Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

21 sierpnia 2017

Czy czeka nas państwo religijno-narodowe?


 Biorąc pod uwagę całokształt zmian w naszym kraju, trzeba zupełnie na poważnie się zapytać, czy czeka nas państwo religijno-narodowe? Niestety bowiem skala zmian jakie zachodzą i jakie są zapowiadane jest najdelikatniej mówiąc trudna w interpretacji. No, bo jak interpretować prawie powszechne dążenie polityków opcji rządzącej do ograniczenia praw i wolności człowieka i obywatela. Protest Kobiet na ulicach z parasolkami, to wyraz społecznego braku zgody na wszelkie koncepcje zmierzające do zniewolenia jednostki w ramach religijnych dogmatów. Niestety nie brakuje również i dogmatów w gospodarce, jak i polityce – w tym obronnej i międzynarodowej. Wszystkie kluczowe działy administracji państwowej, odpowiadające za funkcjonowanie państwa w ważnych obszarach odpowiedzialności są poddane silnej presji ideologicznej. Jest to nacisk pochodzenia religijnego lub jakaś niezrozumiała efemeryda narodowo-patriotyczna, w rozumieniu plemienno-groteskowym. Bardzo ogranicza to myślenie patriotyczne, bo w zasadzie wyklucza to myślenie o państwie jako całości.

Żeby to było dobrze zrozumiane – państwo, w którym wszyscy muszą nosić dorabiane garby lub dorabiane brzuchy – nie jest państwem dla wszystkich. Podobnie państwo, które nie pozwala na pluralizm światopoglądowy, w tym nawet na odrzucenie dominujących przekonań – nie jest państwem wolnym, to satrapia a nie demokracja. Ludzie muszą mieć możliwość funkcjonowania w ramach państwa, jeżeli je generalnie popierają, nawet w znaczeniu – nie sprzeciwiania się. Państwo ma łączyć, a nie dzielić, włączać a nie wykluczać, ma być inkluzywne, a nie ekskluzywne. Już mieliśmy państwo, które należało do szlachty i magnaterii – jak skończyło? Mieliśmy przed wojną państwo należące do magnaterii i uprzywilejowanej warstwy urzędniczo-wojskowej – jak skończyło? Mieliśmy państwo ludowe, w którym rządząca elita za bardzo przesłoniła się żółtymi firankami – jak skończyło to państwo? Mamy III RP z jej wszystkimi wadami i zaletami – jak skończyła? Rozbiła się o rafę Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze nie wiadomo, czy wyjdzie z tej katastrofy wzmocnione, czy się pogrąży w problemach.

Nie podlega dyskusji, że jesteśmy krajem mono-narodowym, mniejszości narodowe i rasowe to tak niewielkie procenty całości, że nie można u nas mówić o jakimkolwiek zagrożeniu dla substancji narodowej – na co lubią się powoływać niektórzy. Poza tym, z powodów historycznych mamy bardzo dużą, ale to naprawdę bardzo rozwiniętą zdolność do asymilacji i rozmydlania innych kultur. Poza tym, nawet duże mniejszości czy to narodowe, czy religijne – nie mają problemów ze współistnieniem i funkcjonowaniem w ramach jednej wspólnoty państwowej. Tak było już w czasach I-szej Rzeczpospolitej, chociaż wówczas jak wiadomo, było inaczej wykształcone pojęcie tożsamości. W II RP było nieco gorzej, popełniono wiele błędów w kwestii ukraińskiej i litewskiej. Konsekwencje widoczne są w naszych relacjach do dzisiaj. Okres PRL-u był błogim czasem wyciszenia wszelkich sporów, które formalnie nie istniały, wraz ze zmienieniem granic i akcjami przesiedleń, zatarto problemy, podziały – nikt, nie pytał się ludzi o zdanie, traktowanie przedmiotowe było standardem i dotyczyło solidarnie w nieszczęściu wszystkich.

Podobnie jesteśmy krajem mono-religijnym, dominująca część obywateli to wyznawcy jednej religii i jednego jej odłamu, który jest dominujący. Przy czym nastawienie hierarchów tej zinstytucjonalizowanej religii nie jest wrogie do innych mniejszości religijnych, nie ma tego w ich retoryce. Co innego wobec niewierzących, w tym zakresie rzeczywiście można mieć pewne wątpliwości jak się rozumie kwestię miłości bliźniego. Nie można jednak powiedzieć niczego złego w kontekście sporu religijnego w Polsce – czegoś takiego nie ma. Inno-kulturowe wierzenia i inne formy kultów są marginalne i minimalne.

W Sejmie mówi się wprost o objawieniach maryjnych, których nie uznaje sam Kościół dominujący. Mieliśmy intronizację, w której uczestniczył sam Prezydent Rzeczpospolitej. Inne immisje religijne do życia publicznego są standardem, po prostu normalnością – duchowni wyznania dominującego, towarzyszą praktycznie wszystkim uroczystościom państwowym. W szkołach bywa, że jest więcej godzin religii, niż informatyki. Na to wszystko nakłada się jeszcze religijna moralność, narzucająca obyczajowość często trudną do przyjęcia np. na wsiach i w małych miejscowościach. Będąc osobą wierzącą inaczej, niż mainstream religijny w Polsce, można mieć problem ze zdefiniowaniem się w wymiarze religijnym i w wymiarze narodowym. Właśnie to jest chyba największą wadą budowania patriotyzmu w oparciu o tożsamość religijno-narodową, ale zarazem jest to najsilniejsze z możliwych spoiw jakie tylko można sobie wyobrazić. Zwłaszcza w przypadku państwa z tak przeoraną tradycją, jak nasze.

Prawdopodobnie jesteśmy skazani na państwo religijno-narodowe. Ewolucja w tym kierunku jest nieuchronna i postępuje, od czasu podpisania Konkordatu, który jest chyba najmniej korzystną umową międzynarodową, jaką podpisała Polska po 1989 roku.

Biorąc poprawkę na okoliczność, że obecna władza bardzo silnie wspiera się religią i w Kościele dominującym ma silnego sojusznika, może się okazać że nastąpi odwrócenie się ludzi od Kościoła, kojarzonego z coraz mniej popularną władzą. Jest tylko kwestią czasu, kiedy zacznie się zmiana. Przy czym w tych sprawach, trzeba patrzeć na długie okresy, nie da się niczego załatwić z dnia na dzień, ani nawet z roku na rok. Ostatnio, kiedy w Polsce wieszano podobizny biskupów to było po Insurekcji Kościuszkowskiej. Od tego czasu hierarchowie zmienili strategię udziału w życiu publicznym. Dzisiaj doskonale wiedzą, że mogą sobie pozwolić na dużo i umocnić swoją i tak bardzo silną pozycję, te procesy postępują.

Pytanie czy czeka nas państwo religijno-narodowe? Nie jest już pytaniem właściwym. Należałoby raczej zapytać, czy to państwo nas już przytłacza? Czy jeszcze raczej, tylko nas otacza?

Tags: , , , , ,

27 komentarzy “Czy czeka nas państwo religijno-narodowe?”

  1. Leonidas
    5 maja 2017 at 04:58

    Już żyjemy w państwie katolicko-narodowym!!!

    • krzyk58
      5 maja 2017 at 08:05

      Niech już będzie katolicko- narodowe, byle nie lewacko – liberalne…
      niestety mam dużo znaków zapytania co do ‘linii programowej” KK…………
      Gdyby tak program(skrzydło) KK wzmocnić wątkiem Narodowym,
      nacjonalistycznym – takie państwo byłoby domem dla zdecydowanej
      większości Polaków. Oponenci zawsze będą,są nawet w Iranie,
      czy Izraelu….

      • Wojciech
        5 maja 2017 at 14:11

        krzyk58. Co to jest to państwo “lewacko-liberalne”? Czy coś się nie popieprzyło?

      • krzyk58
        5 maja 2017 at 19:19

        @Wojciech. Nie. Wszystko ” gra i buczy”. 🙂 Wklejam ponownie…
        https://www.vice.com/pl/article/choroba-lewactwa

        Na hasło”liberał” mam również “coś” podrzucić?

        Łączymy lewaka z liberałem i mamy to co mamy na Zachodzie Europy już od dawna i po 89′ w b. demoludach za wyjątkiem FR . Uściślijmy,
        w Rosji od Jelcyna w gospodarce mamy również rozbuchany liberalizm , nie tylko państwowy kapitalizm-.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Kapitalizm_pa%C5%84stwowy
        Zwracam uwagę na podtematy: “trockizm i neotrockizm”,
        “Inne nurty lewicowe”.

  2. Bior
    5 maja 2017 at 07:30

    Wybrano prostą drogę do budowy państwa w oparciu o religię. Widocznie tylko na tyle stać nasze elity. To nie ma prawa się udać bo historia i losy innych państw religijnych pokazują że to droga do donikąd. Siły witalne narodu zmarnujemy na modlitwach gdy sąsiedzi zbudują w tym czasie autonomiczne roboty do podbijania innych państw.

  3. KuMa
    5 maja 2017 at 09:20

    talmudyczno-satanistyczna socialistbandyterka od trzech wieków przynajmniej, grabi coraz bezczelniej – ze wszystkiego.
    500 lat jak zaczęli wielką dewastację i kradzież –
    zniszczyć wiarę, zagarnąć religię, opanować struktury, skrzywić i zdeprawować … wszystko nasze!

  4. KuMa
    5 maja 2017 at 09:24

    talmudyczno-satanistyczna socialistbandyterka od trzech wieków przynajmniej, grabi coraz bezczelniej – ze wszystkiego.
    500 lat jak zaczęli wielką dewastację i kradzież –
    zniszczyć wiarę, zagarnąć religię, opanować struktury, skrzywić i zdeprawować … wszystko nasze!

  5. wlodek
    5 maja 2017 at 09:43

    Bob,nareszcie nic o Rosji,duzy plus.A dla krzyka przypomnienie że zyjemy wXXI wieku, a religia jako opium ludu(twój znienawidzony klasyk) dla wielu kończy się tragicznie!

    • wlodek
      5 maja 2017 at 09:47

      Bob mam nadzieję że nie zawiedziesz a biora przepraszam!

    • krzyk58
      5 maja 2017 at 10:47

      Włodku. czytaj uważnie, nie tylko treści,wówczas nie będziesz mylił
      “margaryny z Maryną’! 🙂 A może tez udziela się wiosenne przesilenie?

      • krzyk58
        5 maja 2017 at 10:49

        Ps. Podczas pisania “korekty” nie było jeszcze sprostowania Włodka…

    • krzyk58
      5 maja 2017 at 10:59

      Włodku, jeszcze dwa słowa w kwestii “tego zła” jakim jest religia…
      nasuwa mi sie takie spostrzeżenie że w temacie “opium dla ludu”
      pospołu z “krolową’, “Miecławem” i jeszcze innymi “nie wymienionymi
      imiennie” starasz się przebić dokonania Jemieljana Jarosławskiego
      a tak naprawdę Miniej Izrailewicz Gubelman… 🙂 dopiero STALIN
      musiał uspokoić “nieco” – toważystwo (ort.celowa). Pozdrawiam!

      • wlodek
        5 maja 2017 at 15:30

        Krzyku moje gramatyczne błędy nie merytoryczne biorą się stąd że korzystam z komórki.Przepraszam!Znalżć się w tym towarzystwie to dla mnie zaszczyt! Kończąc tą wymianę uprzejmości , jeszcze raz klasyk”kwestia zbudowania raju na ziemi jest ważniejsza od kwestii istnienia raju w niebie”i w kwestii oceny K.K , onże “mają w ustach słowa pełne miłości a w kieszeni pistolet”.Pozdro.

        PRZEOCZYŁEM TĄ UWAGĘ. BO MAM JESZCZE MNIEJ CZASU NIŻ MIAŁEM. PROSZĘ PAMIĘTAĆ – FORMA PISANIA NIE MA DLA NAS ZNACZENIA, MYLIĆ SIĘ JEST RZECZĄ LUDZKĄ… PROSZĘ SIĘ NIE PRZEJMOWAĆ. A INNYCH INTERLOKUTORÓW JAK COŚ RAZI TO NIECH PISZĄ DO REDAKCJI A NIE BAWIĄ SIĘ W CENZORÓW. WEB. JÓZ. PS. PAN KRZYK PROSZONY O SAMOUKARANIE SIĘ, SAMOKRYTYKA KONIECZNA.

      • Miecław
        5 maja 2017 at 19:56

        Krzyk, a czy nie uważasz, że Stalin dał sobie spokój ze zwalczaniem religii, bo w pewnym momencie dostrzegł, iż nie da się w jedno pokolenie wyleczyć z religii ludzi o najniższych instynktach. Więc trochę odpuścił, ale kontrolę nad religiami zachował. To co proponujesz to jest cofanie się w rozwoju a jeszcze podbudowujesz to fobiami lewacko-liberalnymi. Twoje tzw. lewactwo liberalne funkcjonuje podobnie jak cała rzesza fanatyków religijnych. Mają wdrukowane w mózgi ograniczenia poznawcze, a wszystko wynika z oddziaływania środowiska w jakim się wychowują. Obudź się – Wlodek ci przypomniał, że jest XXI wiek i czas myśleć w kategoriach naukowych a nie społecznego prymitywizmu. Nic nie mam przeciwko wierze w Boga, czy inne siły rządzące światem, to sprawa prywatnej interpretacji. Ale nie ma mojej zgody na religie, zwłaszcza dominujące, które mają zawsze jeden cel – opanować świat, a z tego biorą się same nieszczęścia. Kościół posłużył do zniszczenia PRL rękami samych wiernych zmanipulowanych i ograniczonych poznawczo, więc świadom jesteś jego szkodliwości społecznej. Na końcu felietonu Krakauer powinien zapytać w zasadzie: Kiedy zapłoną w Polsce stosy? Polskę odbudowano w PRL wbrew interesom kościoła i jego powojennej polityce. Jestem rozczarowany twoją postawą. Miałem dziś się nie udzielać, bo faktycznie wyjdzie, że mam jakieś schizy antyreligijne, jak ty lewackie, ale sam mnie wywołałeś. Na koniec celna opinia: “Rozum łączy podczas gdy wierzenia
        religijne i tożsamości – dzielą” – prof. Zeev Sternhell.
        A może ty krzyk, jak wielu dawnych komunistów – w młodości czerwoni a na starość czarni? A nóż trzeba się ubezpieczyć u czarnych, bo kto wie może i ten bóg jest i co wtedy? Bez obrazy. Pozdrawiam.

      • krolowa bona
        7 maja 2017 at 08:19

        Po 1//. zadne “schizy”,
        dalej:
        ma “wdrukowane w mozg ograniczenia poznawcze”, kicka ( od “pokickac ) monopolistyczny kapital i kartele z “lewactwem” ( what ??? ) i z “genderyzmem”wymyslonym przez kk, dla wlasnych potrzeb, bo gender to zupelnie cos innego i do tego za te fantastyczny ukladaniec pozbawiony sensu obwinia zydow ( what ? ), wszystko proste, jak konstrukcja cepa nieprawdaz ?
        no i klasycznie juz : w mlodosci czerwony, na starosc “czarny”

  6. Inicjator
    5 maja 2017 at 12:54

    My już nim jesteśmy.

    Brakuje jeszcze sankcji karnych za brak entuzjastycznego przeżywania mistycznych uniesień, doznawanych podczas obowiązkowych obrzędów kościelno-państwowych.

    Niedowiarki, wątpiący i sceptycy – do aresztów!

    Ateiści będą wydaleni poza Bug i Odrę.

    To kraina Macondo, tu wszystkie cuda są możliwe.

    Amen.

    • krzyk58
      5 maja 2017 at 19:54

      ……PAN KRZYK PROSZONY O SAMOUKARANIE SIĘ, SAMOKRYTYKA KONIECZNA. Postanowiłem wymierzyć sobie karę, w postaci:
      – zakaz czynnego udzielania się na forum OP, co najmniej do “zimnej”,
      dla ateuszy (dla wierzących Świętej) Zośki/Zofii. https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ta_Zofia

      • Miecław
        5 maja 2017 at 20:51

        Nie no nie rób jaj. A kto mnie będzie krytykował? Przecież dostanę uwiądu intelektualnego jak nie będziesz pisał:-)

  7. wmo
    5 maja 2017 at 14:51

    Znam wiele osób, które dostały wycisk ze strony KK, ale nie spowodowało to w ich przypadku odstąpienia od wiary. Nie odeszli nawet ze struktur Kościoła mimo doznanych krzywd. Z drugiej strony, dla niektórych osób we władzach Polski, nie było problemu z noszeniem religijnych symboli w klapie garnituru i donoszeniu za pieniądze na kolegów w ramach działalności, w charakterze TW. Jeszcze bardziej zwraca uwagę udział w uroczystościach kościelnych premiera i prezydenta, którzy jawnie legitymizują łamanie podstawowego przykazania ‘Nie będziesz zabijał’, w rządzonym przez nich kraju. Czy w związku z powyższym mamy do czynienia w Polsce z państwem religijno-narodowym? Odpowiem tak: to pomyłka podobna do mieszania pojęć nacjonalizmu i szowinizmu lub mylenia wiary z religijną przynależnością do jakiejś grupy zakonnej, albo wyznaniowej. Nie jest wykluczone, że wszyscy zostaniemy zweryfikowani w kontekście naszych osądów także w tej sferze, w chwili żegnania się z tym światem.
    Pozdr.

  8. jox
    5 maja 2017 at 19:52

    Zostałem wychowany w wierze katolickiej, ale Kościół z lat 70 i 80, który mnie ukształtował, był zupełnie innym Kościołem. Z tym obecnym nie chcę mieć nic wspólnego m.in. z następujących powodów:

    1. Fiksacja na sferze seksualnej; większość polskich biskupów, których oglądam w mediach, tudzież takich „rzeczników Kościoła” jak Terlikowski, jest opętana myślą o kobiecych narządach płciowych i odbytach homoseksualistów.

    2. Wymuszenie na władzach zakazu aborcji, który jest niezwykle szkodliwy dla polskich dzieci, polskich rodzin i całego narodu. Kościół walczy o dalsze zaostrzenie tego zakazu i delegalizację antykoncepcji tak, aby w Polsce rodziło się jak najwięcej dzieci niechcianych, porzucanych i niepełnosprawnych.

    3. Szerzenie nienawiści do homoseksualistów. Jeśli Kościół nie zezwala swoim wyznawcom na stosunki homoseksualne, to niech po prostu zamknie swoje progi dla gejów. Każdy normalny człowiek rozumie, że sytuacja, w której geje żyją w stałych związkach, jest zdrowsza i dla nich, i dla całego narodu niż zmuszanie ich do ukrywania się, co generuje zachowania patologiczne (traktowanie seksu jako sportu, częste zmiany partnerów itp.). Gdy brytyjski premier zatwierdzał małżeństwa gejowskie, podkreślał, że robi to nie mimo tego, iż jest konserwatystą, ale właśnie dlatego, bo stały związek to lojalność i stabilność, a to są wartości konserwatywne.

    4. Brak reakcji na patologiczne wzorce i pseudowartości kapitalistycznej Polski, które w przeciwieństwie do miłości gejowskiej NAPRAWDĘ są groźne dla narodu, takie jak oszustwo, kombinatorstwo, chciwość, lans konsumpcyjny czy wyzysk. Przykładowo, gdy jakaś piosenkarka przyznała się do aborcji, bo woli dać Polsce dwójkę przyzwoicie wykształconych i wychowanych dzieci niż trójkę niedouczonych nędzarzy, została przez Kościół przeklęta. Nie przeszkadza natomiast Kościołowi podły aktorzyna Cezary Pazura, który zarabia miliony na okradaniu staruszków „na garnki” (potrzebuje kasy, bo regularnie wymienia żony na młodsze), mimo że w/w piosenkarka nie jest katoliczką, a w/w aktorzyna przy każdej okazji podkreśla, iż „nie wstydzi się wiary” i „kocha Radio Maryja”.

    Taka polityka Kościoła poczyniła wielkie spustoszenia w psychice Polaków, zarówno tej indywidualnej, jak i zbiorowej. Polacy mają zakodowany szacunek i zaufanie do KK. Udają więc przed samymi sobą, że popierają te wszystkie “wartości”, choć resztkami neuronów w wypranych mózgach czują, że to nie jest dla nich dobre. W ten sposób ich osobowość się dezintegruje, stają się słabsi i bardziej podatni na manipulacje.

    Nie wiem, kto za tym wszystkim stoi, ale gdybym był, jak by to powiedzieć, kosmopolityczną finansjerą, która chce zrobić z Polski swoje żerowisko, to bardzo bym chciał, żeby polski Kościół katolicki działał właśnie tak.

    • Miecław
      5 maja 2017 at 20:48

      Szacunek. Podpisuję się pod twoją wypowiedzią. Przepisałem specjalnie wywiad z ks. Prusakiem, na temat zdrowia i homoseksualizmu księży. Warto sięgnąć do źródła we Wprost.
      Marcin Dzierżanowski – „Homoseksualizm nie jest chorobą”, Wprost z 29 września 2013 r., s. 40. Cyt.:
      „Wśród duchownych jest więcej pedofilów niż w innych grupach zawodowych?
      Jak dotąd żadne badania nie udowodniły, że tak jest. Natomiast bardziej problematyczna jest kwestia efebofilii. Uważa się bowiem, że homoseksualizm księży jest czynnikiem zwiększającym ryzyko wykorzystania nastolatków.
      Jak to wytłumaczyć?
      Z badań wiemy, że większość osób wykorzystujących nieletnich nie jest orientacji homoseksualnej. Tak więc orientacja sama w sobie nie jest czynnikiem ryzyka. Natomiast wśród homoseksualnych duchownych jest znacznie większy procent osób niedojrzałych psychoseksualnie, niż wśród ich homoseksualnych rówieśników, którzy nie są duchownymi.
      Skąd to wiadomo?
      Z badań nad duchownymi katolickimi i anglikańskimi. Dane dotyczące księży katolickich w USA sugerują, że tylko połowa duchownych homoseksualnych żyje w celibacie. Podobne rezultaty uzyskano w badaniach duchowieństwa anglikańskiego – okazało się, że 25 % żyje w związkach homoseksualnych. Z kolei w badaniach w grupie 1,5 tyś. Amerykańskich księży okazało się, że 20-25 % miało poważne problemy psychiatryczne, a 60-70 % cierpiało na niedojrzałość emocjonalną. Zdaniem badaczy większość tych księży, zarówno hetero-, jak i homoseksualnych, była niedojrzała psychoseksualnie.
      Jak to możliwe?
      Cytowane badania były przeprowadzone w latach 70. i 80. Obraz księży dzisiaj wygląda znacznie lepiej, ale pokazały one, że wielu duchownych z problemami w dziedzinie celibatu psychoseksualnie zatrzymała się w okresie dojrzewania. Czyli mniej więcej w czasie podejmowania decyzji o „pójściu na księdza”. Innymi słowy: nieskonsolidowana i stłumiona w okresie seminarium seksualność w nieświadomy sposób była później ukierunkowana na osoby nastoletnie.
      Pewien biskup mówił kilka lat temu, że w Polsce geje stanowią 1 % księży.
      Nie wierzę, żeby była to trafna liczba, bo żadne dane nie potwierdzają tak niskiego procentu. Nie ma powodów dla których Polska miałaby być wyjątkowa.
      Ilu zatem jest u nas takich księży?
      Nie dysponujemy wiarygodnymi danymi.
      Nie prowadzi się żadnych badań?
      W Polsce nie. Na podstawie danych podawanych w USA mówi się natomiast o liczbie od 25 do 40 %, a nawet więcej. Nie widzę żadnego powodu, żeby nad Wisłą ten odsetek był radykalnie niższy tylko dlatego, nie nikt o tym oficjalnie nie mówi.
      SMUTNE, BO KSIĘŻA POWINNI BYĆ WZOREM DLA SWOICH WIERNYCH, A JAK JEST KAŻDY WIDZI. SAMI MAJĄ ZE SOBĄ PROBLEMY, CZAS ZNIEŚĆ CELIBAT I POGONIĆ ICH DO PRACY NAD SOBĄ. A MSZE NIECH ODPRAWIAJĄ I KATECHEZĘ PROWADZĄ PO UPRZEDNICH BADANIACH LEKARSKICH JAK W INNYCH ZAWODACH.

  9. jerzyjj
    5 maja 2017 at 20:41

    Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Taka treść zawarta jest w artykule pierwszym naszej Konstytucji. Jak rozumieć ów konstytucyjny termin „dobro wspólne”? Jest oczywiste, iż w kontekście wyznaniowym oznacza on, iż państwo jest i powinno być takim samym dobrem dla każdego obywatela. Powtórzę: dla każdego. To, czy obywatel wyznaje, czy też nie wyznaje jakąkolwiek religię bądź światopogląd, powinno być jego prywatną, osobistą sprawą. Cywilizowane, demokratyczne państwo nie może w żaden sposób różnicować obywateli, także segregując ich na wierzących, bądź niewierzących, czy też na wyznających religią słuszną bądź niesłuszną. Jakiekolwiek różnicowanie obywateli, także ze względu na kwestie wyznaniowe, wiedzie wprost do dyskryminacji, do uprzywilejowania jednych kosztem drugich, prowadzi do niedemokratycznej sytuacji, w której są równi i ówniejsi.
    Pytanie: czy Polska jest państwem wyznaniowym? można postawić precyzyjniej. Czy Polska respektuje fundamentalną zasadę rozdziału kościoła od państwa? W żadnym ze współczesnych państw zasada rozdziału kościoła od państwa nie jest przestrzegana.
    Konkordat z 1993 roku wprowadza do polskiego systemu prawnego istotne różnicowanie uprawnień obywateli według kryterium wyznaniowego. Konkordat jest emanacją doktryny Kościoła rzymskokatolickiego, w istocie przesądzając o jej usytuowaniu jako ideologicznego fundamentu życia społecznego. Prowadzi to do naruszenia zasady równości obywateli oraz zasady równouprawnienia wyznań.
    Konkordat to Himalaje niejasności. Podobnie jak Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej przesądza o nadaniu państwu polskiemu cech państwa wyznaniowego. Nadaje szczególny, nader uprzywilejowany status Kościołowi rzymskokatolickiemu. Oprócz tych podstawowych aktów prawnych, szereg innych unormowań ustawowych sytuuje ten Kościół na pozycji pupila władzy. Kamieniami węgielnymi tego szczególnego statusu są dwie rządowo-kościelne komisje: Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu, obradująca tajnie, bez jakiejkolwiek kontroli społecznej, w tym kontroli parlamentarnej oraz tzw. Komisja Majątkowa, decydująca w procedurze pozasądowej o tzw. zwrocie majątku pochodzącego z wyzysku feudalnego. Należy tu zwrócić uwagę na fakt, iż ta kościelna reprywatyzacja o ponad dziesięć lat wyprzedziła rozwiązania ustawowe dotyczące reprywatyzacji wobec innych grup obywateli.
    Twierdzenie iż Polska nie jest państwem wyznaniowym należy uznać za półprawdę. Zaś półprawda jest całym kłamstwem.

    • Miecław
      5 maja 2017 at 21:42

      Prezydent Duda proponuje dyskusję nad nową Konstytucją. Ciekawe, czy zaproponują w referendum tę preambułę z projektu PiS. Krzyk powinien być ucieszony.
      “W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości, pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, wdzięczni poprzednim pokoleniom za ich wytrwałą pracę, poświęcenie i ofiary dla Polski, zrzuciwszy jarzmo obcej przemocy i komunizmu, zobowiązani do zachowania i umocnienia niepodległego Państwa Polskiego, pragnąc Rzeczypospolitej silnej prawdą, uczciwością i sprawiedliwością, naszą wolność i odpowiedzialność za los współczesnych i przyszłych pokoleń Narodu wyrażamy na kartach tej Konstytucji, która jest najwyższym prawem dla Rzeczypospolitej”.
      http://www.fakt.pl/politycy/projekt-konstytucji-pis-nowa-konstytucja-pis,artykuly,597474.html 14.12.2015.
      Jakoś w preambule zapomnieli o wyzwoleniu od faszyzmu, ciekawe dlaczego? Czyżby faszyzm był im bliższy?

  10. jerzyjj
    5 maja 2017 at 21:18

    Telefon słuchacza do radia demaskujący Watykan i kościół katolicki!

    https://www.youtube.com/watch?v=ItRg7HIAMfU

  11. Dawid
    6 maja 2017 at 00:52

    Co za stek bzdur.

  12. Kkol
    27 czerwca 2017 at 16:09

    “Poza tym, z powodów historycznych mamy bardzo dużą, ale to naprawdę bardzo rozwiniętą zdolność do asymilacji i rozmydlania innych kultur. – proszę to uzasadnić na przykładzie Cyganów. 2. “Poza tym, nawet duże mniejszości czy to narodowe, czy religijne – nie mają problemów ze współistnieniem i funkcjonowaniem w ramach jednej wspólnoty państwowej.” – tak nigdzie jeszcze nie było, o czym Autor pisze? “duże mniejszości czy to narodowe, czy religijne” zawsze, podkreślam ZAWSZE w historii były zarzewiem konfliktu, bardzo często krwawej wojny domowej. Zawsze.

    TA NARODOWOŚĆ MA INNĄ NAWĘ WŁASNĄ KTÓREJ UŻYWA – ROMA. PROSZĘ JEJ TU UŻYWAĆ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  13. krzyk58
    27 czerwca 2017 at 19:57

    Nie masz już ni Cygana, ni Eskimosa, wkrótce zapewne zniknie
    ‘marsjanin”….panie Kamczatka, pozwoli pan że zapytam – w Rosji
    ostał się (jeszcze) Czukcza? Czy kosmopolityczna ‘poprawność” też zmieniła odwieczną nazwę własną, czyli tożsamość. Dodam że, sami
    zainteresowani nazewnictwo wymyślane przez postępaków mają
    w doopie!! https://www.youtube.com/watch?v=kwNqSrcpOxk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Religia i państwo

Scroll Up