Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

26 maja 2017

Czy nasza opozycja może być jeszcze bardziej żenująca?


 Przyglądając się działaniom, jak również samem stanowi naszej opozycji – z wyjątkiem kilku nielicznych wyjątków – trzeba zadać sobie pytanie, czy opozycja w tym kraju może być jeszcze bardziej żenująca? Jak to jest bowiem możliwe, że nie tylko jeszcze się nie zjednoczyła i nie buduje w oczach opinii publicznej spójnego bandu, ale nawet jeszcze nie mówi nic o żadnym poważnym zjednoczeniu się? Kalendarz jest nieubłagany, nie da się zatrzymać ruchu ziemi wokół słońca, wybory są tuż – tuż! Jeżeli ktoś na poważnie myśli o tym, żeby przebić się przez możliwości jakie dzisiaj mają rządzący, bo nie podlega dyskusji, że mają istotne wzmocnienie z tego tytułu, że rządzą – to już powinien mieć gotowy plan. Nawet więcej, już powinien przedstawiać opinii publicznej realne propozycje na działania powstrzymujące i derogujące dobrą zmianę z przestrzeni publicznej. Nie chodzi o emocjonalne przepychanie się, chociaż tak naprawdę, to nawet klęski medialnej PiS-u z panem Misiewiczem nie potrafili dobrze wykorzystać.

W ogóle jeżeli zastanowimy się nad tym, co ma nam do zaoferowania opozycja polityczna w Polsce, zarówno ta parlamentarna jak i biorąca dotację, ale będąca poza parlamentem – to powstają bardzo znaczące znaki zapytania. O co tym ludziom chodzi? Czy część z nich uczyniła sobie z „bycia w polityce” intratne źródło dochodu? Nic innego nie umieją, poza wymądrzaniem się na tematy napędzane emocjami w polityce? W Polsce zawsze było tak, że poważna polityka działa się głównie tylko na komisjach sejmowych, poza tym jeszcze wiadomo w ministerstwach i innych państwowych podmiotach centralnych – poza tym bicie piany, deklaracje i niekończące się oskarżenia wszystkich o wszystko. Jest to w rzeczywistości bardzo żenujące. Większość naszych polityków nie proponuje bowiem NICZEGO. Nawet nie są skłonni do omawiania aktualnych spraw publicznych, problemów państwa, zagrożeń, szans – tego wszystkiego i wielu innych potrzebnych elementów w dyskusji, w ogóle nie ma w naszym życiu publicznym. Do tego spór ma charakter albo urazów osobistych, albo jest ograniczony do kwestii emocjonalnych, które są dominujące w naszym życiu politycznym. Politycy w zasadzie zajmują się tylko sami sobą i mieleniem papki, którą wydzielił z siebie ktoś inny. Przenosi się to na dziennikarstwo, gdzie mamy do czynienia z wygłaszaniem opinii, na temat opinii lub zasłyszanych plotek. Przerażający jest brak konkretów – flaki z olejem, które wypełniają nasze przekazy medialne. Do tego jeszcze spora część dziennikarzy i publicystów – podążających za sensacjami, często w pada w pułapkę większej uwagi do procesu jaki towarzyszy sprawie, niż samej merytoryce. Jest to nagminne, dla polityków bardzo korzystne, ponieważ pozwala im dosłownie pływać i ślizgać się, bez konkretów. Co najważniejsze – bez zobowiązań w sferze realnej.

Opozycja jest podzielona w warstwach: doktrynalnej, personalnej i komicznej. Pierwsza się w zasadzie nie liczy, ponieważ mało kto ją w ogóle podejmuje. Druga jest kluczowa i ma znaczenie fundamentalne dla całości procesów w naszej polityce. Wiadomo, że o wszystkim zawsze decydują kadry. Trzecia natomiast, to oczywiście z przymrużeniem oka, to co powinno być sferą kwestii merytorycznych. U nas jest z tym bardziej, niż bardzo źle. Nie chodzi nawet o to, że w niektórych programach publicystycznych politycy po prostu przemawiają wobec siebie i na siebie naskakują, często dość obcesowo. Problem jest o wiele głębszy – w dominującej części, przeważnie nie mają niczego do powiedzenia, są bezbarwni, puści i wręcz porażający w swojej nieudolności. Jest to szczególnie żałosne w przypadku osób z tzw. dorobkiem. Szczegóły pomińmy milczeniem, wiadomo jak jest w naszym prawie – za każdą krytyczną opinię mającą charakter spersonalizowany, można być oskarżonym.

Jeżeli się nie porozumieją, oczywiście tworząc jedną dużą i wspólną markę polityczną, to najbliższe wybory znowu wygra Prawo i Sprawiedliwość, ponieważ prawica pod przywództwem pana prezesa, doskonale wie i rozumie, że lepiej jest być w koalicji, niż w opozycji. Jedność przy naszej ordynacji wyborczej daje olbrzymią premię w wyniku wyborczym. Wszyscy z biorących udział w naszym życiu publicznym doskonale o tym wiedzą. Dlaczego nie wcielają w życie swojej wiedzy? Ten abstrakcyjny fenomen pokazuje z kim mamy do czynienia! To jest bardziej sztuka dla sztuki, niż działanie nastawione na cel.

Tags: , , , , ,

6 komentarzy “Czy nasza opozycja może być jeszcze bardziej żenująca?”

  1. gondor
    6 maja 2017 at 05:32

    Odpowiedź jest prosta – może, oczywiście że może, a nawet musi ponieważ taka jest jej natura, przy czym rządzący wcale nie odstają…

  2. Inicjator
    6 maja 2017 at 09:20

    Uprawiają TEATRUM, nic więcej.

    Po prostu są i to im wystarcza.

  3. wlodek
    6 maja 2017 at 09:36

    Dzuma czy cholera!Wybór należy do nas!

  4. jox
    6 maja 2017 at 12:59

    Opozycja? Jaka opozycja? W tym miejscu najbardziej mi pasują słowa gen. Petelickiego, który w wywiadzie udzielonym niedługo przed samobójczą (?) śmiercią powiedział: „Ja zostawiam na boku spór na linii Donald Tusk – Jarosław Kaczyński, czy wcześniejszy spór Donalda Tuska z Lechem Kaczyńskim, bo to jest amerykański wrestling, na który frajerzy kupują bilety, licząc że któryś z zawodników zrobi sobie krzywdę, a to są zapasy tak ustawione, że nikt sobie krzywdy zrobić nie może. – Czyli wojna polsko-polska jest na rękę i PiS i PO? – Tak”.

    Jedyną opozycją w Sejmie jest obecnie Kukiz’15. To w ogóle jedyna partia, która walczy o interesy Polski i Polaków, nie o prywatę, i jak na politycznego debiutanta nieźle sobie radzi. Niestety, 90% Polaków o tym nie wie, bo czerpie wiedzę wyłącznie z mediów głównego ścieku, które należą w całości do obozów PO i PiS. Media PO walą w Kukiza jak w worek treningowy od dnia, w którym odmówił (i słusznie) przyłączenia się do marszów KOD. Telewizja PiS łaskawie zaprasza kukizowców do swoich programów, nawet często, ale tylko po to, żeby zrobić wrażenie „pluralizmu”. Kukiz z tych zaproszeń korzysta, bo chce docierać do ludzi, ale wie, że nie może sobie za dużo pozwalać, bo gdy np. po grudniowych awanturach w Sejmie jego sondaże wystrzeliły w górę, PiSdzielstwo natychmiast puściło w necie fejka, jakoby Kukiz potajemnie spotykał się z Tuskiem. Dlatego, choć nie we wszystkim zgadzam się z kukizowcami, dziś zagłosowałbym tylko na nich.

    O tym, co naprawdę robi partia Kukiza, można się dowiedzieć z jego strony www lub profilu na FB. Zachęcam do zrobienia tego niewielkiego wysiłku, jak również do zapoznania się z ofertą partii pozaparlamentarnych. Jeśli chcemy przerwać ten chocholi taniec, to w wyborach lub sondażach (jeśli na nas trafią) musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: „na kogo bym zagłosował(a), gdyby nie było PiS i PO z przyległościami”? Bo tak naprawdę te partie nie istnieją. Są sterowane z zewnątrz, i to przez tych samych „władców marionetek”.

    • wlodek
      6 maja 2017 at 14:32

      kUKIZ TO NA RAZIE PRZYSTAWKA PREZESA! A ZA REKLAMĘ SIĘ PŁACI!

  5. Lech
    6 maja 2017 at 21:38

    Rozpaczliwie brakuje prawdziwej lewicy w naszym dyskursie politycznym. Aktualne teatrum naszej polityki, to jak już @ jox przytoczył cytat: “to jest amerykański wrestling” i nic więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

About krakauer,

Scroll Up