Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

21 sierpnia 2017

Czy USA zamierzają pokazać siłę w Azji?


Thaad PD, Wiki Commons

Kolejne niepokojące informacje dochodzą z rejonu Azji Południowo-Wschodniej. Pan Donald Trump przesyła niezrozumiałe komunikaty w kontekście Korei. Z jednej strony deklaruje, że mógłby się spotkać z przywódcą Północy, ale równolegle wysyła w rejon kolejne grupy okrętów. Co przesyła więcej, tego nie wiadomo, ponieważ tego nie widać. Nie ulega jednak wątpliwości, że mamy do czynienia z poważnym przesunięciem amerykańskiego potencjału wojskowego w kierunku Azji.

Koreańska broń jądrowa nie jest zagrożeniem dla USA, Korea nie ma możliwości zaatakowania terytorium Stanów Zjednoczonych, a nawet jakby tego spróbowała – konsekwencje w postaci totalnego odwetu są jednoznaczne. Doskonale to jest rozumiane w Korei, mają o wiele więcej do stracenia, albowiem ewentualny konflikt może oznaczać koniec dotychczasowego modelu sprawowania władzy w tym kraju. Przy czym wszyscy, z Chinami, Japonią i Rosją włącznie, doskonale rozumieją, że w tej rozgrywce nie chodzi o Koreę, ani nawet o jej broń jądrową. To jest w istocie kwestia wtórna, będąca bardzo wygodnym pretekstem. Realną stawką jest pozycja USA w Azji, a w konsekwencji pozycja USA na świecie. Jeżeli Amerykanie nie podejmą tradycyjnej, typowej i klasycznej polityki, w postaci zastosowania przemocy dla spowodowania własnego scenariusza zdarzeń, to oddadzą pole. Wszystko dzieje się bowiem w bezpośrednim otoczeniu Chin, które bardzo konsekwentnie starają się demonstrować swoją dominację w regionie.

Mówimy więc o rozgrywce w skali całego regionu, gdzie gracze mają przeciwstawne interesy. Stawką bezpośrednią jest zniszczenie obu Korei oraz ewentualny atak na Japonię. Amerykanie fizycznie nic nie ryzykują, może tylko poza zniszczeniem jednej lub dwóch baz wojskowych. Największe ryzyko ponosi Korea Południowa, której politycy jakoś nie przebijają się do światowej opinii publicznej – proszę się zastanowić dlaczego? Sprawę przejęli Amerykanie i trzeba mieć świadomość, że właśnie tak wygląda z ich strony prowadzenie polityki. Korea jest tylko narzędziem i prawdopodobnie poniesie ofiarę, na ołtarzu PAX AMERICANA.

We wtorek 2 maja br., pan Donald Trump rozmawiał telefonicznie z panem Władimirem Putinem o sytuacji na półwyspie koreańskim. Podobne rozmowy przeprowadzono z przywódcami Japonii, Chin i innych państw w regionie, gdzie amerykańska dyplomacja w ostatnim okresie była bardzo aktywna. To raczej nie są przygotowania do otwarcia kolejnej Trump Tower! Chociaż jest taka inwestycja w Manili na Filipinach, to nie można udawać że nie rozumiemy o co chodzi. To są przygotowania do wojny.

Korea przygotowuje się do szóstej próby jądrowej, albowiem tamtejsze władze doskonale rozumieją, że tylko poprzez broń jądrową mogą zapewnić sobie przetrwanie. W przypadku konfliktu, prawdopodobnie nawet system THAAD nie pomoże w obronie Seulu, który jest po prostu za blisko granicy. Konsekwencje wojny będą szokujące, przewartościują globalizację – i to chyba, jest najważniejsze w kuluarach tej rozgrywki, ponieważ nic już nie będzie takie samo jak przed ewentualnym starciem. Przerwanie międzynarodowych łańcuchów dostaw, może być bardzo istotnym czynnikiem modyfikacji zasad funkcjonowania globalizacji.

O ile sam wynik walk w Korei w istocie nie ma znaczenia, to wielkim znakiem zapytania jest kwestia zachowania się Chin. Amerykanie raczej nie przehandlowali Tajwanu w zamian za chińską neutralność wobec Korei. W ten sposób prowadziliby politykę destrukcji własnego autorytetu. Nie da się jednak stwierdzić, czy Chiny nie będą chciały umocnić swojej pozycji w regionie polityką faktów dokonanych, właśnie wobec Tajwanu i na wyspach Morza Południowo Chińskiego.

Obecnie USA posiadają przygniatającą przewagę militarną w regionie, nie da się jej zakwestionować. Podciągnięcie kolejnych sił, wraz z każdym niszczycielem i krążownikiem w regionie, to wzmocnienie amerykańskiej dominacji. Chiny wchodząc w konflikt, inaczej niż na zasadzie porozumienia z USA, automatycznie ryzykują cały swój dotychczasowy model społeczno-gospodarczy, ponieważ Amerykanie będą musieli zastosować sankcje wobec Chin. W tym kontekście, dla nich średnio okresowo bardzo korzystne, ponieważ pozwolą na odbudowę amerykańskiego przemysłu.

Zasadniczym pytaniem jest to, czy ewentualne użycie przez USA broni jądrowej – nawet w wariancie najbardziej zaawansowanej broni neutronowej – będzie dowodem na ich słabość, czy siłę? Bezwzględnie ewentualny konflikt udowodni wszystkim państwom w regionie – i poza nim, że dobrze jest mieć własną broń jądrową i środki jej przenoszenia, jak również armię zdolną do powstrzymania zewnętrznej agresji. Spowoduje to wzrost prędkości wyścigu zbrojeń w regionie. Indie będą bardziej się zbroić, co spowoduje, że Pakistan również zrobi wszystko dla budowy własnego potencjału. Japonia prawie na pewno sięgnie po własną broń jądrową, w przypadku tego kraju to kwestia decyzji politycznej. Technologicznie nie ma tam żadnych barier, także w kwestii środków przenoszenia. Jednak podobnie może postąpić Korea Południowa, być może i Tajwan, którego potencjał technologiczny jest olbrzymi. Amerykanie bardzo wiele zainwestowali w tym regionie przez lata, dając swoim aktywom bardzo dużą przewagę nad otoczeniem w postaci renty technologicznej. Obecnie w warunkach preludium przygotowującym nas do rozgrywki, te aktywa mogą być wykorzystane.

Potencjalny konflikt może być bardzo ciekawy i dalekosiężny w skutkach. Jeżeli Amerykanie podejmą grę, bo na to jeszcze mają siłę, ale nie będą w stanie jej skończyć na własnych zasadach, to przegrają. Rozstrzygnięcie na polu bitwy nie będzie miało już większego znaczenia, bo nawet zwycięstwo będzie klęską polityki powstrzymywania Chin w Azji.  

Tags: , , , , , , , , ,

7 komentarzy “Czy USA zamierzają pokazać siłę w Azji?”

  1. jerzyjj
    3 maja 2017 at 05:07

    Nakręcanie psychozy wojennej postępuje w zintensyfikowanym tempie., a konflikt zachód-Rosja wszedł w jakościową nową fazę.
    … część tego artykułu dedykuję imb..ylom…
    http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/637815,jaka-przyszlosc-szykuja-nam-ukochani-przywodcy

  2. jerzyjj
    3 maja 2017 at 05:13

    Ani Rosja, ani Syria raczej nie wycofają się z powodu amerykańskiego krzykliwego gołosłowia, a jeśli choć jeden rosyjski lub syryjski samolot zostanie zestrzelony przez dżihadystów Zachodu, niewątpliwie zostanie im zadeklarowane otwarcie sezonu łowieckiego. Rezultatem będzie więcej płaczu i zgrzytania zębami, więcej blefów, wygrażania i kłamstw z Waszyngtonu – i niewiele więcej.
    Więc zamiast martwić się ewentualnością zagłady w wojnie nuklearnej, może powinniśmy być bardziej zaniepokojeni perspektywą, że włodarze rozpadającego się imperium amerykańskiego – jeśli dalej będą przechytrzani i pokonywani przez Rosję i jej rosnące kadry sojuszników – w końcowej rozpaczliwej i daremnej próbie przejęcia kontroli nad wasalami, ich populacją i zasobami zaczną uderzać na oślep, tworząc lata chaosu, nieszczęścia i śmierć niezliczonych milionów ludzi na całym świecie, w tym wiele „ataków terrorystycznych” w Europie, a nawet na amerykańskiej ziemi, a wszystko po to, żeby odciągnąć uwagę ludzi, żeby nie zobaczyli iluzorycznej natury amerykańskiej potęgi.
    https://pracownia4.wordpress.com/2016/10/18/w-syrii-usa-dostaja-od-rosji-mata-nalezy-sie-spodziewac-wzmozonego-terroryzmu-a-nie-wojny-atomowej/#more-9822
    PS…
    Na różnych forach i w różnych gazetach rosyjskich można przeczytać: nie uda się USA siedzieć wygodnie za oceanem i patrzeć jak wszyscy dookoła krwawią i czekać na wyniki rozpetanej wojny. Wojna dopadnie także terytorium USA.
    Wystarczą trzy bomby termojądrowe, aby zniszczyć USA – dwie na granicę szelfu i jedna w krater na Yellowstone. Czy ta groźba powstrzyma Yankees?
    Jeżeli nie, to pójdą na dno razem z resztą świata, lecz jeżeli chcą przeżyć, muszą ułożyć się z Rosją. A Moskwa dobrze wie, kto szczuje…
    The American Dream Is Dead !!!

  3. Lech Szydło
    3 maja 2017 at 05:33

    Amerykanie nie mają innego wyjścia, bo stracą twarz w rozumieniu kultury azjatyckiej. To ma być prosta – szybka wojna, łatwe zwycięstwo.

  4. Wojciech
    3 maja 2017 at 09:41

    A jak to w praktyce może wyglądać piszą amerykańscy eksperci od wojny i od zniszczenia globu. http://www.globalresearch.ca/us-nuclear-breakthrough-endangers-the-world-americas-surprise-first-strike-attack/5587896

  5. Inicjator
    3 maja 2017 at 12:56

    Niepotrzebnie podgrzewają atmosferę w zapalnym regionie i wobec “osaczonych” nieszczęśników w KRD-L.

    Źle to wróży pokojowi światowemu.

    Nic więcej.

    • krzyk58
      3 maja 2017 at 13:53

      Mógłby pan jaśniej wyłożyć sformułowanie – “nieszczęśników”?
      Osaczeni – to rozumiem, natomiast następny zwrot nijak nie
      mogę zaszufladkować.

  6. krzyk58
    3 maja 2017 at 14:25

    Tak więc, polityka USA, z Trumpem, czy bez niego, podążać będzie nadal w ustalonym już kierunku. Efektem tego może być albo globalny konflikt nuklearny, albo rewolucja elektoratu Trumpa, gorzko zawiedzionego kolejnym zwycięstwem systemu nad niezbywalnymi prawami obywateli. Nam natomiast trzeba się modlić o zrealizowanie się tego drugiego scenariusza. http://drnowopolskiblog.neon24.pl/post/138262,amerykanska-polityka-a-dalsze-perspektywy-ludzkosci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up