Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

Oto Zoo I


Fot.: © Adam Gabriel Grzelązka

Dziś poszliśmy na wycieczkę do Nowego ZOO. Tak się ono nazywa w Poznaniu, bowiem mamy tu także Stare Zoo. Owo stare znajduje się na starówce, na Jeżycach i obecnie stało się parkiem, do którego można wchodzić nie ponosząc żadnych opłat. Jest tam tylko jeden płatny pawilon.

My natomiast, to znaczy ja oraz dzieciaczki, poszliśmy dziś do Nowego ZOO. Trochę na spacer, trochę na rekonesans. Chodziło głównie o to, aby zorientować się, ile czasu nam zajmie dotarcie tam, kiedy jest autobus powrotny oraz ile da się i w jakim czasie zwiedzić. A także jak ma się sprawa z biletami rocznymi.

Oto ZOO

2017.02.17
Poznań

tu zwierzęta
z szerokiego świata
dom swój nowy

o proszę
choćby taki kangur
głowę wystawił patrzy
się zastanawia
      wyjść nie wyjść
      na śnieg skoczyć
      a może skryć się głębiej
      nie wyściubiać nosa

jest też lemur
lemur linę lubi
wspina się wspaniale
balansuje ciałem
jak po ziemi ścieżką szeroką
po grubej zwisającej idzie linie

oto ZOO
tu zwierzęta goszczą
żyją jak u siebie
czasem śpią leniwie
czasem dzieci w ZOO goszczą

Adam Gabriel Grzelązka

Dla dzieciaczków to jedno z pierwszych wyjść do ZOO. Właściwie to drugie. Pierwszy raz byliśmy w Starym ZOO. Nie pamiętam już, czy byliśmy tam raz lub dwa. Dość dawno temu. Tu, w Nowym jesteśmy po raz pierwszy.

Dojazd jest umiarkowanie wygodny. Jedna przesiadka tylko. Kupiłem bilet całoroczny. Na trzy osoby dorosłe plus dzieciaczki. Zwróci się po ledwo kilku odwiedzinach. Bilet całoroczny ma jednak pewien mankament. Można nań odwiedzać ZOO jedynie w dni powszednie – poza sobotami, niedzielami i świętami. Wtedy, jeślibyśmy chcieli odwiedzić ogród zoologiczny, musimy kupić zwyczajne bileciska. Ale ja i tak zamierzam właśnie w tygodniu tam z dzieciaczkami chadzać.

Pierwszy wypad nie był zbyt długi. Pogoda jeszcze zimowa, niespecjalnie dla zwierzaków zachęcająca. Wybiegi w dużej części puste. Ale była foka. I zrobiła furorę. Na tyle dużą, ze jeden z dzieciaczków, jeszcze niemówiący właściwie, poza kilkoma wyrazami, właśnie to słówko w mg opanował i potem bez końca je powtarzał. Było warto. Dla samej foki.

Zrobiliśmy niewielkie kółko w pobliżu wejścia. odwiedziliśmy pawilon zwierząt nocnych. Głównie, aby nieco się ugrzać. I ponownie zajrzeliśmy do foki. Fok konkretnie są dwie. Pływają w basenie dla fok. Podpływają całkiem blisko.

Po jakiejś godzince wracamy. przyszło nam nieco poczekać na autobus. Teraz, poza sezonem, nie jeżdżą nazbyt często. Na wiosnę będzie już więcej kursów. I będzie można tu przyjeżdżać dużo wcześniej.

A oto i autobus. Wsiadamy. Jedziemy. Przesiadka. Kolejny autobus. Siadamy. Nie ma lekko. Zmęczenie robi swoje. Walczymy z bezsennością. Koniec końców jakoś docieramy do domu. Jest południe. Pora poobiedniej drzemki dla dzieciaczków. Padają jak kłody. To był krótki wypad do ZOO, ale treściwy i pełen emocji.

Poznań, 2017.02.17
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Tags: , , , , , , , ,

2 komentarze “Oto Zoo I”

  1. Catty
    30 lipca 2017 at 07:50

    Wspaniała historia, podziwiam wrażliwość pana Autora!!!!!!

  2. ed
    30 lipca 2017 at 08:50

    To foka czy uchatka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Kultura

Scroll Up