Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

20 września 2017

Boya wina czyli upadek postinteligencji


 Postinteligencja, czy inteligencja wielkopostna to grupa niezbyt jednorodna ale łączy ją kilka cech wspólnych. Po pierwsze formalny tytuł magisterski, a częściej nawet doktorski. Łatwość w formułowaniu opinii czy to bezpośrednio (werbalnie lub Internecie) czy też poprzez media.

Kolejna wspólna cecha to brak wahania przy powtarzaniu bredni i głupot i zarówno z dziedzin wiedzy, które nie są ich specjalnością jak i w tych, które powinny im być lepiej znane.

Można przypuszczać, że zamiast kryterium rzetelności, którym jak się oczekuje, powinni się kierować, ważniejsze są dla nich inne kryteria.

Wydają się być przykładem zwulgaryzowanej sytuacji, w której byt (ten oczekiwany), określa  świadomość.  Świadomość, że powtarzanie, świadome czy nie, bredni przynosi popularności lub pieniądze.  Lub jedno i drugie. Stan tej świadomości w efekcie wpływa na aktywność w powielaniu bzdur, kłamstw i pomówień.

To nie jest kwestia światowego spisku, ale ten ocean bzdur nie wpływa na wszystkich tak samo. Powtarzanie kłamstw przynosi realne dochody. Wiliam Hearst tego nie wymyślił ale zapewne był pierwszym człowiekiem naszej współczesności, którzy zrobił na tym majątek.

Na tym, czyli na kłamstwach. Kłamstwo przynosi pieniądze, za pieniądze tworzy się kłamstwa.

Romantyczna wizja współczesnych mediów niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Proszę sobie poczytać Marka Twaina czy Jarosława Haszka. Czy choćby Boya-Żeleńskiego.

Aktualna nieustannie publicystyka Boya , boleśnie przypomina ,że jesteśmy wciąż 100 lat za Boyem. I wydaje się, że chcemy się dalej cofać.

Krótki. jak się okazuje okres istnienia w miarę obiektywnych, tj. starających się o rzetelność mediów, to czasy powojenne. Pierwszy cios zadał im Murdoch kupując londyński Times, zacierając granicę pomiędzy w miarę rzetelną prasą a brukowcami. Ostatecznie marzenia o rzetelności mediów skończyły się z upowszechnieniem Internetu i pojawieniem się social media. Tak w ogóle ani social ani media.

Jednak przez pewien okres czasu mogło się wydawać, że poprzez upowszechnianie wiedzy naukowej, uda się uratować ludzkość od utonięcia w światowym śmietniku.

Owszem, nauka ma swoje skandale i swoich oszustów. W dłuższym czasie jakoś sobie z tym radziła. Oszuści są demaskowani. Ale czasem szkód nie daje się łatwo naprawić.

Niestety Internet ułatwia się zlewanie wszystkich cieków informacyjnych w jeden światowy ocean, w którym dominują fake newsy. O ile jeszcze funkcjonują wewnętrzne kanały informacyjne skupione na rzetelnej nauce, choć i z tym są problemy, to dla mieszkańców ziemi zostają tylko śmieci.

Nie jest jednak tak, że wszyscy ponosimy za to jednakową odpowiedzialność. Bezwzględnie największą ponoszą media. Im bardziej nazywają się prestiżowymi, tym większa jest ich odpowiedzialność i tym większa wina.

Winę ponoszą również wspólnoty naukowców. Każdy przecież doktor nauk do czegoś należy. Do jakiegoś towarzystwa, którego celem jest poszerzenia wiedzy opartej na faktach. Często jednak zostają one obojętne wobec powtarzanych medialnie bzdur i kłamstw. Trudno jest walczyć z każdą bzdurą. Ale z najbardziej szkodliwymi trzeba.

Towarzystwa Naukowe odzywają się czasem, gdy ewidentną bzdurę głosi ktoś spoza środowiska. Jak na przykład Polskie Towarzystwo Ginekologiczne w sprawie tezy, że aborcja powoduje raka. I wielkie dzięki. Ale czy nie zdarzają się ginekolodzy, którzy to samo powtarzają swoim pacjentkom? Czy powtarzając to im korzystają z konstytucyjnego prawa do wyrażania opinii? Czy normalnie je okłamują?

Społeczeństwo oddało w ręce lekarzy ale też badaczy naukowych, wielką odpowiedzialność.

Ilu z nich zdaje sobie z tego sprawę? Czy prawnicy zajęli stanowisko w sprawie bruzdy Longchampa? Czy profesorowie medycyny potępiają swoich kolegów antyszczepionkowców?

Ile trwała batalia, nie skończona przecież, o homeopatię?

Medialne gwiazdy prawo do ogłupia ludzi wzięły sobie same. Uczyniły z tego biznes wspierany przez media, które chcą mieć udział w tym torcie, finansowanym przez ogłupianych ludzi.

Oni zwykle najmniej są winni. Nie mają czasu ani możliwości by weryfikować zalewające ich informacje. Toną w nich powoli i jeszcze płacą tym którzy zalewają ich najładniej.

Inteligencja jako grupa, która wierzyła w siebie (albo sobie), w jakąś misję dołączyła do innych postów. Post prawdy, post rzeczywistości, post stabilizacji. Stała się post inteligencją, która częściej odprawia posty, te religijne i te facebookowe, niż posługuje się inteligencją. A bezmyślność rządzi światem. I Donald Trump.

Tags: , , , ,

15 komentarzy “Boya wina czyli upadek postinteligencji”

  1. i_44
    10 lipca 2017 at 04:56

    Polskojęzyczne media ponoszą winę za ogłupianie społeczeństwa, jednak to KK ponosi winę największą ponieważ trzyma ludzi w pozycji wykluczenia intelektualnego

    • krzyk58
      10 lipca 2017 at 08:38

      Co do roli mediów pełna zgoda, ot, choćby informacja w tv
      o kolejnej antypolskiej – rzekomo rosyjskiej prowokacji na tzw.ukra-inie. Można tylko współczuć spikerowi wypowiadającemu takie słowa, na pewno nie ma przekonania co do zawartości merytorycznej przekazywanej info.
      “Takie ma robote”, 🙁 gdyż robi za kretyna’.
      KK ? – Oby nie był ‘otwarty-europejski”. …

    • Miecław
      10 lipca 2017 at 10:51

      “Wykluczenie intelektualne” – dobre. Pozwolisz, że wprowadzę to do swojego słownika:-) WPK powinien nad tym się zastanowić.

  2. Inicjator
    10 lipca 2017 at 05:31

    Dobre przemyślenia.

    Ostatnie zdanie jest tylko z pozoru prawdziwe.

    Donald T. rządzi (współrządzi?) światem, jako przywódca mocarstwa.

    Zdanie przedostatnie sugeruje, że On też posługuje się bezmyślnością – stąd łącznik “i”.

    Sprytna fraza, ale fałszywa, bo to On raczej posługuje się bezmyślnością innych, żeby poszerzać swój obszar władzy, czy to publicznej, czy prywatnej (deweloperskiej).

    Dał przykład swojego sprytu – to też rodzaj inteligencji, podczas wizyty w Polsce.

    Sprzedał nam nieistniejące jeszcze rakiety za ok. 30 mld złotych i zasugerował transakcje gazowe o 80% drożej niż gazu z Rosji.

    I to wszystko ma uczynić nas szczęśliwymi.

    Do tego te okrzyki z tłumu na placu Krasińskich: ZOSTAŃ z NAMI!.

    Było to powtarzane kilka razy, a w pierwszym rzędzie VIP-ów siedział SAM PAN PREZES.

    O czym to świadczy?

    O braku dyscypliny partyjnej wśród przywiezionych WYZNAWCÓW, czy raczej o zatrudnieniu NAWOŁYWACZA, któy zatrzymał się na wizytach papieskich?

    Jakoś nikt nie podejmuje tego wątku “zostań z nami”, a jest to do odsłuchania z nagrań CAŁOŚCI wystąpienia Dostojnego Gościa.

    • 10 lipca 2017 at 06:50

      Niech on lepiej zostanie z Melanią i w “chemicznych stosunkach” z Władimirem!

  3. Wojciech
    10 lipca 2017 at 10:00

    Czemu się Pan dziwi? Wpierw trzeba przeczytać list prezydenta Adriana do pątników na Jasną Górę i po tym wywiad w PRZEGLĄDZIE z profesorem wszech nauk, wszech mądrości i moralności Michałem Kleiberem. Autorytet mówi: “Amerykanie, wspomagani przez kilka krajów europejskich, kierując się niewątpliwie szczytnymi hasłami, doprowadzili do katastrofy społecznej w krajach Afryki Północnej.”
    Nie tylko w Afryce Północnej, ale i na całym Bliskim Wschodzie, Ukrainie i Ameryce Południowej. W imię tych “szczytnych haseł” zabili parę milionów ludzi, kilkakrotnie więcej wypędzili, pozostawili ruiny, zgliszcza i nieszczęścia. A pan profesor moralista bredzi o szczytnych hasłach, jest głupi i robi ludziom wodę z mózgów. Może dostanie stypendium z fundacji CIA.

  4. Miecław
    10 lipca 2017 at 11:34

    My nie mamy inteligencji!!! Mamy tylko ewentualnie ludzi wykształconych z wdrukowanymi ograniczeniami poznawczymi wynikającymi z tego wykształcenia kierunkowego, na usługach określonych grup interesów. Prawdziwa inteligencja powinna reprezentować wyższe wartości i uniwersalne bez podpinania się pod określone lobby dla własnego interesu. Nie spotkałem jeszcze w życiu człowieka, który by takie wartości reprezentował, wszyscy mają określone idee fix wynikające z ich środowiska. Więc teoretycznie coś takiego, jak inteligencja nie istnieje. Byt określa świadomość – Karol Marks.

  5. lotrek
    10 lipca 2017 at 14:22

    Żyjemy w czasach gdzie etyka nie ma znaczenia a liczą się tylko pieniądze. Gdy można się wzbogacić głosząc półprawdy, czy nawet nieprawdy a jeszcze podeprzeć się swoim tytułem naukowym to tym lepiej i korzysta się z okazji. Już udowodniono, że ciemny lud wszystko kupi, więc jak to jest pewne to nikt nie chce wyjść na idiotę i nie skorzystać z okazji. Iluż to ludzi mamy z profesorskimi tytułami w komisji smoleńskiej Macierewicza, ilu profesorów zaprasza się do narodowej telewizji by udowodnić jakąś wydymaną tezę itd. No więc jest jak jest i pewnie jeszcze długo tak będzie, dopóki społeczeństwo nie zrobi się sceptyczne i przestanie bezkrytycznie we wszystko wierzyć.

  6. krzyk58
    10 lipca 2017 at 15:40

    Najbardziej bojowy element młodej szlachty, któremu nie wystarczała konstruktywna praca oświatowa i gospodarcza, a raziło ją krytykowanie zbrojnego czynu powstańców, rzuciła się w wir ruchu rewolucyjnego. Nienawiść do zaborców zaślepiła ich tak, że w walce z wrogiem stali się głusi na głos rozsądku narodowego i weszli w sojusz z partnerami mającymi w rozgrywce z caratem cele całkowicie obce interesowi Polski. [Tak jak dziś nienawiść do Rosji zaślepia resztki zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego u polactwa – admin]

    Żydzi, partnerzy szlachty polskiej robiącej w Polsce socjalizm podsunęli się do ludu ze słodką trucizną demokracji międzynarodowej i usiłowali nienawiść do zaborców skierować na nienawiść klasową do „panów” a „panów” uosobić w szlachcie. Zapaleńcy rewolucyjni nie dostrzegli kreciej roboty „braci liberałów” i brnęli w swej ofiarnej i szaleńczej pracy coraz głębiej.

    Wyzuci ze wszystkiego, bez nazwisk, bez chleba, szczuci jak psy, zdradzani, wieszani, zsyłani na Sybir, wracali do podziemi i harując bez tchu, najbardziej bohaterscy i szczerzy obrońcy ludu, spłacali nieświadomie winy swych pysznych przodków. Rozsądniejsi z pośród nich wrychle spostrzegli, że walkę ich wrogie międzynarodowe czynniki starają się zdyskontować dla celów obcych niepodległości Polski.

    Pierwszym znakiem tego otrzeźwienia było częściowe wyemancypowanie się z międzynarodówki przez stworzenie pierwszego na wielką skalę w Europie ruchu narodowo socjalistycznego; założenie Polskiej Partii Socjalistycznej. Niestety w ramach nowej organizacji, walcząc nadal z zaborcami, nie uwolnili się od krajowych sojuszników – Żydów, którzy wspierając rewolucyjną szlachtę w walce z caratem, jednocześnie zakuwali Polskę od wewnątrz w kajdany nowego zaboru: polityczno-finansowej niewoli żydowskiej.
    Pycha demokracji szlacheckiej. https://marucha.wordpress.com/2017/07/08/pycha-demokracji-szlacheckiej/

    • Miecław
      10 lipca 2017 at 17:24

      Szlachectwo to rak na słowiańskiej egalitarnej duszy. Artykuł opublikowany w 1938 roku, ku czci upadającego stanu szlacheckiego, który mając szansę po odzyskaniu niepodległości zrobić coś dla ludu polskiego, z powrotem zawłaszczył sobie gospodarkę i politykę trzymając w niewoli całe rzesze polskiego społeczeństwa. I znowu ci żydzi, za co oni już nie byli odpowiedzialni. Wygodnie jest szlachcie zwalać winę na nich i samemu korzystać było z ich usług. Oj znamy to znamy z historii, nie tylko tej odległej. No to może taki cytat, z tego opracowania dowodzący jednak, że całe to ślachectwo (pisownia specjalna) z inteligencją nie miało wiele wspólnego:
      – “Jeśli chodzi o winę szlachty w stosunku do ludu, to niewątpliwie, za późno potomek kanclerza Zamoyskiego, w imieniu braci szlacheckiej zorganizowanej w Towarzystwie Rolniczym, pisał w 1862 roku memoriał do cara domagający się oczynszowania włościan w Polsce. Za późno, bo car kazał Wielopolskiemu rozwiązać Towarzystwo Rolnicze, by po zgnieceniu szlacheckiego buntu samemu stać się oswobodzicielem włościan.
      Trzeba było aż klęski rozbiorów, wydrwienia demokracji i pychy szlacheckiej przez płatnych żołdaków „światłego absolutyzmu”, trzeba było upokorzenia i niewoli, by szamocząca się bezowocnie szlachta zrozumiała że dla Polski więcej jest wart ożywiony patriotycznym duchem chłop, pracą zahartowany robociarz, niż sfora arystokratycznych lizusów, szukających odznaczeń na zagranicznych dworach.
      Choć szlachta zrozumiała to za późno, choć uprzedzili ją w reformach zaborcy (a zaiste czynili to nie w interesie Polski, lecz w swoim własnym, by skłócić ze szlachtą lud i odciągnąć go od Ojczyzny), szlachta, tępiona przez zaborców nie zrezygnowała z walki. Car kreował się na dobroczyńcę włościan „Priwislańskawo Kraja”, a dziesiątki tysięcy polskiej szlachty wysyłał na Sybir.”
      – Nota bene prusacy znieśli pańszczyznę dużo wcześniej, a ślachtę w swoim zaborze zadłużyli (tak jak dziś zniewolili ekonomicznie kredytami) i całe to ślachectwo nawet nie pisnęło. A powstanie Wielkopolskie udało się zrobić, gdy już Niemcy byli słabi a w Berlinie komuniści rewolucję robili.
      – Natomiast „DEMAGOGIA INTERNACJONALISTYCZNA” MIAŁA ÓWCZEŚNIE SWOJE PODŁOŻE W FEUDALNO-KAPITALISTYCZNYM WYZYSKU ROBOTNIKÓW. Cyt. August Bebel (1840–1913) – niemiecki polityk: “Dla waszego położenia jest najzupełniej wszystko jedno, czy pracujecie u polskiego, rosyjskiego, czy niemieckiego, katolickiego, prawosławnego czy żydowskiego pracodawcy, który waszą siłę roboczą wyzyskuje i plon waszej pracy przetapia na złotą, brzęczącą monetę. Kapitalista pozostaje kapitalistą, przedsiębiorca przedsiębiorcą bez względu na to, do jakiej religii i narodowości należy.
      Przedsiębiorcy stoją bez różnicy narodowości i religii przeciwko wam, muszą więc także robotnicy i robotnice bez różnicy religii i narodowości stać razem i łączyć się we wspólnej walce dla ochrony swoich interesów i zdobycia swej godności ludzkiej.
      Źródło: Rewolucja 1905. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2013. CZY DZIŚ JEST INACZEJ Z GLOBALIZMEM I LIBERALIZMEM. NIE – JEST IDENTYCZNIE, KOŁO HISTORII SIĘ ZATOCZYŁO, TYLKO W NOWOCZESNYM OPAKOWANIU.
      – To jest prawdziwe podłoże komunistycznego internacjonalizmu i kosmopolityzmu w ówczesnych czasach. Zresztą dowodzi tego twórczość Edwarda Abramowskiego, który niesłusznie moim zdaniem jest uznawany za ojca anarchizmu, bo anarchistą on nie był, ówcześnie internacjonalizm miał być lekiem na feudalno-kapitalistyczną niewolę i służył do walki z zaborcami wszelkimi sposobami, a tym sposobem była m.in. rewolucja społeczna. Marks, Engels, Abramowski, Królikowski pisali by swoje dzieła obecnie w oparciu o inne czynniki środowiskowe i zapewne inne byłyby diagnozy.
      Jak widzisz @krzyk58, TWA nie będzie:-)

  7. 10 lipca 2017 at 19:46

    “A mury runą, runą”drodze pisomatołki, Warszawa wygląda jak miasto twierdza. I to przed kim i kto za to płaci. Prawo do zgromadzeń to prawo które broni wszystkich i tych za i tych anty.A wierzących w “zamach” niech najlepiej przekonuje milczenie Trampa w sprawie “pomocy” USA,ja mam prośbę do niego żeby spowodował przyjazd szefa “komisji” z ucieczki do USA.

    • Miecław
      10 lipca 2017 at 23:15

      No właśnie koszty zabezpieczenia miesięcznicy muszą być ogromne. Opozycja powinna zażądać sprawozdania. W niedzielę jechałem trasą z Olsztyna na Ostrołękę, za mną ciągnęła się cała kolumna oddziału prewencji z Olsztyna do Warszawy. A zapewne pościągali posiłki z wielu różnych ośrodków. Ale w końcu mury runą. Na onecie jest wywiad z gen. Rapackim, który informuje, że w wyniku ustawy deubekizacyjnej trzy osoby popełniły już samobójstwa, a będzie tego jeszcze więcej. Mają krew na rękach ludzi, którzy zostali pozytywnie zweryfikowani i pracowali dla III RP.

  8. krzyk58
    10 lipca 2017 at 21:47

    Miecław. I tak, nie ponał aluzju, wiec wskażę ‘brudnym paluchem”. Nie moją intencją było gloryfikowanie “stanu szlacheckiego”, gdzie już autor eseju zauważył słusznie zresztą że
    przytoczę fragment.. “Niektórzy utrzymują i uczenie dowodzą że prawie wszyscy aryjczycy zamieszkujący Polskę są potomkami dawnej szlachty. Być może że taki pogląd byłby pożyteczny ze względów polityki socjalnej, mnie jednak nie przekonywuje. Stoję na gruncie poglądu przeciwnego, że nie lud pochodzi ze szlachty, ale większość, i to znaczna, tak zwanej szlachty polskiej wywodzi się z ludu.’ Myślę ze nie masz nic przeciwko? 🙂 Do rzeczy
    chciałem tylko zasygnalizować DLACZEGO – JAKIE “jakieś fatum wisi
    nad tą krainą”…. że posłużę się zdaniem z @Inicjatora 🙂 dodam że nie jestem zwolennikiem używania formy “ten kraj”.
    …. KTO GRAŁ i GRA na Naszej Narodowej strunie? – Z przytoczonego
    kontekstu – jasno wynika. I TU, czyli tam, w zacytowanym fragmencie przedwojennego eseju jest pies pogrzebany. Wyluzuj nieco z “jasniepanami” czy KK
    a przeczytaj ze zrozumieniem 🙂 Bosze, nic nie sugeruję,
    zwłaszcza wobec człowieka tak elokwentnego jak Miecław.
    Pozdrawiam

    • Miecław
      11 lipca 2017 at 00:12

      Powinieneś bardziej wyjaśniać swoje stanowisko, bo wyrwane z kontekstu fragmenty publikacji mogą być opacznie zrozumiane. Kiedyś też coś takiego było i moi uczniowie nie wiedzieli jak cię “sklasyfikować”:-) Na takich tam zajęciach z psychomanipulacji. Cała dyskusja się toczyła wokół jakiegoś problemu, dopiero gdy dotarłem do linka źródłowego, następnym razem wyjaśniłem im, o co w tym chodziło, a wiesz że dzisiejsza młodzież czyta pobieżnie i nie analizuje źródeł.
      Operowanie fragmentami może torować fałszywe przekonania. Wybacz moje studia psychologiczne determinują trochę inne widzenie rzeczywistości:-) Masz świetny zasób wiedzy i materiałów źródłowych, możesz więc zrobić z tego lepszy użytek. Nawet nie wesz, ile twoich materiałów wykorzystałem w swojej pracy, za co mam okazję ci podziękować. Pozdro.

      • Lech
        11 lipca 2017 at 13:44

        @Miecław: to również z wielu zalet Krzyka58, które zauważyłem i jedoceniam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up