Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

23 października 2017

Kwestia rozumienia interesu Unii Europejskiej


 Po głośnych uwagach pani Merkel, pana Gabriela i pana Schulza w kwestii niespełnionych nadziei ze strony pana Trumpa. Wyraźnie widać, że Niemcy doskonale wykorzystują nadarzającą się okazję, do zrzucenia resztek politycznej podległości pod Stany Zjednoczone. Z jednej strony głośno krzyczą, że Amerykanie ich krzywdzą, oczywiście w otoczce sprzeciwiania się zachodnim wartościom, co więcej nawet dowiedzieliśmy się, że świat zachodni właśnie się pomniejszył i kończy się na południowej granicy Kanady itp., liczne kwestie. Z drugiej strony Niemcy dążą do związania Francji złudzeniem reformy Unii Europejskiej, które tak na prawdę będzie stworzeniem jej na nowo. To ostatecznie potwierdza koncepcja podważenia możliwości wypłacania funduszy pomocowych dla krajów które należą do Unii Europejskiej i otworzyły swoje rynki, na zachodnie kapitały i produkcję. Zawsze bowiem chodzi o pieniądze. Około 86 mld Euro dla Polski w tej perspektywie finansowej Unii, na pewno ucieszyłoby Francuzów w kolejnej, albo w dużej części prawie rozwiązało problem Greków. Teraz jest kampania wyborcza w Niemczech, nie można się więc dziwić, że tego typu pomysły – jak ograniczenie płacenia, wychodzą na wierzch. Zwłaszcza, że Wielka Brytania mówi wprost o porzuceniu negocjacji, co byłoby szokiem dla wszystkich stron i otworzyło oczy wielu ludziom.

W istocie jednak najważniejsze jest to, w jaki sposób pani Merkel i pan Makron odnoszą się do pana Władimira Putina Prezydenta Federacji Rosyjskiej i w ogóle relacji z Rosją. Nikt już nie ukrywa, że sankcje nie mają sensu, głównie służą realizacji amerykańskich interesów, a cała awantura na Ukrainie spowodowała strategiczne osłabienie Unii Europejskiej. Dla wszystkich jest oczywistością, że próżnię w Rosji wypełniają Chińczycy i … Amerykanie, działający np. poprzez filie swoich koncernów w Korei Południowej, Indiach lub nawet w Europie. Obrazowo traci na tym Siemens, a zyskuje General Electric. Jak pani Merkel usłyszała wprost, że Niemcy są bardzo źli, ponieważ masowo sprzedają w Ameryce swoje doskonałe samochody, to nie można się dziwić, że w Berlinie zaświeciły się czerwone sygnały alarmowe. Nie będzie współpracy transatlantyckiej w wymiarze gospodarczym, jaki planowano za pana Obamy, globalizacja w dotychczasowym paradygmacie będzie przez to znacząco powstrzymana. Przy czym Amerykanie nie robią niczego innego, niż Niemcy i inne świadome kraje. Po prostu globalizacja przekroczyła pewne wartości krytyczne, poza którymi nie opłaca się już Zachodowi. Ponieważ nawet korzyści kapitałowe, jakie przynoszą ich korporacje, są komparatywnie mniejsze, niż to jak obecny model wzmacnia państwa, które są lub mogą być dla Zachodu, a zwłaszcza dla USA zagrożeniem. 

Niemcy korzystały na dotychczasowym modelu. Dostosowały swój sposób funkcjonowania do potrzeb globalizacji i odniosły sukces. Eksport jest motorem niemieckiej gospodarki, jej silnym wsparciem jest również eksport kapitału. Niemcy są potęgą, jeżeli obecnie miałyby zmienić paradygmat funkcjonowania – na większą koncentrację na własnym podwórku, to może się kończyć różnie. Wezwanie Niemiec, żeby wydawały więcej na obronę i że mają dług u amerykańskich podatników, jest jak najbardziej słuszne, jednak będzie miało swoje konsekwencje. Gdyby tylko Berlin zdecydował się na usztywnienie kursu Euro, natychmiast jeszcze bardziej podniósłby się w Niemczech poziom życia, oczywiście kosztem peryferii. Na pewno wzrost wydatków na obronność przyczyni się do napędzenia europejskiej gospodarki, obecnie wydają około 1,2 % PKB, wzrost do 2% byłoby poważnym zastrzykiem dla przemysłu.

Zachód w znaczeniu Europy, będzie w obecnej sytuacji dążył do porozumienia z Rosją, jak również może inaczej ustawić się w relacji z Chinami. Chińskie projekty infrastrukturalne – pasa i drogi, są gigantyczne. Jednak z perspektywy Unii Europejskiej, to nie jest nic innego, jak tylko próba jeszcze łatwiejszego uzależnienia gospodarczego od Chin. W Europie będzie więcej chińskich towarów, będą łatwiej dostępne. Dyfuzja doprowadzi do trwałej nierównowagi, jeżeli czegoś w tej sprawie nie zrobimy. Pierwsi obudzili się Amerykanie i nie podlega w ogóle żadnej spekulacji, że wiedzą co robią. Jednak to, czego pan Trump nie powiedział panu Xi, powiedział pani Merkel. Skutkiem będzie zmiana paradygmatu funkcjonalnego Niemiec, co oczywiście pociągnie za sobą zmiany w kwestiach związanych z obronnością. Wielkim znakiem zapytania jest to, czy Niemcy sięgną po broń jądrową? Jeżeli to by się stało, mielibyśmy ostateczne zamknięcie rozdziału po ostatniej wojnie, jej dziedzictwem byłyby tylko granice w Europie Środkowej i Wschodniej. Co byłoby dalej w tej kwestii, naprawdę teraz nie wiadomo. Jesteśmy w sytuacji w której, to że jesteśmy pionkiem jest oczywiste, jednak nawet pionek może wykonywać ruchy na szachownicy. W naszym przypadku tkwimy w jakimś dziwnym bezruchu, myśląc że ruchy innych figur nas nie dotyczą

Niemcy wspólnie z Francją zmienią Unię Europejską w taką Unię, która będzie im najbardziej odpowiadała i przynosiła wszystkie możliwe korzyści. Ich rozumienie interesu Unii Europejskiej jest inne, niż nasze. Niestety Warszawa dopiero wychodzi z poziomu satysfakcji z realizacji celu, jakim było dołączenie do struktur Zachodu. Na umocnienie się w nich, nie mówiąc już nawet o gotowości zmiany ich kształtu, jak i aktywne uczestnictwo po prostu już nam nie starczyło, ani wyobraźni, ani sił, ani do końca nikt, tego po nas nie oczekiwał. Konsekwencje mogą być straszne. 

W działaniach mających na celu tworzenie Unii wyższej prędkości, nikt nie będzie się na Polskę oglądał. Jeżeli w ogóle dostaniemy jakąś szansę, to będziemy musieli za nią zapłacić np. przyjęciem Euro, chociaż to i tak byłby w dzisiejszych warunkach przywilej. Zmarnowanie szansy na to dekadę temu, to chyba największa porażka polskiej transformacji, którą w tym kontekście trzeba nazywać niedokończoną. Równie ważne są kwestie związane z ochroną klimatu, nie stać nas na reformy w tej mierze.

W generalnym ujęciu pytanie o rozumienie interesu Unii Europejskiej, należy poprzedzić pytaniem – jakiego interesu? Ponieważ, ten interes jest nie tylko różnie definiowany, ale przede wszystkim jest pytanie, czy on w ogóle jest?

Tags: , , , , , , , ,

6 komentarzy “Kwestia rozumienia interesu Unii Europejskiej”

  1. Dawid Warszawski
    1 czerwca 2017 at 05:09

    Wniosek: nie ma po co silić się na rozumienie czegoś, czego nie ma!!!!

  2. 1 czerwca 2017 at 06:52

    Ta sytuacja przypomina mi dowcip o sytuacji na Upadlinie. Na pytanie dlaczego bombardują Donieck ? Poroszenko odpowiada ,bo tam są rosyjskie wojska!A dlaczego nie bombardujecie Krym? Bo tam są rzeczywiście rosyjskie wojska,odpowiada Król Czekolady! Tak i tu ,nie licząc się z Niemcami może Broszka w Sejmie, a w gospodarce to nasz partner namber One,i jak na tym wychodzimy ?

  3. Inicjator
    1 czerwca 2017 at 06:53

    Doskonałe porównanie sytuacji Polski do pionka na szachownicy.

    Tylko wykonujmy ruchy bardzo przemyślane, skoro możemy się jeszcze na niej poruszać.

    Na razie ruszają się “figury”.

    Tak to jest w grą w szachy …

  4. bob
    1 czerwca 2017 at 14:07

    Niemcom może i pozwolono by mieć broń atomową ale pod warunkiem, że przyciski startowe będą w Brukseli.

  5. Mikolaj
    1 czerwca 2017 at 15:18

    Re: “Po prostu globalizacja przekroczyła pewne wartości krytyczne, poza którymi nie opłaca się już Zachodowi”. Innymi slowy, jezeli stopa zyciowa przeogromnej liczby mieszkancow Chin i Indi bedzie rosla w takim tempie jak obecnie to wymusi to obnizanie stopy zyciowej w bogatych krajach Zachodu bo calkowita masa surowcow ktore Swiat ma do dyspozycji nie jest nieograniczona.

  6. Mikolaj
    1 czerwca 2017 at 15:35

    I jeszcze to. Stany Zjednoczone importowaly niemieckie samochody bo byly dobre a ich produkcja w Europie byla kozystna finansowo. Podobnie jest z towarami chinskimi – Chiny oferuja tania sile robocza wiec taniej jest sprowadzac je z Chin niz produkowac w USA. Jezeli Stany chca zostawic troche pieniedzy we wlanym kraju to musza czesc tej produkcje przenosic do wlasnego kraju. Trudno wiec oczekiwac, ze taka nowa strategia wywola radosc Chin, pani Merkel i wiekszosci panstw UE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up