Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 czerwca 2017

Między Paryżem a Stambułem


 Niektórzy twierdzą, że demokracja to akt głosowania, jednorazowy akt woli powtarzany systematycznie w stałych okresach. To ważna część ale bynajmniej nie najważniejsza. O wiele ważniejsza jest debata publiczna. To ona pozwala odnawiać i uaktualniać umowę społeczną, jaką część społeczeństwa zawiera samo ze sobą.

Debata jest ważna bo sprawia, że przedstawiciele władzy wybrani w stałych okresach utrzymują kontakt ze społeczeństwem. Nawet jeśli niezbyt dokładnie słuchają, to mają szanse dowiedzieć się co w wyborcach piszczy.

Jednak nawet w bardzo niedoskonałych demokracjach w których debata publiczna zanika akt głosowania za każdym razem jest szansą na zmianę. Taką szansę daje też referendum.

Do dziś nie jestem pewien jaki naprawdę cel przyświecał Cameronowi gdy zarządzał referendum w sprawie Brexitu. Opinie mieszkańców były znane, jeszcze przed referendum. Mentalnie Wielka Brytania była od dawna poza Unią. Jaki więc naprawdę był cel Camerona? Torysi twierdzą, że nie chcieli wyjść… A jeśli jednak chcieli?

W kraju demokratycznym rząd urządza referendum wtedy, gdy potrzebuje potwierdzenia swojej polityki. Owszem może się w tych oczekiwaniach przeliczyć ale wtedy powinien podać się do dymisji. W Wielkiej Brytanii, zmieniono premiera a wybory zarządzono wtedy… No właśnie. Gdy wszystko już rozstrzygnięte. Kości zostały rzucone. Wybory będą odbywać się w sosie „nie damy się złym eurokratom”. Z dodatkiem mięty.

W takim sosie Torysi zwyciężą, bo ci którzy głosowali za pozostaniem w Unii nie będą mieli na kogo głosować. Po wyborach okaże się, że Unia przejedzie torysów walcem. A ci będą dumnie dzierżyli sztandar niepodległości. Brytania stanie się igraszką w rękach miliarderów piorących funty i dolary w londyńskim City.

Referendum w Turcji potwierdza niejako, że demokracja skończyła się w tym kraju jeszcze przed pseudo puczem wojskowym. Erdogan nie robił referendum po to by uzyskać legitymizację dla swoich pomysłów, bo jej nie potrzebował. O ile brytyjskie referendum miało ugruntować władzę Torysów, o tyle tureckie miało dać alibi dla zagranicy, że ktoś w Turcji jeszcze respektuje demokratyczne standardy. To jednak tureckie gadanie. Erdogan zarządził przerwę w tureckiej demokracji. Na czas bliżej nieokreślony.

Dwa kroki za Turcją są Węgry. Orban co prawda nie nadał sobie jeszcze tytułu Admirała, ale poza tym wydaje się już niemal paradować w galowym mundurze Regenta Horthego. Mundur pasuje jak ulał.

W Polsce na razie nie będziemy mieli referendum. Jego wynik, w jakiejkolwiek sprawie mógłby nie zachwycić prezesa. A pełnej kontroli na komisjami wyborczymi jeszcze nie jest w stanie sprawować. Być może dotrwamy jakoś do wyborów parlamentarnych, których wynik zapewne nikogo nie zachwyci. Ale też od dawna nie ma już wielu powodów do zachwytu. Rzeczywistość skrzeczy.

Tags: , , , , , , , ,

10 komentarzy “Między Paryżem a Stambułem”

  1. Inicjator
    25 kwietnia 2017 at 05:12

    Nie ma prawdziwej debaty publicznej ani w Polsce, ani w Europie z przyległościami.

    Są plebiscyty wyborcze, podobne do kampanii płatków śniadaniowych.

    A neoliberalizm nadal się umacnia, a prekariat rozmnaża.

    Macondo trwaj!

    Amen.

    • krolowa bona
      25 kwietnia 2017 at 10:11

      @Inicjator. ..a to z tymi platkami sniadaniowymi trafil komentator w dziesiatke…te referenda w W. Brytanii, w Turcji…..groteska …… mozna by i umrzec ze smiechu, gdyby nie bylo to takie przerazajaco smutne……neoliberalizm szerzy sie jak zaraza a prekariat razem z nim ….mieszkania stoja puste, a ludzie spia na ulicy…

  2. Trzaskowski Sebastian
    25 kwietnia 2017 at 06:05

    Wiele osób sięzastanawia nad tym co zrobił Cameron i to mogło nie być przypadkowe. Poświęcił się.

    • krolowa bona
      25 kwietnia 2017 at 10:03

      @Trzaskowski Sebastian….pod Cameronem, ktory wlasnie byl pro UE kopal dolki Borys Johnson, byly burmistrz Londynu, bo chcial byc sam premierem lub tak z prywatnej niecheci czy i moze nienawisci Johnsona do Camerona i to taka rasistowka kampenie rozpetac….a teraz prosze bardzo cholera jasna Teresa Mey widzi, ze Brexit to cholernie zrujnuje W.Brytanie i to pod kazdym wzgledem, Szkocja opusci Zjednoczone Krolestwo, na granicy Irlandii i Polnocnej Irlandii beda znowu rozruchy czy wojna lub Irlandia Polnocna opusci Zjednoczone Krolestwo. ….taki cyrk z nowymi wyborami, by tylko wymanewrowac na pozostanie w UE…..jak historia swiata uczy, wszelkie referenda i plebiscyty to tylko w regionalnych decyzjach moga plus/minus byc wiarygodne np.wybudowac nowy wiadukt czy nie i musi byc obowiazek oddania glosu / Belgia, Australia…/, bo np.okazuje sie ze mniejszosc nawet ponizej 8% decyduje w tak waznych kwestiach jaka to to jest demokracja. ..do tego nikogo dzisiaj nie peszy robic przekrety i oszustwa we wszystkich wyborach i plebiscytach….ciekawe co wykreci Angela Merkel we wrzesniu….jak jej Francuzi nie wypedza sila, to kobita przez zasiedzenie nabedzie praw dozywotnich do tronowania….rzygac sie chce…

  3. krzyk58
    25 kwietnia 2017 at 08:48

    Zapewne autor miał ma myśli odwrotność sytuacji pisząc “Orban co prawda nadał sobie jeszcze tytułu Admirała’. …

  4. Wojciech
    25 kwietnia 2017 at 09:08

    Autor pisze: “O wiele ważniejsza jest debata publiczna. To ona pozwala odnawiać i uaktualniać umowę społeczną, jaką część społeczeństwa zawiera samo ze sobą.” Gdzie Pan ma debatę publiczną, jak większość mediów na świecie jest w rekach korporacji, bankierów i tajnej policji? Proszę przeczytać Udo Ulfkotte. Na tym opiera się totalitarna władza neoliberałów.

  5. keram
    25 kwietnia 2017 at 11:24

    Debata publiczna to przywilej tych którym władza ją /debatę/ umożliwia.

  6. wlodek
    25 kwietnia 2017 at 15:11

    Nasza debata przypomina mi,gadał dziad do obrazu a on ani razu! co z obietnicą że będą odwoływać się do referendum?

  7. Mikolaj
    23 maja 2017 at 15:34

    Przed Pierwsza Wojna Swiatowa Wielka Brytania byla mocarstwem, tak jak Rosja i Niemcy. Przed Druga Wojna Siatowa bylo podobnie. Potem z gry wypadla Francja. Teraz Rosja i Niemcy rosna w sile. Wielka Brytania pozostajac w strukturach UE skonczyla by tak jak Polska: wielkie ambicje a mozliwosci coraz mniejsze. Oba kraje chyba licza na to, ze sojusz z USA jakos podeprze ich znaczenie w swiecie. Turcja powoli traci taka wiare bo widzi, ze w tym momencie USA same maja duze problemy. Tak jak Chiny, Rosja i UE. Czyli musimy cierpliwie poczekac na rezultaty tych przepychanek. Wydaje sie, ze najwazniejsze bedzie to kogo Niemcy wybiora za strategicznego partnera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up