Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

18 sierpnia 2017

Rządzący przegrają ulicę jeżeli nie udowodnią mobilizacją tłumów swojej dominacji


 Rządzący przegrają ulice jeżeli nie udowodnią mobilizacją tłumów swojej dominacji. Opozycja przez praktycznie trzy tygodnie zdominowała ulice i place największych polskich miast. Protestujący gromadzili się samodzielnie, partie polityczne i ruchy społeczne jedynie wspierały te wydarzenia logistycznie. Były to ruchy samo indukujące się, ludzie ściągali innych ludzi samodzielnie. Tłumy narastały, w końcu doszło do masy krytycznej – w Krakowie w okolicach Sądów stale gromadziło się wielu ludzi, a wieczorami były dosłownie tłumy. Olbrzymie masy ludzkie, których nie można lekceważyć w znaczeniu siły politycznej i woli społecznej. Nie ma sensu tych ludzi liczyć, wystarczy powiedzieć, że „był tłum jak na Papieża”, co samo w sobie jest wyznacznikiem skali. Nie inaczej było w innych miastach, skąd znajomi nam przekazali jak to wyglądało na żywo.

To musiało zaboleć władzę, ponieważ do tej pory byli przygotowani na „zagrożenie” typu KOD – z przyległościami. W tym wypadku jednak, to coś więcej, niż KOD, to zwykli ludzie, którzy wyszli na ulice. Bez szyldów partii politycznych i organizacji społecznych. Prawdopodobnie stąd kilka haniebnych wypowiedzi polityków opcji rządzącej o np. „wdowach ubeckich”, spacerowiczach i innego tego typu – już klasyczne, jak np. Komuniści itp. Panowie się tego nie spodziewali, nie wiedzieli jak zareagować – tłum zrobił swoje, każda władza boi się tłumu, ponieważ z tłumem nie da się wygrać w dłuższej perspektywie czasu. W tym znaczeniu weto pana Prezydenta, miało jeszcze jeden wielki sens – umożliwiło rozładowanie tych tłumów, co w konkretnej sytuacji i w konkretnej sekwencji czynności było bezcenne.

Jedyną odpowiedzią na tak masowe protesty przeciwko władzy, muszą być kontrmanifestacje. Oczywiście zwolenników rządu i jego linii politycznej, co więcej powinny być – bardziej liczne i co najmniej powtarzalne i to w kilku miejscach w kraju, żeby przykryć to, co się działo w Polsce przez ostatnie tygodnie.

Właśnie minęła sobota i niedziela – i nic, rządzący nie byli w stanie wygenerować ze swoich zwolenników żadnego zdarzenia, które miałoby znaczenie ogólnospołeczne, przynajmniej w skali liczącej się dla kamer telewizji. To znaczy były jakieś efemeryczne próby demonstrowania przez tych co są najbardziej na prawo, jednak np. w Krakowie można mówić w przypadku Rynku Głównego o najwyżej kilkuset osobach, może około 1200 maksymalnie – licząc razem z autentycznymi spacerowiczami, których na Rynku jest bardziej niż pełno. Jeżeli to miała być odpowiedź na działania opozycji, to się bardzo nie udała.

Przed nami sierpniowa miesięcznica. Do 10 tego, jest akurat tyle czasu, że można zmobilizować cały aparat i machinę partii rządzącej oraz organizacji afiliowanych. Na pewno pomogą Związki Zawodowe, na pewno pomogą parafię pewnego Kościoła, na pewno pomogą wszyscy, którzy mają interes w tym, żeby dobra zmiana była dobrą zmianą. Głównym miejscem wydarzeń musiałaby być Warszawa, albowiem to tam dzieją się co miesiąc obrządki. Transparenty się napisze, to nie jest problem, jednak problemem jest to skąd wziąć milion ludzi? Ponieważ właśnie milion ludzi na ulicach krzyczących nazwisko swojego prezesa – skutecznie zablokowałoby kryterium uliczne, które usiłuje przeprowadzić opozycja. Do tego przydałoby się jeszcze kilka większych zgromadzeń w dużych miastach obok Sadów, a w Krakowie oczywiście pod Wawelem, gdzie stale są problemy ze swobodnym wjechaniem pana prezesa na Wzgórze, co oczywiście samo w sobie jest profanacją (ponieważ na Wawel wjeżdżali niemieccy okupanci), każdy w Krakowie wie, że na Wawel po prostu się wchodzi (jest to zawsze bardzo duże patriotyczno-estetyczne doświadczenie).

Na pewno rządzących stać jest na zmobilizowanie do 200 tys., zwolenników, co do tego nie można mieć wątpliwości, wystarczą same struktury własne. Wsparcie Związków Zawodowych to drugie tyle i to lekko licząc. Parafie jednego z Kościołów to bez problemu do pół miliona aktywistów. Do tego są jeszcze przystawki i liczne organizacje afiliowane jak np. kluby pewnych gazet itp. To również kilkadziesiąt tysięcy szczególnie zdeterminowanych aktywistów. Realnie mogą mieć do pół miliona ludzi na zasadzie przywożenia autokarami do Warszawy i mniej więcej 200-300 tys., w samej Warszawie. Zdecydują okolice stolicy, czy działaczom i zwolennikom chciałoby się dojechać na demonstrację. Wówczas rzeczywiście można by mówić o milionie ludzi na sierpniowej miesięcznicy.

Rządzący potrzebują demonstracji zwolenników jak łąka deszczu, tylko w ten sposób będą mogli przykryć w swojej retoryce, te łańcuchy światła, które oplotły niedawno sądy i ich okolice. Przegrają ulice i będą przedstawiani jako władza, która się alienuje, jeżeli nie będą w stanie wyprowadzić swoich zwolenników na ulice. Już się mówi, że PiS się przegrzał w znaczeniu odczuć politycznych i że atmosfera polityczna wokół rządów pana prezesa przypomina tą z 2007 roku, kiedy to już raz oddali władze. Ludzie się istotnie poruszyli, jeżeli rządzący chcą dalej cieszyć się moralną legitymacją prawa do sprawowania władzy, powinni przebić te protesty, które im tej legitymacji odbierały. Nie ma znaczenia, że to nie jest rozumienie konstytucyjne – normatywnie jest tak jak było, czekamy na wybory i nikt, niczego nie podważa. Chodzi o to jak czują ludzie. Emocje mają wszyscy i każdy w swojej własnej percepcji ocenia sytuację tak jak uważa. To bardzo poważne procesy, których żadna władza nie może lekceważyć, zwłaszcza w dobie mediów społecznościowych. Widać po tych kilku dniach jak doskonale pan Prezydent rozładował napięcie społeczne, za to należy się panu Prezydentowi uznanie i szacunek.

Tags: , , , , ,

10 komentarzy “Rządzący przegrają ulicę jeżeli nie udowodnią mobilizacją tłumów swojej dominacji”

  1. O_J_Simpson
    1 sierpnia 2017 at 06:02

    Oni nie mająszans wyciągnąć milion na ulice, są za słabi.

  2. jkh
    1 sierpnia 2017 at 07:06

    Pis popieram

  3. Inicjator
    1 sierpnia 2017 at 08:19

    Każde uliczne poparcie nielubianej coraz bardziej władzy, wywoła spontaniczne protesty WKURZONYCH ze świecami i z białymi różami.

    Światło i biel …

    Emocje.

    Gniew władzy, działanie prowokatorów, jakieś nieszczęśliwe wypadki i mamy STAN WYJĄTKOWY w środku lata w Nadwiślańskim Macondo.

    Dlatego lepiej żeby już nie było masowych demonstracji żadnej ze stron.

    Niech sobie Prezes odprawia swoją miesięcznicę w samotności, tylko w otoczeniu członków Biura Politycznego i Rządu.

    Pustka otaczających “nabożeństwo” rozgrzanych ulic.

    Tylko wyznawcy.

    Amen.

    Tak będzie najlepiej dla nas wszystkich.

    Pustynia i omijanie “rozmodlonych”.

    Niech ich prowadzi Kapłan Religii Smoleńskiej i otaczający Go Magowie.

    Macondo.

    • Miecław
      1 sierpnia 2017 at 09:43

      Popieram. Zwiększona świadomość społeczna, powinna się przerodzić w bierny opór wobec destrukcyjnego systemu. Problem jednak z fanatykami religijnymi jest taki, że jak będziemy ich omijać z daleka, to może nam zabraknąć przestrzeni, bo będą zawłaszczać co raz więcej i wciskać się w każdą dziedzinę życia. Tu musi być dość zdecydowane działanie w obronie świeckości państwa. Bo zanim opustoszeją kościoły w Polsce to jeszcze trochę potrwa, jakieś 10-20 lat, gdy obecna młodzież stanie się na skutek zwiększonej wiedzy bardziej samodzielnie myślącą i tworzącą kulturę normalności bez fanatyzmu i dewocji, a przeżywanie “boskiej” więzi ze wszechświatem stanie się stanem indywidualnej potrzeby, jak kiedyś nauczał Chrystus “odkryj boga w sobie”, bez potrzeby sterowania kropidłem i utrzymywania kosztownej organizacji niszczącej tożsamość kulturową Słowian.

  4. 1 sierpnia 2017 at 09:03

    Prawda leży na ulicy?Wątpie!

  5. bob
    1 sierpnia 2017 at 10:28

    W Pisie wielu już zaczęło myśleć czy nie lepiej dokonać “przewrotu pałacowego“ i nie odsunąć Jarka od władzy. Coś takiego wiele lat temu stało się w moim rodzinnym mieście. Wszechwładna w swojej partii szefowa PiS nie miała szans pokonać w wyborach rywala z SLD. Więc wystawiła do wyborów zielonego młokosa. Ten oczywiście pokonał dziadka z lewicy bo na młodość siły nie ma i został prezydentem a jego protektorka jego zastępcą. Oczywiście przez pewien czas to ona decydowała o wszystkim. Ale po pewnym czasie młody na imprezkach zbyt bardzo spoufalił się z aktywem partyjnym zwłaszcza tym młodszym. W rezultacie doszło do rozłamu, młody wyrzucił ze stołka szefową PiS i utworzył własną organizację w mieście, nawet przekupił lokalny kler i w cuglach wygrał drugą kadencję. Gdyby sodówka nie uderzyła mu do głowy to pewnie i następne kadencje miałby jak w banku. Ale jednak trzeba przyznać, że rozegrał pisowskie towarzystwo koncertowo. Szefowa z PiS musiała zrezygnować z polityki i wrócić na nauczycielską posadę(zresztą dość szybko została zmuszona do przejścia na emeryturę). Miejmy nadzieję, że Adrianowi nie zabraknie odwagi do odesłania Jarka na “zasłużoną“ emeryturkę. Tym bardziej, że Adrian nie wzbudza w narodzie takiej nienawiści jak jego partyjny szef więc dla pisowców to duża nadzieja, że nie zostaną zaprowadzeni na skalisty brzeg aby tam popełnić zbiorową samolikwidację. Tzn. Adrian ma znacznie mniejsze szanse doprowadzić do buntu nawet ciemny lud nie mówiąc już o większości narodu. Jarek zaś ma talent do wzbudzania niechęci a to może wymknąć się spod kontroli i skończyć “depisowizacją“ nawet w mocniejszej formie niż tylko wywiezienie z Sejmu na taczkach. Tak więc jesień może być bardzo ciekawa. Osobiście kiedyś myślałem, że przetrzebienie “elit lepszego sortu“ będzie po trzeciej kadencji Tuska gdy Jarek po kolejnej klęsce zostanie sam. Ale Tusk postanowił uciec więc dał szansę Jarkowi na popełnienie sepuku samodzielnie.

    • krzyk58
      1 sierpnia 2017 at 18:33

      Ile znaczy PiS bez osobowości Kaczyńskiego, niewiele ,Duda –
      to tylko nieboszczka UW & towarzysze…
      PiS z retoryką solidarnościową od początku skazany był na porażkę,
      co niebawem wypełni się. Włosów rwał nie będę. 🙂

  6. asd44
    1 sierpnia 2017 at 16:42

    10 tego zobaczymy siłę prawicy

  7. krzyk58
    1 sierpnia 2017 at 18:12

    “To musiało zaboleć władzę,” I bardzo dobrze niech za/boli!!
    Pomimo całej mojej antypatii do ubywateli – władza pozostaje NIECZYTELNA jest kontynuacją lewacko – solidarnościowego
    BŁĘDU. Ubywatele z upodobaniem wycierają
    mordy, lokują PiS po “tamtej stronie Bugu”…gdyby Kaczyński
    był choćby naszym Orbanem…
    Ubywatele to taka emanacja w czasie ‘Puław”.
    PiS nie jest, i raczej nie będzie w przyszłości Natolinem..

  8. PrawNIK
    2 sierpnia 2017 at 11:04

    PiS już dawno przegrał gdy dopuścił do tego że w kraju nie przestrzega się prawa gdy dotyka ono ludzi takich jak TW “Bolek”.
    Mojego głosu już nie dostaną bo bardziej od złodzieji nie cierpię kłamców próbujących zmieniać historię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up