Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 listopada 2017

Koncepcja trójmorza to peryferyzacja Polski w Europie


 Koncepcja trójmorza w najprostszym opisie równa się peryferyzacji Polski w Europie. Nie tylko nikt na poważnie nie chce się z nami wiązać, ale nawet nie chce się kojarzyć. Czesi musieliby upaść cywilizacyjnie, żeby chcieć cokolwiek realizować wspólnego z Polską. Słowacja ma Euro i doskonale sobie radzi, również dzięki dobrym relacjom z Federacją Rosyjską. Węgrzy realizują swoją własną politykę, mając z tyłu głowy odwrócenie rozbiorów ich kraju po I Wojnie Światowej. Litwa, Łotwa i Estonia są w praktyce na innej planecie, poza tym potencjał tych członków Stefy Euro jest zupełnie z innego wymiaru. Jaki sens ma tworzenie sojuszu z państwem, którego armia mieści się w większej windzie, a wszyscy Żołnierze tych krajów nie wypełnią nawet Stadionu Narodowego? Jest oczywiście jeszcze Ukraina, jednak to źródło destabilizacji w regionie i potencjalny punkt zapalny globalnego konfliktu, który politycznie orientuje się na Berlin, a nie na Warszawę. Można wiele złego powiedzieć o rządzących w Kijowie, ale nie można im odmówić sprytu. Gdyby opozycyjnie do Berlina postawili na Warszawę, to byliby straceni.
Ekonomicznie potencjał Europy Środkowej i Wschodniej, nawet licząc razem z Ukrainą – to tylko dodatek do potęgi europejskiej gospodarki. Jesteśmy peryferiami i zapleczem, czymś co nadąża, nie ma własnego kapitału, technologii i jest niesamodzielne nawet w zakresie podstawowych technologii. Do tego dochodzi jeszcze problem zasobów, te są bardzo ograniczone, to nie są czasy, kiedy I Rzeczpospolita dosłownie żywiła Europę pogrążoną w seriach wyniszczających wojen i złoto płynęło do kraju! Swoją drogą to śmieszne, że minęło tyle czasu, a my w zasadzie możemy zaoferować nadal to samo – tanią żywność, skóry zwierząt i tanią produkcję ich dóbr, na ich licencjach. Ten ostatni element to chyba dowód na postęp cywilizacyjny regionu? Jest się czym pochwalić i z czego cieszyć? Najważniejsze pytanie – czy jest na czym budować?
Żaden z krajów regionu nie ma żadnego interesu, żeby w jakiejkolwiek formule stawiać się w opozycji do Zachodu. To polityczna głupota. Niestety powoli zaczyna ona przeważać w Polsce, a na Węgrzech rozsądny pragmatyzm w realnej polityce wziął górę. Budapeszt pozostawił emocje w warstwie retorycznej. Interesy umieją robić doskonale, także z Rosją, z którą mają bardzo poprawne relacje polityczne i to pomimo wypominania nagrobków z 1956 roku przez część tamtejszej opozycji.
Wiele wskazuje na to, że retoryka trójmorska naszej elity rządzącej jest bardziej obliczona na wewnętrzną scenę polityczną, niż na realne działania w polityce międzynarodowej. Co prawda po wizycie pana Donalda Trumpa, bardzo wiele sobie obiecują. Jednak, to nic innego jak budowanie domów na piasku. Stany Zjednoczone nie zrezygnują ze strategicznego porozumienia z Rosją w obliczu chińskiego zagrożenia, żeby pozwolić nadymać się polskim fobiom. Nawet jeżeli doszłoby do jakiegoś poważnego zadeklarowania wsparcia, to będzie to balon próbny – mający na celu wykorzystanie naszego potencjału, do stworzenia pomiędzy Europą a Rosją klina i osła trojańskiego! Nic więcej! Chyba, że zobaczymy 200 taktycznych głowic jądrowych, kilka baterii Patriot i około 200 samolotów zdolnych dolecieć do Moskwy i wrócić (przynajmniej teoretycznie). Do tego oczywiście potrzebne są inwestycje, bo odcięci od Europy i skonfliktowani z Rosją, nie mamy szans na rozwój. Nie chodzi o to, że odetną nas od gazu i morza, chodzi o mechanikę globalizacji, która jest brutalna dla słabszych. Liczą się tylko silni o określonym poziomie potencjału i możliwościach, suma naszych potencjałów się nie sumuje – to nie jest samowystarczalny region. Co więcej, to nie jest region napędzany eksportem. Nawet nasz eksport w istocie bardzo pokaźny, jest uzależniony od zapotrzebowania Zachodu, ponieważ jesteśmy gospodarką nadążną, zapleczem.
Przyjmując jednak tę koncepcję jako możliwą do realizacji, trzeba zadać jedno zasadnicze pytanie – co na tym może zyskać Polska? Poza alienowaniem się w Unii Europejskiej, nie widać żadnych realnych korzyści. Rynek regionu jest za mały, żeby przekierować nasz eksport (nawet po jego odbudowie i przebranżowieniu). Nie ma tutaj potencjału, który mógłby umożliwić nam funkcjonowanie jako NATO-bis i Unia Europejska-bis. Trzeba także brać pod uwagę fakt, że Ukraina nie jest zainteresowana odtwarzaniem I-szej Rzeczpospolitej, tylko członkostwem w Unii Europejskiej, oni chcą należeć do Zachodu, a nie do Polski! Dlatego wszelkie ich dążenia i dywagacje trzeba filtrować przez ten interes generalny, który jest jednoznaczny. Poza tym z punktu widzenia polityki historycznej jaką prowadzi, trudno ten kraj uznać nawet za neutralny z punktu widzenia interesów Polski.
Koncepcja trójmorza to peryferyzacja Polski w Europie, oparta na fikcji rzekomego amerykańskiego zaangażowania w nasz region. Można to wcielić w życie, poczekajmy aż Zachód będzie mówił o Polsce jako osobnym podmiocie, takim już z zewnątrz ich struktury.

Tags: , , , ,

22 komentarze “Koncepcja trójmorza to peryferyzacja Polski w Europie”

  1. Kopiec Kreta
    23 czerwca 2017 at 05:29

    Przeciez tu chodzi o to żeby nas osłabić! Oni przegrają będzie kolejny reset stracimy państwo a potem będą odbuidowywać mit nowych wyklętych im o to chodzi a nie o trwanie państwa. dzisiaj trwanie oznacza pragmatyzm i dostosowanie się

    • krzyk58
      23 czerwca 2017 at 08:32

      “stracimy państwo” …. Hmmm! 🙂 A to Polska (jeszcze) istnieje?
      Sądziłem że “istnieje tylko formalnie” a tak naprawdę
      to tylko kamieni kupa. Tak, od podpisania tzw.traktatu lizbońskiego
      – Polski nie ma, jest “jakiś Po-Land’ 🙁
      …jeśli weźmiemy pod uwagę przymiarki do wspólnej:
      — armii,
      – bezpieki
      – waluty
      – żon
      — itp…wychodzi na to że co nie wypaliło Trockiemu “przeszkodził’ STALIN – zrealizują lewackie komisary brukselskie”…

  2. informatyk
    23 czerwca 2017 at 06:56

    Super będziemy umierać za lotewskich ss manów?

  3. Inicjator
    23 czerwca 2017 at 07:06

    Po prostu jesteśmy śmiesznym i peryferyjnym Macondo.

    Dziwne, że jeszcze z nami rozmawiają.

  4. Zbigniew
    23 czerwca 2017 at 07:38

    Po lekturze całego artykułu jestem w stanie udowodnić że Autor o czymkolwiek nie ma pojęcia i wysysa wszystko z palca. Pojęcia nie ma o możliwościach i znaczeniu Polski. Zgodzę się tylko co do nazewnictwa bo “trójmorze” czy “międzymorze” brzmi po prostu idiotycznie, a geopolitycznie no jedna z najbardziej nie do obrony koncepcji. Tyle że jako alternatywę obecnie mamy odrastający w nowej formule “Pakt Ribbentrop-Mołotow” i “Drittes Reich” więc chwilowe wsparcie US jest nam na rękę chociaż złudzeń nie ma że “trójmorze” jest zwyczajnie nie do obrony” tym bardziej że wbrew propagandzie Ukraina gra na stronę “Reich’u” chociaż żebrze w US. W tym samym US które szybko wycofa się z tego terenu nie do obrony.
    Dla formalności co by błędnie nie zrozumiano uogólnień: używam nazw państwowości w kontekście władz za wyjątkiem Polski którą traktuję jako Naród na terenie (perspektywa ze strony Polski).
    Możecie sobie chwalić “Europę” albo “Putina” ale to nie ma znaczenia bo państwowo są to ZDEKLAROWANI wrogowie, czego nie można powiedzieć o Narodach, Społeczeństwach czy Społecznościach. Zwykli ludzie nic do siebie nie mają. No czasem tylko chłopi “o miedzę się kłócą” 🙂

    Podział jest jeden…
    Wiecie już jaki…
    “bogaci” i “biedni”

    • e33
      23 czerwca 2017 at 08:53

      Wręcz przeciwnie autor doskonale pokazuje idiotyzm tego założenia, jako dziecka poronionego partactwa wschodniego poprzedniej ekipy. Jeżeli ktoś myśli, że z Ukrainą zawojujemy Rosję i oprzemy się Niemcom, ten jest po prost niebezpiecznym idiotą i trzeba go izolować dla jego własnego dobra

      • Zbigniew
        23 czerwca 2017 at 09:14

        Skoro tak twierdzisz…
        Ja konsekwentnie będę powtarzał że Autor celowo albo nieświadomie myli cele z narzędziami do celu.
        A brak polemiki powoduje że tzw. artykuły są niczym mowy propagandowe na wiecu w dawnej “Drittes Reich”

        NO WIE PAN CO, CO TO ZA PORÓWNANIE. MÓGŁ SIĘ PAN BARDZIEJ POSTARAĆ GEOGRAFICZNIE!!! PROSZĘ PRZYSŁAĆ POLEMIKĘ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  5. Pozorovatel
    23 czerwca 2017 at 08:40

    Właśnie usłyszałem słowa polskiej “premiery” bredzącej o polskiej wojnie z terroryzmem. Zaprezentowanym w przemówieniu pojmowaniem świata ujawniła właśnie że i ona i jej mocodawcy prezentują myślenie scharakteryzowane przez Tuwima przed prawie wiekiem:
    “I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
    I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
    Że ci ludzie na drugiej półkuli
    Muszą chodzić do góry nogami”.
    Jakież cele i geopolityczną pozycję mieliśmy osiągnąć w postpeerelowskiej rzeczywistości prowadzeni przez ludzi o tak nikczemnych umysłach i plugawych celach. Nie pozostaje mi nic innego jak podsumować poglądy na nasze perspektywy słowami które zamieściłem już tutaj przed półroczem:
    Wiele wskazuje na to że nasza państwowość okaże się w nowożytnej historii Europy zjawiskiem równie efemerydalnym jak Samostijna Ukrajina czy “suwerenne” Kosowo. Coraz wyraźniej jawi się obraz narodu który państwo raczej miewa a nie posiada. Nasza państwowość jest raczej owocem pewnych szczególnych, lecz przemijających, koniunktur politycznych. Takim owocem było powstanie II Rzeczpospolitej jak i PRL-u. Podobnie rzecz się miała z III RP. Za każdym razem zabrakło w nas samych wielkiej myśli narodowej i państwowotwórczej. O ile wielcy myśliciele byli, to ich dziełem były raczej księgi niż polityczne byty. Ich myśli dalekosiężne wizje były raczej wołaniem na puszczy. My powierzaliśmy ster władzy boskiej opatrzności (a ta bywała opaczna) i obietnicom politycznych hochsztaplerów. W rezultacie mamy dzisiaj państwo z gigantycznym zadłużeniem, bez narodowej własności z dramatycznymi podziałami politycznymi, nie pozwalającymi na uzyskanie narodowego konsensusu. Swoją pozycję gospodarczą powierzyliśmy łasce międzynarodowych koncernów. Polityczną zaś sojuszowi z San Escobar i Ukrainą. Jedyną naszą ostoją naszej semi-suwerenności pozostała złudna wiara, że zamorskie mocarstwo będzie w nieskończoność chronić niezatapialny lotniskowiec USS “Poland”, nie decydując się ani na jego użycie ani na porzucenie. Nasi rodzice i dziadkowie pozostawili nam PRL jako owoc swojej 40-letniej pracy. Miał on sporo niedoskonałości, my jednak nie chcieliśmy go ulepszać. Sprzedaliśmy niedrogo, a z uzyskaną gotówką zasiedliśmy do krupierskiego stołu, aby wygrać sobie lepsze państwo. Mieliśmy już w takich działaniach pewne tradycje. Nasi przodkowie stawiali już do ruletki i niedoskonałe państwo po I rozbiorze, Księstwo Warszawskie i kongresowe Królestwo Polskie. Przegrywali za każdym razem czym zdobyli sobie wieczną chwałę i pamięć potomnych. Nie mamy zdolności uczenia się na błędach przodków. Każde nasze pokolenie ma ambicję ich powtórzenia.

  6. bob
    23 czerwca 2017 at 09:08

    Ale szachowanie Rosji z kierunku zachodniego, blokowanie jej związków z Europa Zachodnią to najlepsza dla Ameryki metoda na wciągnięcie Moskwy do bloku antychińskiego. Pozbawiona bowiem wsparcia finansowego i technologicznego z Europy Moskwa jeżeli nie chciałaby wpaść w totalny wasalizm wobec Chin(co porównując potencjał gospodarczy a zwłaszcza demograficzny oznaczałoby koniec Rosji) musiałaby przystać na warunki Waszyngtonu jako pragmatyczny wybór mniejszego zła. Tak więc w interesie Ameryki jest wsparcie może nie Trójmorza ale najważniejszych państw blokujących Rosję na zachodnich rubieżach. Ukraina jest zbyt niepewna z powodu jednak co by nie mówić przynależności cywilizacyjnej do ruskiego miru. Zostaje Polska, Rumunia a także Skandynawia, która w związku z bogactwami Arktyki już wkrótce bardzo awansuje na kremlowskiej liście wrogów Rosji. Duńczycy czy Norwegowie nie będą przecież sprzedawać surowców z nowych arktycznych złóż w Chinach, Japonii czy innej Brazylii. Oni będą starać się ulokować towar głownie w Europie bo tu ceny lepsze a i bliskość zmniejsza koszty transportu. Oj będzie ostra walka o klienta. Skandynawia, Polska, Rumunia to już Czwórmorze)))Czarne, Bałtyckie, Północne i Norweskie. Na takie coś nie ma po prostu bata. Nawet przy minimalnym wysiłku Ameryki taki sojusz posiadający strategiczne położenie w Europie, całkiem spore zasoby taniej siły roboczej plus skandynawskie surowce i wysokozaawansowane technologie to byłby układ zdolny rywalizować nie tylko ze słabą Rosją ale nawet z Europą Zachodnią. Wyobraźmy sobie np. rozpad UE, powrót do barier celnych i zamiast niemieckich skód czy innych wieśwagenów dominacja w naszym regionie samochodów Volvo(oczywiście Szwedzi musieliby odkupić udziały) czy Saaba(po przywróceniu produkcji). Ponadto jako sojusznik Ameryki Volvo i Saab uzyskaliby preferencje w USA a niemieckie koncerny byłyby tam dyskryminowane np. ciągłym badaniem poziomu spalin. Zabrakłoby nam wtedy nawet gastarbaiterów z Ukrainy do klepania szwedzkich samochodów na rynek amerykański. A gdyby tak budować i eksportować ze Szwedami zamiast z Niemcami czy Francuzami okręty podwodne czy inne rodzaje broni jak rakiety z Norwegami, transportery opancerzone z Finami co już ma miejsce…czy to nie byłoby ciekawe rozwiazanie?

    • wlodek
      23 czerwca 2017 at 09:29

      Bob, twoje wynaturzenia powodują u mnie falę wesołości . Dobrze że jesteś bo polityka pisomatołków już mnie nie śmieszy. Zapomniałeś o sojuszniku San Escobar ,dzięki temu Morze Karaibskie przed nami otworem!Dzięki ci Dobra Zmiano!

  7. Wojciech
    23 czerwca 2017 at 10:27

    Myślę jednakże, że Putin ich wszystkich w tym wojennym bałaganie pogodzi. Jest jedynym politykiem na globie, który ma wizję, mądrość i środki. Zna także język niemiecki, jako ważne narzędzie w drodze do finalnej rozgrywki o Europę od Lizbony do Władywostoku.

    • gerardo
      23 czerwca 2017 at 10:57

      Zobaczymy na ile ten Putin pozostanie prezydentem…w 2018 roku może zostać wybrany ktoś gorszy, ktoś mniej cierpliwy…

      • krzyk58
        23 czerwca 2017 at 12:05

        В то время, когда Наталья Поклонская ведёт открытую войну с ФБК Навального, с западно-либеральной Transparency и с российскими жидо-режиссёрами, которые под видом русской культуры разворовывают российский бюджет, я хочу поделиться с вами своими другими мыслями о бывшей прокурорше Крыма. А именно: я предполагаю, что Наталья Поклонская вполне может быть преемницей президента Путина и стать президентшей России в 2024 году. А возможно, что и раньше. Ниже привожу небольшую доказательную базу по данной версии.
        http://blagin-anton.livejournal.com/971890.html

        Ps. To tylko jedna z propozycji w “runecie”, dobrze byłoby zasięgnąć opinii, gdzieś w okolicach Newy…@Kamczatka,
        wywołany do tablicy! 😀

      • gerardo
        23 czerwca 2017 at 12:54

        Echh mógłby ktoś przetłumaczyć ten tekst, proszę? Jako osoba urodzona po rozpadzie Związku Radzieckiego nie znam j.rosyjskiego…

      • Kamczatka
        23 czerwca 2017 at 19:30

        Kolega ma poczucie humoru.
        Jeśli krótko – bzdura.
        Dokładniej – kompletna bzdura.

        “Szkoda czasu i atłasu”
        (jeśli się nie mylę.)

      • krzyk58
        23 czerwca 2017 at 19:48

        @Kamczatka. Люблю иногда дать волю фантазии… 😛

      • bob
        24 czerwca 2017 at 08:59

        krzyk58, Poklonska uwaza Lenina za zbrodniarza równego Hitlerowi. Chyba nawet grupa deputowanych Dumy domagala się z tego powodu jakiejs kary dla niej. Jak może być prezydentem Rosji osoba, ktora krytykuje boga homo sovieticus czyli wciąż większosci Rosjan. No chyba, że nie w 2024 ale w 2034 gdy wiekszość spoleczestwa Rosji będą stanowili ludzie urodzeni po rozpadzie ZSRR, ktorych bardziej interesuje zachodni styl życia a nie jakies tam Leniny.

      • krzyk58
        24 czerwca 2017 at 12:00

        @bob. No, może nie aż równego Hitlerowi – jednak poglądy
        polityczne Pokłońskiej oscylują jednoznacznie wokół monarchizmu.
        Niekwestionowanym autorytetem w oczach b.prokurator
        Republiki Krym-u jest osoba (kult) cara Mikołaja II. Nie wiem jak z “kultem Lenina” w Rosji – za to WIEM, że osoba STALINA ponownie zasłużenie wraca w ludzkiej pamięci na poczesne miejsce……
        Bob – wiesz dobrze kogo w Rosji interesuje zachodni,jedynie słuszny
        wzorzec, tak naprawdę to MARGINES dosłownie i w przenośni……..

    • krzyk58
      23 czerwca 2017 at 11:53

      Pytanie czysto retoryczne – kto w takiej Europie będzie przedmiotem,
      a kto nadawał ton. – No,BO demokracja demokracją,a “ktoś, za pysk”
      rozhasane prawoczłowiecze,poprawne “toważystwo”…wziąć musi!? https://www.youtube.com/watch?v=_lz5dkYJ4Hg

  8. Miecław
    23 czerwca 2017 at 11:00

    Koncepcja “trójmorza”, czy “międzymorza” to “jaśnie pańskie” mrzonki o odzyskaniu latyfundiów na wschodzie oraz prowadzenia wielkich interesów kosztem biednych narodów, które zostaną sprowadzone podobnie jak w średniowieczu do roli chłopów pańszczyźnianych tylko na bardziej nowoczesnych zasadach. Tu nie chodzi o utrzymanie państwowości, tu chodzi tylko o wielkie globalne interesy. To nie ma być wspólnota narodów, jak pierwotna ściema o UE, a wielka rzesza amerykańsko-niemieckich, anglosaskich i jaśnie pańskich niewolników polskojęzycznych, ukraińsko-języcznych itd. Na przeszkodzie stoją interesy Rosji i Chin, stąd ta nagonka. Ale historia jest złośliwa i co jakiś czas robi porządek z psychopatami na globie, szkoda że kosztem milionów niewinnych ofiar.

  9. Mikolaj
    17 lipca 2017 at 01:56

    Polska ma takie położenie geograficzne i wewętrzne układy poltyczne, że stnowi “łatwy” przedmiot w rozgrywce między wielkimi tego globu. Dla Niemiec, z punktu widzenia polityczo-gospodarczo-wojskowego będzie wygodnie jeżeli będzie to panstwo jakie był pod rządami PO.
    Drugim garaczem w tym momencie są Stany.W ciągu ostatnich 10 – 15 lat poniosły straty w geopolityce, przespały rozwój wojskowych technologii i własnej gosporki; na gwałt szukają poprawy swojego położenia.

    Dlatego pojawił się pomysł trójmorza? Mnie się wydaje, że przyczyna pomysłu jest konsekwencja następujących faktów.

    Gdyby Chiny i Rosja występowały na arenie międzynarodowej indywidualnie, to Stany dały by sobie z nimi radę. Majdan na Ukrainie oraz snakcje były próbą załamania Rosji – nie udało się, bo Chiny pomogły Rosji. Okazało się, żę Stany nie są w stanie “przetrzepać futerko” tandemowi Rosja- Chiny.

    A co się stanie jeżeli do układu Rosja-Chiny dołączą oficjalnie lub nie-oficjalnie Niemcy? Z punktu widzenia Stanów będzie to bardzo niedobre.

    Stanom nie da się pokonać Niemiców, można ich jedynie osłabić. I tutaj pojawiły się pomysły: Polska-PiS i rozbicie Unii, trójmorze, oraz gaz ze Stanów dla tego obszaru.
    Pomysł z trójmorzem to śpiewka przyszłości i coś co jest bardzo trudne do wykonania. Polska sama nie stworzy trójmorza. To mogą zrobić tylko Stany.

  10. Anonim
    18 sierpnia 2017 at 18:58

    „Turecki Potok” ma już 170 km
    Gazprom przystąpił do budowy morskiego odcinka „Tureckiego Potoku” 7 maja. Projekt zakłada budowę dwóch nitek o przepustowości 15,75 miliarda metrów sześciennych każda. Pierwsza nitka jest przeznaczona do dostaw gazu dla tureckich odbiorców. Jej uruchomienie planowane jest na marzec 2018 roku. Druga — dla dostaw gazu do krajów Europy Południowo-Wschodniej i Południowej (termin uruchomienia — 2019 rok).

    KOPAĆ TORF,ZBIERAĆ CHRUST I SZYSZKI …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up