Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 stycznia 2019

Spór o pomniki Żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce jest sporem o istotę polskości


Pomnik poległych żołnierzy Radzieckich w Mikolinie, wieś Mikolin, gmina Skorogoszcz, powiat brzeski, województwo opolskie By TomaszG – Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6418540

Spór o pomniki Żołnierzy Armii Czerwonej, w tym przede wszystkim o pomniki na cmentarzach wojennych, mogiły, jak i tzw. pomniki wdzięczności i upamiętniające polsko-radzieckie braterstwo broni – jest sporem o istotę polskości. Trzeba spróbować to zrozumieć, albowiem jest to zagadnienie zasadnicze, niestety bardzo trudne i wewnętrznie złożone jak nasza najnowsza historia.

Istotą sporu o pomniki – główną osią, która niestety jest odsunięta w kulisy retoryki rządzących afirmujących te poronione i szkodliwe pomysły jest pytanie: czy w latach 1939 – 1945 było dobrze walczyć z Niemcami i ich sojusznikami? W ogóle już samo to, że w 2017 roku, jako potomkowie tych, którzy zawdzięczają życie Armii Czerwonej i Ludowemu Wojsku Polskiemu – musimy zadawać publicznie to pytanie, świadczy o skundleniu naszego życia publicznego. Tutaj nie ma żadnych niuansów, żadnych albo-albo, ani domniemań lub udawania – liczy się tylko i wyłącznie zero-jedynkowa odpowiedź na to pytanie. Jest oczywistością, że z punktu widzenia wszystkich ludzi, ludzkiej cywilizacji i wszystkiego co dobre – odpowiedź może być tylko jedna i jednoznaczna, nie pozostawiająca ŻADNEJ wątpliwości lub pola na dywagacje. Odpowiedź brzmi – TAK. 

W konsekwencji trzeba zadać pytanie, czy tym którzy walczyli, przelewali krew, ryzykowali zdrowie i życie należy się pamięć? Tutaj już zaczynają się schody, albowiem zgodnie z prawicową narracją, do czynu wyzwolenia roku 1945 doliczany jest bilans 17 września 1939, kiedy to Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej, jak i wydarzenia po 22 lipca 1944, kiedy to Armia Czerwona i inne siły radzieckie były fundamentem osadzania władzy komunistycznej w Polsce. Problem polega jednak na tym, że łączenie tych kontekstów w jeden, w celu derogowania kluczowej składowej ówczesnej historii jaką było mimo wszystko wyzwolenie ziem polskich to szokujące nadużycie ahistoryczne. Po pierwsze bowiem Polska nie była w stanie wojny z ZSRR 17 września 1939 roku i potem również nie. Po drugie, ludzie którzy przyszli 17 września, przeważnie nie żyli jak Armia Czerwona weszła na ziemie polskie w 1944 roku. Po trzecie komunistyczne represje, w tym walka z polskim podziemiem to osobny wątek zdarzeń – istotnie wymagający zbadania i naświetlenia przez historyków, jednakże proszę pamiętać że Rząd w Warszawie został uznany przez aliantów zachodnich, po tym jak 6 lipca 1945 roku cofnięto uznanie dla rządu pana Arciszewskiego w Londynie.  Po tej dacie w ogóle jest trudno więc mówić o podziemiu, albowiem w imieniu kogo miało ono walczyć? Proszę pamiętać, że 19 stycznia 1945 roku rozformowano Armię Krajową. W czyim imieniu więc działało później tzw. podziemie niepodległościowe? Jak odpowiemy na to pytanie, oczywiście na gruncie prawa a nie mitów i emocji, to dopiero wówczas możemy oceniać tamte wydarzenia i tamte czasy – ówczesną miarą. Przy czym nie podlega wątpliwości, że Armia Czerwona i inne siły radzieckiego aparatu państwowego w Polsce – służyły jak wspomniano za fundament aparatu represji przy organizowaniu państwa komunistycznego, tego nikt nie kwestionuje. Jednakże fakty historyczne powodują, że tak po prostu wówczas – po wyzwoleniu było.

Powyższe w żadnej mierze nie czyni ujmy zagadnieniu samego wyzwolenia ziem polskich i Polaków spod niemieckiego faszyzmu i jego sojuszników (banderowcy i inni). Z tego względu niszczenie pomników upamiętniających wielki czyn zbrojny, bohaterstwo i poświęcenie – powoduje, że relatywizujemy historię. Dodajmy – w jej najbardziej delikatnej warstwie samego wyzwolenia. Każdy z tych pomników jest licencją na nasze życie, a te na ziemiach zachodnich są bezpośrednimi łańcuchami spajającymi ziemie odzyskane z macierzą (okrojoną z ziem Białoruskiej SSR, Ukraińskiej SSR i Litewskiej SSR).

Nie możemy uznać nagle, że nie było pewnych wydarzeń historycznych, albowiem w ten sposób negujemy ich skutki, a ich głównym jest to, że żyjemy i możemy pisać oraz czytać te słowa po polski – tutaj i teraz, na tej ziemi! Negując pomniki negujemy swoje własne prawo do życia. 

Jeżeli już mamy dążyć do prawdy historycznej, to postawmy nowe pomniki – upamiętniające walki w imieniu polskiego państwa podziemnego, męczeństwo Narodu w obliczu ludobójczej okupacji Niemieckiej i inne – warte upamiętnienia kwestie. Jest ich bardzo wiele, a miejsce na pomniki się zawsze znajdzie. Dlatego nie ma potrzeby derogować historii, wystarczy przypomnieć jej inne akcenty. W Helsinkach przed Katedrą, w najbardziej reprezentacyjnym miejscu miasta, do dzisiaj stoi pomnik Cara Aleksandra II-iego! Pomnik postawiono w 1863 roku. Walka z pomnikami nie ma sensu. Ponieważ to zamazywanie historii. Postawmy więcej nowych pomników, bacząc czy stawiamy je mordercom, czy bohaterom – od przybytku głowa nie boli! Jednak nie negujmy własnej historii!

Wszystkim, którzy z zacietrzewieniem chcą usuwać te pomniki należy zadać pytanie pomocnicze. Otóż, co by było, jakby w styczniu 1945 roku Armia Czerwona nie przyszła? 

WIECZNA CZEŚĆ I CHWAŁA ŻOŁNIERZOM I ŻOŁNIERKOM ARMII CZERWONEJ I LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO – WYZWOLICIELOM ZIEM POLSKICH SPOD NIEMIECKIEJ OKUPACJI.

Tags: , , , , ,

10 komentarzy “Spór o pomniki Żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce jest sporem o istotę polskości”

  1. Inicjator
    14 lipca 2017 at 05:31

    Doskonały i potrzebny tekst.

    Podobno latem 1944, po lądowaniu Aliantów w Normandii tuż przed ofensywą Armii Czerwonej, a jeszcze przed zamachem na Hitlera, wśród części elit III Rzeszy (rozumnej, nie sfanatyzowanej!) istniało przekonanie o konieczności zaprzestania wojny z ZSRR, żeby dać sobie radę na Zachodzie.

    Podobno sondowano tę możliwość u Rosjan, poprzez neutralnych pośredników.

    Stalin był podobno temu niechętny, no bo jego wojenna “maszyneria” była akurat na najwyższym poziomie gotowości i możliwości, w pełni przygotowana do kolejnego WIELKIEGO SKOKU – aż do linii Wisły.

    Potem zamach na Hitlera wykluczył wszelkie realistyczne myślenie u przywódców III Rzeszy. Pozostała im tylko walka “do końca” …

    Ta linia Wisły pojawiała się w rozważaniach, że Niemcy pozwolili by Ją Rosjanom osiągnąć – bez walki, jako cenę za rozejm na Wschodzie.

    I tu zaczyna się GDYBOLOGIA historyków: co by było, gdyby Stalin na to poszedł?

    Wiele scenariuszy, w wyniku których piece w Auschwitz nadal by dymiły i wielu z nas mogłoby nie być na świecie, bo nie byłoby rodziców niektórych z nas ..

    Ale odpadłby dzisiejszy problem z pomnikami wdzięczności.

    I to by na tyle.

    Amen w Macondo.

  2. Antyteza
    14 lipca 2017 at 06:02

    Rozumiem, że ten pomnik na zdjęciu nie jest pokazany przypadkowo – to Opolskie, tam też władza będzie chciała zniszczyć te pomniki>?

  3. 14 lipca 2017 at 06:13

    Polityka oparta na zburzeniu pomników prowadzi do skundlenia społeczeństwa.

  4. Yrek
    14 lipca 2017 at 06:20

    Piękne świadectwo prawdzie! PAMIĘĆ NASZYCH WYZWOLICIELI NIGDY NIE PRZEMINIE

  5. pietrek
    14 lipca 2017 at 06:58

    Niech na to pytanie odpowie każdy
    …….

  6. Wojciech
    14 lipca 2017 at 09:42

    Warto pamiętać przy okazji, że fakt wkroczenia 17 września Armii Czerwonej na ziemie polskie nie spotkał się żadnym protestem naszych zachodnich sojuszników i nikogo innego np Watykanu lub USA..
    Także warto pamiętać, że pod kryptonimem “Operation Unthinkable” Churchill planował atak na Rosję już 1 lipca 45 roku, o czym Stalin wiedział. Od tego zależał taki a nie inny los Polski. Podziemie “niepodległościowe” to był zwykły bandytyzm i mordowanie rodaków opłacane przez obce wywiady, głównie CIA.
    Burzenie pomników wdzięczności jest wyrazem podłej i obrzydliwej postawy Polaków /tak, Polaków, gdyż nie widać żadnego protestu w ich obronie/ a zamiar Rosji zerwanie stosunków uważam za uzasadniony.

    • krolowa bona
      14 lipca 2017 at 12:57

      @Wojciech…..”ujal”….

  7. romuald oszołomietiev
    14 lipca 2017 at 15:13

    Piękne i wzniosłe świadectwo o prawdzie i godności! Sława Armii Czerwonej i Ludowemu Wojsku Polskiemu!!!

  8. Miecław
    14 lipca 2017 at 16:05

    W ten sposób zmienia się świadomość Polaków formułując z nich bezwolną konsumpcyjną masę do wykorzystania. Pozbawioną świadomości historycznej i skundloną. Cel wiadomy. Nawet dawni żołnierze AK protestują. Przykładem jest list prof. Tadeusza Krzymowskiego, byłego rektora Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie i żołnierza AK na Wileńszczyźnie, do Burmistrza Pieniężna w sprawie likwidacji pomnika gen. Czerniachowskiego. Polecam wywiad z nim: Przegląd z 7-13.09.2015 r., s. 16-19.

  9. krzyk58
    14 lipca 2017 at 17:44

    Dziś rozbieramy pomniki które winne stać do “końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej” – ‘jutro’ powalimy na ‘glebe” pomniki naszych aktualnych
    okupantów. – “..Nie bądź bezpieczny. Naród pamięta…” taka fraza
    przypałętała się… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Historia

Scroll Up