Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 czerwca 2017

Sposób korzystania z wojny bardzo wiele mówi o państwie


 Sposób korzystania z wojny bardzo wiele mówi o państwie. Przede wszystkim liczy się to, czy państwo jest w stanie traktować wojnę, jako element swojej polityki? Czy przeciwnie, samo staje się przedmiotem cudzej polityki, właśnie poprzez wojnę lub chociaż jej groźbę. To zasadniczy stosunek – zerojedynkowy, nie ma win-win, zawsze ktoś przegrywa, taka jest natura relacji międzynarodowych. Historia dowodzi, że upadały całe cywilizacje, właśnie dlatego, ponieważ ktoś inny był silniejszy – do dzisiaj trzeba brać lekcję z upadku Rzymu, zwłaszcza jego wschodniej części. To klasyczna nauka o charakterze uniwersalnym. Upadki Polski w XVIII i XX wieku były nieco inaczej indukowane, jednak istotą zawsze jest uległość i słabość wobec siły. Państwo jeżeli chce istnieć, a naród jeżeli chce przetrwać – muszą być silne. Naród tworzy państwo, a państwo stanowi warunki, w których ten naród może funkcjonować. Jakie warunki dzisiaj tworzy dla narodu polskiego, polskie państwo? Proszę sobie samemu odpowiedzieć.

Można wyróżnić generalnie trzy typy państw, orientujących się na korzystanie, czy też – bycie przedmiotem cudzych korzyści z wojny. Różnice pomiędzy nimi są zasadnicze i determinują ich wszelkie zdolności funkcjonalne.

Pierwszą kategorię tworzą kraje, które na wojnie są przedmiotem relacji. W konsekwencji walczą o przetrwanie. Dla tych państw wojna jest przekleństwem, prowadzi do samych strat i problemów, oznacza koszty, wyrzeczenia i zawsze nic dobrego. Uniknięcie wojny jest dla takiego państwa racją stanu, ponieważ jej konsekwencje zawsze są negatywne. Taka orientacja strategiczna determinuje rację stanu takiego państwa, a w konsekwencji całą jego politykę. Nie można tutaj mówić o pełni suwerenności, ani o prowadzeniu polityki ukierunkowanej na rozwój, ponieważ w atawistycznym otoczeniu on zawsze oznacza konflikt. Państwo, które jest chronicznie słabe, musi unikać konfliktu, jak tylko jest w stanie. Takie państwo, bardziej szuka oparcia w sumie układów i relacji międzynarodowych, niż we własnych możliwościach. Czasami tak trzeba, wiadomo że korzysta się z każdego zasobu z jakiego można, jednak to co jest zewnętrzne powinno być tylko wspierające. Jeżeli siły zewnętrzne, są głównym potencjałem na jakim państwo opiera swoją niepodległość, to takie państwo bardzo szybko, swoją suwerenność straci, a niepodległość zaraz po niej.

Drugą kategorią są kraje, które traktują wojnę jako sposób uprawiania polityki. Dla tych państw, wojna jest po prostu narzędziem, szczególną formą działania – zorientowaną na cele, które – i to jest najważniejsze – OPŁACA SIĘ – osiągnąć poprzez przeprowadzenie wojny. W przypadku tych państw, wojna i ryzyko jakie niesie, nie jest pojmowane jako ryzyko ostateczne – likwidacji państwa i unicestwienia tworzącego go społeczeństwa. Taka orientacja, w której wojna jest narzędziem, swojego rodzaju formą gry wobec otoczenia – zupełnie inaczej determinuje rację stanu państwa i stwarza o wiele większe warunki do funkcjonowania dla narodu, który tworzy podmiotowe społeczeństwo.

Jest jeszcze trzecia kategoria krajów – najciekawsza. Chodzi o kraje, które potrafią indukować wojny, w których same nie muszą brać udziału. To największa umiejętność, pozwalająca na rozgrywanie innych krajów, w wielkiej geostrategicznej grze, która niestety na naszej planecie jest o sumie zerowej. Przynajmniej w ramach wyznaczonych przez poziom rozwoju cywilizacyjnego (technologia odgrywa fundamentalną rolę dla podziału dóbr).

Można wysilić się na podanie przykładów krajów i ich przyporządkowanie do poszczególnych kategorii, jednak możemy mieć wszyscy absolutną pewność, że nikt z naszych czytelników nie będzie miał z tym problemów. Dlatego o wiele ciekawsze jest zbiorowe zastanowienie się nad tym, jakie czynniki i okoliczności powodują, że państwa mogę przechodzić pomiędzy poszczególnymi kategoriami? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie, na pewno wymaga budowy modelu, jednak nawet w takim ujęciu nie będzie uniwersalne. Jest to tak niezwykle istotne, że warto się wysilić, ponieważ znalezienie tych zależności, może odmienić los państw i ich narodów. Byłoby celowym uczynienie tego problemu przedmiotem zbiorowej analizy w komentarzach pod niniejszym felietonem.

Być może, poniższy przykład będzie dobra inspiracją. Istnieje przykład jednego nadzwyczajnie ciekawego bliskowschodniego państwa, które powstało z woli ludzi, którzy przetrwali ludobójstwo. Dzisiaj to nowo wykreowane państwo, jest w stanie prowadzić nie tylko suwerenną politykę, ale jest w stanie również używać wojny jako narzędzia swojej polityki w regionie. Jest to nadzwyczajnie ciekawe studium przypadku, pokazujące – że można jeżeli się chce, osiągnąć realną suwerenność. UWAGA – w warunkach, które geostrategicznie i geopolitycznie można bez najmniejszego problemu uznać za równie złożone jak nasze. Na pewno nawet mniej przewidywalne. Jak widać, jednak się da! Co trzeba zrobić, żeby dało się nad Wisłą? Warto o tym pomyśleć względnie szybko, tak żebyśmy jeszcze zdążyli nie tylko nad Wisłą, ale także nad Odrą…

Tags: , , , , , , , ,

10 komentarzy “Sposób korzystania z wojny bardzo wiele mówi o państwie”

  1. Inicjator
    9 maja 2017 at 05:06

    Wojna jest złem dla słabych.

    Dla potężnych – może stanowić nawet źródło wzrostu gospodarczego.

    Trzeba tylko umiejętnie rotować starzejące się zapasy amunicji, szczególnie rakiet – w kolejnych, wywoływanych co parę lat konfliktach.

  2. Dawid Warszawski
    9 maja 2017 at 05:12

    Myślę że POlska nie ma szans na przejście do kategorii krajów 3- cich, chociaż nie podlega wątpliwości że trochę się nam udało – podpalić pewien sąsiedni kraj…

    • bob
      9 maja 2017 at 14:14

      To znana praktyka w gaszeniu pożarów lasów. Po prostu wypala się pas lasu prewencyjnie i wtedy szalejący w oddali pożar docierając do wypalonej powierzchni przestaje się rozprzestrzeniać i po prostu gaśnie.

  3. krolowa bona
    9 maja 2017 at 08:07

    No, jest jeszcze 4-ta kategoria panstw, ktora autor calkowicie pominal !!! Mianowicie panstwa “neutralne”, z mojego punktu widzenia, jak juz jakiemus panstwu uda sie ten status “neutralnosci” osiagnac , czerpia najwiecej korzysci i materialbyvh moralnych np. Szwajcaria, Szwecja, Finlandia, Austria, Singapour…….sa sejfem dla innych, siedziba znamiennych instytucji miedzynarodowych oraz zarzadow korparacji, magnetem dla imprez kulturalnych i dla turystow, nie wiem po co Polska w tym polozeniu geopolitycznym , / innym niz tego
    azjatyckiego “klejnotu”, ktorym sie tu autor zachwyca i daje za przyklad /, pcha sie w tarapaty, nie majac szansy jako tranzyt na wylacznie sie z ewentualnych dzialan wojennych innych i zamiast na inwestycje i edukacje oraz sektor sluzby zdrowia poswieca krwawice podatnika na arsenal wojenny i to wiecznie porownujac sie z kolosem jakim jest Usa….to bardzo niezdrowe i powoduje bladosc cery…….

    • Zbigniew
      9 maja 2017 at 09:22

      Jeśli przyjąć logiczną konsekwencję wobec podanych przez autora trzech “typów” to jej naturalnym dopełnieniem nie jest “neutralność”. Ta zwyczajnie nie pasuje do przyjętego modelu i stanowi indukcję która jest izolowana poza modelem. 4-tym typem, kategorią byłyby “Państwa które indukują pokój”.

  4. jerzyjj
    9 maja 2017 at 10:16

    “” WSPANIAŁYM “” PRZYKŁADEM JEST USA …
    Celem strategii Waszyngtonu i NATO nie jest „odniesienie zwycięstwa” w wojnie czy w innym konflikcie, lecz wywołanie utrzymującego się w nieskończoność chaosu. Po pierwsze, żeby kontrolować ludzi, kraje i ich zasoby. Po drugie, by zagwarantować ciągłe zapotrzebowanie na sprzęt wojskowy i żołnierzy z Zachodu – pamiętajcie, że ponad 50% Produktu Krajowego Brutto Stanów Zjednoczonych stanowią przychody z kompleksu militarno-przemysłowego oraz powiązanych z nim korporacji branżowych i firm usługowych. I po trzecie, by kraj, w którym dochodzi do zamieszek lub który pogrąża się w chaosie, bo jest na skraju bankructwa, był zmuszony skorzystać z pomocy finansowej w postaci kredytów na wyśrubowanych warunkach – tzw. pieniędzy „na trudne czasy” – udzielanych przez cieszące się złą sławą Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy oraz innych pożyczkodawców, a także przez powiązane z nimi rozliczne nikczemne „instytucje wspierające rozwój”. Przyjęcie tych pieniędzy oznacza dla kraju niewolnictwo, zwłaszcza kiedy rządzą nim skorumpowani przywódcy, niedbający o obywateli.

    https://pracownia4.wordpress.com/2015/05/15/celem-gry-amerykanskiego-imperium-jest-chaos-a-nie-zwyciestwo/

  5. demon s.
    9 maja 2017 at 16:44

    Fenomenalny artykuł. Doskonale pokazujący realia geopolityki. Szkoda ze nie jesteście w mainstreamie.

  6. 667
    9 maja 2017 at 17:00

    Mam propozycję dla prezydenta Dudy:
    1) ten portal powinien mieć zakładkę na prezydent.pl
    2) ten artykuł może być uzyteczny w pracach nad konstutucją

  7. Roman
    9 maja 2017 at 19:12

    ” Co trzeba zrobić, żeby dało się nad Wisłą”
    Idiotyczne pytanie. Trzeba mieć broń jądrową a za wasala i podnóżek największą potęgę militarną świata.

    • Rysa
      9 maja 2017 at 21:58

      Sz.@Roman, wcale nie trzeba broni jądrowej (z uwarunkowań geopolitycznych jest to zupełnie niepotrzebne). Natomiast trzeba mieć przy władzy ludzi mądrych i oddanych Polsce.
      Takich jakim był w latach pięćdziesiątych Adam Rapacki Polski Minister Spraw Zagranicznych (warto o nim poczytać) lub takich jakim jest Prezydent Rosji WW Putin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up