Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 listopada 2017

Gdy chodzi o bezpieczeństwo zewnętrzne – trzeba działać!


 Bezpieczeństwo państwa jest najważniejszą sprawa w jego funkcjonowaniu, jest ważniejsze nawet od dobrobytu mieszkańców, ale zarazem jest jego funkcją. W naszym przypadku od zawsze bezpieczeństwo, jest nie tylko funkcją siły gospodarczej i militarnej, ale przede wszystkim – i to jest najważniejsze – wypadkową sytuacji w naszym geopolitycznym otoczeniu. Główną przyczyną jest różnica potencjałów endogenicznych pomiędzy naszym krajem i Narodem a naszym otoczeniem.

Jeżeli chcemy osiągnąć stan bezpieczeństwa możemy to zrobić na trzy sposoby. Dotychczas wierzyliśmy w to, że za pomocą porozumień i wzajemnego balansowania się, można osiągnąć stan równowagi w regionie, przy pełnej świadomości że jesteśmy buforem i to na własne życzenie. Jak było to błędne myślenie pokazały ostatnie lata, zwłaszcza niezdecydowanie, słabość i nieudolność Zachodu, który nie jest w stanie poradzić sobie z efektami własnej barbarzyńskiej polityki (migracja w wyniku destabilizacji Afryki i Lewantu), nie mówiąc już o „sukcesie” na Ukrainie. Jako drugi sposób można dążyć do wzmocnienia swojego własnego potencjału poprzez wejście w relację z silnym sojusznikiem. Właśnie to jest wcielane w życie, czy też może raczej naszym rządzącym się tak właśnie wydaje. Wiara w uprzywilejowane stosunki Polski z USA jest jak wiara w śpiących rycerzy pod Tatrami w okresie zaborów (okupacji Polski). Już kiedyś, nie tak całkiem dawno wierzyliśmy w sojusze i jak się to skończyło? Nie chodzi nawet o sam pamiętny wrzesień, ale o to jak nas potraktowano po wojnie (i w trakcie – bo to składowe tego samego procesu). Proszę pamiętać, że to co zrobił tutaj Józef Stalin, działo się za zgodą naszych zachodnich sojuszników, którzy nas po prostu olali ciekłym moczem i nie powinniśmy o tym zapomnieć. Dlatego na marginesie – jak mamy pretensje do ZSRR, to pamiętajmy jeszcze o tych, którzy się zobowiązali do zawarcia sojuszu. O tym jak potraktowano polskich Żołnierzy na Zachodzie, to nawet nie warto przypominać, ponieważ to jest wiedza dzisiaj w Polsce zakazana, a szkoda. Przydałoby się muzeum Pozostałości po Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, dokumentujące głównie pierwsze dziesięć lat z życia tych ludzi po wojnie. Kilka takich biografii otworzyłoby oczy społeczeństwu, podobnie jak rzetelne śledztwo i wyjaśnienie tego do czego doszło w Gibraltarze. To nie mógł być przypadek po prostu nie można tego brać na wiarę, zwłaszcza że jest nadal cały szereg niewyjaśnionych wątpliwości. Jest wreszcie i trzeci sposób – można próbować samemu zbudować potencjał pozwalający nam na zrównoważenie chociaż jednego z potencjałów tradycyjnych przeciwników, w tym wykorzystując elementy dwóch poprzednich scenariuszy, ponieważ jeżeli chodzi o bezpieczeństwo każde działanie jest potrzebne. Niestety ten trzeci scenariusz w naszych realiach oznacza konieczność uzbrojenia i militaryzacji społeczeństwa, skupienia na wartościach narodowo-religijnych, zamknięcia państwa i gospodarki, na tyle żeby mogło być bardziej odporne na zewnętrzną infiltracje przez szoki oraz w konsekwencji budowę broni masowego rażenia, w tym jądrowej i środków jej przenoszenia.

Jedynie trzeci sposób jest w stanie zapewnić nam przetrwanie w rozumieniu zachowania ciągłości państwa i po prostu przetrwanie biologiczne Narodu. To się może komuś, kto uwierzył w pokolorowany świat reklam zachodnich dóbr konsumpcyjnych nie spodobać. Jednak proszę zwrócić uwagę, że to działa. Izrael jest najlepszym dowodem na to, że da się przetrwać w bardziej, niż nieprzyjaznym otoczeniu, posiadając nawet silnego wroga wewnętrznego. Co więcej, Izrael jest dowodem na to, że mały Naród może w takich warunkach nie tylko trwać, ale jeszcze się rozwijać. Kluczem do ich sytuacji jest połączenie powyżej określonych scenariuszy działania. Po pierwsze doskonale potrafią kreować sytuację międzynarodową w swoim regionie, dowodzi tego cały szereg już historycznych i bieżących wydarzeń. Nie ma co o tym opowiadać, widzicie to państwo w telewizji. Po drugie – doskonale wykorzystują lobbing u potężnego sojusznika, do którego my również aplikujemy. Są nadzwyczajnie skutecznie i mają sukcesy! Często dostają za darmo lub pół darmo, takie „zabawki” o których u nas nawet nie ma się odwagi marzyć. W końcu również – co jest najważniejsze – opierają swoją siłę na własnym potencjalne wynikającym z organizacji społeczeństwa i państwa oraz właściwego do potencjału ich zagrożeń uzbrojenia. To wszystko podlewają sosem rozwoju technologii.

Proszę więc nie wierzyć w to, że się nie da. Izrael założyli i umocnili ludzie, z których duża część pochodziła z Polski. 27 lat od swojego powstania ten kraj już był liczącym się graczem w regionie. Wszystko powstało na piachu pustyni! Da się? Jak się chce – to się da. Dlaczego u nas się nie da? Co takiego powoduje, że Hajfie da się produkować czołgi i to się opłaca, a u nas nie? Co takiego powoduje, że w Izraelu zbudowano wiodący na świecie przemysł IT i generalnie w zakresie nowych technologii, a u nas produkujemy meble dla znanego globalnego koncernu? Co takiego powoduje, że 8 milionów ludzi, jest w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwo na skrawku ziemi, w realiach ciągłych zagrożeń, a u nas nosi się parasole nad pewnymi panami?

Przez 27 lat transformacji nie osiągnęliśmy suwerenności, a taki był cel reform w 1989 roku. Chodziło o uniezależnienie się od ZSRR. Wszystko co osiągnęliśmy to totalna zależność od Zachodu i wewnętrzne podziały, które nie mają ŻADNYCH racjonalnych przesłanek.

Gdy chodzi o bezpieczeństwo zewnętrzne – trzeba działać! U nas nie ma działania, co najwyżej jest pozorowanie ruchów, które polegają na dzieleniu naszej biedy i zagarnianiu dla siebie jak największego kawałka tortu. Obecna władza bierze na siebie olbrzymią odpowiedzialność za państwo. Koncentracja władzy i decyzje, które są przełomowe jeżeli chodzi o funkcjonowanie systemu państwa – to ryzyko epokowe. Ci ludzie muszą mieć świadomość, że będą ponosić odpowiedzialność za ten wielki eksperyment. To samo było przed wojną, wówczas większość elity uciekła z kraju, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za swoje działania i zaniechania. Nasza władza zanim kupiła obiecane śmigłowce dla wojska, już zapewniła sobie samoloty dla VIP-ów, pozwalające jak wiadomo – odlecieć. Niech to będzie podsumowaniem naszej rzeczywistości.

Tags: , , , , , , , , , ,

23 komentarze “Gdy chodzi o bezpieczeństwo zewnętrzne – trzeba działać!”

  1. Lech Szydło
    17 lipca 2017 at 04:56

    Polska popadła w głupią zależność od Zachodu, a dzisiaj jeszcze wysługuje się Ameryce jako klin, czy też cierń w stopie Niemiec. Trójmorze jest czytelne i oznacza dla nas konfrontację. Tak się kończy współpraca z ss-manami i banderowcami.

  2. Wielka Polska Katolicka
    17 lipca 2017 at 05:44

    Chociaż raz tekst który mogę w pełni popierać! Jeszcze Polska nie zginęła!

    • krzyk58
      17 lipca 2017 at 14:12

      Wy zabyli…Wielka Polska Katolicka
      10 lipca 2017 at 07:20

      Jedno wam powiem – czasami piszecie jak polscy patrioci.

      Wówczas, ocena ‘awansem’? Czy z pamięcią “nie hallo’ ?
      Ps. Jeszcze tylko dwa kom. utrzymane w podobnym duchu,
      i etykieta “ruskiego trolla’ – na bank! 😉

  3. Nosiciel Kolorowych Krawatów
    17 lipca 2017 at 06:06

    W pełni popieram, tylko broń jądrowa może nam dać bezpieczeństwo, ale do tego trzeba mieć uporządkowaną politykę wewnętrzną bo zdrajcy wszystko zdradzą. Jak PIS zdecyduje się na tą opcję będę go popierał nawet jakby zabrał nam paszporty! Będziemy bezpieczni i wolni…

    • bob
      17 lipca 2017 at 09:22

      Wystarczyłby porządny arsenał rakiet mogących sięgnąć rosyjskich elektrowni atomowych i innych ważnych obiektów rosyjskiej infrastruktury energetycznej, transportowej i militarnej. Możliwość takiego odwetu blokowałaby skutecznie chore umysły na Kremlu.

  4. k-55
    17 lipca 2017 at 06:53

    Polska jest skazana na porażkę. Kaczyński chce dobrze ale ma złe metody

  5. Pozorovatel
    17 lipca 2017 at 08:46

    Kondycję i bezpieczeństwo współczesnej Polski komentowałem już parokrotnie. Dodam więc tylko odnośnik do swojej wcześniejszej wypowiedzi. Nic w tej sytuacji nie wygląda na lepsze. Wciąż słyszymy echa piosenki “Nikt nam nie zrobi nic, bo z nami jest Śmigły Rydz”. Śnimy o potędze międzymorza i uzależnieniu Europy od polskiej dystrybucji zasobów energetycznych. Te mrzonki nie są nic więcej warte jak przedwojenne sny o potędze Ligi Morskiej i Kolonialnej. A my trwając w owych sennych marzeniach dryfujemy spokojnie tam gdzie już nic nie będzie zależało od nas. https://obserwatorpolityczny.pl/?p=45823

  6. bob
    17 lipca 2017 at 09:14

    Ależ robimy podobne rzeczy jak Izrael. Partnerstwo Wschodnie, które doprowadziło do wojny Rosji i Ukrainy, do zablokowania współpracy zwłaszcza w dziedzinie technologii militarnych Europy Zachodniej z Rosją to właśnie kreowanie sytuacji międzynarodowej w naszym regionie. Zresztą robiliśmy to już wcześniej lobbując silnie za członkostwem państw bałtyckich w NATO. Ta wykreowana przez nas sytuacja tak bardzo wiąże Moskwie ręce, że praktycznie bez wojny z Zachodem ona nie jest w stanie powrócić na to terytorium. A wystarczy spojrzeć na mapę aby zrozumieć jakim utrudnieniem dla pozycji Rosji na Bałtyku jest brak kontroli nad Litwą, Łotwą i Estonią. Zresztą gdyby Moskwa zdecydowała się na akcję przeciw tym państwom z pewnością będziemy kreowali jeżeli nawet nie odwet militarny to jednak poważną izolację Rosji. Tak więc nie jest tak, że siedzimy z założonymi rękoma. Różnica w tym, że Polaków nie ma w FED i dlatego nie zbudujemy nowoczesnego przemysłu jak Izrael przy pomocy amerykańskiego podatnika. Dla nas wzorem powinna być Korea Południowa albo Turcja. Państwa te przy użyciu licencji zbudowały niezły przemysł zbrojeniowy a Koreańczycy ponadto powiązali to z sukcesami w produkcji cywilnej. Problem tylko w polskich decydentach. Przykład z F 16. Mogliśmy kupić więcej i w rezultacie wynegocjować znacznie lepszy offset niż przeniesienie produkcji Opla z Niemiec(co też nie było złym rozwiązaniem dla naszej gospodarki). Ale np. Finowie kupili znacznie więcej amerykańskich samolotów i dzięki temu otrzymali naprawdę niezły transfer technologii, dzięki którym przez wiele lat świat kupował produkty Nokii. Ale u nas jakiś mądrala wpadł na pomysł albo połknął niemiecką przynętę aby kupić exenerdowskie Migi 29 za 1 euro za sztukę. W rezultacie ograniczyliśmy liczbę F 16 i zaoszczędziliśmy miliard dolarów a w zamian wciąż latamy na sowieckim złomie a technologie, które pozyskaliśmy były znacznie mniejsze niż mogłyby być gdybyśmy kupili więcej amerykańskich maszyn. Może nawet robilibyśmy te samoloty w Polsce jak Koreańczycy czy Turcy, którym udało się nakłonić Amerykanów do przeniesienia produkcji do tych państw. No ale te państwa kupiły nie 48 ale ponad dwa a nawet jak Turcja pięć razy więcej F 16 więc Amerykanie byli bardziej skłonni do współpracy. A na koniec ciekawe jak Żydzi wykreują rzeczywistość aby pozbyć się Rosji i Iranu z Syrii? Co prawda Putin i jego ministrowie stosunkowo często składają wizyty w Izraelu(nawet częściej niż nasza “dobra zmiana“, która jest tam stosunkowo stałym gościem) a rosyjska elita polityczno-biznesowa jest bardzo powiązana z tym krajem i to nie tylko sentymentalnie. Ponadto w Izraelu jest duża grupa ludzi urodzonych w ZSRR, nawet izraelski minister obrony. Ale jednak w Syrii rosyjska elita i Izrael są w stanie czegoś w rodzaju konfliktu w rodzinie. A statystyki policyjne na całym świecie pokazują, że zabójstwa lub uszkodzenia ciała często są wynikiem konfliktów rodzinnych. Izrael już gwizdał sobie na rosyjskie groźby i bezkarnie bombardował cele w Syrii pod nosem rosyjskich rakiet. Ciekawe kiedy w końcu Rosjanie zestrzelą coś poważniejszego niż bezzałogowy dron. A to byłoby preludium do poważnej draki.

  7. Inicjator
    17 lipca 2017 at 09:21

    Niesamowicie proroczy tekst.

    Słusznie oparty o historię Polski bo bez wniosków z niej wynikających – nie da się zbudować realnych scenariuszy.

    Tak trzymaj Autorze!

    Jak najdalej od Macondo i Smoleńskich mgieł i oparów helu.

    No i analogie z Izraelem bardzo dobre.

    Amen.

    • krzyk58
      17 lipca 2017 at 14:30

      PROSZĘ SIĘ MIARKOWAĆ. TREŚĆ SKASOWAŁEM. WEB. JÓZ.

  8. wlodek
    17 lipca 2017 at 13:30

    Bob,gdybyś tak jak to robisz wobec Rosji czyli podżegał ,robił to wobec Wuja Sama to już dawno miałbyś zapewnioną celę obok M.Piskorskiego!Wpadłbyś jak śliwka w kompot! A tak ci za to płacą !

  9. Miecław
    17 lipca 2017 at 16:35

    Jan Stachniuk – pisał kiedyś, że: “Ani Zachód, ani Wschód, ani żadne siły nadprzyrodzone nie wyprowadzą narodu polskiego z biedy i poniżenia, nędzy moralnej i cywilizacyjnej, w jakiej uparcie tkwimy od trzech stuleci. Musimy to zrobić MY SAMI”. Źródło: “Zagadnienie totalizmu, Warszawa 1943. Reprint – Wyd. Toporzeł Wrocław 1990.
    Pozostaje pytanie, jak zmienić kod kulturowy Polakatolika i pozbyć się personalizmu katolickiego określającego tożsamość narodu na rzecz kosmocentryzmu i kolektywizmu? Izrael jest silny swoją kolektywną filozofią społeczną, a my tkwimy w marazmie katolickim. Tezy autora słuszne, ale jakoś czarno to widzę, poza mesjanizmem nie dostrzegam żadnej zmiany w polityce tworzenia nowej świadomości narodowej, a to źle się może skończyć.Tworzenie fanatyzmu religijnego może natomiast skończyć się faszyzmem? Ukraina już idzie w tym kierunku, Niemcy to akceptują. Ich zaangażowanie w zniszczenie Jugosławii i rolę Watykanu w tym zakresie z potomkami Chorwackich Ustaszy opisuje Bogdan Piętka w Tygodniku Przegląd z tego tygodnia. Polecam. Pytanie więc jakim kosztem może się odbyć odzyskanie suwerenności? Zachód nie może przecież stracić swojej neo koloni z tanią siłą roboczą.

    • krzyk58
      17 lipca 2017 at 19:12

      @Miecław. Ten Stachniuk to w Twoim mniemaniu jakiś “prorok mniejszy” czy co?Przechodzę do Twojego ‘konika”… 🙂
      Nie możesz kopać judeochrześcijaństwa stawiając jednocześnie
      na piedestał Izrael,(pomyśl dlaczego) ewentualnie można robić ‘podmiankę” ALE ,koniecznie
      w bardziej delikatnych rękawiczkach 🙂 co by “motłoch” że użyję określenia kom. d.’Mykoła”, (aktualnie na użytek nie jestem w stanie przypomnieć nicka) nieco ‘patetycznego’ 🙂 kupił temat.
      I jeszcze proponuję uwadze wybrany wątek rozmowy z dr Aldoną
      Ciborowską z “Myśli Polskiej’. Temat: ‘Złowrogi cień neomarksizmu”. ” ten stary komunizm polegał na istotowym paktowaniu ze złem. W ideologii marksistowko-leninowskiej zło jest najlepszym partnerem dla dobra. A zatem, ideologia komunistyczna zakłada, że w wymiarze porządku działania człowieka jako istoty rozumnej i wolnej, mamy do czynienia z partnerstwem. Dobro ma partnera jakim jest zło [2]. Tymczasem przedstawiciele szkoły frankfurckiej potępili ten stary komunizm, bo tam prawda jest jeszcze partnerem dla kłamstwa. Istota neoleninizmu i neomarksizmu – do którego nawiązywał Adam Schaff (a za nim Zygmunt Bauman, Derrida, Foucould, Cohn Bendit, Joschka Fischer, czy Adam Michnik) – polega bowiem na tym, że zło nie może mieć żadnego partnera. W założeniach ideologii nowej lewicy stawia się tylko na kłamstwo!

      Reasumując, według nowej lewicy starzy leniniści i marksiści popełnili błąd, ponieważ zatrzymali na pewnym etapie bieg rewolucji, mówiąc: „W państwie komunistycznym będzie kres rewolucji, czyli przelewu krwi”. Tymczasem – jak wyjaśnia ks. prof. Tadeusz Guz – nowa rewolucja stawia tylko na kłamstwo i tylko na zło, bo tylko wtedy można przeprowadzić permanentną rewolucję całego globu. Stąd, w nowej lewicy trzeba zanegować byt, który nazywa się człowiekiem. Co więcej, w nowej lewicy nie może być mowy nie tylko o człowieku, ale w ogóle o jakimkolwiek bycie. Po raz pierwszy w dziejach filozofii i nauki (i w ogóle w dziejach myśli ludzkiej) ktoś wpadł na pomysł, żeby z negacji jako negacji wyprowadzać rzeczywistość – i dlatego trzeba wszystko zanegować.
      Pozdrawiam 🙂

      • Miecław
        17 lipca 2017 at 21:05

        UDERZ W STÓŁ (pochwal Izrael) A KRZYK58 SIĘ ODEZWIE:-) ALE DO RZECZY;
        – E tam, Stachniuk nie jest żadnym prorokiem. Jest kolejnym myślicielem obnażającym rzeczywistość, czyli tyle i aż tyle. Ale najpierw przeczytaj jego książki z poprawką na epokę w jakiej je pisał i jego narodowy słowiański patriotyzm, wtedy zrozumiesz dlaczego tak zawzięcie zwalczał kościół, który jego zdaniem odpowiada za wszystkie nieszczęścia Polski w ostatnim 1000 leciu, co oczywiście jest tylko częścią prawdy, ale trudno się z nim nie zgodzić.
        – co do Izraela miałem na myśli pewną filozofię działania grupy tworzącą system społeczny i tego powinniśmy się od nich uczyć, a żadne awersje semickie nie mają tu żadnego znaczenia, jeżeli u nich zwyciężą pejsaci, a podobno mnożą się na potęgę, w wojsku nie służą i żyją w dużej mierze na koszt społeczny, to też zrobi się u nich nieciekawie, właśnie przez fanatyków religijnych. @Michał z Izraela może coś więcej by na ten temat napisał. Ja nie jestem w temacie za bardzo. Głównie chodzi o to, że my przez personalizm katolicki odbiegający znacznie pd prawdziwego chrześcijaństwa, które jest kolektywne, nie mamy wyrobionego w narodzie nawyku wspólnej pracy na rzecz dobra wspólnego, czyli kolektywnego działania, przez to, że “każdy sobie rzepkę skrobie” można nami Polakami sterować i manipulować, nie ma szacunku dla dobra wspólnego. W PRL próbowano to zmienić, ale niestety kradli w państwowych zakładach, bo to “niczyje”, brak słów. Kler nie zrobił nic absolutnie, że wrócić do prawdziwego chrześcijaństwa a w PRL miał ku temu niesamowitą okazję. Twój Wyszyński zmarnował szansę jaką historia przed nim postawiła. Sam kiedyś słusznie stwierdziłeś, że największym błędem kościoła w PRL było nie współdziałanie z władzą.
        – Czytając obecne dywagacje nawiedzonych przez różne spiskowe teorię trockistowsko-marksistowskie itp., jak np. ‘Złowrogi cień neomarksizmu”, czy dywagacje tego księdza profesora itp, pozostaje mi się tylko uśmiechnąć z politowaniem, ponieważ jakieś stare teorie nie pasują do nowych czasów i niewiele z nimi mają wspólnego. Marksa, Engelsa, Stalina, Lenina trzeba studiować przez pryzmat czasów w jakich przyszło im żyć i tworzyć, a nie dorabiać jakieś do tego chore ideologie. Owszem tamte idee mogą wpływać na obecną rzeczywistość w sposób wypaczony, zwłaszcza jak autorzy nieobiektywnie przedstawiają ich teorie bez kontekstu dziejowego lub manipulują faktami. To tak samo, jak idee pierwotnego chrześcijaństwa mają wpływ na obecne czasy, żadnego praktycznie bo zostały wypaczone przez największego kłamcę wszech czasów, czyli kościół katolicki uzurpujący sobie prawo do noszenia idei Chrześcijaństwa, ale jak wiesz doskonale wbrew jego założeniom – vide “Kazanie na górze” i pierwsze komuny chrześcijańskie. Jako krzyżowcy zdeprecjonowali całkowicie filozofię społeczną Chrystusa, tworząc na agresywną religię.
        – tych wszystkich pseudo-interpretatorów jakoś nie zajmuje fakt zanegowania przez Marksa i innych ówczesnych stosunków społeczno-gospodarczych, jako przyczyny zła i okrucieństwa tamtych czasów i faktycznej przyczyny powstania idei komunizmu i pochodnych z socjalizmem na czele. Wszyscy się skupiają na krytyce Marksa, ale nie wiedzą, (albo wiedzą tylko tak im wygodnie), że pierwszym który zanegował to wszystko i obnażył hipokryzję możnych i kościoła był Holbach w XVIII wieku, polecam jego “Etokrację”.
        Pozdrawiam

    • wieczorynka
      17 lipca 2017 at 21:15

      @ Miecław, ciekawy komentarz a ja się z nim zgadzam, zresztą jak z większością Twoich komentarzy. Piszesz to co ewentualnie ja bym napisała, zatem nie chcę się powtarzać. Nadmierna religijność (dotyczy wszystkich rodzajów religii) jest szkodliwa. Pozdrawiam

      • Miecław
        17 lipca 2017 at 22:55

        @Wieczorynka. Pisz i odzywaj się częściej, pomagaj @krzyka58 resocjalizować:-) Pozdrawiam.

  10. Pozorovatel
    17 lipca 2017 at 18:40

    Należy uważnie czytać niemiecką prasę, bo stanowi ona o kształtowaniu poglądów niemieckiej opinii publicznej. Te zaś są dzisiaj kształtowane na sposób widzenia nas i naszego kraju na podobieństwo “Untermenschen” w pierwszej połowie XX wieku. Nie zapominajmy przy tym że w świetle niemieckiej konstytucji i świadomości znacznej części elit, od 72 lat jesteśmy tymczasowymi użytkownikami 101 000 kilometrów kwadratowych rdzennych ziem niemieckich. Porównanie przedwojennych i współczesnych fotografii tych ziem nie wskazuje abyśmy byli na nich dobrymi gospodarzami. Do podobnych wniosków prowadzą porównania demograficzne. Owe 101 000 km2 to 1/3 polskiego terytorium i 90% naszych bogactw mineralnych. Nie wszyscy spośród nas również uświadamiają sobie że nie istnieje już państwo będące gwarantem naszej granicy północnej i zachodniej, a nasze obecne poczynania w polityce zagranicznej przypominają Niemcom nasz antyniemiecki sojusz z początków1939 roku. O ile dobrze sobie przypominam to prezydent Trump podczas ostatniej wizyty w Polsce nic nie wspominał o nienaruszalności granicy z Niemcami. Znamienne są też roszczenia terytorialne naszego głównego partnera w budowie potęgi Międzymorza. W świetle powyższego wcale nie będę zdziwiony jeżeli w najbliższym ćwierćwieczu nasza ojczyzna zamiast sięgać mórz Czarnego i Śródziemnego może skurczyć się do rozmiarów Księstwa Warszawskiego. Sytuacja wewnętrzna i geopolityczna zawiera wiele analogii do lat 30-tych, zaś tym razem jesteśmy ostatnimi w których obronie stanęli by Rosjanie. Żadne nasze wysiłki gospodarcze i militarne nie uczynią z nas równorzędnego przeciwnika Niemiec. W przypadku konfliktu zbrojnego wewnątrz NATO, nie sądzę aby USA, Francja i Wielka Brytania interweniowały po polskiej stronie, tym bardziej że identyfikują naszą politykę z dążeniami do restytucji granic z 1938 roku. Dokąd więc mamy zmierzać w obecnej sytuacji? Może starać się skupić wszystkie wysiłki by przestać być antyeuropejskim klinem, stając się potrzebnym i użytecznym partnerem zarówno dla Wschodu jak i Zachodu Europy. Mieliśmy na to wielką szansę przed ćwierćwieczem, jednak zabrakło nam przywódców zdolnych myśleć w perspektywie dłuższej niż swojej kadencji. Dzisiaj będzie znacznie trudniej a przy tym im później to nasi politycy zrozumieją, tym większe ryzyko że Nadwiślańska Republika Macondo wróci do rozmiarów politycznej roli Księstwa Warszawskiego.

  11. krzyk58
    17 lipca 2017 at 19:37

    Co więcej, Izrael jest dowodem na to, że mały Naród może w takich warunkach nie tylko trwać, ale jeszcze się rozwijać. 🙂
    Załóżmy że USA odwraca się plecami na 10 lat – tzn. w kręgach
    decyzyjnych USA nie ma już lobby żydowskiego…Izrael nie ma parasola…
    Życzę sukcesów!
    Częste, za częste ‘odwołania’ do Izraela…TU widzę zbieżność poglądów (interesów?) z PO-PiSem… 🙂

    • לעתים קְרָקַאוֶר
      17 lipca 2017 at 20:06

      תשמור על העורלה

      • krzyk58
        17 lipca 2017 at 20:43

        …potrafisz przyswoić sens mojego komentarza, odnieś się
        w zrozumiałym języku. W jakim celu stroisz manekina?
        “Robaczkami” pisać i być do przetrawienia, możesz w Azji,
        np.Izraelu czy Cejlonie…

  12. leming
    17 lipca 2017 at 20:00

    “soczewica, koło, miele, młyn”, oto rozwiązanie problemu za czasów króla Władyslawa Łokietka. Dzisiaj przyczyna słabości Rzeczpospolitej ciągle jest ta sama.

    • krzyk58
      17 lipca 2017 at 20:34

      Dobre nawiązanie…zwłaszcza do ówczesnego Krakowa… 🙂

    • 24 sierpnia 2017 at 11:21

      Brak madrego prawa i jego egzekucji. Nieumiejetnosc rządzenia się . , Grabiezcza dystrybucja budżetu państwowego , plawienie się w absurdach biurokracji i jej wytworach i inne niezliczone przywary , to całkowity brak szans na zycie w dobrze zagospodarowanym i bezpiecznym kraju.Rozumiem młodych i orłów , że zwiewają stad, reszta , pełza i dusi się w tym błocie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up