Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 grudnia 2017

To nie jest dobry moment na stawianie warunków Europie – to zła strategia!


 W jednym z wywiadów prasowych pani premier Beata Szydło podała wiele bardzo ciekawych stwierdzeń, koncepcji i postulatów odnośnie Polski i Unii Europejskiej. Dobrze, że padło tak wiele deklaracji, tylko jest jeden zasadniczy problem. Na dosłownie dwa dni przed wyborami we Francji, niestety wstrząsanej dramatycznymi zamachami, to nie jest dobry moment na stawianie jakichkolwiek warunków Europie. To zła strategia, właśnie ze względu na kalendarz wyborczy w krajach Unii Europejskiej, czekają nas przecież wybory w Niemczech.

Wrzucanie w takim momencie jakichkolwiek propozycji, które miałyby spowodować zmianę wizji, postrzegania i decyzji przez najbardziej ważące na Unii kraje zachodnie, to samobój. Jesteśmy bowiem na dywaniku, można powiedzieć że nawet już trochę ten dywanik, jest pod pręgierzem. Niestety sami do tego doprowadziliśmy ściągając sobie na własne życzenie tzw. Komisję Wenecką, jak również sami przeprowadziliśmy „szturm” na Trybunał Konstytucyjny w stylu iście republikańskim. Do tego są jeszcze oskarżenia wobec Polski w kontekście rzekomego braku solidarności w kwestii nielegalnych imigrantów. Nie bez znaczenia jest również pozycjonowanie się naszego kraju jako wielkiego protagonisty Rosji i mimowolnego adwokata już powszechnie oskarżanej o korupcję i afirmowanie faszyzmu Ukrainy. Te wszystkie składowe nie dają nam dobrej prasy, co więcej – nie ma w tej chwili w Europie klimatu, do rozmów z Polską.

W obecnym czasie powinniśmy po prostu skorzystać z szansy na milczenie i starać się przeczekać, to na co i tak nie mamy żadnego wpływu, koncentrując się na bacznej ochronie swoich własnych interesów. Wynika to z prostego mechanizmu, otóż krajami europejskimi rządzą przeważnie mierni liderzy, ale prawie wszyscy mają doskonałych doradców, prawdziwych wyjadaczy. Obecnie ci wszyscy ludzie są pogrążeni w aksjologii problemów i konfliktów, z których rozwiązaniem nie mogą sobie poradzić. W momencie jak jest dokonywana polska wrzutka, doradcy – mogą przekształcić nasze jak najbardziej słuszne i rozsądne postulaty w „problem” i podsunąć liderom prosty schemat odniesienia „sukcesu” w postaci rozwiązania „polskiego problemu”. Z perspektywy ich wpływów w mediach przedstawienie sprawy, że Polska stawia wygórowane warunki, nie jest solidarna, powoduje kłopoty i ciągle chce pieniędzy – to trywialny banał. Właśnie dlatego, nie powinno się podstawiać żabiej łapy pod młot na kowadle! Naprawdę wszyscy pozycjonują się na media, nie można mieć złudzeń – to jest prawdziwa polityka.

Oczywiście nie chodzi też i o to, żebyśmy milczeli. Wręcz przeciwnie, jak najbardziej trzeba być aktywnym, ale mądrze, tzn., pragmatycznie. Tylko, żeby adresaci uwierzyli w nasz pragmatyzm myślenia, muszą widzieć pragmatyzm w działaniu. Na tym froncie, niestety jesteśmy przegrani, nie da się w żaden sposób, nawet nie na trzeźwo, wykazać że nasza polityka chociaż ociera się o opakowanie po pragmatyzmie. W tym kontekście deklaracje naszej pani premier – jak najbardziej poprawne i interesujące, mogą być odebrane jako próba uśpienia czujności, jawna kpina, a może nawet i szkodnictwo – bo niewiadomo, co Polacy znowu kombinują.

Rząd Rzeczpospolitej może swoje cele osiągać inaczej, w zasadzie bez ryzyka, ale przy nieco innym rodzaju wysiłku. Gdyby zorganizowano konferencję, a najlepiej cały cykl spotkań – odczytów, paneli, dyskusji, uwieńczonych jakimś wielkim wydarzeniem – przy obecności polityków, tych byłych, obecnych o aspirujących do decyzji – mielibyśmy platformę do promocji swojego własnego punktu widzenia. Tymczasem realia są takie, że w Polsce robi się konferencje tylko dla Polaków, ewentualnie zaprasza się ludzi z b. ZSRR, co samo w sobie jest potrzebne, ale pozycjonuje nas w kontekście wschodnim. Nie mamy w kraju niczego liczącego się, na co można byłoby zaprosić ekspertów, naukowców, ludzi kultury – generalnie establishment, tak żeby się najedli  do syta,  później przed kamerami telewizji mówili coś w potrzebnym dla nas kontekście jak również podpisali się pod czymkolwiek, co można byłoby wykorzystać właśnie jako oręż dla polskiej dyplomacji. To zupełnie zmieniłoby kierunek myślenia o Polsce, ponieważ naprawdę dzisiaj nie mamy dobrej prasy, można wręcz powiedzieć, że mamy skopany wizerunek i pogrążamy się coraz bardziej – niestety w dużej części przy udziale własnym.

Zawsze trzeba dbać o pozory, zawsze trzeba troszczyć się o tzw. klimat, trzeba bardziej słuchać – niż stawiać warunki, a do celów dążyć w taki sposób, żeby dla naszych interesariuszy wydawały się one czymś nieodzownym, normalnym i tym, czego potrzebują. Wielkim niedostatkiem naszej nauki, jak również i naszej publicystyki jest to, że czegoś takiego nie jesteśmy w stanie zorganizować. Jednak czego wymagać od środowisk zainteresowanych albo sobą, albo wykonywaniem poleceń zagranicznych ośrodków decyzyjnych?

Kraj potrzebuje dobrego PR-u, co więcej – niezbędna jest wartościowa dyskusja o Polsce w kontekście Europejskim i o Europie z kontekstem polskim, nie można na tym oszczędzać pieniędzy, ani sił i energii.

Tags: , , , , ,

7 komentarzy “To nie jest dobry moment na stawianie warunków Europie – to zła strategia!”

  1. Antyteza
    22 kwietnia 2017 at 04:08

    Zgadzam się z retoryką pani premier – zaczęła mówić językiem neoliberałów, to gwóźdź do trumny PiS-u

  2. jerzyjj
    22 kwietnia 2017 at 06:04

    … krakauer to wszystko co piszesz to g…no prawda …
    Już w okresie stowarzyszeniowym z UE straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem.
    W wyniku akcesji do UE Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld USD do 2 bln USD. W wyniku akcesji do UE i spłat długów w latach 2004-2006 Polska ponosi straty w wysokości ok. 80 mld USD rocznie.
    Trudno pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do UE – komu rzeczywiście ma on przysporzyć korzyści?

    • bob
      22 kwietnia 2017 at 10:30

      Czyli przed wejściem do UE byliśmy bardzo bogaci, bezrobocia nie było a gęsta sieć autostrad pokrywała terytorium Polski. buhahaha

      • krzyk58
        22 kwietnia 2017 at 17:47

        BO, od co najmniej 91′ robiliśmy wszystko,a nawet więcej w myśl zaleceń brukselskiego
        kołchozu – a to wszystko po to by Nasza Nędza “po akcesji” świeciła wyraziście
        blaskiem odbitym brukselskich salonów kiedy już w szale radości odśpiewaliśmy hymny dziękczynne,m.in. majowe jutrzenki i ody
        do radości.(ja to się cieszę byle czym ….)

      • jerzyjj
        23 kwietnia 2017 at 03:17

        DO BOB
        trzeba było milczec i dalej wygladac jak glupek a tak zabrales glos
        i jak zwykle rozwiales wszelkie watpliwosci dotyczace twojej osoby …

  3. Wojciech
    22 kwietnia 2017 at 09:33

    Rząd Rzeczpospolitej nie ma żadnych celów. Dąży jedynie do utrzymania władzy do najbliższych wyborów i jako wazeliniarski satelita unikanie presji banków i żądań wojennego kartelu US/NATO.

  4. Inicjator
    22 kwietnia 2017 at 10:57

    To wszystko wygląda bardzo żałośnie.

    Kluczowy jest cytat Autora: “Tylko, żeby adresaci uwierzyli w nasz pragmatyzm myślenia, muszą widzieć pragmatyzm w działaniu.”

    Z uwagi na niską ocenę Polskich działań i żałosną “promocję”, na którą rząd przewiduje wydać100 milionów rocznie, czytają i słuchają wypowiedzi naszych “ELIT” co najwyżej starsi referenci w ministerstwach obcych państw.

    Liczy się póki co stabilność warunków do dalszego “dojenia” skolonizowanego polskiego obszaru.

    Nic więcej.

    Dlatego jest to co robi Nasz Rząd, jest odbierane jak skargi przeszukiwacza polskich śmietników do lokatora bloku, żeby puszki po piwie stawiać oddzielnie od metalu i papieru w śmietniku.

    No i oświetlać Polskie śmietniki!

    Dlatego do lat, nadal jest aktualny apel o utworzenie TOŚ: Towarzystwa Oświetlania Śmietników.

    Taki jest los mieszkańców Krainy Macondo nad Wisłą.

    Czego nie ma w realu – zastąpi to MAGIA, uprawiana przez Państwo i za pieniądze podatników, jak wlewanie do otumanionych głów natrętnej i odwróconej propagandy rządowej przez Państwowe Radio i Telewizję.

    Nie to że wciskają nam PROPAGANDĘ, to jeszcze zmuszają do płacenia za nią.

    Niemcy w czasie okupacji to przynajmniej wywieszali ogłoszenia, które odbiorców nic nie kosztowały.

    Tylko taka różnica.

    Macondo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up