив кредиторов США на самое дно, если повезет. И я не шучу… Геополитическая напряженность в мире растет и воинственные заявления Дональда Трампа наводят на мысли, что именно такой исход ему кажется благоприятным.

    http://communitarian.ru/news/ekonomika/amerikanskaya-ekonomika-trebuet-vojny_22042017

    …Jak na razie, w dużej mierze dzięki panu Putinowi i jego mądrej strategii unikania konfrontacji, tego typu nieszczęście zostało od świata oddalone…

    PS…
    Ameryka jest już bankrutem
    Lepiej przyznać, że tak jest, niż udawać, że nie – powiedział Peter Schiff, amerykański autor i finansista z Euro Pacific Capital Inc.
    – Jesteśmy już bankrutami – powiedział Schiff, który twierdzi, że spowodowało to pompowanie pieniędzy w system finansowy USA w celu stymulacji wzrostu gospodarczego.
    Jego zdaniem, polityka zerowej stopy procentowej, realizowana przez Fed, powoduje, że zarówno państwo, jak i indywidualni Amerykanie, wydają i pożyczają pieniądze, w dużym stopniu je „marnując”, jednocześnie nie oszczędzając.
    – Nie będziemy mieli realnego wzrostu gospodarczego dopóki stopa procentowa nie wzrośnie – powiedział Schiff. – Jeśli przyznamy, że jesteśmy bankrutami i co najmniej restrukturyzujemy zadłużenie, możemy zacząć naprawiać szkody i przygotowywać gospodarkę do realnego wzrostu – dodał.
    Jego zdaniem, rząd USA może obecnie wydawać ile chce, bo może pożyczać. Jeśli jednak na skutek obaw wierzycieli oprocentowanie długu USA wzrośnie, „zabawa się skończy” dla tego kraju. Schiff nie spodziewa się jednak, że nastąpi to szybko, bo USA postrzegane są jako względnie „bezpieczna przystań”.

    – Najgorsze, co prawdopodobnie może się stać w krótkim terminie, jeśli chciano by podtrzymać bańkę, to jakieś rozwiązanie w Europie. Jeśli Europa zacznie porządkować swoje sprawy, wówczas będziemy mieli naprawdę problemy – powiedział Schiff.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up