Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 października 2017

Chiński problem Polski


 Wizyta pani Beaty Szydło Prezes Rady Ministrów w Chinach i jej spotkanie z panem z panem Xi Jinpingiem Prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej jest pięknym przypomnieniem sukcesów dyplomacji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Co niestety zostało przemilczane przez większość naszych mediów, jednak Chińczycy doskonale pamiętali i przypomnieli o relacjach Polski i Chin, w tym o uznaniu przez Polskę Chin Ludowych 5 października 1949r. Już sam stosunek do tej pamięci, pokazuje że jest istotna różnica w pojmowaniu kwestii ciągłości państwa w naszym kraju i chyba wszędzie indziej. To kwestia poboczna, ale ważna – warto mieć ją w pamięci.

Pani premier wygłosiła wiele ważnych słów, mówiła o poważnych ofertach ze strony Chin. Sam skład jej delegacji, w której było kilka osób istotnych dla naszej gospodarki, w tym przede wszystkim osoby odpowiadające za pomysł stworzenia centralnego portu lotniczego. Pan Prezydent powiedział coś, bardzo ciekawego – o pragmatycznym podejściu pani premier, do rozwiązywania problemów.

To ważna wizyta, zwłaszcza że jest to spotkanie przywódców państw zainteresowanych koncepcją Jednego Pasa i Jednego Szlaku. Jeżeli ten projekt będzie realizowany, będzie to cały szereg umów bilateralnych pomiędzy Chinami, a krajami zainteresowanymi. Jest to koncepcja odwrotna od idei współpracy transpacyficznej lub transatlantyckiej, jak również europejskich i euroazjatyckich porozumień gospodarczych. Chińczycy są pragmatyczni, taka konstrukcja pozwala im na realizowanie własnych celów – bez tworzenia niepotrzebnych i trudnych w utrzymaniu bytów politycznych. Dzięki takiemu modelowi mogą podpisać porozumienia i z Rosją i z Polską, jak i Madagaskarem. Unika się przy tym trudnych negocjacji pomiędzy partnerami, bo partnerstwo jest jednokierunkowe – i wszyscy mają przepuszczać chińskie towary.

Prawdopodobnie Polska szuka w Chinach finansowania dla kilku dużych inwestycji, jak wspominany centralny port lotniczy. Mówi się o tym, ze mielibyśmy być bramą dla Chin do Europy (Madagaskar jest do Afryki). Ma to oczywiście sens logistyczny, można planować korzyści z przewozów cargo i ruchu pasażerskiego. Jeżeli udałoby się to spiąć z jakąś szerszą logistyką transportu lądowego, to mogłoby mieć sens. W tym znaczeniu, że bylibyśmy państwem niezwykle istotnym na szlaku. Mając węzeł logistyczny dla Chin w tej części Europy (inne są np. w Belgii, na Węgrzech i tworzą się w Grecji), na pewno zarabialibyśmy na tym pieniądze.

Nie jest to jednak związek oparty na miłości. Chińczycy przyjdą tutaj po to, żeby zarabiać pieniądze. Dotychczasowe doświadczenia dużych chińskich inwestycji w Polsce są raczej trudne. Nie chodzi o żadne zderzenie kultur, raczej o asertywność i nastawienie. Można powiedzieć, że trafił „swój na swego” i standardowy model budowany na uległości wobec inwestora w naszym przypadku się nie sprawdza. Jednak chińska obecność gospodarcza nad Wisłą wzrasta i jest tylko kwestią czasu, aż osiągnie masę krytyczną. Tj. będą zauważalne społecznie i przełożą się na wyzwania polityczne.

Jednak uważać trzeba już dzisiaj, ponieważ nie można popełnić błędów, których konsekwencje będziemy ponosić przez kolejne lata. Po pierwsze jak komukolwiek się wydaje, że w oparciu o Chiny, możemy być w jakikolwiek sposób w opozycji do Zachodu – ten żyje w świecie fantazji. Po drugie, nie jesteśmy dla Chin żadnym partnerem w niczym. Chyba, żeby Chiny chciały podbić Rosję, wówczas taki „sojusznik” na Zachodzie, może być dla nich bardzo ważny. Po trzecie – nie ma czegoś takiego, jak specjalne stosunki z Chinami. Wszystko na co możemy liczyć, to korzyści wynikające ze skali naszego rynku i z położenia geograficznego. NA NIC WIĘCEJ.

Generalnie jeszcze nie wiadomo, czy opłacą się nam działania, na których w ujęciu długofalowym Zachód może stracić? Na to zasadnicze pytanie, trzeba sobie odpowiedzieć, zanim się zacznie wykonywać jakiekolwiek działania wobec Chin. Nie da się zrozumieć dlaczego o relacjach z Chinami, nie rozmawiamy i nie wypracowujemy wspólnej strategii na poziomie unijnym? Czy ktoś może wytłumaczyć ten fenomen?

Już tak zupełnie na marginesie, jest jeszcze bardzo ciekawa, jednak wcale nie marginalna, ale fundamentalna kwestia. Chodzi o to, że nie ma mowy o żadnej współpracy lądowej z Chinami, bez współpracy z Federacją Rosyjską. Mapy nie kłamią, o co chodzi nie trzeba nikomu tłumaczyć. Jeżeli jednak na poważnie byśmy myśleli o czymkolwiek na kierunku chińskim, to nie można udawać, że Rosja nie jest w tej relacji państwem centralnym i decydującym. Chociaż, to może i będzie bardzo ciekawe, że naszą rusofobiczną politykę będą stabilizować z jednej strony relacje z Niemcami, a z drugiej nadzieje na relacje z Chinami.

Teraz będzie jedna refleksja specjalnie z dedykacją dla naszych licznych prawicowych czytelników. Widzimy na własne oczy, jak nasz rząd pielgrzymuje do KOMUNISTYCZNYCH CHIN! W Chinach oficjalną doktryną państwową jest Komunizm w lokalnej wersji (Maoizm). Poza tym, to z Chinami współpracować się da, przymykając oczy na prawa człowieka? Z Rosją się nie da? Gdzie tu jest logika? Gdzie tu jest pragmatyzm? Gdyby nasz rząd na serio myślał o relacjach z Chinami, to już dawno porozumiałby się z Rosją, wówczas w oparciu o taki potencjał, rzeczywiście moglibyśmy stać się hubem Azji dla Europy. No, ale się nie udało – jak zwykle – czego najlepszym dowodem jest Nordstream, wielki sukces naszych elit, stymulujących rozwój podwodnej inżynierii.

Podchodząc do rozmów z Chinami, trzeba być nie tylko pragmatykiem, ale przede wszystkim trzeba mieć atuty, inne niż gotowość do stania się jeszcze większym rynkiem zbytu dla chińskich produktów. Podstawowym problemem globalizacji jest brak symetrii w światowym handlu. Na dłuższą metę, ta nierównowaga doprowadzi do przeciągnięcia dyfuzji. W uproszczeniu – jak Zachód zbiednieje, nie będzie kupował na Wschodzie. Jedynym sposobem na zmuszenie Chin do porozumienia, które pozwalałoby na wyrównanie bilansu handlowego jest siła. W naszym wypadku można to osiągnąć tylko działając jako Unia Europejska, najlepiej wspólnie z Chinami, USA, Japonią i jeszcze krajami BRICS. Pojedynczo, Chińczycy wyłuskają nas jak małe pisklęta. Wszelkie inne inicjatywy, są tak naprawdę na rękę Chin, proszę zrozumieć – ich nie interesują nasze kłopoty, tylko to ile elektronicznego badziewia co roku kupimy. W sumie to od nas importują tylko miedź.

Chiny to wielka szansa, ale w obecnym ujęciu i przy podejściu – „projektowym”, to tylko chiński problem Polski.

Tags: , , , , , ,

14 komentarzy “Chiński problem Polski”

  1. Dawid Warszawski
    14 maja 2017 at 05:12

    Wybitne, po prostu wybitne podsumowanie naszej sytuacji.

  2. Wojciech
    14 maja 2017 at 09:17

    W Pekinie odbywa się niezwykle ważna konferencja o przyszłości gospodarki światowej. Ogromny sukces Chin i Rosji. Na szczęście bez USA i kartelu wojennego US/NATO. Ważne przemówienie i ważna rola Putina. O czym milczą polskojęzyczne amerykańskie media i propaganda reżimowa. Więcej szczegółów na RT. https://www.rt.com/news/388285-china-silk-road-forum/

  3. wlodek
    14 maja 2017 at 09:23

    Nieważne jakiego koloru jest kot ważne żeby łowił myszy! To stare chińskie przysłowie które jeśli przyswoi sobie Polska to jest to wyjście z sytuacji gdzie interes Ukrainy jest ważniejszy od naszego!A otwarcie na Rosję początkiem tego procesu, jeśli nie to zgodnie z rosyjską pagaworką Pizdiec najezdilis!

  4. Wojciech
    14 maja 2017 at 09:32
  5. Kodłuch
    14 maja 2017 at 10:57

    Zrobotyzowana marionetka, która bez cienia emocji potrafi wydawać dźwięki na każdy temat, nie ma nic do powiedzenia w sprawie Polski a tym bardziej spraw międzynarodowych…

    WWP jest własnie w Pekinie, krótko rozmawiał z Erdoganem. Za to dłużej grał towarzyszowi Si na fortepianie i rozmawiał z nim o towarzyszu Kimie. Czyli obgadywanie? A fe, towarzysze!
    .https://youtu.be/ghEo1AZhxXI

    https://ria.ru/world/20170514/1494255895.html
    https://ria.ru/world/20170514/1494255359.html

    W Forum „Jeden pas, jedna droga” nie biorą udziału Indie. Chiny przeznaczyły na pomoc krajom znajdującycm się „na szlaku” 8,7 mld USD. Inni inaczej to liczą, bo Chiny deklarują 100 mld juanów czyli według drugich przeliczeń 14,5 mld USD. Trasa będzie wiodła z ominięciem Krainy Banderowców – przez terytorium Bat’ki Aleksandra i chyba przeskakiwała nad Polską, by drony towarzysza Macierewicza nie przeszkadzały jak muchy…
    https://ria.ru/economy/20170514/1494251505.html
    .https://ria.ru/economy/20170514/1494253537.html
    http://russian.news.cn/2017-05/14/c_136281432.htm

    https://ria.ru/trend/beijing-belt-and-road-forum-14052017/

    WWP zaproponował Chinom wspólne używanie „trasy północnej”
    .http://rossaprimavera.ru/news/putin-predlozhil-sovmestno-ispolzovat-vozmozhnosti-severnogo-morskogo

    • 14 maja 2017 at 13:13

      Nie zapominaj o spotkaniu z Prezydentem Zemanem,któremu ani sankcje ani 1968 r nie przeszkadzają rozmowy bez tłumacza. A p.Broszka o czym by oprócz ominięcia Upadliny i zwrotu Tutki mogła by zainteresować Władymira?

  6. DrQ+
    14 maja 2017 at 16:54

    Fantastyczne przestrogi o charakterze elementarnym

  7. Miecław
    14 maja 2017 at 16:59

    Ot i paradoks polskiej prawicy. W kraju dekomunizacja, a wyjazdy zagraniczne po komunistyczne pieniądze. Gdzie honor o którym prawica tak rozprawia? Czy religia im w ogóle pozwala na bratanie się z komunistami? A co będzie jak Chińczycy po Polsce będą się obnosić na szlaku i nie tylko z komunistycznymi sztandarami, ale zgroza? Ale to jest dobitny dowód do jakiej nędzy gospodarczej i intelektualnej doprowadziły styropiany. Jest jednak nadzieja, że może Polacy wezmą przykład z Chińczyków, jak należy prowadzić interesy z zachodem. Dobre i tyle, bo skatoliczały naród komunizmu i tak nie zrozumie, a tym bardziej komunizmu chrześcijańskiego.

  8. Wojciech
    14 maja 2017 at 17:54

    Kiedyś była tu Polska. NIE LINKUJEMY DO TEGO ŹRÓDŁA. WEB. JÓZ.

  9. Inicjator
    14 maja 2017 at 20:05

    Słuszne zdanie: “Chińczycy przyjdą tutaj po to, żeby zarabiać pieniądze”.

    Tylko że oni przyjdą tu na 1000 lat …

    Widząc słabość Polski – znajdą sobie w niej wygodne gniazdko do ekspansji na CAŁĄ EUROPĘ.

    I zrobią to dokładnie oraz powoli – tak że nawet tego nie zauważymy.

    To inna cywilizacja.

    Miarą czasu w niej jest DYNASTIA, nie pokolenie …

    Polskie MACONDO nad Wisłą to dla nich doskonały obszar ekspansji.

    Amen.

    P.S. za 20 lat nikt już ne będzie pamiętał o Premier Szydło, więc Chińska Większość Etniczna w Polsce/Macondo – zacznie jej stawiać pomniki …

  10. Wojciech
    14 maja 2017 at 20:54
  11. Zbigniew
    16 maja 2017 at 10:06

    Mieszanie polityki z gospodarką to jest właśnie to nadużycie które wszystko niszczy. Przykładów mamy aż nadto, nawet współczesnych, zarówno w kontekście europejskim jak i na kierunku wschodnim. Przyjmuję że jednak uczestnictwo na tym etapie na kierunku dalekowschodnim to jednak zwycięstwo rozumu nad emocjami acz nie należy traktować tego w kategoriach wiecznych bo interesy trwają tak długo jak strony danego przedsięwzięcia mają z tego korzyści. W dobrej wierze zakładam że koniec tych interesów gdzieś w przyszłości będzie podyktowany jedynie przesłankami gospodarczymi i ekonomicznymi a nie politycznymi obu stron. Na kierunku wschodnim polityka zaszkodziła, Na kierunku europejskim również. Niska , w zasadzie nikła jakość klasy politycznej w teraźniejszości skutkuje tym że wyssane z palca ideologie, chciwość która zastąpiła zysk i ideologiczny terror zastępujący współpracę, niweczą każdy nawet najprostszy plan by świat był choć trochę bliżej do Pokoju i dostatku. Autor moim zdaniem również powinien forsować, nie mieszanie się politycznych bredni do innych dziedzin, a rozdział polityki od czego się tylko da. Polityka mimo powszechnej narracji nie jest czymś powszechnym a jej jedynym celem jest dominacja jednych nad pozostałymi którzy pozostaną w ucisku, choćby pięknie opakowanym ale w niewoli: praw, zasad, dogmatów. Polityka to narzędzie zniszczenia, kłamstwa, terroru, nienawiści albo przynajmniej wykluczenia. Paradoksem teraźniejszości jest to że nawet Ci którzy mówią o wolności używają narracji politycznej.

  12. Mikolaj
    10 czerwca 2017 at 15:03

    A ja myslę, że prawdziwy jedwabny szlak to nowa droga lądowa z Chin do Indii, Pakistanu, Iranu, Turcji i dalej do Północnej Afryki i pozostalych kajów Bliskiego Wschodu.

    Polskie starania to jednak już kisiel po obiedzie. Szlak jedwabny do Europy już jest – kolej Transsyberyjaska – Moskwa- Minsk-Warszawa- Berlin- itd. Najwyżej zwiekszą szybkosc pociagów i przepustowość magistrali. O budowie suchych portów i skladów w Polsce trzeba bylo myśleć dziesieć – piętnascie lat temu. Dzisiaj Europa już jest załadowana chinskimi towarami i trudno przypuszczac, że da sie tutaj upchnąc ich dużo wiecej. Ponadto, na wojne się na razie nie zanosi wiec statki chińskie nadal będa plywaly jak plywaja do portów europejskich bo to jest najtańsza forma transportu. Dla majte, skarpete, butów, itp, szybkość dostawy nie ma takiego wielkiego znaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up