Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

23 października 2017

Wielka migracja skończy się wojną jeżeli nie będzie zatrzymana – interwencja w Libii?


 Wielka migracja skończy się wojną, jeżeli nie będzie zatrzymana u źródła. O procesach społecznych i wydarzeniach w geopolityce zawsze decyduje interes, Unia Europejska nie ma żadnego interesu w przyjmowaniu niewykształconych, odrębnych kulturowo i problematycznych nielegalnych imigrantów. Ta ludność w dominującej części jest głównie problemem, wymaga utrzymywania przez systemy socjalne i pomocowe poszczególnych krajów. Pojawienie się nowych mniejszości powoduje liczne problemy społeczne, wynikające z niezdolności lub niechęci do adaptacji, rozczarowania poziomem życia i po prostu zderzenie kultur. Konsekwencją jest wrogość ze strony ludności autochtonicznej, które powoduje przewartościowanie na scenie politycznej.

Jednak to w zasadzie nie jest najgroźniejsze, ponieważ to wszystko można opanować, w najgorszym wypadku oddziaływaniem policyjnym, na zasadzie twardej taktyki działania, jeżeli nie będzie się dało inaczej. Problemem jest to, że nielegalna imigracja napędza proces nielegalnej imigracji, a ten będzie trwał do momentu, w którym nastąpi przesycenie krytycznych elementów łańcucha. Wówczas może dojść do tragedii, już nie na poziomie grup migrantów i służb porządkowych, ale na poziomie na którym jedną ze stron będzie państwo.

Turcja od dłuższego czasu wykorzystuje kartę nielegalnej migracji przeciwko Unii Europejskiej, wprost przedstawiając roszczenia finansowe za ochronę granicy. Libia jest pogrążona w chaosie, jednak przemyt ludzi działa doskonale, ponieważ jest źródłem dochodów. Europa ponosi odpowiedzialność za te procesy, ponieważ pozwalając na migrację ludzi z głębi Afryki i z Bliskiego Wschodu przez Libię, godzi się na finansowanie terrorystów i organizacji przestępczych, którzy okradają tych ludzi. Tam mają miejsce prawdziwe dramaty, ludzie którzy nie są w stanie zapłacić za przewóz, są zabijani, wegetują, albo są sprzedawani w niewolę. To powszechny problem, który istotnie obciąża państwa europejskie, tolerujące nielegalną migrację.

Wraz z wygaszaniem terrorystycznego para-państwa w Syrii, jest bardzo prawdopodobne, że znaczna część potencjału terrorystów przeniesie się do Libii. Opanowanie tego kraju byłoby doskonałym miejscem do rozsadzenia terroryzmu na całą Afrykę, a z czasem na Europę. Problemem jest południowa granica Libii, której kontrola jest bardzo złożonym wyzwaniem dla każdego, kto chciałby kontrolować to terytorium.

Czy państwa europejskie są gotowe na interwencję militarną w Libii? Nie jest tajemnicą, że od pewnego czasu działają tam służby i wojska specjalne, jak również jest udzielane wsparcie niektórym grupom walczącym. Do pewnego stopnia można opanować sytuację poprzez działania firm dostarczających zaawansowane usługi w zakresie bezpieczeństwa, jednak w ostateczności do budowy tam bezpieczeństwa jest potrzebna prawdziwa stabilizacja.

Oznacza to konieczność interwencji wojskowej, która byłaby w stanie kontrolować pustynne granice Libii, w celu ograniczenia przenikania nielegalnych imigrantów, terrorystów i innego rodzaju zagranicznych bojowników mających na celu sianie chaosu w tym pogrążonym w nieszczęściu kraju. Nie można bowiem pozwolić na dalszą krzywdę tych wszystkich ludzi, bezwzględnie traktowanych przez terrorystów i przestępców jako źródło dochodu. Poza tym, warto się zainteresować libijską ropą naftową, ponieważ to nie jest potencjał, który można po prostu zostawić na pustyni, prędzej czy później – ktoś się nim zainteresuje. Lepiej, żeby to nie byli terroryści.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Turcy wywiążą się z umowy, to głównym kierunkiem nielegalnych migracji jest szlak morski przez Libię. Zaprowadzenie w tym kraju porządku jest zatem w interesie Europy. Po pierwsze ze względów humanitarnych, a po drugie z powodów ekonomicznych. Trzeba bowiem pamiętać, że to europejskie bomby przyczyniły się do rewolucji w Libii i to Europa ponosi odpowiedzialność, za sytuację do której tam obecnie doszło.

Europa musi brać odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, należy jak najszybciej powstrzymać barbarzyński proceder nielegalnej migracji z wybrzeży Libii. Jest to w interesie Europy, w interesie mieszkańców Libii oraz przede wszystkim chodzi o ratowanie tych wszystkich ludzi, którzy są towarem na szlaku przerzutowym opanowanym przez terrorystów i ludzi z nimi powiązanych.

Kwestią zasadniczą jest zorganizowanie poparcia politycznego dla tego procesu. Logistyka i wykonanie może z powodzeniem być powierzona NATO, a jeżeli nie, to armiom krajów europejskich. Wielką szansą jest nowy Prezydent Francji, który właśnie wygrywa wybory parlamentarne i będzie miał swobodę działania – zaraz po wyborach w Niemczech. Dodatkowo działaniem na miejscu są bezpośrednio zainteresowani Włosi. Oczywiście, to będzie kosztowne, oczywiście będą ofiary, jednak chodzi o bezpieczeństwo całej Unii Europejskiej. Lepiej jest z terrorystami walczyć na piaskach pustyń libijskich, jakkolwiek to nie będzie trudne, niż w naszych miastach. Poza tym względy humanitarne są tutaj zasadnicze, trzeba ratować tych ludzi, tak żeby nie wchodzili do morza, nie ryzykowali życia, nie byli wykorzystywani przez terrorystów i organizacje przestępcze.

Już powinniśmy się przygotować do tej misji, chodzi o przygotowanie odpowiednich sił i logistyki dla nich. W tym przypadku jako kraj dysponujący pewnym potencjałem możemy bardzo wiele zdziałać. Będzie to jednak wymagało olbrzymiego wysiłku i zgody na ofiary. To wielkie wyzwanie, jednak tego nie unikniemy. Dla krytyków – tak, nie unikniemy wojny neokolonialnej bogatych krajów Europy, ale nie mamy innego wyjścia. Będzie bardzo ciekawe, jak potrzebę takiego działania przedstawią nam politycy.

Nie mamy alternatywy, wojna w Libii jest tylko kwestią czasu. Im szybciej doprowadzimy do stabilizacji w tym kraju, nawet jeżeli będzie konieczne jakieś przesilenie, tym lepiej zwłaszcza dla nas. Jest jeszcze jedna kwestia, którą trzeba traktować poważnie – Chiny już tam są… Na razie na miękko, ale już się liczą.

Tags: , , ,

10 komentarzy “Wielka migracja skończy się wojną jeżeli nie będzie zatrzymana – interwencja w Libii?”

  1. Yrek
    19 czerwca 2017 at 05:00

    Zwycięska krucjata połączona z rechrystianizacją tej dawnej rzymskiej prowincji jest słuszna i zbawienna. Zwłaszcza ze względów humanitarnych.

  2. Inicjator
    19 czerwca 2017 at 05:07

    Im prędzej …

    Problem Libii i podobnych krain może rozwiązać TAMTEJSZY przywódca z autorytetem wspartym ICH siłą.

    Inaczej tam nie można.

    Gdy w latach 70-80 tych w szkole oficerskiej w Polsce bito po twarzy podchorążych z Libii – wzbudzało to protest przechodzących obok miejsca apelowego polskich Pań, pracownic wojska.

    Zaprzestano “robienia tego” w tamtym miejscu.

    Uderzony w twarz młody Libijczyk musiał jeszcze podziękować, że przełożony POŚWIĘCIŁ mu swój czas i uwagę – żeby go KSZTAŁTOWAĆ!

    Inny świat, inne kultury …

    Nie nasze klimaty.

    Macondo!

  3. Wojciech
    19 czerwca 2017 at 10:46

    I na tym kończy się Europa i tzw cywilizacja zachodnia. Po wiekach podbojów, kolonializmu, wojen, ludobójstwa, niewolnictwa, nędzy i wyzysku ludy ruszyły. I nikt ich nie zatrzyma.

    • Miecław
      19 czerwca 2017 at 12:37

      Doskonały przykład tego jak karma wraca i dowód na brak inteligencji społecznej elit zarządzających polityką zachodu. Jak można było nie przewidzieć skutków zniszczenia tych krajów oraz tworzenia dla celów politycznych terroryzmu na bazie fanatyzmu religijnego. Można mieć najlepsze technologie, ale krytycznej masy ludzkiej nie zatrzymasz. Tyle że elity zachodu w sytuacji krytycznej sobie wyjadą w bezpieczne miejsca, jak nasze kiedyś uciekły przez Zaleszczyki, a zwykli ludzie będą mieli wojnę domową.

      • Bior
        19 czerwca 2017 at 13:33

        Ich myśl i modlitwy będą z rodzinami ofiar…

      • krzyk58
        19 czerwca 2017 at 21:34

        “Tyle że elity zachodu w sytuacji krytycznej sobie wyjadą w bezpieczne miejsca’ . ? Na Marsa? Czy może na Bliski Wschód –
        do matecznika ‘elit”?

      • krolowa bona
        20 czerwca 2017 at 02:18

        @Mieclaw…”ujal”…tez tak mysle, “zachod” zawsze kierowal sie politykarabunkowa, czy to Imperium Rzymskie , czy tam wyprawy krzyzowe…do “ziemi swietej”….a teraz bedzie / juz jest zmiana / ludzie stamtad nauczyli sie pod pregierzem katowskiego miecza niszczenia i rabunku i zabiora sobie to, co im zabrano…..od dawna tak myslalam, nie wiedzialam tylko kiedy kolo zacznie sie toczyc z powrotem, po drodze po ktorej przybylo…..

      • Miecław
        20 czerwca 2017 at 10:26

        @krzyk58. Jesteś jednostronny i nieobiektywny jak zdarta płyta. Sądzisz, że tylko na bliskim wschodzie jest matecznik elit. Po pierwsze – Krew elit jest tak wymieszana, że nie dojdziesz kto jest kim w znaczeniu genetycznym, a po drugie interesy nie mają narodowości, bo w każdym narodzie znajdzie się zawsze na tyle inteligentny psychopata, aby skorzystać z okazji i żerować na pozostałych. Poza tym nie sądzę, aby bliski wschód był dla nich dobrym rozwiązaniem, to kocioł przecież. Australia jest dobrym terytorium, Argentyna. Mają już doświadczenia w ukrywaniu faszystów, więc nowych też ukryją. Poza tym to półkula południowa, która ma szansę przetrwać w przypadku jakiegoś atomowego wypadku.

      • krzyk58
        20 czerwca 2017 at 15:51

        @Miecław. Każde Twoje twierdzenie PRZECZY prawdzie i faktom.
        Ot, choćby,,, ‘a po drugie interesy nie mają narodowości, ‘
        Interesy, kapitał MA KONKRETNĄ narodowość – O CZYM ‘nie chce”
        prócz ciebie pamiętać TEŻ @krolowa bona………………generalnie
        napiszę ostrożnie, a należy stwierdzić z cała surowością – BZDURY!
        No,BO ‘TAM”, wystarczy powołać się na korzenie i jesteś już pod
        “kryszą” – kto dalej drąży temat ,jest oficjalnie obwołany ANTYSEMITNIKIEM……………..to taki rodzaj nałożonej śmierci cywilnej na uparciucha. Amen……………………..poniał? Pytania(są)???

  4. Mikolaj
    29 czerwca 2017 at 16:40

    Żart:
    Proponuję tekst artykułu skopiować, przetlumaczyć na niemiecki, zrobić drobne zmiany i będzie jak znalazł jako wskazówka dla mieszkanców starej unii jak się bronić przed nowaą fala uchodzców z Europy Wschodniej i Ukrainy kiedy za kilka lat podwinie się tym państwom nózka ekonomiczna.

    Na serio.
    Kto 25-20 lat temu czytał w gazetach artykuły pisane przez tzw. jajogłowych to wie o narastajacych dysproporcjach miedzy “Północą i Południem”. Ta bomba imigracyjna tykała od lat. W pewnych panstwach “Południa” szybko kończą się polityczna stabilność oraz materialne środki do życia. Np. w Syrii: chcesz walczyc to dostajesz karabin, wikt i opierunek; nie chcesz walczyć, to żyjesz z dziećmi po gołym niebem albo wynocha czyli Europa, tyle, że na własną rękę. Nadzieja, że problem da się rozwiązać za pomocą dodatkowych karabinów maszynowych jest złudna. Trzeba zacząc się dzielić “dobrobytem”. Polska/Europejska postawa: “moja chata skraja” nie zda się na długo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up