Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 października 2017

1 sierpnia 1944 roku niczego nas nie nauczył – czy możliwa jest obiektywna refleksja?


 1 sierpnia 1944 roku niczego nas nie nauczył. Dramat i męczeństwo Narodu i miasta, jakie symbolizuje ta data, kontrastują z nadzieją i radością, że chociaż na chwilę udało się uwolnić spod ludobójczej niemieckiej okupacji. Nie mamy prawa z dzisiejszej perspektywy oceniać decyzji tamtych dni, było to bohaterstwo powiązane z trudnym do jednoznacznej oceny czynnikiem politycznym. Za który nikt, nigdy nie poniósł odpowiedzialności, nawet racjonalne oceny tamtych wydarzeń jak słynna „Mrówka na Szachownicy” pana Jana Kurdwanowskiego – nie są w stanie zmierzyć się z oficjalnym patosem i wspomnieniami poprzez łzy. Dlatego należy oddać cześć Bohaterom i Bohaterkom tamtych dni, pamiętać o dramacie ludności cywilnej, mieć na uwadze skutki polityczne tego wielkiego zrywu i przede wszystkim mieć w świadomości CENĘ jaką zapłaciliśmy. 

Pytanie tylko za co i w czyim imieniu? To, że tzw. rząd w Londynie był kontrolowany po śmierci Generała Sikorskiego politycznie przez aliantów, a agenturalnie od momentu jego utworzenia jeszcze we Francji, nie ma żadnych wątpliwości. Nie twierdzimy, że była to kontrola całkowita, jednak na pewno po śmierci Generała Sikorskiego, nie było tam nikogo, kto ośmieliłby się postawić aliantom w sprawach zasadniczych. Powstanie z punktu widzenia wojskowego – nie miało żadnego sensu. Było policzone na kilka dni. Skończyło się hekatombą i ludobójstwem, zniszczeniem miasta. Nie osiągnięto żadnego z postawionych celów, wręcz było przeciwskuteczne, ponieważ przyczyniło się do zniszczenia bardzo dużej części sił żywych i zasobów Armii Krajowej. Poświęcono całe pokolenie Kolumbów, kwiat warszawskiej młodzieży – elitę Narodu, dla miałkiej wizji politycznej, pisanej patykiem na gruzowisku! Zwłaszcza, że działo się to już po 22 lipca 1944 roku, kiedy to zamiary ZSRR wobec Polski zostały jednoznacznie ujawnione i urzeczywistnione – dodajmy, przy pełnym braku jakiejkolwiek realnej reakcji ze strony naszych aliantów. Proszę zwrócić uwagę, że do dzisiaj – poza naprawdę nielicznymi opracowaniami, ta sprawa w ogóle nie była poruszana publicznie. Nie ma o tym dyskusji, jest wspominanie bohaterstwa, poświęcenia, mówienie o ofiarach i zniszczeniach – zero poważnej refleksji o tym za co i w czyim imieniu podjęto decyzję o Powstaniu! Jeżeli bowiem podejmuje się działania – trzeba znać cele, później umieć wszystko rozliczyć, tak żeby zapewnić elementarną sprawiedliwość, tym wszystkim, którzy cierpieli przez decyzje elit. 

Dzisiaj mit Powstania bywa haniebnie zawłaszczany przez jedną z opcji politycznych, która swego czasu uczyniła sobie z Powstania – konika, na którym pchała się do władzy. Przez to doszło do poważnego zaburzenia proporcji w postrzeganiu spraw historycznych, do tej pory dla Narodu po prostu świętych. Spowodowanie, żeby Powstanie – było wykorzystywane we współczesnej polityce, do celów własnych pewnej grupy polityków, to jest najwieksza zbrodnia na polityce historycznej, jakiej w ogóle można dokonać obecnie w Polsce, po tym jak to pewnego czasu – grupa Biskupów pewnego Kościoła napisała swój serwilistyczny list hańby do swoich niemieckich odpowiedników. 

Z tej wielkiej tragedii naszego Narodu należy wysnuć dwa rodzaje wniosków. Pierwsze dotyczą spraw geopolitycznych, gdzie w zasadzie wszystkie możliwe rekomendacje już przerabialiśmy przy poprzednich rocznicach. Bezwzględnie mamy problem bycia jak „Mrówka na Szachownicy”, żeby to pojęcie zrozumieć proszę przeczytać książkę pana Kurdwanowskiego – warto! Nie da się tego problemu przezwyciężyć na poziomie obecnie posiadanego potencjału i sposobu czynienia go użytecznym. Jedynym rozwiązaniem problemu jest wzmocnienie państwa, ale musiałoby to być uczynione tak, żeby nasi nieprzyjaciele się nie nie zorientowali za wczasu. Tylko powszechne uzbrojenie społeczeństwa i broń masowego rażenia – mogą dać nam bezpieczeństwo, ale i tak nie będzie to bezpieczeństwo bezwzględne. Mając takie możliwości, po prostu bardzo drogo byśmy sprzedali skórę. Bez nich, jesteśmy łatwym celem, który można załatwić strategiami soft power, w tym przy użyciu możliwości ekonomicznych. 

Drugie dotyczą naszego największego problemu, od czasu kiedy to dano do podpisania kandydatowi do tronu Articuli Henriciani i Pacta conventa. Chodzi oczywiście o zarządzanie państwem – sprawami publicznymi oraz odpowiedzialność elit, za powierzoną im władzę. W tym zakresie Powstanie było kwintesencją samowoli elit i jakiegokolwiek braku odpowiedzialności, podobnie jak nie było odpowiedzialności za Wrzesień 39, tak i nie było odpowiedzialności za 63 dni chwały w 1944 roku. Ludzie odpowiedzialni za iluzję władzy narodowej, siedzieli wygodnie w fotelach w Londynie, kiedy całe miasto było stopniowo zabijane. Trzeba o tym pamiętać. Oczywiście można mieć pretensje do ZSRR, że nie pomógł w takiej skali, jakiej byśmy oczekiwali, jednak, najpierw trzeba mieć świadomość tego, że te decyzje ktoś podjął. Żałosne jest to, że dzisiaj wiele ulic w naszym kraju nosi nazwiska ludzi, odpowiedzialnych za ten wielki narodowy dramat. Jest to ostateczny dowód na to, że nie ma refleksji, nie ma ciągłości, nie ma nawet możliwości dokonania obiektywnej oceny. Jak odezwiesz się w tej kwestii – to jesteś w najlepszym wypadku Komunistą, w standardowym – zdrajcą.

Czy możliwa jest obiektywna refleksja nad tamtymi wydarzeniami, których dalekie echa rozbrzmiewają w Polsce do dzisiaj? Proszę pamiętać, że Zamek Królewski w Warszawie to skończyliśmy odbudowywać w latach 80-tych za Generała Jaruzelskiego! Tak totalna była skala zniszczeń! Szkód w ludziach – nie odbudujemy NIGDY, nie da się zstąpić wytraconej struktury społecznej całego miasta. Warszawa po Powstaniu, już nigdy nie była tą Warszawą, jaką była pomimo wyniszczającej okupacji jeszcze 1 sierpnia 1944 roku. To jest po prostu niesamowite, do czego tam doszło. Jednak dzisiaj w Polsce, w której przeprasza się Niemców i prosi się ich o przebaczenie – nie ma pamięci o Palmirach, o Pawiaku i innych miejscach kaźni! Powstanie traci swoją dramatyczną wymowę w patosie i patriotycznym uniesieniu. Nie nam oceniać… nam ponosić konsekwencje. 

Morał z tej wielkiej narodowej lekcji jest w istocie banalny – do póki będziemy słabi, to inni będą nas zabijać, zawsze kiedy uznają, że znowu czas nas zabijać. Proszę zwrócić uwagę, że w historiografii niemieckiej, jak i w niemieckim życiu politycznym data 1 sierpnia 1944 nie istnieje. W Archiwum Federalnym można znaleźć zdjęcia, podpisane oryginalnymi opisami propagandy niemieckiej z 1944 roku, mówiące o polskich bandytach, przestępcach i walce z terroryzmem (są  również dodatkowe informacje kontekstowe).

Ta wielka krzywda jaką zrobili nam Niemcy i ich sojusznicy – nigdy nie może być zapomniana. MY NIE MIELIŚMY I NIE MAMY ICH ZA CO PRZEPRASZAĆ. Nigdy, nie powinniśmy byli tego robić. Błędy popełnione na kierunku zachodnim są napluciem w twarz polskiemu oporowi przed niemieckim naporem, którego kulminacją było właśnie zniszczenie Warszawy i ludobójstwo jej ludności. 

Gdyby Niemcy mieli odrobinę wyczucia sytuacji, jak i poczuwali się rzeczywiście jako potomkowie sprawców i czuli się odpowiedzialni za winy swoich przodków, to ich Kanclerz powinna co roku klęczeć tam na Placu Krasińskich, ale nie w miejscu gdzie przemawiał pan Donald Trump. Kawałek obok przy skrzyżowaniu ul. Długiej z ul. Miodową jest wejście do kanału, miejsca bardzo symbolicznego, miejsca w którym weryfikuje się cała prawda o Powstaniu i o tym, co zrobili tam Niemcy. Tam przy tym kanale jest dla niej miejsce, albowiem tak wielka wina jest jej Narodu, tak nieskończoną wyrządzili nam krzywdę i zło. To można wybaczyć, ale nie można tego zapomnieć, po prostu się nie da. Właśnie dlatego, ponieważ trzeba z tej tragedii umieć wyciągnąć w końcu po 73-ech latach – wnioski!

Tags: , , , , , , , , ,

54 komentarze “1 sierpnia 1944 roku niczego nas nie nauczył – czy możliwa jest obiektywna refleksja?”

  1. Erwa Erazm
    1 sierpnia 2017 at 05:24

    Po przeczytaniu zaniemówiłem. Pana teksty są esencją polskiej racji stanu….

  2. Eurypides
    1 sierpnia 2017 at 06:20

    Polecam przeczytać każdemu, wyciska łzy i działa otrzeźw3iająco na naszą męczeńsko-ojczyźnianą szopkę

  3. pifon
    1 sierpnia 2017 at 07:02

    Obiektywna refleksja jest wykluczona po tym jak pis zawłaszczył rocznice Powstania

  4. mjr rez.
    1 sierpnia 2017 at 07:04

    Bardzo mocne słowa. Bardzo sluszne. Bardzo potrzebne słowa.

  5. q%€
    1 sierpnia 2017 at 07:16

    Szokuje mnie realizm i pragmatyka artykuły. Jakie to inne od medialnej, politycznej i kościułkowej papki

  6. krolowa bona
    1 sierpnia 2017 at 08:06

    Trzeba zdawac sobie sprawe,ze tym nieszczesnym listem biskupow polskich do biskupow niemieckich dal kk geneze i caly asumpt,ze holocaust to z winy Polski i Polakow i ze byly “polskie obozy koncentrycyjne”, to nie mniej i ni wiecej jak zdrada stanu spychajaca Polske nie tylko historycznie ale i konkretnie w inna pozycje i relatywizuje kwestie odszkodowan wojennych przyslugujacych Polsce od Niemiec….te wzgledy decydowaly tez o decyzji wybuchu powstania warszawskiego,ktore bez udzialu kk i calej mu podleglej warstwy feudalnej “jasnie panstwa” wogole by nie moglo wybuchnac,od 22 lipca i ogloszenia manifestu P.K.W.N. w Lublinie oddalonego od Warszawy o ok. 200km oraz powstanie nowego polskiego rzadu bez naganiacza i pregieza kk i jego wiernych feudalnych poplecznikow nikt nie szedl by na otwarta walke z juz przegranymi Niemcami,bestialstwo tych decyzji i obecna ich gloryfikacja jest zamazaniem winy calych Niemiec za ich militaryzm i polityke rasowa oraz rabunek majatku narodowego i kapitalu humanistycznego……tak jak przerobiono znaczenie tych wydarzen i proby postawienia na glowie calej epoki jest nie do przyjecia,gdyz stanowi profanacje pamieci poleglych i konstytuuje zbrodnie przeciw ludzkisci jako samoobrone przed niby “bandytyzmem”polskim…takie oto zaslugi w tym procederze ma kk i warstwa feudalna,ktorej jest wszystko jedno ile ludnosci zginie i w jaki sposob,liczy sie stan posiadania i naniesienia wlasnosci w ksiedze wieczystej,to wlasnie zdrajcy ojczyzny i kolaboraci Niemiec i nigdy Polska nie zazna spokoju,jesli nie odklamie tych historycznych zdarzen…..brak regulacji odszkodowan po 2WS od Niemiec zawsze i wszedzie bedzie powodem nowych polityk historycznych i innych zawieruch oraz wdrukowywaniem w polska swiadomosc rzekomej nizszosci w stosunku do Niemiec i w stosunku do “zachodu”…..za czyja wola mozna bylo dokonac takich transformacji,w tym mentalnych by calemu przedzialowi czasowemu nadac inny,zaklamany wymiar i powrocic do epoki uginania sie pod pregiezem zachodu…..czy obecne wladze zdaja sobie sprawe z tego obrotu rzeczy i dlaczego prezes odszedl kompletnie od kwestii regulacji odszkodowan wojennych dla Polski od Niemiec,choc byly one wazna i niepodwazalna czescia
    jego politycznego vitae ? Pokolenia po nim,po PiS-owskie nie beda w stanie dokonac tych regulacji,gdyz polityka IPN to nic innego jak ksztaltowanie innych hromosomow i innego DNA i to na wylaczna prosbe kk…w tym ukadzie kk staje sie pierwszym polskim zaborca…

    • 1 sierpnia 2017 at 08:45

      królowa”ujęła”,pochylam się nad grobami Powstańców! Ale nie nad tymi którzy posłali ich na śmierć!

    • Miecław
      1 sierpnia 2017 at 10:11

      @krolowa bona. Dziękuję. Doskonale to ujęłaś, nic już nie muszę dodawać. Polacy powinni mieć świadomość, że powstańcy przy całej ich chwale, są ofiarami nie tylko Niemców, ale też “jaśnie pańskiej” i zachodniej polityki z namaszczeniem feudalnego kk.

    • krzyk58
      1 sierpnia 2017 at 16:50

      Sieczka. Namotane dokładnie. Chaos do kwadratu. “krolowo” mniej
      pustosłowia – więcej esencji. Od treści(wierszówki) jest Krakauer.
      Ufff! Żarko, 34 gradusów kolejny dzień.

  7. Pozorovatel
    1 sierpnia 2017 at 08:33

    W Kulturze paryskiej VI 1954 Stanisław Zakrzewski opublikował słowa: “Było (Powstanie warszawskie) wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciwko Anglosasom, a faktycznie przeciwko Polakom”

  8. sbc
    1 sierpnia 2017 at 08:40

    Niemcy nigdy nie będą naszymi sojusznikami czy przyjaciółmi.

  9. Andrzej Tanalski
    1 sierpnia 2017 at 08:48

    Przeczytałem wiele książek i obejrzałem wiele filmów typu political fiction, ale nikt nigdy nie zająknął się na temat wizji Polski po WYGRANYM Powstaniu Warszawskim. Podejrzewam, że nikt nigdy nie brał takiej możliwości pod uwagę. Włącznie z ludźmi wydającymi rozkaz Powstania!

  10. Józek
    1 sierpnia 2017 at 08:50

    Jestem pod wrażeniem tekstu. Jest on napisany emocjonalnie, ale jak inaczej mógłby być napisany? Ta jedna data z historii naszego Narodu co roku budzi moje emocje. Nasuwa mi się dosadnie sformułowane pytanie” No żeż kur…- dlaczego?”. Przez wiele lat nie znalazłem na nie odpowiedzi. Nie ma powodu politycznego, militarnego -żadnego wręcz innego by wywoływać to powstanie. Komorowski, Jankowski i Okulicki – (należy ich wymieniać z nazwiska- bo decyzja o wybuchu powstania nie zapadła sama)winni być sądzeni za zbrodnie wojenne, a nie w glorii chwały być przedstawiani za przykład męstwa. Nie mieliśmy wówczas powodu , a przede wszystkim zasobów by podejmować walkę z niemcami. Uważam , że należało pomóc sowietom. Mówiąc skrótem gdyby nie stracili czasu na praskim brzegu Wisły, a parli cały czas na zachód , zapewne wyzwolili by całe niemcy, benelux i może część Francji. Sytuacja na świecie wyglądałaby zgoła inaczej.
    Pomijając krocza wszystkich niemek nadwerężone wówczas przez czerwonoarmistów, nie byłoby RFN, ale nie byłoby również potęgi USA, budowanej na wykradzionej niemcom wiedzy technicznej. świat mógłby wyglądać zgoła inaczej, a my dysponowalibyśmy potencjałem nie do przecenienia i nie do odzyskania. Wykształconym pokoleniem kolumbów, którzy zamiast budować powojenną Polskę złożyli ofiarę z życia. Ich śmierć zaważyła na dalszych losach Polski. Do chwili obecnej nie mamy elit zdolnych w imieniu narodu sprawować nad nim władzę i prowadzić nasz byt narodowy w bezpieczną stronę. Jest to dramat nie do opisania.
    I o tym powinno pisać w podręcznikach historii. A wszystkie dzisiejsze gazety powinny to uwidocznić na pierwszej stronie.
    Jak jest- zobaczcie sami. Przyczyna tego stanu rzeczy opisana jest w tekście powyżej, za który Autorowi serdecznie dziękuję.

    • krolowa bona
      1 sierpnia 2017 at 10:27

      @Jozek….tez jestem tego zdania, ze bez takich akcji i otwartej nienawisci w stosunku do “sovietow” cala powojenna Europa i swiat wygladal by innaczej i powstanie jakies UE ,jakiegos zjednoczenia gospodarczo-politycznego bylo by przeciwwaga do Usa ,przede wszystkim militaryzm niemiecki z przemyslem ciezkim nie mogl by sie odtworzyc zatem takze idacy specyficzny rassizm…..o tych fenomenach i roli kk wspominam powyzej i podkreslam,ze poski kk dzialal w porozumieniu z niemieckim kk oraz z Watykanem….i tak to ponownie Polska znalazla sie pod zaborami
      mysli i koncepcji politycznych i spolecznych feudalnego kk, i ta podleglosc z dnia na dzien powieksza sie….

    • Andrzej Tanalski
      1 sierpnia 2017 at 10:58

      Pamiętać należy, że pomimo śmierci około 200 000 Polaków nie zginął ANI JEDEN z głównych przywódców Powstania! Potrafili dbać o swoje zupy i mieli sumienie wysyłać dzieci z pistolecikami na czołgi. A najsmaczniejszym jet fakt, że Powstanie zaczynał jeden generał, a skończyło je siedmiu! W ciągu 63 dni przybyło nam 6 nowych generałów! Teraz wiadomo komu Powstanie miało służyć. TFU!

  11. natalia
    1 sierpnia 2017 at 09:01

    Rozumiem, że trzeba się bronić ale kto na boga miałby nas w tych czasach napadać?

    • Miecław
      1 sierpnia 2017 at 09:58

      Nas już napadnięto i pozbawiono ekonomicznej suwerenności. Polaków zamieniono w tanią siłę roboczą, zachowując pozory wolności. Ta wojna odbywa się innymi metodami, broń klasyczna nie ma tu znaczenia.

  12. Aldona
    1 sierpnia 2017 at 09:27

    I co ruskie szlamy… daki ruskie kasę… a te apele to podpucha a by niby to lusdzie w Polsce to sponsoeują…

    • 1 sierpnia 2017 at 10:37

      Zanim coś napiszesz naucz się polskiej gramatyki! A o O.P się nie martw bój się o Upadline, tam już pozamiatane! Coś mi tu śmierdzi neobanderyzmem!Czytaj komentatorów może oprócz bluzgi które używasz czegoś się nauczysz!

  13. Wojciech
    1 sierpnia 2017 at 10:02

    Ten mądry tekst nie dotrze do Polaków. Zamknięto drogę przekazu argumentów przez media polskojęzyczne i tuby propagandy satelickiego reżimu. Powstanie było zbrodnią przeciwko narodowi. Zorganizowane przez siły dawnego reżimu nie mającego żadnej, poza nienawiścią do Rosji wizji modelu ustrojowego Polski po wojnie. Powstanie było początkiem samobójczej i szaleńczej wojny z Rosją trwającej do dziś. Ofiarą padło 200 tysięcy warszawiaków i tysiące ludzi, ofiar dywersji AK, które w sumie ani o jeden dzień nie przyspieszyło końca wojny. Polska powstała po przejęciu inicjatywy przez polską radykalną lewicę i poparcie Stalina. Właściwego jej twórcę, gwaranta jej istnienia i przebiegu zachodnich granic. Ważnego gwaranta do dziś. Podkreślam do dziś. Tylko!

  14. Inicjator
    1 sierpnia 2017 at 10:04

    Klucz do wybuchu powstania tkwił w dacie 22 lipca, co słusznie zauważa Królowa Bona.

    Było podniecenie wśród młodzieży “powstańczej” cieszącej się widokiem tysięcy wycofujących się przez Warszawę żołnierzy niemieckich, zmęczonych walką i zrezygnowanych.

    Wśród części średniego szczebla przywódców Armii Krajowej mogła zaistnieć myśl, że uda się powtórzyć rozbrajanie Niemców, jak w listopadzie 1918 roku w Warszawie.

    Tylko że tam byli zrewoltowani żołnierze, a tu maszerowały mniej lub bardziej ZWARTE oddziały, dowodzone żelazną ręką dowódców i nadzorowane przez aparat nazistowski oraz Karne SS!

    Dochodzi informacja o rządzie lubelskim, co elitom AK i przedstawicielom rządu londyńskiego, nie mogło się spodobać.

    Oni mieli przed oczyma sielski szlachecki dworek, gdzie przed gankiem z białymi kolumnami stał pokornie, ściskając w ręku czapkę,
    fornal z czworaków – czekając na polecenie Jaśnie Pana.

    Wycofywanie się brudnych i zmęczonych walką Niemców wzięto za przybliżanie się do powrotu sielskiej krainy szlacheckiej Polski …

    Tylko kilka dni i będzie jak było.

    A tu informacja, że obok wojsk sowieckich pojawia się konkurencyjny projekt LUDOWY, z obietnicą reformy rolnej, itp zmian, które ten sielski obrazek DWORKU oddalają lub nawet niweczą.

    Dla młodzieży wyjaśniam, że problem reformy rolnej był osią sporu politycznego przez całe międzywojnie.

    Pójdę po bandzie i porównam propozycje Manifestu 22 lipca 1944 roku, do obecnej propozycji np. pana Frasyniuka z Wrocławia w postaci 5000 zł Plus dla każdego Polaka obecnie i to co miesiąc.

    I o ile za Manifestem PKWN stała potęga Armii Czerwonej, to teraz za propozycjami np. Pana Frasyniuka mógłby stać (tylko dla porównania!), Francusko-Niemiecki Eurokorpus oraz 200-300 miliardów Euro gwarantowane przez Eurobank.

    To jest tylko porównanie, ale taką moc mogły mieć obietnice Manifestu PKWN.

    Nie dotarły do wszystkich, był front, ale ówczesne elity musiały o nim wiedzieć i ta wiedza pomiędzy 22 lipca 1944 a 1 sierpnia 1944 – musiała NARASTAĆ.

    Stąd decyzja (podjęta nie jednomyślnie!) – robimy powstanie.

    Młodzież to zaakceptowała z entuzjazmem, tylko że przygotowane na akcję Burza magazyny broni były w większości PUSTE!

    Poprzedni koncepcja zakładała walki wokół Warszawy i tam mozolnie przez ponad miesiąc wywożono broń z miasta.

    No i nie było łączności, spotykano się na odprawach co 1-2 dni i to w przeróżnych składach.

    A tu działo się!

    Niemcy w rozsypce (tak to oceniała warszawska ulica), niepotwierdzane pogłoski o sowieckich czołgach pod Garwolinem i Radzyminem (ach ten Radzymin 1920 roku!) oraz informacja, że w Lublinie powstaje NOWY rząd, wspierany przez ÓWCZESNE EUROKORPUSY i miliardy Euro z Wrocławia (Mafifest PKWN).

    Elity postawiły na SWOJĄ ostatnią kartę, gdzie liczyła się POLITYKA a nie realne wojskowe planowanie i dowodzenie.

    W Warszawie było około miliona jej mieszkańców i około 50 000 garnizon niemiecki wzmacniany przepływającym strumieniami wycofywanych jednostek Wermachtu.

    No i wszystkie węzły komunikacyjne były pod kontrolą Niemców.

    Oni mieli ponadto zwarte dowodzenie i łączność.

    Powstańcy musieli to dopiero tworzyć i to łączność opartą na łącznikach, głównie młodzież.

    Do tego artyleria i lotnictwo niemieckie …

    A Rosjanie zostali zatrzymani pod Radzyminem przez ściągane pośpiesznie m.in. z Włoch – jednostki pancerne.

    O tym się nie pisze i nie mówi, ale te sowieckie czołgi pod Radzyminem stały, bo nie miały paliwa i resztki amunicji.

    Rosjanie też tego nie podnoszą, bo to nie najlepiej świadczy o ich logistyce, a raczej jej braku.

    Warszawski węzeł komunikacyjny był dla Niemców bardzo ważny i po dwóch dniach odtworzyli obronę na wschód od miasta, mimo że przez niego nadal płynęły wycofujące się ich wojska i ich urzędnicy.

    Rosjanie, gdyby nie szczególne miejsce “utknięcia” pod Warszawą, a ich ofensywa ruszała kilkaset kilometrów od niej na Białorusini -po paru dniach uzupełnili by środki walki, przegrupowali siły …

    Ale tych kilku dni im zabrakło.

    Niemcy byli sprawniejsi w łataniu “dziur i luk”.

    Po paru dniach Rosjanie się zebrali, opanowali Pragę, doszli do linii Wisły, na której czekali na nich umocnieni Niemcy.

    W tym czasie powstanie rozwijało się wewnątrz miasta, ale z pełną kontrolą jego głównych arterii przez Niemców.

    Z drugiej strony, patrząc od połowy września 1944 – to Rosjanie nie mieli interesu politycznego w pomocy Powstaniu.

    Nawet nie było oficerów łącznikowych, no i nieudana pomoc żołnierzy 1 Armii WP, tonących w nurtach Wisły na Czerniakowie i Żoliborzu.

    Zrzuty Aliantów i zrzuty rosyjskie były kroplą w morzu potrzeb.

    A ludność cywilna ginęła cały czas, cierpiąc głód i smród …

    Największa ofiara była na Woli.

    Czyste ludobójstwo Niemców i ich rozwydrzonych cudzoziemskich pomocników, w tym rosjan i ukraińców …

    Było, minęło.

    Płoną znicze.

    Werble warczą podczas składania wieńców.

    Tylko wymienianie “wyklętych” podczas apelu poległych Powstańców jest politycznym dowodem, że cały czas chodziło jego inicjatorom, a teraz ich politycznym spadkobiercom – o reaktywację SIELSKIEGO DWORKU Z BIAŁYMI KOLUMNAMI.

    Niech mi ktoś udowodni, że były inne przyczyny!

    Amen.

    Żyjemy teraz w Nadwiślańskim Macondo, gdzie wszelkie FANTASMAGORIE, FANFARONADY I FATAMORGANY mają prawo bytu.

    Zależy tylko kto trzyma mikrofon i kto stoi za kamerą.

    Teraz już ostateczne AMEN i Wieczne Odpoczywanie pomordowanym i poległym Warszawiakom.

    • Rysa
      1 sierpnia 2017 at 22:36

      Sz.Pan @Inicjator. Chylę czoło przed pańskim wpisem. Rysa

  15. Wierny Czytelnik
    1 sierpnia 2017 at 10:53

    Zachwycony mądrością nad przesłaniem tego tekstu wysłałem go do kilku redakcji wiodących mediów w Polsce. Mogą przedrukować – redakcja OP na to pozwala (tak jest w regulaminie), jestem ciekaw kto to powieli? Odpowiedź – NIKT, ponieważ jak piszecie prawdę i w sposóļ obiektywny to nie wpisujecie się w obraz lewacko-narodowych mediów, które są pełne kłamstwa i papki niewolącej umysły POlaków. Przeleje wam dzisiaj 200 zł. Jesteście warci każdego wsparcia, każdych pieniędzy.

    • krzyk58
      1 sierpnia 2017 at 17:04

      @Wierny Czytelnik.Narodowych, należało umieścić w cudzysłowiu : ” … ” dlatego że jeszcze nie nadszedł czas NARODOWCÓW.

      ….Dlaczego honorujemy głupców lub/i zdrajców? Dlaczego co roku fetujemy klęskę? Rozsądne wyjaśnienie jest jedno: trauma odebrała nam rozum. Czasami ludzie których spotyka tragedia zwyczajnie odchodzą od zmysłów. Wypierają fakty, tworzą sobie alternatywne rzeczywistości. To samo stało się z nami – Polakami. Ogrom cierpień hitlerowskiej okupacji zwieńczony samobójstwem Warszawy stał się traumą nie do pokonania. Wytworzyliśmy sobie fałszywe konstrukty o moralnym zwycięstwie i o kreatywnej roli mitu powstania, gdyż prawda była zbyt przerażająca. Prawda, że powstanie było całkowicie niepotrzebne. Nie dało nam nic, jedynie szkody. Było samobójstwem za szczególnym okrucieństwem…
      Vae victis. http://www.mysl-polska.pl/1302

  16. Andrzej Tanalski
    1 sierpnia 2017 at 11:06

    Kto skorzystał na Powstaniu warszawskim?
    Kto odniósł korzyść z wybuchu Powstania Warszawskiego? Po pierwsze Niemcy, ponieważ front wschodni zatrzymał się na kilka miesięcy co pozwoliło Niemcom na rozbudowę umocnień i fortyfikacji na swoich ziemiach. Przypominam, że w 1939 roku regularna polska armia wyposażona w ciężką broń oddała Warszawę po 2 tygodniach walki, a w 1944 Niemcy dziwnym trafem bawili się 2 miesiące z powstańcami uzbrojonymi w pistoleciki. Korzyść odnieśli Rosjanie, ponieważ Niemcy wybili tysiące wrogich Stalinowi Polaków. Korzyść odnieśli alianci, bo wybito ludzi którym Zachód obiecał nienaruszalność terytorialną po wojnie, a którym odebrano i oddano Stalinowi pół dawnej Polski. Korzyść odnieśli antybolszewiccy politycy polscy z Londynu twierdzący, że jeśli Polacy mają po wojnie budować bolszewizm, to niech lepiej wszyscy wyginą. Dodatkową radość mieli ze spalenia Warszawy, bo nowy, socjalistyczny rząd nie miał gdzie urzędować. Korzyść odnieśli wrogowie Polaków, bo w wyniku wojny kolejne setki tysięcy Polaków straciły życie. I na koniec refleksja: Dziwnym jest, że odzyskanie przez Polskę niepodległości skutkuje milionami zabitych Polaków i emigrantów. Skutkiem 20 letnich rządów przed wojną była utrata 6 milionów obywateli, a dziś skutkiem 25 letnich suwerennych rządów jest ubytek kilku milionów i ujemny przyrost naturalny w Polsce. POLSKIE RZĄDY NISZCZĄ POLSKĘ!

    • krzyk58
      1 sierpnia 2017 at 17:25

      … a którym odebrano i oddano Stalinowi pół dawnej Polski. …
      Tylko że te ‘pół Polski’ było mocno ruskie i prawosławne. 🙂
      Wiem, wiem – “Wilno i Grodno … i Lwów daleki -Tam nasi byli – przez całe wieki….Jako rekompensatę dano Nam (STALIN) Nasze
      odwieczne Ziemie Zachodnie i Północne – a mogło być zupełnie
      inaczej, mogły pozostać w granicach DDR. 🙂 Nu i czto?

      • Andrzej Tanalski
        2 sierpnia 2017 at 19:26

        Pisząc “odebrał” przedstawiałem sposób myślenia ówczesnych (i wielu współczesnych) Polaków. Ja pamiętam, że to MY odebraliśmy Litwinom południową cześć ich Księstwa, który było wcześniej chyba 4 razy większe od Polski. Zrobiliśmy to dokładnie pod takim samym pretekstem jak Sowieci 17 września 1939 roku – powodowani rzekomą ochroną swych obywateli. I moim zdaniem powinniśmy dziękować Stalinowi ten zabór Kresów w 1944 roku bo wystarczy sprawdzić jak długo trwały walki z UPA na Ukrainie i ile dywizji NKWD i czołgów walczyło z Ukraińcami do 1956 roku. I ile setek tysięcy rodzin ukraińskich wywieziono w tym czasie na Sybir. Obawiam się, ze gdyby przyłączono Kresy do Polski, to tak szybko nie dalibyśmy rady. O ile w ogóle byśmy wygrali…

  17. Andrzej Tanalski
    1 sierpnia 2017 at 11:16

    Żyję już ponad 70 lat, ale dopiero niedawno dowiedziałem się o pochodzeniu nazwy Kolumbowie rocznik 20. Wszystkie encyklopedie i leksykony piszą wymijająco o pokoleniu młodych ludzi, którzy dojrzewali w latach okupacji. BZDURA! Jakoś nikt nie wspomina, że ta nazwa odnosi się tylko do młodych wykształconych i patriotycznie nastrojonych młodych Warszawiaków. I tak naprawdę oznaczała ludzi, którzy niczym Kolumb poszukiwali drogi do Nowego Świata. Oni zdawali sobie sprawę z wad kapitalizmu i nadchodzącego komunizmu, bo znali je z autopsji. Oni poszukiwali Trzeciej Drogi dla Polski. I dlatego musieli zginąć, bo byli niewygodni i Wschodowi i Zachodowi, a całkowite milczenie na ich temat dowodzi, że mam rację.

  18. Miecław
    1 sierpnia 2017 at 11:42

    Proponuję obiektywnie spojrzeć na zamiary “jaśnie państwa” w oparciu o dokumenty historyczne.
    1. Przemówienie dowódcy Armii Krajowej Gen. Dyw. Tadeusza Bora-Komorowskiego na uroczystości V rocznicy Powstania Warszawskiego w Londynie 1 sierpnia 1949 r.
    Fragment:
    „Rozkaz do opanowania stolicy w ramach akcji „Burzy”, wydał Dca AK – po porozumieniu się z Delegatem Rządu i po zasięgnięciu opinii przedstawicieli R.J.N. reprezentowanych w Głównej Komisji Rady. Na zapytanie Dcy AK wypowiedzieli się oni zgodnie za opanowaniem stolicy uważając, że wystąpienie w stosunku do wkraczających wojsk sowieckich w roli pełnoprawnego gospodarza jest nieodzowną koniecznością. Podejmując tę decyzję Dtwo AK brało pod uwagę względy natury wojskowej, politycznej i ideowej”.(Źródło: Studium Polski Podziemnej, Londyn. Teki personalne T. Bór-Komorowski).

    Feudalne „jaśnie państwo” w ten sposób chciało utrzymać się przy władzy, przewidując, że ofensywa radziecka przekroczy z rozpędu Wisłę, a nie spodziewali się, że Wisła stanowiła naturalną przeszkodę, do której przejścia potrzebne było przygotowanie nowych planów ofensywnych. O umocnieniu obrony Niemców na Wiśle, mówił Stanisław Mikołajczyk w swoim przemówieniu, po tym jak wrócił z Moskwy z rozmów ze Stalinem i polskim komunistami przejmującymi władzę w Polsce.

    2. Przemówienie Premiera Stanisława Mikołajczyka na 142 posiedzeniu Rady Narodowej RP 25 sierpnia 1944 r.
    Fragment dotyczący rozmowy Mikołajczyka ze Stalinem o pomocy powstaniu w Warszawie:
    „(…) po drugie (Stalin) powiedział, że owszem liczyli się oni z tym, że Warszawa zostanie wzięta mniej więcej 6 sierpnia, jednakże w ostatnim czasie Niemcy się gwałtownie usztywnili, przerzucili cztery dywizje pancerne na przedmieścia Warszawy, trzy dywizje pancerne na przyczółek mostowy przy przekroczeniu Wisły, także napotkali na duże trudności, które będą jednak przełamywać i z pewnością je przełamią, ale nie są pewni jaki okres czasu będzie potrzebny dla uwolnienia Warszawy. Oświadczył tym nie mniej, że zarządzi zrzucenie broni krótkiej na Warszawę.” (Źródło: Polski Instytut i Muzeum Sikorskiego, A.5.4/142. s. 2-11.)

    Nie sądzę, aby wywiad AK nie widział tego umocnienia obrony. W zasadzie powstanie należało przerwać z wojskowego punktu widzenia w momencie, gdy było już wiadomo, że ofensywa radziecka została zatrzymana przez Niemców czasowo, a Niemcy przystępują do masowej eksterminacji ludności cywilnej Warszawy, ale „jaśnie państwo” zaślepione walką o majątki i wpływy było gotowe poświęcić ludność cywilną i zniszczenie infrastruktury, aby tylko ogłosić, że są jedyną władzą w Polsce, chcąc ją sobie zawłaszczyć, jak w 1918 roku kosztem narodu, które wcześniej pozostawili na pastwę losu Niemcom, sami uciekając przez Zaleszczyki. Ogłoszenie Manifestu PKWN tylko jeszcze nasiliło potrzebę natychmiastowego przejęcia władzy, nawet kosztem wysokich ofiar. Wyjazdy premiera Mikołajczyka na rozmowy do Moskwy w sierpniu 1944 roku miały na celu wynegocjowanie ze Stalinem przejęcia władzy przez rząd Londyński, powstanie służyło jako manifestacja ich władzy i szantaż wobec Stalina, ale Stalin kazał Mikołajczykowi dogadywać się z rządem lubelskim z komunistami. Zostali ograni w tej grze dyplomatycznej przez Stalina i polskich komunistów, mimo poniesionych ofiar.
    c.d. nastąpi, czyli jak znajdę czas to jeszcze trochę fragmentów londyńskich dokumentów wrzucę.

    • Andrzej Tanalski
      1 sierpnia 2017 at 12:30

      W wielu pamiętnikach byłych powstańców spotkałem wzmianki, że po początkowej panice Niemców polegającej na ewakuacji urzędów warszawskich pod koniec lipca 1944 roku nastąpił powrót tych urzędów, jakby Niemcy wiedzieli, że Rosjanie nie będą atakować. Natomiast rzad londyński zachował się jakby zastosował wyższy stopień taktyki spalonej ziemi – poza zapewnionym spaleniem Warszawy aby lubelski rzad nie miał swoich siedzib, zapewnił zabicie tysięcy młodych, wykształconych i patriotycznych Warszawiaków (oraz setek tysięcy starców, kobiet i dzieci) aby pozbawić rząd lubelski ewentualnych współpracowników.

  19. keram
    1 sierpnia 2017 at 12:59

    Mamy prawo z dzisiejszej perspektywy oceniać decyzji tamtych dni, właśnie dla tego że było to powiązane z czynnikiem politycznym, za który nikt, nigdy nie poniósł odpowiedzialności i racjonalnej oceny tamtych wydarzeń.
    Należy oddać cześć poległym tamtych dni, pamiętać o dramacie ludności cywilnej, mieć na uwadze skutki polityczne tego wielkiego zrywu i przede wszystkim mieć w świadomości i CENĘ jaką zapłaciliśmy.

  20. Inicjator
    1 sierpnia 2017 at 13:50

    Czekam z niecierpliwością na fascynujący “ciąg dalszy” Panie Miecławie.

    Pozdrawiam

  21. 1 sierpnia 2017 at 15:50

    Pozdro dla redakcji i komentatorów którzy w nieciekawych czasach znaleźli czas aby wyrazić swój pogląd na tragiczne wydarzenia Powstania. Czy wyciągniemy wnioski aby nigdy więcej społeczeństwo nie znalazło się w rękach polityków nie liczącymi się realiami politycznymi!???I płaciło to co jest najważniejsze-Życiem!

  22. tum
    1 sierpnia 2017 at 16:45

    Tekst działa otrzeźwiająco. Gratuluje odwagi.

  23. paszli won
    1 sierpnia 2017 at 16:50

    Ruskie skurwysyny nie pomogliscie to teraz scierwa
    milczcie

  24. szuwarek
    1 sierpnia 2017 at 16:52

    Nigdy żadnych powstan więcej. Limit wyczerpany

  25. Miecław
    1 sierpnia 2017 at 18:11

    @inicjator. Specjalnie dla ciebie.
    c.d. przemówienia S. Mikołajczyka z przedstawicielami PKWN w Moskwie, przed spotkaniem ze Stalinem – najciekawszy fragment:

    „W pierwszym dniu obecni byli pp. Morawski, Wasilewska, Żymierski, Witos. W drugim dniu przedstawił się p. Bierut, który rzekomo 4 miesiące temu wyszedł z Warszawy i – jak powiedział na pierwszym spotkaniu – nie zauważył żadnej walki w Warszawie, poza napadem na jeden samochód (relacja dotyczyła jeszcze czasu z przed wybuchu powstania – dop. mój). Postawiłem konkretnie zagadnienia w ten sposób: ISTNIEJE W TEJ CHWILI MOŻLIWOŚĆ OBRONY NASZYCH INTERESÓW POLSKICH NA ZIEMIACH WSCHODNICH, WOBEC TEGO, CZY PANOWIE SĄ GOTOWI PÓJŚĆ RAZEM Z NAMI DO STALINA I BRONIĆ TYCH INTERESÓW. W pierwszym dniu padła odpowiedź wymijająca. ZAATAKOWAŁEM ŻYMIERSKIEGO, ŻE POWINIEN W TEJ CHWILI STARAĆ SIĘ O POMOC DLA WALCZĄCYCH W WARSZAWIE I ZAZNACZYŁEM, ŻE TUTAJ NIE MOŻE BYĆ ZAGADNIENIEM KTO WALCZY W WARSZAWIE I CZY TO SIĘ KOMU PODOBA, CZY TEŻ NIE, ALE WALCZĄ POLACY. Pierwsza część rozmowy zeszła na omawianiu tego zagadnienia i się urwała. W drugim dniu panowie co rozpoczęli od innego zagadnienia oświadczając, że kwestie graniczne powinniśmy zostawić na boku, a omówić kwestię stosunków między Polakami, gdyż jeżeli to nie nastąpi, to oni mają zapewnienie Stalina, że po uwolnieniu Warszawy, Komitet Wyzwolenia Narodowego – bez względu na to co powie Zachód – zostanie uznany jako rząd tymczasowy. Oświadczyłem, że stwierdzona jest między nami jedna zasadnicza różnica, a jest nią podejście do zagadnienia ziem wschodnich. Oni co prawda przeciwko temu się bronili i twierdzili, że występowanie w tej chwili z inną linią, aniżeli linia Curzona – która nie jest przecież ostateczną granicą – byłoby szkodliwe i rozbiłoby stosunki polsko-sowieckie, prowadząc do sporu. Gdy myśmy mówili odwrotnie, że istnieje w tej chwili możliwość występowania w tej sprawie, o ile wszyscy będą jednomyślnie postępować.

    Poza tym istnieje druga zasadnicza różnica rzekomo programowa. Mówię rzekomo programowe różnice, bo mówię o deklaracjach ogłoszonych przez nas, czy przez nich w dziedzinie społecznej i gospodarczej. TO ZAGADNIENIE JEDNAK ZBYŁEM TYM, ŻE NIE MOŻNA DYSKUTOWAĆ RÓŻNIC PROGRAMOWYCH, BO TO NIE JEST WAŻNE CO ZOSTAŁO OGŁOSZONE W ICH MANIFEŚCIE, JAKO PROGRAM, BO WŁAŚNIE PROGRAM JEST KWESTIĄ RZĄDU I NIE MOŻE BYĆ KWESTIĄ UZGODNIONĄ MIĘDZY RZĄDEM I KOMITETEM WYZWOLENIA NARODOWEGO. Wobec tego panowie ci przedstawili taktykę i oświadczyli, że wobec takiego postawienia sprawy proponują mi objęcie premierostwa, przy tym proponują po jednym przedstawicieli 4 stronnictw politycznych z Londynu, a Komitet Wyzwolenia Narodowego zorganizuje się z momentem wejścia do Warszawy i wtedy będzie podstawa do stworzenia nowego rządu polskiego z konstytucją z 1921 r. Na to odpowiedziałem, że osobiście mandat premiera przyjąłem z rąk Prezydenta i Jemu mogę tylko go zwrócić, po drugie, że w stosunku do swoich kolegów jestem lojalny i to zarówno w stosunku do kolegów z rządu, jak i odnośnie stronnictw politycznych, jak i stronnictwa własnego.
    Nie mogę zatem stanąć na tym stanowisku, o ci panowie, bowiem konstytucja zarówno z 1921 r. jak i z 1935 przewiduje nominację legalnego rządu przez Prezydenta Rzeczypospolitej. Nie mogę zatem przyjąć uznania Komitetu Wyzwolenia Narodowego, jako suwerena państwowego, który będzie powoływał do życia nowy rząd. Rozmowy wobec tego się przerwały i rozbiły” (Źródło: Polski Instytut i Muzeum Sikorskiego, A.5.4/142. s. 2-11.)

    Proszę zwrócić uwagę na zapisaną wypowiedź drukowanymi literami – rząd londyński nie miał zamiaru iść na jakiekolwiek ustępstwa społeczne i reformy gospodarcze. Ich nie interesowały nawet za bardzo ziemie zachodnie, liczyły się latyfundia na kresach.
    To był klasyczny szantaż – po to było im potrzebne powstanie właśnie, żeby mieć kartę przetargową, tak jak i próba wciągnięcia komunistów w obronę jaśnie pańskich interesów na kresach. Z drugiej strony jak analizuję te dokumenty oraz wiele innych z oceny kampanii wrześniowej, dochodzę do wniosku, że „jaśnie państwo” było nieudolne do kwadratu. Pycha kroczy przed upadkiem, do końca zachowywali się jak właściciele Polski, kto im te prawa nadał? Przecież rządzili tak naprawdę w wyniku zamachu majowego, ci sanacyjni uzurpatorzy.
    c.d. nastapi…

    • krzyk58
      1 sierpnia 2017 at 20:10

      @Miecław. Jeśli już piszesz że rządzili w ‘wyniku zamachu majowego’
      co jest zgodne z prawdą,należy dopisać że pełnego poparcia zamachowcom
      udzielili lewicowcy i ówczesna polskojęzyczna komuna
      (KPP). Co m.in. było powodem że STALIN zapamiętał romans i pod koniec 30′ skutecznie w ZSRR przetrzebił “naszych’ komunistów. 🙂 Za co m.in. kolejne już pokolenia trockistów
      (neocony) nienawidzą STALINA, niczym Prymasa Polski
      Wyszyńskiego.

      “Pycha kroczy przed upadkiem, do końca zachowywali się jak właściciele Polski,’
      Miecławie nie dałoby się zastosować TU analogii do sławetnego czerwca 89′? 🙂 BO, mi pasuje jak jasna cholera! Oni(PZPR) w swej
      pysze i zarozumiałości’ przekonani byli że nic złego po drodze nie przytrafi się – pewni byli poparcia Narodu………………………..do czasu
      gdy niejaka Szczepkowska raczyła obwieścić ‘miastu i światu “, że 04.89’ ‘skończył się w Polsce komunizm”. To był grom….
      dopytam jeszcze cytując z ciebie ” kto im i kiedy te prawa nadał’?
      w kontekście PPR. Jak widzisz, kij ma dwa końce..”

      • Miecław
        1 sierpnia 2017 at 21:10

        @krzyk58. Wiesz doskonale, że poparcie lewicy i KPP dla zamachu majowego było ich błędem, dali się wykołować po raz kolejny Piłsudskiemu i jego świcie, podobnie jak w listopadzie 1918 roku. Miały być ustępstwa dla programów społecznych, a był proces Brzeski a potem Bereza Kartuska. Potem tego żałowali, ale było już za późno.
        Twoje wnioski co do zachowania PZPR w 1989 roku zasadne. Pamiętam tych sekretarzyków przemianowanych na liberałów, co to zaczęli się od razu kręcić koło kruchty i ze styropianami pod rękę baldachim nosić, a po cichu przejmować co się da z majątku narodowego, pod szyldem urynkowienia gospodarki, jako panaceum na całe zło.
        Nie piszę o tym, bo to nie temat na dziś.
        Pozdrawiam

      • 1 sierpnia 2017 at 21:33

        Widzę że niektórzy bez względu na okoliczności powtarzają jak mantre, zła lewica,dobry Stalin a najlepsza”narodowa prawica! Nie jestem historykiem ale skromnie zauważe że jedyną siłą polityczną realnie oceniając sytuację korzystając z sojuszu z ZSRR nie dyskutowali jak Mikołajczyk o Kresach a wzięli się za odbudowę Kraju i ziem Zachodnich była Polska Lewica!

  26. Miecław
    1 sierpnia 2017 at 19:02

    c.d. przemówienia S. Mikołajczyka z drugiego spotkania ze Stalinem (na pierwszym Stalin odesłała Mikołajczyka na rozmowy z PKWN, cyt. wyżej) – najciekawszy fragment:

    „Zostałem po raz wtóry przyjęty przez marsz. Stalina. W tej ostatniej rozmowie ze Stalinem zaistniała okazja do poruszenia zagadnień ogólno-politycznych, gdyż STWIERDZIŁEM, ŻE JEŻELI CHODZI O KOMITET WYZWOLENIA NARODOWEGO, TO MY NIE MOŻEMY W ŻADNYM WYPADKU STANĄĆ NA TYM STANOWISKU, ŻE KRAJOWA RADA NARODOWA JEST SUWERENEM PAŃSTWA I MA PRAWO TWORZYĆ RZĄD, WZGLĘDNIE REPREZENTOWAĆ NARÓD POLSKI, MOŻE ONA TYLKO WYSTĘPOWAĆ JAKO REPREZENTACJA PEWNEJ CZĘŚCI SPOŁECZEŃSTWA POLSKIEGO.
    Zapytałem wyraźnie: „PONIEWAŻ ISTNIEJE RÓŻNICA MIĘDZY TYM CO MÓWIĄ KOMUNIŚCI, A TYM CO PAN MÓWI, ŻE POLSKA POSZŁA BARDZIEJ NA LEWO, ZAPYTUJĘ, CZY POLSKA POWINNA BYĆ REPREZENTOWANA TYLKO PRZEZ KOMUNISTÓW”. Na to padła odpowiedź, że nie. <>. Referuję na razie, nie wyjawiając poglądów, o których na końcu powiem. (…) Referując więc, przeszedłem wobec tego jeszcze do przedstawienia, jak zapatrujemy się na zagadnienie niemieckie, dało to okazję równocześnie do podkreślenia, że przecież nie wszystko można załatwić siłą, że właśnie zagadnienie współpracy nie tylko polsko-sowieckiej, ale także współpracy z narodami Europy, które będą zagrożone nową hegemonią, jest zagadnieniem pierwszorzędnej wagi. TU JESZCZE STALIN PODKREŚLIŁ, ŻE POLSKA WINNA BYĆ SILNA I NIEPODLEGŁA, MAJĄC DOBRE STOSUNKI ZE ZWIĄZKIEM SOWIECKIM, ALE TAK SAMO POWINNA UTRZYMAĆ DOBRE STOSUNKI, SWOJE ALIANSE I ŚCISŁE ZWIĄZKI ZARÓWNO Z ANGLIĄ, FRANCJĄ, JAK STANAMI ZJEDNOCZONYMI.” (Źródło: Polski Instytut i Muzeum Sikorskiego, A.5.4/142. s. 2-11.)

    Proszę zwrócić uwagę na tupet Mikołajczyka, pojechał do Stalina z żądaniami w zasadzie, nic nie oferując w zamian, jeżeli chodzi o reformy społeczne proponowane przez PKWN. Specjalnie drukowanymi literami podkreślam ważniejsze treści i znamienne. Moim zdaniem Stalin nie miał jeszcze wtedy sprecyzowanych planów co do ustroju Polski, nie wiedział jak się dalsze losy wojny potoczą, i jaka może być skala opozycji społeczeństwa w Polsce, ale dyplomatycznie grał też na zwłokę. Jeżeli ktoś ma jakieś interesujące materiały i przemyślenia na ten temat niech wrzuci.
    c.d. nastąpi …

  27. Miecław
    1 sierpnia 2017 at 19:54

    ostatni fragment przemówienia S. Mikołajczyka – ocena PKWN i wnioski:

    „Miałem możność także zapoznać się z pewnymi rzeczami z kulisami Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Jak oceniam sytuację? – Rząd Sowiecki postawił siebie w wygodną sytuację: gotów jest rozmawiać na wszystkie tematy, układać stosunki, ale oczywiście Polacy powinni się pomiędzy sobą dogadać. Niewątpliwie Komitet Wyzwolenia Narodowego nie powstał z własnej inicjatywy, znam trochę zakulisy, jak się te rzeczy odbywały i oceniam sytuację w ten sposób: Rząd sowiecki w tej chwili jeszcze w 100 procentach nie zaangażował się w decyzji sowietyzacji Czu komunizacji – jak panowie to zechcą nazwać – i odebrania niepodległości Polsce, że decyzję swoją w tym czy innym kierunku publicznie jeszcze ogłosi. NATOMIAST NIE ULEGA DLA MNIE ŻADNEJ WĄTPLIWOŚCI, ŻE DECYZJE TE POWZIĘLI POLSCY KOMUNIŚCI, DLA KTÓRYCH W TEJ CHWILI JEST JEDYNA OKAZJA USADOWIENIA SIĘ NA DOBRE W POLSCE. CZY ISTNIEJE JESZCZE NADZIEJA, ŻE RZĄD SOWIECKI MOŻE ZMIENIĆ JESZCZE SWOJE STANOWISKO? Gdybym z góry powiedział, że absolutnie nie, to wtedy sytuacja jest jasna i wtedy równocześnie należy z tego wyciągnąć wszystkie konsekwencje. (…) Wydaje mi się, że przy jednym musimy absolutnie wytrwać: zatrzymać podstawy legalizmu dla naszej polityki państwowej; jest do rozstrzygnięcia pytanie, którędy i jakimi drogami i metodami ją prowadzić, czy tak jak ją postawiłem i której jestem zwolennikiem, to znaczy, przy całym niedowierzaniu i wszystkich zastrzeżeniach, mając na uwadze wszystkie niebezpieczeństwa, STARAĆ SIĘ BRONIĆ NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI I BRONIĆ JEJ PRZED SOWIETYZACJĄ I KOMUNIZACJĄ, TYLKO I WYŁĄCZNIE Z LONDYNU, CZY TEŻ NA TERENIE KRAJU. OSOBIŚCIE – NIE TAJĘ TEGO – JESTEM ZWOLENNIKIEM ROBIENIA TEGO NA TERENIE KRAJU. Natomiast stoi przed nami zagadnienie, jakimi drogami pójść, jakie metody zastosować – to jest kwestia sumienia i kwestia zapatrywania i będę bardzo wdzięczny Wysokiej Radzie i jej członkom, jeżeli w swoich uwagach i w swoich doradach zechcą wskazać na drogi i metody, jakie należy zastosować”. Na końcu podpis: Premier Stanisław Mikołajczyk.”

    To jest ostatni fragment tego przemówienia Premiera Mikołajczyka, wygłoszonego 25 sierpnia 1944 r. Zamiary rządu londyńskiego są jasne. Nie ma w nich żadnych propozycji reform w kraju, tylko chęć utrzymania status quo.
    c.d. może nastąpi, jak jeszcze coś znajdę w swojej biblioteczce.

  28. krzyk58
    1 sierpnia 2017 at 20:47

    Jabłonowski i Marcin Skalski-Truskolaski NWP – Powstanie Warszawskie 63 dni Chwały 1/63

    https://www.youtube.com/watch?v=8zVIlOtkudI&t=526s

    • Miecław
      1 sierpnia 2017 at 21:14

      Prof. Ciechanowski uczestnik powstania i autor krytycznej książki argumentuje, że gen. Bór zdecydował się na powstanie, gdy wiedział już, że niemieckie kontrnatarcie przeciwko Armii Czerwonej w okolicach Modlina nie tylko zaczęło się, ale odniosło sukces. Wiedział o tym od płk. Pluty-Czachowskiego, ale twierdził, że już za późno, by się wycofać, a wiadomości nie uznał za pewną.
      http://dzieje.pl/aktualnosci/ciechanowski-powstanie-bylo-tragedia-bylo-zupelnie-nieprzygotowane

  29. Inicjator
    1 sierpnia 2017 at 21:16

    Coś mi wcięło, więc kontynuuję.

    Lokalni przedstawiali się jako władza, a Rosjanie im delikatnie (tak opowiadał uczestnik), usiłowali wytłumaczyć, że to jest kilka kilometrów od linii styczności wojsk, trwają walki, a tu jest STREFA PRZYFRONTOWA, gdzie rządzi wojsko, które nadal walczy i nadal giną ludzie!

    Nasi lokalni przedstawiciele rządu londyńskiego usiłowali dotrzeć do Rosjan jajo do ALIANTÓW.

    Ci byli coraz bardziej chłodni, kończyli spotkanie, bo mieli na głowie dowodzenie nacierającymi wojskami i lokalne FANTASMAGORIE i wyobrażenia Polaków – ich nie interesowały.

    Sami zresztą nie wiedzieli o PKWN, jego Manifeście – bo to było na gorąco, tuż po ich wkroczeniu.

    Minęła noc i zaczęło działać NKWD.

    Delegacja polska znalazła się koło południa na Zamku w Lublinie, gdzie spotkali kilkuset podobnych do nich “witających wyzwolicieli”.

    Dla nieznających realiów, tam było więzienie, gdzie wycofujący się Niemcy pozostawili kilkaset zwłok pomordowanych pośpiesznie Polaków.

    Ten co mi to opowiadał, mówił o KAŁUŻACH KRWI.

    On przeżył.

    Łczniczka AK, pseudonim Ira, też tam trafiła, będąc w zaawansowanej ciąży.

    Urodziła córkę, którą nazywano LUBLINIANKĄ, co ja załapałem dopiero jako nastolatek – skąd to określenie.

    Wielu internowanych wróciło z Zamku w Lublinie, bo nowa władza była łaskawa i działały przedwojenne znajomości.

    Przecież ci z PKWN to nie byli kosmici, nawet Bierut miał znajomych w Lublinie.

    Potraktowanie “witających” pilaków przez Sowietów nie odbiegało zanadto od potraktowania francuskich Maquis przez Amerykanów.

    Też ich internowali, jak usiłowali “rządzić” u siebie.

    Alianci odpowiadali im, że proszę bardzo, niech sobie rządzą – ale jak skończą się działania wojenne, bo póki one trwają, to na zapleczu rządzą oni.

    Wszyscy czytaliśmy jakie problemy z zaopatrzeniem mieli alanci we Francji, więc uwzględnianie “kaprysów” lokalnych bojowników pretendujących do WŁADZY – nie wchodziło w grę.

    Opierano się nawet na okupacyjnych merach, żeby machina wojenna kręciła się sprawnie.

    Kto tego nie rozumie, ten nadal jest frajerem.

    Wojna to praca wykonywana wbrew przepisom BHP.

    Nikt, kto za godzinę może zginąć, nie będzie uprawiał “pieszczot i celebracji” z wyzwalanymi.

    Od tego Amerykanie mieli Military Police, a Rosjanie – NKWD.

    Paromiesięczny pobyt wojsk sowieckich na prawym brzegu Wisły – to już zupełnie inna historia.

    Ja skoncentrowałem się na opisie wydarzeń z końca lipca 1944 – początku sierpnia 1944, na Mazowszu i w lubelskim.

    Amen i Macondo!

  30. jurek
    1 sierpnia 2017 at 21:41

    No dobry tekst ale co z niemieckimi firmami
    i mediami oni gospodsrczo wygrali
    a my?

    • Miecław
      1 sierpnia 2017 at 22:33

      Bo Polacy zamiast myśleć i rzetelnie pracować to się modlili. Po drugie – poczytaj jak Niemcy wprowadzali do swojego systemu bankowego kasę ukradzioną na wojnie. Po trzecie, mieliśmy zapóźnienie gospodarcze po zborach i feudalnej II RP oraz zniszczona najbardziej infrastrukturę po wojnie, którą trzeba było odbudować i spłacić w ramach umów indemnizacyjnych zachodowi duże sumki za znacjonalizowane mienie.

  31. Inicjator
    1 sierpnia 2017 at 22:30

    Uciekł mi wpis z podziękowaniami dla @Miecława.

    Opisałem pierwsze chwile “wolności” na południowym Mazowszu latem 1944, gdy lokalni przedstawiciele państwa podziemnego realizowali powitanie “wyzwolicieli” na SWOIM TERENIE, w ramach Burzy.

    To był małomiasteczkowy aptekarz, naczelnik poczty, nauczyciel – jakoś usytuowani w strukturach AK.

    Jakoś nie kojarzyli dynamiki walki, potęgi Armii Czerwonej, która właśnie na linii Wisły kończyła zwycięską operację Bagration, rozpoczętą 22 czerwca 1944 roku.

    Upłynął miesiąc, a Niemiecka Grupa Armii Środek przestała istnieć.

    I cu zwycięzcy napotykają nadętych Polaków, którzy przy zastawionym stole usiłują im się pokazać jako ich SOJUSZNICY.

    Był alkohol i zakąski, wymieniano uprzejmości i na ty się ta prezentacja Burzy na wschodnim brzegu Wisły kończyła.

    Rosyjscy dowódcy polowi, jakiś major i podpułkownik umieli się znaleźć, ale nad ranem wkraczali NKWD-ziści, którzy mieli już rozeznanie co do sytuacji politycznej na zajmowanym obszarze.

    Z dnia na dzień – coraz lepsze, potem wspierali ich lokalni działacze PKWN, KRN, polskiej bezpieki.

    Szła zmiana ustrojowa, powoli ale szła.

    Ci co witali Rosjan z pozycji “londyńskiego alianta Rosji”, nie mieli pojęcia o stalinizmie, ani o ustaleniach z Teheranu i linii Curzona jako nowej granicy Polski.

    Wszystko było już ustalone, a niezorientowani w Polsce ludzie niepotrzebnie się narażali na represje w imię interesów STARYCH ELIT z Londynu.

    Po klęsce Powstania, autorytet “Londynu” znacznie zmalał.

    Dymy płonącej stolicy było widać na odległość około 80 km.

    Nie trzeba było uprawiać propagandy za “nową władzą lubelską”.

    Dopiero po maju 1945 zaczęły się rozczarowania.

    Póki trwała wojna – prawobrzeżna wyzwolona część Polski, świadczyła dużo dla frontu.

    To tam powstała 2 Armia WP, bardzo źle ekwipowana i dowodzona, co pokazały jej działania pod Budziszynem, zakończone dopiero 12 maja 1945 roku …

    Amen i Macondo.

  32. Miecław
    2 sierpnia 2017 at 00:16

    Ufff, ostatni materiał, więcej nie mam siły i czasu:

    KOMUNIKATY MINISTRA OBRONY NARODOWEJ
    GEN. DYW. MARIANA KUKIELA
    Jeden jest szczególnie interesujący komunikat z 13 XI 1944 r. Oto fragment:
    „Podaję do wiadomości, celem odpowiedniego zorientowania podwładnych.
    Drugi wyjazd delegacji polskiej do Moskwy nie doprowadził do ułożenia stosunków polsko-sowieckich. Stalin powiedział, że memorandum polskie ma dwa ważne defekty: pierwszy – zignorowanie Komitetu Wyzwolenia Narodowego, a drugi, że nie przynosi ono odpowiedzi na zagadnienie uregulowania sprawy granic wschodnich Polski na podstawie linii Curzona. Nie można ułożyć i nawiązać stosunków ze Związkiem Sowieckim inaczej, jak przez uznanie tej linii, jako podstawy granicy polsko-sowieckiej.
    Z tego wynika, że Związek Sowiecki stoi bezkompromisowo na gruncie linii Curzona. (…)
    W sprawie granic ujawniły się na konferencji moskiewskiej pewne plusy w stosunku mocarstw do naszej granicy zachodniej. Stanowisko Rosji jest tu zupełnie wyraźne. Popiera ona koncepcję Polski z granicą na Odrze, ze Szczecinem, z Opolem, z Gdańskiem i Prusami Wschodnimi, z wyłączeniem Królewca. Rosja gotowa jest nam przyznać również prawo okupacji Niemiec polskimi wojskami, na wymienionym obszarze. Stanowisko W. Brytanii zostało sprecyzowane już w pierwszym dniu obrad, kiedy Premier Churchill, zainterpelowany przez Premiera Mikołajczyka, wypowiedział się całkowicie wyraźnie – co zostało później formalnie potwierdzone – za przyznaniem Polsce na zachodzie granic na Odrze, ze Śląskiem Opolskim i Szczecinem, oraz Prus Wschodnich bez Królewca. Wobec przeciwnego nastawienia w tej sprawie opinii po obu stronach Oceanu, gotowość Churchilla związania się w sprawie naszych granic zachodnich należy ocenić pozytywnie, zwłaszcza, że to zagadnienie miało być ujęte w publicznej deklaracji obydwu państw, określającej i gwarantującej te tereny dla Polski, z warunkiem usunięcia stamtąd Niemców.
    Zagadnieniem równie ważnym jak sprawa granic – jest sprawa niepodległości, tj. rządzenia się w oparciu o własną wolę, a nie o wolę agentów obcych.
    STANOWISKO BRYTYJSKIE W TEJ MIERZE MOŻNA STREŚCIĆ W TEN SPOSÓB, ŻE W WYPADKU NASZEJ ZGODY NA LINIĘ CURZONA W. BRYTANIA BYŁABY GOTOWA UDZIELIĆ POPARCIA JEDYNIE DLA RZĄDU, PRAWDZIWIE REPREZENTUJĄCEGO WOLĘ NARODU, A NIE Z WIĘKSZOŚCIĄ LUDZI Z KOMITETU. W TYM PRZEDMIOCIE ZAZNACZYŁA SIĘ W TOKU ROZMÓW MOSKIEWSKICH DOŚĆ ZNACZNA EWOLUCJA STANOWISKA BRYTYJSKIEGO NA NASZĄ KORZYŚĆ.
    Oczywiście ważniejsze od stanowiska brytyjskiego jest w tym względzie stanowisko sowieckie. Jest niewątpliwe , że Sowiety zaangażowały się prestiżowo z Komitetem, co w razie dojścia do rozmów każe Moskwie obstawać przy firmie Komitetu, jako partnera. JEŚLI IDZIE O MERITUM SPRAWY SĄ PODSTAWY DO PRZYPUSZCZENIA, ŻE STALIN UZNAŁBY RZĄD REPREZENTUJĄCY RZECZYWIŚCIE PIĘĆ STRONNICTW. TEN OSTATNI PUNKT ZOSTAŁ SPECJALNIE PODKREŚLONY PRZEZ PREMIERA MIKOŁAJCZYKA, KTÓRY ZASTRZEGŁ SIĘ WYRAŹNIE W ROZMOWACH MOSKIEWSKICH, ŻE NIE MOŻE UWAŻAĆ ZA RZECZYWISTYCH PRZEDSTAWICIELI STRONNICTW LUDZI Z KOMITETU, ANI Z KRAJOWEJ RADY NARODOWEJ. W rozmowach Stalin kategorycznie stwierdził, że w jego intencjach nie leży komunizacja Polski, ani interwencja w jej sprawy wewnętrzne.
    Reasumując wyniki konferencji moskiewskiej stoi przed nami obraz następujący:
    BEZ UZNANIA LINII CURZONA I USZANOWANIA – RACZEJ FORMALNEGO NIŻ MERYTORYCZNEGO – PRESTIŻU SOWIECKIEGO W SPRAWIE KOMITETU WYZWOLENIA NARODOWEGO, NIE MA MOŻLIWOŚCI UŁOŻENIA STOSUNKÓW POLSKO-SOWIECKICH. CO GORSZA – W SPRAWIE GRANICY WSCHODNIEJ – MAMY PRZECIW SOBIE WSPÓLNY FRONT ANGLO-SOWIECKI, PRZY BIERNYM JAK DOTĄD STANOWISKU STANÓW ZJEDNOCZONYCH. Nie odnosi się przy tym wrażenia, by Sowietom bardzo zależało na definitywnym związaniu się w sprawie stosunków z Polską; są one raczej pod naciskiem Londynu, który dąży do ułożenia stosunków polsko-sowieckich.” (Źródło: Polski Instytut i Muzeum Sikorskiego; A XII 15/7, s. 23-24.)

    Proszę zwrócić uwagę na zapisaną wypowiedź drukowanymi literami – to jest kolejny przykład tego, że rząd londyński nie miał zamiaru iść na jakiekolwiek ustępstwa społeczne i reformy gospodarcze. W ogóle nie uznawał PKWN ani KRN, jako stronnictwa politycznego. Ich naiwność w rozmowach ze Stalinem nie znała granic. Myśleli, że dadzą radę odzyskać władzę, bez reform społecznych i gospodarczych. No i widać tu doskonale, jaki mieli stosunek do narodu, z którego potrzebami społecznymi się w ogóle nie liczyli.

    Winston Churchill w 1945 roku w Izbie Gmin wygłosił taką oto opinię: “Gdyby nie nadzwyczajne wyczyny i ofiary Rosji, Polska byłaby skazana na całkowitą zagładę z rąk niemieckich. Nie tylko Polska jako państwo, ale Polacy jako naród byliby skazani przez Hitlera na zagładę albo sprowadzeni do stanu niewolników”. Źródło: K. Pilawski, “Chorzy na Rosję”, Przegląd nr 8/2016, s. 9.
    Ale najwidoczniej „jaśnie państwo” londyńskie tego nie dostrzegało.

  33. Inicjator
    2 sierpnia 2017 at 07:21

    Bardzo ciekawa wymiana poglądów.

    Pozdrawiam @Miecławie.

  34. Wojciech
    2 sierpnia 2017 at 09:31

    Szanowni Dyskutanci. W tych beznadziejnych dywagacjach co było gdyby, warto znać i pamiętać słowa Churchilla wypowiedziane do Mikołajczyka w październiku 44, doktrynę Churchilla znaną pod kryptonimem “Operation Unthinkable” , ujawnione niedawno tajne materiały z przebiegu konferencji w Jałcie i wspomnienia Osóbki Morawskiego z nocnych negocjacji ze Stalinem nad ustaleniem granicy zachodniej. To że Polska powstała po II Wojnie graniczy z cudem i odruchom sympatii Stalina.

  35. krzyk58
    2 sierpnia 2017 at 17:05

    Maciej Poręba NWP – Bitwa pod Wołominem, a Powstanie Warszawskie https://www.youtube.com/watch?v=ziyptBQJVO0

  36. daniel
    19 sierpnia 2017 at 13:52

    trafne. Jeszcze coś: naród, który czci swoje klęski zamiast z nich wyciągnąć lekcję, zasługuje na każdą klęskę.

  37. 22 sierpnia 2017 at 23:15

    Proszę pomyslec jakie byłyby jeszcze większe ofiary kontrowersyjnego powstania , gdyby gen. von Bach Zeleski , dokładnie jako odpowiedzialny za pacyfikacje Warszawy , wykonal rozkaz Hitlera i dokonał rzezi 1,5mln. warszawiakow.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Historia

Scroll Up