Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

23 października 2017

Czy jesteśmy przygotowani na niemiecką hegemonię?


 Zachód się zmienia. Ameryka pokazała swoje pragmatyczne oblicze, obecny Prezydent USA, obraził się na świat, pozostawiając go sam na sam ze skutkami wojen, które wywołał jeden z jego poprzedników, a drugi – dodajmy – noblista, niezwykle je efektownie prowadził, w tym z użyciem autonomicznych maszyn bojowych umożliwiających zdalne zabijanie.

Najbardziej istotne jest to, że Amerykanie właśnie doprowadzają do ruiny system, który sami zbudowali, dzięki zwycięstwu w II Wojnie Światowej. Pan Prezydent Trump prowadzi politykę, w rozumieniu XVIII wiecznych merkantylistów, którzy zakazywali wywozu złota, poza granice swoich państw. Więcej złota – to lepiej, to zawsze działa, również dzisiaj. Pół świata pracuje na amerykańską jakość życia i dobrobyt, import wszystkiego z całego świata w zamian za bezwartościowe zielone papierki doprowadza do sytuacji, w której to Ameryka stała się niewolnikiem swoich strukturalno-systemowych uzależnień. Jeżeli nastąpi przerwanie, ograniczenie, zdławienie – w dowolny sposób będzie to próbowanie odwrócenia dotychczasowych trendów.

Dla Niemiec oznacza to mniej więcej tyle, że muszą inaczej zorganizować swoje najważniejsze sprawy, związane z dominacją eksportu w gospodarce oraz oszczędzaniem na bezpieczeństwie. Niemcy z powodów politycznych, bardzo wygodnie podchodziły do ograniczania wydatków na obronność, miało to istotne uzasadnienie wewnętrzne w ich polityce krajowej, gdzie prawie wszystkie partie są bardzo silnie pacyfistyczne. Obecnie jak będą zmieniali strategię, ponieważ czują szansę na wyzwolenie się z euro-atlantyckich kajdan, w które zostali wpisani po 1945 roku – zupełnie przewartościują swoją sytuację. W konsekwencji będzie to także wpływało na otoczenie Niemiec, w tym w szczególności i na nas. 

Nie chodzi o proste straszenie niemieckim militaryzmem, on dzisiaj jest bardzo trudną kwestią, ponieważ mówimy o społeczeństwie, które jest wyjątkowo nastawione pacyfistycznie. Chodzi bardziej o możliwości oddziaływania Niemiec, wynikające z samego potencjału jaki mają. To, co z ich perspektywy będzie wyglądać, po prostu jako zajęcie stanowiska i np. podanie „ceny” partycypacji, przez ich otoczenie może być uznane jako agresja poprzez dominacje.

Przy czym musimy mieć świadomość, że właśnie taka może być rzeczywistość i w zasadzie jesteśmy na nią skazani. Jak na razie Niemcy dobrowolnie ograniczały swoją dominację w Europie, Unia Europejska była do tego znakomitym narzędzie, niesłychanie pomocnym i w zasadzie zapewniającym doskonałe możliwości rozwadniania decyzji, odpowiedzialności i kompetencji. Dzięki czemu, Niemcy mogą osiągać swoje cele, w imię „wspólnych interesów”, oczywiście wspierając procesy unijne i przestrzegając unijnego prawa. Powoduje to, że są pozycjonowane zupełnie inaczej, niż w przypadku relacji bilateralnych. 

Niestety projekt europejski ma jeden problem – raczej nikt, nie zaakceptuje Niemiec jako przywódcy Europy, ani nawet jako adwokata. Chociaż, niewielu protestowało jak Niemcy podporządkowały sobie gospodarczo cały system europejski! Chodzi o to, że już jesteśmy w sytuacji totalnego uzależnienia. Czerpiemy z tego mniejsze i większe korzyści, wszystko zależy od branży, od państwa i od fluktuacji w polityce, jednak generalnie, niemieckie porządki są dla wszystkich korzystne (w ramach porządku jaki ustanowiły Niemcy). Co oczywiście nie oznacza, że jakby była równowaga relacji, to sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. Jeżeli jednak, stan obecny to jest wszystko, co możemy stworzyć w relacjach zarówno bilateralnych jak i multilateralnych w ramach Unii Europejskiej, to trzeba być fantastą, żeby twierdzić że bez Unii osiągnęlibyśmy więcej. W naszych realiach, zawsze istnieje zagrożenie powrotu Niemiec do polityki Mitteleuropy, której Niemcy w istocie nigdy nie zarzuciły, jednak obecnie realizują ją pod płaszczem Unii Europejskiej. To wielki amortyzator, albowiem pozwala nam przynajmniej na nadążanie za Niemcami z zachowaniem względnie pełnej wewnętrznej suwerenności. Można narzekać na taką pozycję, bo jest ona w istocie serwilistyczna, jednak to jest stan naturalny w tej części Europy. Z punktu widzenia naszego kraju, w ogóle popełniliśmy wielki błąd, że w 1945 roku, nie wybudowaliśmy wielkiego muru na granicy z Niemcami i nie odgrodziliśmy się polityką izolacji. Ponieważ po tym, co Niemcy nam zrobili, jakakolwiek relacja innego typu, niż rewanż – konfrontacja jest z naszej strony samo upodleniem się i sprowadzeniem do relacji podległej. Wpisujemy się w realizację celów niemieckiej polityki wobec Polski – ograniczenie, podległość, wyzysk. Zawsze tak było i NAPRAWDĘ NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO. Metody są inne, jednak tak jak zawsze w historii chodzi im o naszą ziemię, do tego się wszystko w ich relacji do Polski sprowadza i będzie się sprowadzać. Proszę nie mieć żadnych złudzeń. Jeżeli historia miała nas czegoś nauczyć, to właśnie tego, że na Niemcy zawsze trzeba patrzeć z wytężoną uwagą. 

Sytuacja będzie się zmieniać, Niemcy dokładnie i z premedytacją wykorzystają szansę, jaką daje im wycofanie się USA z Europy. Dla nich jedyną opcją jest dominacją. Obecnie będą to robić w oparciu o relacje z Francją i innymi krajami, które są na tyle kompatybilne pod względem ogólnej wydolności swoich systemów, żeby z nimi kooperować. W naszym interesie jest, żebyśmy byli kimś więcej, niż tylko zasobem, ewentualnie dodatkiem do jakiegoś trójkąta smutku.

Odpowiedź na tytułowe pytanie musi być niestety zasadnicza. Nie tylko, musimy być przygotowani na niemiecką hegemonię, ale musimy ją wpisać na stałe do naszych koncepcji funkcjonowania – tutaj, w tym rejonie świata. Niestety sąsiedztwo z tym państwem i narodem, jest dla nas zarówno wielką sumą korzyści, jak i niestety przekleństwem.

Tags: , , , , , , , ,

13 komentarzy “Czy jesteśmy przygotowani na niemiecką hegemonię?”

  1. Inicjator
    1 czerwca 2017 at 04:32

    Musimy z tą hegemonią jakoś żyć.

  2. Adam Bielawski
    1 czerwca 2017 at 04:42

    Doskonała obserwacja!!!!! Czeka nas konflikt z NIemcami

  3. bob
    1 czerwca 2017 at 07:57

    Ziemia to im teraz nie za bardzo potrzebna bo po pierwsze dziś rolnictwo jest na takim poziomie, że obszar, którym dysponują Niemcy jest wystarczający do zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i sporego eksportu produktów rolnych. Po drugie już od dawna w Niemczech nie ma boomu demograficznego czy przeludnienia wsi. Głównym problemem jest źródło niemieckiego sukcesu. Czyli uzależnienie od eksportu. To właśnie dlatego Amerykanie mogą Niemcami pomiatać bo bez dostępu do amerykańskiego rynku niemiecki przemysł samochodowy po prostu by zbankrutował. Przez wiele lat to wszystko się pięknie kręciło. Amerykanie drukowali dolary, eksporterzy niemieccy i chińscy oraz państwa surowcowe także na tym korzystali. A system był finansowany głownie przez tych, którzy niewiele eksportują i nie posiadają własnych surowców energetycznych. To jednak pękło razem ze skandalem Lehman Brothers 2008 i kryzysem w skali świata, który wybuchł w związku z załamaniem systemu bankowego. Amerykanie zrozumieli, że rozwój oparty głownie na operacjach finansowych to ułuda. Szczęśliwie dla nich w Ameryce w tym czasie doszło do rewolucji łupkowej i zmniejszenia uzależnienia od importu energosurowców a nawet przejście z importera w eksportera zwłaszcza w branży gazowej. To pozwala odbudować przemysł, który biorąc pod uwagę posiadanie bardzo nowoczesnych technologii rozwijanych w branży militarnej, ma szansę bardzo szybko zagrozić takim eksporterom jak Niemcy, Chiny i Japonia. Chociaż tak naprawdę biorąc pod uwagę eksport per capita to Niemcy z prawie 20tys.$ eksportu na głowę mają większy problem z odbudową produkcji w Ameryce niż Japonia z 5 tys$ czy Chiny z nieco ponad 1tys.$ eksportu na głowę. Jeżeli więc Niemcy będą chcieli mieć dostęp do amerykańskiego rynku będą musieli zapłacić haracz. Tzn. zakup amerykańskiej techniki wojennej a może i gazu. Tak, w sytuacji gdy dolar przestanie być głównym źródłem amerykańskiego bogactwa będziemy coraz bardziej mieć do czynienia z czymś w rodzaju wymiany barterowej. To może być bardzo ciekawe zwłaszcza na rynku surowców energetycznych. Chociaż dla nas to oznacza, że warto sadzić sady jabłoniowe bo mając infrastrukturę do importu surowców z różnych kierunków będziemy mogli upchać sporo jabłek w ramach zapłaty za gaz i nawet Putin hehe będzie musiał się jakoś pogodzić z tym, że Polska zasypie Rosję jabłkami.

    • wlodek
      1 czerwca 2017 at 08:39

      Będziesz bob wpierd…… te jabłka, jak i grzał się przy karbidówce, bo na gaz z USA będzie nie stać!

      • bob
        1 czerwca 2017 at 13:17

        Wcześniej czy później tworzone właśnie przez Amerykę tzw. arabskie NATO zrobi porządek w Syrii i katarski gaz popłynie szeroko gazociągami do Europy. A, że amerykańskie firmy będą miały udziały w tych gazociągach to można uznać, że w pewnym stopniu będzie to gaz amerykański. A jego cena będzie znacznie niższa niż cena gazu z Rosji i nawet Niemcy, jeżeli nie będą chciały przegrać konkurencji np. z przemysłem włoskim będą kupować arabski gaz. No chyba, że Rosjanie dadzą im spory rabat ale raczej wątpię by tak zrobili bo musieliby dokładać do tego interesu.

      • Kamczatka
        1 czerwca 2017 at 21:53

        Arabskie Not Action Talk Only?🙄

        Ale ż dwa papierowych tygrysa to już przesada.

  4. krzyk58
    1 czerwca 2017 at 08:18

    W naszym interesie jest, żebyśmy byli kimś więcej,…Myślę,że zdanie
    autora pozostanie zawsze tylko “pobożnym życzeniem’,a wynika z prozaicznej
    przyczyny – w 89′ weszliśmy w nie swoje buty…”tam” nigdy nie będziemy “kimś więcej” – jest Nam przypisana konkretna rola i miejsce.
    Suma korzyści…….. korzystamy,pełniąc role pomocnicze na niemieckich polach,czy w opiece nad starym, schorowanym już pokoleniem, niejednokrotnie z esesmańską przeszłością.
    To taki paradoks,ironia losu….dzięki niej jakoś możemy wiążemy koniec z końcem. :((

  5. Zbigniew
    1 czerwca 2017 at 08:54

    Poleciałbym standardowo o XXI wieku i brakach w edukacji ale dam spokój.
    Niemcy potrzebują tylko dwóch regionów pod swoją pełną kontrolą bynajmniej nie całości Ziem Odzyskanych.
    Jeden z nich to kolebka Naszej Państwowości dla odmiany od propagandowego Gniezna wpychanego biednym dzieciom w szkołach. Chodzi o zasoby, surowce, kopaliny i… WODĘ, słodką czystą wodę. Drugi na północny wschodzie według tych samych wskaźników: zasoby, surowce, kopaliny i… BARDZO DUŻO WODY. Bo tych rzeczy Niemcy za dużo nie mają.
    I tak jak człowiek się zastanawia: o obecności elektrowni, przepływie energii w tej części Europy, zmianach w liniach komunikacyjnych (nawet rozkładach jazdy pociągów), własności ziemi czy firm i zakładów, czy obecności OBCYCH wojsk w różnych rejonach (właśnie w tych rejonach), oraz analizie całości przekazu; o bilionach pln, karach, uchodźcach, granicach, wypędzonych, stronnictwach pruskich i niemieckich, “europejskości”, wpływie wyborczym, dziesiątkach, setkach elementów, to wyłania się coś co można by nazwać “mapą stref” (nawiązując do książki R. Ziemkiewicza “Pieprzony los kataryniarza” – proszę nie cenzurować – taki jest tytuł).
    Władze Niemiec (ale i Rosji), te decyzyjne to nie są ludzie głupi. Na “okruszki” nikt nie zwraca uwagi ale z wszystkich okruszków wyłania się obraz który zwykłego człowieka może przerazić i zastraszyć.
    Linia podziału jest zawsze pozioma. Nie ma podziału pionowego bo poglądy każdy ma swoje. Nie ma podziału na Polaków, Niemców, Rosjan, Ukraińców, Litwinów, Żmudzinów. Podział jest na “bogatych” (faktyczną władzę) i ich sługi, oraz na całą resztę – “biednych”

    • bob
      1 czerwca 2017 at 14:02

      Czyli kolejny Nord Stream to będzie rura którą będzie płynęła woda z Bajkału do Niemiec… Oczywiście jeżeli do tego czasu Bajkał nie zostanie wypity przez Chińczyków bo oni mimo potężnych rzek też mają problem z zaspokojeniem potrzeb. Zwłaszcza, jeżeli ta ogromna masa ludzi w Chinach będzie się bogaciła i konsumowała coraz więcej. Nawet niedawno Chińczycy zaproponowali władzom Buriacji budowę rurociągu, którym bajkalska woda nawadniałaby uprawy w północnych i środkowych regionach Chin.

  6. krzyk58
    1 czerwca 2017 at 12:03

    vvvvvv – błazen czy zdrajca? http://www.mysl-polska.pl/1244

    Antypolonizm pod płaszczykiem antykomunizmu.http://www.mysl-polska.pl/1245

  7. Mikolaj
    1 czerwca 2017 at 18:47

    Niemcy byly mocarstwem przd I i II Wojna Swiatowa. Teraz wracaja na te pozycje. Tyle, ze czasy sie zmienily i silne wojsko nie znaczy juz tyle co silna gospodarka. Z powodu slabych finansow coraz to nowe panstwa wypadaj z gry o przywodstwo w Europie. W rewanzu pewnie beda uzyskiwaly wieksza nizaleznosc ekonomiczna na arenie miedzynarodowej np. w kontaktach z Rosja, aby poprawiac swoja finanse (Grecja, Wlochy, Francja, itd). Nikomu nie przyjdzie do glowy wypisywanie sie UE; Unia ma swoje braki ale jest to konstrukcja o duzym potencjale i politycznym i ekonomicznym.

  8. krzyk58
    2 czerwca 2017 at 07:53

    Sugeruje pan że w interesie Rosji jest
    finansowanie kołchozowych bankrutów? 🙂
    Nie da się “zjeść ciastko i – mieć ciastko”.

  9. jurek
    12 września 2017 at 20:37

    Nie dla hegemonii Niemiec.
    Wyjsc z eu i stawiac na Polakow
    Mamy wyksztalconyvh ludzi
    Stowarzyszyc sie z BRIC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up