Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

Bluzgi pod Wawelem pokazują stan emocji naszego społeczeństwa


 Smutne dni nastały w Krakowie. Decyzja hierarchów o pochowaniu pary prezydenckiej w krypcie wawelskiej, ma mniej więcej takie skutki, o jakich dyskutowano. Pochówek wawelski podzielił Polaków. To miejsce symboliczne, najważniejsze dla Polski i Polaków, nie ma Polski i polskości, bez Wawelu i Krakowa, dlatego to, co obecnie obserwujemy jest bardzo trudne w ocenie. W ogóle sam fakt, że są zwolennicy i przeciwnicy wizyt pana Jarosława Kaczyńskiego na Wawelu, bardzo źle świadczy o kondycji moralnej naszego społeczeństwa. Ponieważ robienie z tego wydarzenia powodu do publicznego sporu o bieżącą politykę, jest po prostu nonsensem, żeby nie napisać więcej.

Na pewno pan Kaczyński jest dla wielu Polaków osobą kontrowersyjną. Przyjeżdża na Wawel w celach oczywistych, dla każdego kto ma pochowanych krewnych – i nie można z tego tytułu robić mu żadnych wytyków. Może jeżeli już, to można oprotestować fakt, że wjeżdża na wzgórze samochodem, jeżeli jednak robi to w kolumnie rządowej pani premier, to sprawa również nie podlega dyskusji. Kraków pamięta, że na Wawel samochodem przyjeżdżał gubernator Hans Frank. Natomiast do wizyt ma prawo zawsze, ponieważ tam są pochowani jego krewni, poza tym ma takie samo prawo jak każdy Polak odwiedzić miejsce pochówku najwybitniejszych rodaków, czy w ogóle sam Wawel. To sprawy bezdyskusyjne i ponownie powtórzmy – nawet przy całej niechęci do pana Kaczyńskiego, nie można w ogóle podnosić tych spraw publicznie, bo to są sprawy w istocie prywatne. Rozróżnianie sfery prywatnej od publicznej, nawet najważniejszych polityków w państwie, jest czymś więcej, niż sprawą dobrego smaku.

To, co po raz kolejny widzieliśmy pod Wawelem jest wyrazem dramatycznego stanu emocji naszego społeczeństwa. Równoległa demonstracja zwolenników i przeciwników – dobre pytanie czego – jest wyrazem naszego rozdarcia. Ulice: świętego Idziego i Podzamcze, stały się symboliczną areną polskich podziałów narodowych. Z pewnością, duża część odpowiedzialności za ich powstanie spoczywa na panu Kaczyńskim, jednak to jeszcze nie oznacza, że czymś normalnym i tolerowanym powinno być doprowadzenie do sytuacji, gdzie ludzie po dwóch stronach ulicy – w najświętszym miejscu dla polskości – krzyczą na siebie i to jeszcze w takiej sprawie. To są czyste, negatywne emocje – w klasycznej formie. Same negatywne, ponieważ jedni chcieliby zakazania wizyt pana Kaczyńskiego, a drudzy – z tego jak można zrozumieć ich intencje, protestują przeciwko tym, którzy są przeciwnikami pana Kaczyńskiego. Smutne to i straszne, wszyscy są przeciwko, nikt nie jest za! Dodajmy ponownie – w takim miejscu!

Istota sporu jest więc absurdalna i szkodliwa. Jego prowadzenie jest niepotrzebnym wyrażaniem emocji i prowadzi tylko, do generowania jeszcze większej intensywności emocji. Emocje tworzą emocje, całość składa się na jeszcze większe problemy. Jednak w tym jałowym sporze pojawia się Policja, w tym specjalne wyposażenie do monitorowania manifestacji, są robione zdjęcia – prawdopodobnie uczestnicy są monitorowani. Wiele osób jest spisywanych jako uczestnicy zdarzenia. Później na tej podstawie, wydarzenie może już żyć własnym życiem. 

Na tych manifestacjach po obu stronach ulic widać przeważnie tych samych ludzi, mniej więcej ten sam zestaw. W tym wielu „dyżurnych” demonstrantów z pełni spektrum aktywności publicznej na demonstracjach w Krakowie. Pojawiają się także osoby przyjezdne, co widać nawet po transparentach, gdzie jest napisana nazwa miejscowości, jakiegoś klubu zdaje się gazety lub czegoś podobnego i hasło polityczne. Słychać bluzgi, wyzwiska, pełno słów o UB-ecji, SB-kach (swoją drogą demonstrujący mogliby się zdecydować), katach, Stalinie, oczywiście zdrajcach i złodziejach.  W ten sposób krzyczą na siebie dorośli ludzie, oddzieleni kilka metrów – zza barierek, jakimi grodzi się manifestacje. Wszystko w pobliżu Krzyża Katyńskiego. Potem często wracają do domów tymi samymi tramwajami lub idą na dworzec prawie ramię w ramię. Czy to jest więc pokazówka i próba personalnego lansowania się demonstrantów? Warto zauważyć, że wśród najbardziej aktywnych osób pojawiają się działacze z lat 70-tych i 80-tych.

Te emocje muszą być wygaszone, jednak nie za pomocą spisywania uczestników demonstracji. To nie służy sprawie, ani dialogowi publicznemu, ani w ogóle postrzeganiu państwa przez obywateli. W interesie publicznym jest, żeby tego typu wydarzenia nie miały miejsca – nie są potrzebne. Należy uszanować pamięć tragicznie zmarłych, majestat miejsca i poza tym, w Krakowie po prostu nie wypada. Turyści chodzą i się dziwią…

Tags: , , , , ,

7 komentarzy “Bluzgi pod Wawelem pokazują stan emocji naszego społeczeństwa”

  1. Erwa Erazm
    20 maja 2017 at 06:22

    Zgadzam się ostatnio to Hans Frank wjeżdżał swoim Mercedesem na Wawel.

  2. Inicjator
    20 maja 2017 at 08:24

    Tylko jak ten Frank skończył?

    Macondo!

  3. Winetu
    20 maja 2017 at 08:44

    Bluzgi pod Wawelem pokazują, że MOTŁOCH się rozrasta i do niego nic nie dociera. Podkarmiony BYDLAKAMI rośnie nie tylko w siłę ale zagraża nawet swojej egzystencji. A z drugiej strony co to jest Kraków, złośliwie to można powiedzieć mury, mury – kamieni kupa a gdzie intelekt i jaki. Czy trzeba czekać aż ukraińcy złapią ten MOTŁOCH za pysk i wtedy zaczną się jednoczyć i modlić i w tedy może być za póżno. Szkoda słów.

  4. Wojciech
    20 maja 2017 at 09:05

    Jak mogę to sprofanowany Wawel okrążam z daleka. Z niego cuchnie.

  5. jox
    20 maja 2017 at 15:23

    Z punktu widzenia socjotechniki decyzja o pochowaniu L.K. na Wawelu była majstersztykiem. Gdybym był agentem wpływu siły zewnętrznej, której celem jest maksymalne skłócenie polskiego społeczeństwa, bo wtedy łatwiej nim manipulować i je okradać, to robiłbym wszystko, żeby L.K. spoczął właśnie tam. Choć raczej nie wpadłbym na tak genialny pomysł – kryptę od dawna uważano za zamkniętą, a L.K. ani nie wykazał się niczym szczególnym jako polityk, ani nie miał nic wspólnego z Krakowem (nawet dla najbliższych Lecha i Marii z Warszawy i Trójmiasta grób w Krakowie to kłopot).

    Ta decyzja podzieliła Polaków na pokolenia, bo krypta wawelska to nasze święte miejsce. Każde polskie dziecko przyjeżdża tu ze szkolną wycieczką, i przed wyjazdem słyszy od rodziców lub dziadków „jedynie słuszną” wersję, no i już w szkole klasy dzielą się na dwa wrogie plemiona.

    Nie wiem, dla kogo pracuje niejaki Michał Kjjjjjjjjj, jedna z najbardziej sprostytuowanych kreatur na polskiej scenie politycznej (to on był pomysłodawcą pochówku L.K. na Wawelu), ale myślę, że dostał sowitą premię od swojego agenta prowadzącego.

  6. daniel
    2 czerwca 2017 at 21:55

    Pytanie maturalne: jak się nazywa i w jakim mieście leży największa polska piwnica na kartofle?
    Miejsce z w/w artykułu właśnie dlatego utraciło swoją świętość. Bo PiS i głupia śmierć to nie są świętości. A Polski były i są dwie: zaradna i zaawansowana cywilizacyjnie zachodnia i prymikatolicka wschodnia. Tutaj nie będzie porozumienia, bo nie chcemy pracować na tych ciemniaków i niedorajdów ze wschodu.

  7. Mikolaj
    3 czerwca 2017 at 00:02

    Jest takie przyslowie, ze nie ma dymu bez ognia. I drugie przyslowie: madrzejszy powinien ustapic. A jak nikt nie ustapi, to jak zgadnac ktory jest madrzejszy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up