Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

26 maja 2017

Jak Prawo i Sprawiedliwość prowadzi pana Donalda Tuska do prezydentury…


 Widzimy na własne oczy, jak Prawo i Sprawiedliwość prowadzi pana Donalda Tuska do prezydentury. Wezwanie do Prokuratury w kolejnej sprawie, to nic innego – jak bilet do Pałacu Namiestnikowskiego! Nie da się zrobić więcej dla sprawy pana Tuska, niż go prześladować, stygmatyzować i czołgać przez kolejne instancje. Jakby rządzący zdecydowali się na jakąś większą akcję np. z groźbą aresztowania, to byłoby tylko dla pana Tuska lepiej.

Oczywiście można pana Tuska obarczać odpowiedzialnością za katastrofę smoleńską, można mu zarzucać sprawstwo kierownicze, można twierdzić, że zgodził się na złą procedurę współpracy z Rosją przy badaniu katastrofy, można wyszukiwać świadków, którzy wówczas rzekomo zwracali się do rządu z rewelacjami, ale zostali odprawieni z kwitkiem. Jednak nie da się udowodnić, że „wniósł bombę”, oczywiście termobaryczną. Tymczasem, bez względu na to, co jest mówione o panu Tusku, dowolny drobiazg – to od razu słyszymy w mediach narodowych, że straszy Polskę, albo w jakiś inny sposób jest winny. Zbitka „wina Tuska” pisała się na stałe do naszego języka i z niego nie wyjdzie.

Dokładnie tak samo kreowano wszystkich rewolucjonistów, a wcześniej męczenników – prześladowanie przez władzę, nie ważne czy słuszne, czy nie – zawsze prowadziły do jednego – stworzenia wizerunku prześladowanej ofiary. Samotny człowiek w zderzeniu z potęgą i wszechmocą instytucji, wydany na żer paragrafów i bezdusznych urzędników, to wszystko jeszcze podlane sosem prześladowania politycznego. Czego więcej trzeba, żeby napisać dobre polityczne story?

Doskonale widzi to już opozycja, Platforma Obywatelska może się miotać w oświadczeniach dotyczących emocjonalnej polemiki z rządem na temat nielegalnych imigrantów, jednak Tusk jest już lokomotywą wyborczą. Jeżeli tylko zostanie pognębiony, to będzie jeszcze łatwiej gromadzić wokół siebie ludzi, przeciwników PiS-u i jego wizji władzy. Wszystko co muszą zrobić, to tylko się zjednoczyć, a do tego zjednoczenia nie ma niczego lepszego, niż pan Tusk za kratami i to w znaczeniu dosłownym. Nic bardziej nie przeraziłoby obywateli, niż wizja pana premiera w areszcie. Tego nie można wykluczyć, ale to byłoby zagranie ostateczne. Miałoby dwa końce, po pierwsze pan Tusk nie mógłby kandydować, po drugie – wielu osobom sprawiłoby to przyjemność i satysfakcję. Pytanie brzmi – czy opłaca się spinać własny zabetonowany elektorat? Czy ryzyko przestraszenia ludzi nie jest za duże? Wiadomo, że strach działa mobilizująco – mechanizm przeniesienia doświadczenia z obserwacji, na zasadzie – skoro „wsadzili premiera” to z nami mogą zrobić wszystko jest bezwzględnie pewny.

Rządzący mogą próbować „umoczyć” pana Tuska w sposób głupi, albo proceduralny. Ten pierwszy jest właśnie realizowany, to bazujące na emocjach, domniemaniach i wiedzy z mediów – budowanie narracji, której pan Tusk miałby być antytezą. Oczywiście wsteczną, jest to skrajny cynizm, ponieważ to nie jest żaden wysiłek być mądrym po szkodzie. Mówienie, że można było zrobić tak, a nie inaczej – nie ma żadnego sensu. Nawet chirurg może się pomylić. W polityce zaś błąd, jest standardem, zresztą nie ma tak żeby zawsze wszyscy byli zadowoleni. W tym konkretnym przypadku, jeżeli były naciski ze strony państw zachodnich, żebyśmy się wówczas porozumieli z Rosją, to tylko działa na rzecz obrony pana Tuska. Można też próbować w sposób proceduralny udowodnić panu premierowi, że coś – gdzieś, źle zrobiono. O to raczej nie jest trudno w zwyczajnym funkcjonowaniu administracji, a co dopiero w sytuacji tak nadzwyczajnej, po prostu tragicznej i w działaniu pod wielką presją. Byłoby to o wiele bardziej długotrwałe i zupełnie niemedialne, jednakże na pewno skuteczne, w tym znaczeniu, że o ile nie sam pan premier, to jego główni współpracownicy mogliby mieć kłopoty. Samo ciąganie po instytucjach z paragrafami nie jest przyjemne. Zaangażowanie licznego kręgu ludzi na kilka lat w obronę osobistą, w praktyce wyłączy ich z życia politycznego. Ponieważ zawsze będzie można powiedzieć, że coś się toczy. Najlepsze są zawsze metody, których nie widać. Jednak jeżeli ktoś chce dzwonić do świadków na żywo, przed kamerami telewizji siedząc w komisji śledczej, to mówmy o grillowaniu i procesach czarownic a nie o sprawiedliwości lub wyjaśnianiu spraw.

Generalnie naświetlanie tych spraw w mediach nie służy naszej sprawie narodowej. To się powinno załatwić wszystko za zamkniętymi drzwiami, winni powinni być ukarani – a tacy, mający pośrednią odpowiedzialność są i mają się dobrze. Rozwlekanie tego, robienie spektaklu – to zupełne nieporozumienie, będzie to nas wiele kosztować. Zarówno wiarygodności za granicą, jak i emocji w kraju. Proszę sobie zadać pytanie, kto na tym skorzysta? Prawo i Sprawiedliwość prowadzi pana Donalda Tuska do prezydentury.

Tags: , , , , , , , ,

4 komentarze “Jak Prawo i Sprawiedliwość prowadzi pana Donalda Tuska do prezydentury…”

  1. Inicjator
    19 maja 2017 at 05:25

    Autor ma rację, to będzie Nasz Ostatni Wyklęty, ten Tusk i to o wymiarze Europejskim!

    Może też zostać Błogosławionym a potem Świętym.

    Co do tej bomby termobarycznej, to wcale nie trzeba jej było wnosić.

    Można je było rozrzucić na lotnisku w postaci puszek z popularnym napojem …

    Radiozapalniki – i mamy wybuch szeregu mieszanin aerozolowych.

    Tylko kto wie, gdzie dokładnie przebywał na tym lotnisku znany polski polityk, który tuż po katastrofie udał się do Smoleńska na obiad i wyjechał pociągiem do Polski?

    Tu jest wielka zagadka, ale TERMOBARYCZNOŚĆ się zgadza.

    Zwolennik tej koncepcji i inicjator udanej próby w Polsce – zaraz po SUKCESIE – wrócił do USA.

    Niech nas nie myli powód wyjazdu z “uwaleniem kontraktu na Caracale” i szybkiemu zakupowi Boeingów za 2,5 mld dolarów.

    Po prostu Pan Doktor Inżynier miał “Trzy trafienia w Jednym”.

    I tym tropem był poszedł.

    Jak TERMOBARYCZNOŚĆ – to konsekwentnie, też można wezwać na przesłuchania szereg osób.

    A “wina Tuska” polega na tym, że tego nie zauważył.

    Amen i Macondo!

    A co!

  2. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
    19 maja 2017 at 05:35

    Pan Tusk powinien podziękować tym ludziom za to, że robią mu kampanię wyborczą.

  3. awkzim
    19 maja 2017 at 06:39

    Należy, jeszcze dodać, iż Pan DT od czasu do czasu pokaże kto rządzi. Czyli pojawi się w prokuraturze kiedy on będzie chciał a nie Ziobrowi urzędnicy, oczywiście będzie to podlane proceduralnym sosem. On wcale nie jest tak bezbronnym wobec systemu, posiada rzecz, która mą bardzo mało ludzi w Polsce – immunitet UE.

  4. Zbigniew
    19 maja 2017 at 07:34

    Primo: mniej telewizji bo pośród bardzo dużej liczby moich znajomych o naprawdę równych i często skrajnych poglądach nie znalazła się jedna, JEDNA osoba która nie uważałaby że pan Tusk zrobił cokolwiek dobrego a wręcz przeciwnie, uważają że ten pan MUSI mieć coś wspólnego z Niemieckimi służbami choć dowodów nie ma. I twierdzą to również osoby które głosują na ludzi należących do PO. A jeśli już bazujecie na przekazach medialnych to polecam ten którego żaden Polak nigdy nie zapomni tak jak nie zapomni operacji zaboru: https://www.youtube.com/watch?v=D-3QdTnH8L8
    W części drugiej: gdyby edukacja była na normalnym poziomie to nikt nie prowadziłby narracji rodem z filmów kina klasy D w rodzaju bomb bo składający się z milionów części samolot jest tak wrażliwy że jeden nawet wąsko wyspecjalizowany inżynier ale znając swoją część samolotu wie gdzie nie dokręcić śrubki albo coś w zbliżony do uszkodzeń po katastrofie uszkodzić aby samolot schodzący poniżej pewnego pułapu “rozleciał się” czy też “spadł”. W dzisiejszych czasach badanie katastrof ma sens badawczy, badanie cz coś było zamachem jest nie do stwierdzenia o ile nie dokonał go właśnie bombo jakiś patentowany (przez system edukacji) głupek.
    Wracając do telewizji: już raz zaznaczyłem, żadne media nie służą Polsce. Służą jedynie konkretne osoby w konkretnych sprawach, a że media (wszystkie) to pole oddziaływania wszelakich służb specjalnych to można traktować jako pewnik. Jest XXI wiek. W materii oddziaływania na człowieka temat Nauka zgłębiła dość dokładnie a na pewno na tyle aby z dużą precyzją uzyskiwać określony efekt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

About krakauer,

Scroll Up