Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

21 sierpnia 2017

Nie ma i nie może być alternatywy: jakość – ilość w wojsku!


fot. 16p MSPO 2015

Nie ma i nie może być alternatywy: jakość – ilość w wojsku! Chodzi o to, że myślenie w kategoriach wyboru – czy więcej sprzętu wojskowego nowocześniejszego, zastąpić mniejszą ilością sprzętu, ale za to większą ilością Żołnierzy – kończy się nie kupowaniem i nie modernizowaniem sprzętu i mniejszą ilością Żołnierzy. Ponieważ armia zawsze pada ofiarą różnego rodzaju cięć i oszczędności. Zawsze tak było we wszystkich epokach historycznych, może poza średniowieczem, kiedy rycerz miał własną ziemię i był zobowiązany sam sobie za wszystko zapłacić. Obecnie „zabawa” w wojsko kosztuje i musi kosztować, nie da się bez pieniędzy w ogóle myśleć o armii i obronności.

Można myśleć w kategoriach koszt-efekt, tj. takiej optymalizacji wydatkowanych środków, żeby uzyskać możliwie największe możliwości działania w zakresie obronności. Nie jest to jednak wcale proste, ponieważ w zakresie wydatków obronnych, mieści się cały szereg różnych, powiązanych ze sobą interesów. Począwszy od interesów środowisk mundurowych, dla których służba – to całe życie, a skończywszy na interesach branż, które żyją z produkcji dla wojska i produkcji zbrojeniowej (trzeba pamiętać, że to mimo wszystko różne kategorie). To z kolei powoduje, że w zakres optymalizacji z punktu widzenia technologicznego i znaczenia wojskowego danych rozwiązań, wchodzą także i inne rachunki. W tym w szczególności np. interes różnych lobby przemysłowych i z przemysłem związanych. Przekłada się to na szereg ograniczeń, komplikacji i wyzwań, powodujących wzrost kosztów, ale nie koniecznie wzrost efektu – w ostatecznej relacji koszt-efekt. 

Mówiąc wprost – taniej jest kupić gotowe samoloty, niż budować fabrykę a następnie w fabryce – produkować samoloty, nawet na licencji. Taniej oczywiście o koszt fabryki, jednak bardzo opłaca się mieć fabrykę samolotów (nawet jeżeli to tylko hala montażu). Powodów chyba nie trzeba nikomu naświetlać? Oczywiście liczy się skala zapotrzebowania, w naszym przypadku – sami w kontekście najnowszych konstrukcji lotniczych jesteśmy na progu opłacalności. Gdybyśmy pracowali w kooperacji z innymi krajami, to by się opłacało, bo sami nie kupimy 500 nowych maszyn F-16, chociaż taki potencjał RADYKALNIE zmieniłby naszą sytuację w ujęciu taktycznym. 

Jeżeli dzisiaj politycy zorientowali się, że wydatkowanie na Wojska Obrony Terytorialnej środków finansowych i „kanibalizowanie” z kadr innych rodzajów wojsk – to wielki strategiczny błąd, to lepiej późno, niż wcale. Jednak ten błąd został już popełniony, ponieważ marnuje się wielki potencjał osób przeniesionych do rezerwy, często z powodów politycznych lub niezrozumiałych – odsuniętych lub zmuszonych do odejścia ze służby. Tymczasem już Wojska Specjalne były przez lata oskarżane o „kapitałochłonność”, w tym znaczeniu, że koszt utrzymania Żołnierza tych wojsk, jest o wiele wyższy, niż przeciętna w armii i to po uwzględnieniu nawet wyjątkowo kosztownych Wojsk Lotniczych i Marynarki Wojennej. Niestety nie ma edukacji wojskowej, nie ma myślenia kategoriami optymalizacji kosztów w armii – i jest tak jak jest. Gdyby decydenci polityczni rozumieli, jak olbrzymiego nakładu pracy, wysiłku i starań wymaga zdobycie specjalistycznego wykształcenia wojskowego, zarówno w dziedzinach technicznych jak i dowodzenia, czy też poszczególnych specjalizacji wojskowych – to prawdopodobnie zafundowaliby każdemu Żołnierzowi osobistego kierowcę, lekarza i pielęgniarkę. Ponieważ jego proces kształcenia i profesjonalizacji jest tak niesłychanie kosztowny, złożony i długotrwały – że kadry są po prostu bezcenne. Nie trzeb mówić o pilotach wojskowych, których jest za mało (i powinni jak najwięcej latać), to wiadomo że to są dziesiątki milionów Złotych – samo paliwo to majątek. Ten standard jest powszechny w armii przesyconej wysoką technologią. Przykładowo proszę policzyć ile kosztuje szkolenie specjalistów z zakresu GIS, a to dzisiaj fundament w dowodzeniu, planowaniu i logistyce. Mówimy o kosztach cywilnych, koszty wojskowe są niewyobrażalne – to niestety tak działa. Ponosimy koszty, a to nie wraca do gospodarki – jednak WYSZKOLENIE TYCH WSPANIAŁYCH LUDZI TO JEST GWARANCJA NASZEGO BEZPIECZEŃSTWA.

Trzeba istotnie zmienić filozofię podejścia do traktowania wydatków na obronność, potrzebujemy i sprzętu i ludzi. Dosłownie trzeba formować całe nowe jednostki – dzisiaj się kłania likwidowanie „zielonych garnizonów”, które w sumie kosztowały bardzo mało, a dla zdolności mobilizacyjnych mają fundamentalne znaczenie. Jesteśmy w takiej sytuacji, że nawet jakbyśmy dostali w darze 200 myśliwców, to nie byłoby gdzie ich bazować! Potrzebujemy zwiększenia nakładów na wojsko i to w stopniu drastycznym – trzeba formować całe nowe jednostki i rozbudowywać istniejące.

W tych rozważaniach jest jeszcze jeden aspekt – niezwykle ważny, chodzi o relację koszt-efekt, w funkcji czasu. Niestety czas jest bardzo istotnym ograniczeniem wszelkiej militarnej aktywności i wybitnie wpływa na funkcję kosztu. Można powiedzieć, że generalnie  – im więcej czasu, tym większe koszty, ale zarazem tym większa szansa na wzrost efektywności w rozumieniu ogólnym. Wojska nie da się stworzyć z ulicy, procesy szkoleniowo-dostosowawcze i profesjonalizacja Żołnierzy muszą trwać. O wiele lepiej jak to się dzieje na bazie funkcjonujących pododdziałów, mających swoją historię i działających w etosie służby, patriotyzmu i poświęcenia – niż miałoby być formowane dosłownie na gołym pniu. Tak, oczywiście również się da – jednak to musi trwać. Wojsko to „sport” zespołowy, w których chodzi o to, żeby nie dać się zabić, oraz co bardzo ważne samemu nie zrobić sobie krzywdy, o co przy stanie naszego sprzętu i generalnie z bronią wcale nie jest trudno. Wykształcenie nawyków, zgranie się – wyczucie – to są lata. Dosłownie lata pracy, ciężkiej służby. Za którą Żołnierzom należy się podziw, szacunek i to, co jest nazywane „przywilejami” z zabezpieczenia emerytalno-rentowego, chociaż tak na prawdę różnie z tym bywa. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę los naszych weteranów i wdów po uczestnikach „misji” zagraniczych z ostatnich lat. Czy w ogóle szkodnicy państwowi, którzy zdecydowali o ograniczaniu emerytur wzięli pod uwagę to – jakie to ma skutki dla morale? Etosu służby? OSTATNIĄ KWESTIĄ NA JAKIEJ W ARMII NALEŻY OSZCZĘDZAĆ SĄ PŁACE I INNE UPOSAŻENIA – W TYM ŚWIADCZENIA DLA ŻOŁNIERZY PRZENIESIONYCH DO REZERWY! Proszę pamiętać, że w razie zagrożenia i prawdziwej potrzeby – to emeryci wojskowi (często pracownicy cywilni wojska), będą pierwszą linią odtwarzania kadr! Jak można dzisiaj tym ludziom grozić ograniczaniem emerytur? Jaki to daje przykład dla młodych Żołnierzy?

Skończmy z oszczędzaniem na wojsku – pomysły na zwiększanie wydatków są dobre, ale trzeba więcej pieniędzy – wydawanych na kadry, sprzęt, utrzymanie, szkolenia i niezwykle potrzebne modernizacje oraz rezerwy. Realnie w naszej sytuacji potrzebujemy 4% PKB na obronność, a jeżeli dodamy do tego służby specjalne na poważnie, to 4,5% PKB (około 80-120 mld PLN rocznie) JUŻ – DZISIAJ – TERAZ! Nie ma i nie może być alternatywy: jakość – ilość w wojsku! JEST POTRZEBNA I MOŻLIWIE NAJWYŻSZA JAKOŚĆ JAK I MOŻLIWIE NAJWYŻSZA ILOŚĆ!

Tags: , , , , , , , , , ,

21 komentarzy “Nie ma i nie może być alternatywy: jakość – ilość w wojsku!”

  1. Fretka pana D.
    27 kwietnia 2017 at 05:11

    Uważam że w trybie natychmioastowym powinniśmy kupić jeszcze 50 F16, co najmniej 30 UH60 i 1000 wyrzutni Spike LR i ER a do tego jeszcze 2000 Karl Gustaw i 1000 000 granatników AT 40.

    • krzyk58
      27 kwietnia 2017 at 08:09

      …………i zawieźć to cichcem do Gruzji, czy na upa-Dlinę. 🙂

  2. Inicjator
    27 kwietnia 2017 at 05:12

    Bardzo dobry artykuł.

    Wpisuje się w działalność Ministra, którego można różnie oceniać, ale podniósł istotny problem: zwiększenia stanu armii i jej unowocześniania.

    Różnie to przebiega, ale pomysł chwycił.

    Kto inny przekonałby Prezesa o potrzebie zwiększenia stanu WP do 200 000 ludzi?

    Niech z tego będzie 140 – 160 tysięcy wojska w jednostkach i 50 000 – 60 000 w Wojskach Obrony Terytorialnej (WOT) – to już będzie lepiej niż jest w “wygaszanym” przez Szoguna Wojsku Polskim, i to jeszcze z uzasadnieniem naukowym!

    NO i kwestia rezerw, co Autor zauważa.

    Dlatego tolerujmy “wyskoki” Pana Ministra, bo kierunek który reprezentuje jest słuszny.

    500 żołnierzy US Army – tylu pozostanie w Polsce po relokacjach na całą Wschodnią Flankę.

    Dlatego najlepiej liczyć na siebie samego.

    Nie istnieje żadna granica dla zadania: “uzyskać możliwie największe możliwości działania w zakresie obronności” – bo zawsze potrzeby mogą być jeszcze większe, szczególnie w okresie zagrożenia i wojny.

    No i koszty.

    Te 120 mld zł na obronność rocznie – to marzenie, ale żeby zapewnić SUWERENNOŚĆ, tyle trzeba wydać.

    No i pozycja Polski w pacyfistycznej i multi-kulturowej Europie wzrośnie, byle bez szaleństw i poniewieraniem ludźmi, którzy służą i pracują dla Państwa Polskiego – nie kolejnego ministra czy premiera!

    Powolne rodzenie się WOT pokazuje, że tu musi być więcej niż 500 +.

    No i kanibalizm na istniejących strukturach wojska.

    Miały powstać 3 Brygady WOT – i powstały!

    Że są to tylko dowództwa z orkiestrami, ale są!

    Brakuje Indian, bo to są inne czasy i nie wędrują plemionami po prerii …

    Musi być motywacja finansowa, żeby to całe towarzystwo “miłośników wojska” i “rekonstruktorów” jakoś przeszkolić i zmusić do wysiłku.

    Przecież takie weekendowe wojsko Królowej Jadwigi zagraża samo sobie.

    Ile odwagi muszą mieć instruktorzy, prowadzący z nimi np. strzelanie?

    Czynnik czasu.

    Nie wiadomo ile go JESZCZE mamy, więc należy go wykorzystywać w pełni i planowo.

    W każdym razie parotygodniowym kursom oficerskim w Akademiach WOT – należy dać już spokój, bo to może nas drogo później kosztować i zapełnić iluzjami, że mamy JUŻ potężne siły po półgodzinnej defiladzie nowopromowanych oficerów WOT.

    Teraz właśnie rozwijają skrzydła majorowie-podpułkownicy w regularnych oddziałach WP, po takich parotygodniowych kursach oficerskich.

    Nigdy nie uczestniczyli w działaniach powyżej kompanii, a mają “czuć batalion”.

    Niektórzy są już nawet pułkownikami i przymierzają się do dowodzenia Brygadami!

    Straszne!

    Ale skoro władza polityczna tak decyduje …

    Czy politycy poszliby do szpitala na operację chirurgiczną, gdzie główny lekarz zajmował się tylko leczeniem odcisków?

    Brakuje w Wojsku Polski ciała, podobnego do Izb Lekarskiej, żeby nie dopuścić DYLETANTÓW bez doświadczenia w dowodzeniu.

    Bo dowódca, jak chirurg – też operuje na żywym organizmie.

    Tylko niedoszkolony chirurg może jednorazowo uśmiercić JEDNEGO pechowego pacjenta, a Dowódca na polu walki – setki albo i więcej, swoją niewiedzą, zadufaniem i fanfaronadą …

    I to trzeba mieć na uwadze, jeśli się na poważnie myśli o Wojsku Polskim.

    Demonstrowanie oczekiwanych zachowań podczas obchodów dnia “wyklętych” – to tylko poza.

    Co naprawdę kłębi się pod kevlarowymi hełmami – trudno zgadnąć .

    Na razie nie obwołano jeszcze oficjalnie Janusza Walusia z RPA “ostatnim wyklętym”, więc wszystko jest w normie.

    Ale “czachy parują” …

  3. Olgierd Tura
    27 kwietnia 2017 at 05:19

    Dobrze że się upominacie o Żołnierzy i Wojsko, jesteście jednym z niewielu głosów w kraju, który pisze to co środowisko myśli. Dziękuję.

  4. Narodowe Siły Zbrojne 2.0
    27 kwietnia 2017 at 05:24

    W pełni się z panem zgadzam – nakłady na Wojsko Polskie muszą być zwiększone, ponieważ potrzebujemy więcej Żołnierzy i więcej armat. Logika tego wywodu jest tak trywialnie banalna, że po prostu nie można tego kwestionować, chyba że ktoś jest zdrajcą, komunistą lub złodziejem ewentualnie moskiewskim trollem! Jeszcze Polska nie zginęła!

    • krzyk58
      27 kwietnia 2017 at 08:13

      A jeśli “ktoś” jest waszyngtońskim,brukselskim,ewentualnie trollem
      pewnego azjatyckiego kraiku? “Pier…jj sie w beret” zanim coś napiszesz.. Dobrego dnia!

  5. veno_bibidos
    27 kwietnia 2017 at 05:33

    potrzebujemy broni jądrowej – natychmiast!

    • bob
      27 kwietnia 2017 at 09:48

      I będziemy głowice atomowe wozić na taczkach. Najpierw powinniśmy pomyśleć o własnym tomahawku a potem myśleć o atomie. Chociaż problem z testowaniem własnych rakiet może być większy niż z testami broni atomowej. Atom możemy testować nawet głęboko pod ziemią. A do testowania rakiet zasięgu pozwalającego atakować Moskwę potrzebny jest poligon 1000+km. Ciekawe kto by nam taki poligon użyczył?

      • krzyk58
        27 kwietnia 2017 at 13:37

        Jest taki poligon niedaleko …Astrachania, kiedyś tam, doskonaliło się w rzemiośle, strzelało na poważnie LWP. Kto to wie w jakim kierunku polecą nasze (potencjalne) 🙂 rakiety ,może abarotno na Berlin?
        Może na centrale natowskie w Brukseli? Być może Pan Bóg wie….

      • bob
        27 kwietnia 2017 at 20:47

        krzyk58, Berlin to można atakować za pomocą Krabów(włoska 155 mm amunicja ma zasięg 100km-wystarczy kupić chociaż równie dobrze można popracować nad gazogeneratorem dla amunicji produkowanej w Polsce na słowackiej licencji). 122mm rakiety do Langust pewnie też mogłyby mieć większy zasięg gdyby zainwestować w ich rozwój. nasze 122mm Feniksy maja podobno 70 km ale rosyjskie najnowsze Tornado-G 100km.

      • krzyk58
        27 kwietnia 2017 at 21:22

        Bob. Napisałem w formie przeciwwagi dla twojego upodobania
        do notorycznie używanej przez ciebie retoryki – – obcej nam
        i wrogiej Polakom – Słowianom a znanej jak “Drang itd…”
        To nie nasze buty – więc nie wchodźmy w nie swoje tym bardziej
        że w zasięgu wzroku 9.05. znany jako Dzień Zwycięstwa.
        Jedyny w swoim rodzaju i niepodważalny sukces polskiego oręża
        porównywalny z Grunwaldem czy Wiedniem – oba niewykorzystane
        tak naprawdę do końca. Nie jestem pasjonatem techniki
        wojennej, więc dane mnie nie interesują.Dla mnie ważne jest
        by NIGDY nie było okazji do testowania nawet zwykłego
        pistoletu …gdyż lepszy jest najbardziej parszywy dzień pokoju
        niż najpiękniejszy dzień wojny – czy jakoś tak, jak “monologuje’
        Olszański vel…..

  6. hej ja tez tak bardzo mocno kocham
    27 kwietnia 2017 at 06:35

    Bardzo popiettram zdanie o rezerwach. To ważne, a nawet bardzo ważne.

  7. 27 kwietnia 2017 at 06:53

    A ja ciągle to samo.”Z kim i przeciwko komu”?Za rok zabraknie pieniędzy na 500 +,ucinają emerytury i renty!Zasiłek pielęgnacyjny od lat 153 zł,dziura w ZUS ,a tu mrzonki o 200 tys armii i 4 % na armię! Zejdżmy na ziemię, Ojciec Dyrektor i Upadlina też kosztuje!Przedszkoli i żłobków brak,o nowych drogach i inwestycjach cisza lub na papierze, jeszcze gaz chcą sprowadzać z USA i o kosztach milczą. Przed wojna myśleli o kolonialne imperium a procent analfabetyzmu ponad 50 %! O służbie zdrowia nie wspomne .Na ziemię militaryści!

    • krzyk58
      27 kwietnia 2017 at 09:49

      Dziwne. 🙂 Tak jakoś – niedostatki i niedociągnięcia nie wadziły
      ci Włodku ( i idę o zakład że nie zauważałbyś gdyby nadal rządzili postkomuniści”)za PO czy SLD. TO w tamtych czasach należy upatrywać
      dzisiejszej nędzy…a PiS w sferze socjalne robi co może i jak może.
      To nie prosta sprawa wyleźć z tamtego ‘lewicowego” bagna… 🙂 Pzd.

      • wlodek
        27 kwietnia 2017 at 14:27

        Krzyku, od momentu kiedy weszliśmy na kapitalistyczną drogę nie jest ważne ,chociaż są róznice jaka partia jest przy władzy, i tak musi działać zgodnie z zasadami kapitalizmu gdzie bogaty staje się bogatszy a biedny biedniejszy..!

    • krolowa bona
      27 kwietnia 2017 at 10:07

      @wlodek…..ujal……..

  8. Wojciech
    27 kwietnia 2017 at 09:41

    Rosjanie drżą ze strachu czytając tego typu międlenia. Zapomniano przy tym o białych prześcieradłach dla ludności cywilnej. W czym będą się czołgać do najbliższych cmentarzy?

  9. krzyk58
    27 kwietnia 2017 at 18:46
  10. Wojciech
    27 kwietnia 2017 at 20:39

    Obraz zwyrodnienie i degeneracji narodu.
    https://bis.gazeta.pl/im/b8/b3/14/z21705400II.jpg

    • krzyk58
      27 kwietnia 2017 at 21:31

      gazeta.pl(i wszystko jasne…) Panie Wojciechu, czy na pewno
      nie ma pan dostępu do poważnych źródeł? Moja skromna osoba
      (chłoporobotnik) jest nieco zażenowana….mógłbym panu
      przytoczyć dużo poważniejsze publikacje n/t.
      a “tu’ niczewo – ni zwyrodnienia,ni degeneracji. A nawet format
      “nijaki”.

  11. Mikolaj
    24 maja 2017 at 13:59

    A chodzi o to kto bedzie drenowal finanse z Polski: czy nasz najwiekszy sojusznik bo mu brakuje pieniedzy na splate dlugow, czy poczciwa UE ktorej tez koncza sie fundusze. Zadziwiajace jest to, ze wiekszosc krajow trzyma sie za kieszen a Polske jakos stac na te wszystkie zabawki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up