Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

24 listopada 2017

Francuzi zdecydują o przyszłości Europy ale to dziwne wybory


 Francuzi zdecydują o przyszłości Europy, ale to dziwne wybory. Dziwne jak na Francję, gdzie z zasady zawsze było wszystko wiadomo. Tym razem establishment zrobił wszystko, żeby ustawić sprawy tak, aby pani Marine Le Pen nie miała szans w drugiej turze. Chodzi o przewidywane przeniesienie głosów z kandydatów, którzy odpadną w pierwszej turze na kontrkandydata pani Le Pen. To mechanizm stary jak świat, który chyba wszyscy rozumieją. W momencie jak jest mocny i wyrazisty kandydat, odwołujący się jednoznacznie do zdecydowanego elektoratu, to przeciwstawia się mu – 2 lub 3 innych, którzy są stopniowo mniej anty-establishmentowi. Do tego można jeszcze dodać osobę tzw. pożytecznego idioty, który swoją ostrością i wyrazistością, będzie w stanie przejaskrawić kandydaturę blokowaną. Podziały na prawicę, lewicę itp., nie mają w tym przypadku większego znaczenia. Chodzi o mocne zagranie gradacją prezentowanej retoryki. Jeżeli jest to zrobione w sposób przemyślany, mamy do czynienia z przesłonięciem kandydatury.

Kandydatów jest 11, ale według sondaży tylko 5 ma szansę na przekroczenie progu. W konsekwencji rywalizacja rozstrzyga się między: panią Marine Le Pen, panem Emmanuelem Macronem, panem Francoisem Fillonem, panem Jean-Luc Melenchonem i panem Benoitem Hamonem. Widać tutaj klasyczne zastawienie antyestablishmentowej kandydatki, przy czym co ciekawe – nie zdecydowano się na wystawienie przeciwko Kobiety, albowiem pani Le Pen jest zbyt wyrazista i ma za mocno ugruntowany wizerunek.

Osoby, które mając dwóch wyrazistych kandydatów musiały by się zdecydować na jednego z nich, będą szukać wyboru negatywnego, czyli wybiorą tzw. mniejsze zło – lub głosując przeciwko komuś, oddadzą głos, na kandydata, który ma rozproszyć poparcie. Później się to kanalizuje, na głównego kontrkandydata, który przechodzi do drugiej tury – odpowiednia retoryka, przekazywanie poparcia, skłonienie się w stronę argumentacji mniejszości itd. Znane, wyrobione i dopracowane triki. Wszystko już było w amerykańskich kampaniach wyborczych, przy czym u nich się to zawsze rozgrywało w prawyborach – na poziomie desygnowania kandydatów z ramienia dwóch głównych partii. O wszystkim i tak decydował ten sam establishment, bo jeżeli nie byłeś Demokratą lub Republikaninem, to nie miałeś po co zgłaszać swojej kandydatury.

Podobny mechanizm działa w tej chwili we Francji i chodzi o zablokowanie kandydatury pani Le Pen  wszelką cenę, ponieważ wielcy i potężni mają zbyt wiele do stracenia. Przy czym, to nie jest tak, że pani Le Pen nie ma szans i jest z góry na przegranej pozycji. Sondaże nie bez powodu pokazują, że przegra w drugiej turze, no bo jak miałoby być inaczej? O to przecież chodzi, żeby promować interesujący nas wynik.

Problem z wyborami we Francji jest jednak wyjątkowo specyficzny, albowiem jak w każdych wyborach bezpośrednich – nie da się do końca wszystkiego wymodelować i przewidzieć. Rozdrobnienie głosów pokazujące bogactwo barw politycznych, nie jest w stanie w pełni przebić się przez realizm polityczny, w którym problemem numer jeden dla Francuzów jest zagrożenie ze strony nielegalnych imigrantów oraz liczne wyzwania społeczne, które polityka afirmacji mniejszości sprowadziła na to zaczynające biednieć społeczeństwo. W uproszczeniu chodzi o to, że Francuzi mając rozeznanie w sytuacji, mogą zagłosować zero-jedynkowo, tj. przeciwko establishmentowi, przeciwstawiając się trendowi jaki wmawiają im elity i posłuszne wobec nich media. Tego się najbardziej boją elity, ponieważ pani Le Pen jest w 100% wyrazista i nie musi niczego udawać, jest konsekwentna i jej przekaz jest prosty – jednoznaczny. Jej ugruntowany wizerunek powoduje, że jest wyjątkowo trudnym przeciwnikiem, dlatego zastosowano, totalnie wyrafinowaną strategię pokonania jej kandydatury.

Sytuacja jest nadzwyczajnie ciekawa, naprawdę w tym przypadku – jeszcze nic nie wiadomo. Rządzący zrobili bardzo wiele, żeby odebrać głosy pani Marine Le Pen. Stawką jest to, żeby przegrała pierwszą turę, nawet wchodząc do drugiej. To jest wręcz zbawienne dla lansowania propagandy sukcesu – jedynie słusznego kandydata. Nie można mieć o to pretensji do systemu, takie są zasady jego funkcjonowania. Atawizm, brutalność, bezwzględność i siła – trudno oczekiwać, żeby oddali władzę bez walki.

Możemy być pewni, że będzie dużo stresu, zwłaszcza, że dodatkowym elementem są komplikacje wynikające z zagrożenia terrorystycznego (zamachy zapowiadano i jeden wieczorem się wydarzył). Jeżeli znowu do tego dojdzie, oczywiście nie myślimy o zamachu na kandydatów – są chronieni przez potężne francuskie służby specjalne. Mówimy o zamachu we francuskiej przestrzeni publicznej, każdy taki kolejny akt terroru – będzie silnie wspierał kandydatów wyrazistych i odwołujących się do zmiany polityki, która doprowadziła do sprowadzenia do Francji wojny. Paryż przypomina Bejrut. Takie są fakty – wojsko z długą bronią na ulicach! Czy to się komuś podoba, czy nie, ale to silnie może wzmocnić panią Le Pen, która nie musi nic robić, żeby jej nie posądzono o to, że wykorzystuje tragedię do celów politycznych. Taka jest rzeczywistość i gra się tak, jakie ma się karty. To gra o przyszłość Francji i Europy.

Tags: , , , , , , , ,

9 komentarzy “Francuzi zdecydują o przyszłości Europy ale to dziwne wybory”

  1. Inicjator
    21 kwietnia 2017 at 04:31

    Nie zapominajmy, że to we Francji była Rewolucja Francuska i ścięto Króla …

    Dochodzą przewartościowania co do NEOLIBERALIZMU.

    Jest PREKARIAT.

    Biedny, ale wykształcony i z dostępem do Internetu.

    Do tego problemy z IMIGRANTAMI.

    Jednym słowem: Francja wrze, mimo pozorów stabilności i posiadania broni atomowej oraz jednego lotniskowca.

    Do tego tam są silne ugrupowania lewicowe, choć pod zmienionymi szyldami.

    Zresztą Pani Le Pen też jest po trosze lewicowa.

    Oceniając z oddali: rozziew pomiędzy bogatymi elitami a zwykłym obywatelem jest coraz większy i ten ostatni czuje że ma może ostatni szansę na przełamanie ZMOWY ELIT.

    Nie da się już żyć w przekonaniu Pań z Elit Francji, że jak BIEDACY nie mają na chleb – to niech jedzą ciastka!

    No i typowa sytuacja przedrewolucyjna.

    Rewolucje zdarzają się częściej tam, gdzie następuje spadek poziomu życia: z DOBREGO do ZWYKŁEGO (luksusowego dla Polaka), a zwykli ludzie są ZDEZORIENTOWANI co do przyczyn.

    Będzie się działo!

  2. Maria z Paryża
    21 kwietnia 2017 at 05:44

    Ciekawe, czy będzie jeszcze jeden wybuch przed niedzielą? też się trochę boję Le Pen, ale z drugiej strony to jest naprawdę Bejrut. Nie da się dzisiaj normalnie żyć we Francji, dzieci są w szkole straszone przez dzieci imigrantów i ludzi z krajów islamskich. To nie jest normalne, to nie jest Europa, ludzie się boją. Rząd coś z tym musi zrobić.

  3. hucpa 888
    21 kwietnia 2017 at 07:44

    Osobiście kibicuje Le Pen, ale ja zalatwia.

    • Michał z Izraela.
      21 kwietnia 2017 at 16:24

      Nie wiem kto dzisiaj lewica I kto prawica. Z resztą od 1937r., kiedy Leon Blum ogłosił neutralność w Hiszpańskiej Wojnie Domowej i zamknął granicę dla pomocy wojennej Anglji i ZSSR i tym “genialnym” poczynaniem skazał Hiszpańską Republikę na klęskę, i cały świat na 7 lat wojny – wtedy skończyła się lewica w Francji. Gen. Erich von Manschtein powiedział że gdyby Francuzi walczyli w 1940, tak jak Polacy w 1939, to cała historia wyglądała by inaczej.
      Dlatego ja trzymam za Le-pen. Ja i tak nie noszę kipę, to mogę sobie pozwolić. Niech się troszczą nasi domowi Chumejniści co teraz grożą wyborami jeżli w sobotę otworzą kilka super-marketów.
      I ten logo jest nieprzyjemny. Za bardzo przy przypomina czasy Zagłady. Le-Pen to nie Hitler i SS .

  4. ggh
    21 kwietnia 2017 at 07:52

    Wybory we Francji zmienią i ten kraj i Europę

  5. Wojciech
    21 kwietnia 2017 at 09:42

    Stawiam na Melenchona!

  6. Wojciech
    21 kwietnia 2017 at 09:44

    Czy ktoś wie, jaką role w tym widowisku odgrywa CIA lub inne służby z nią współpracujące?

  7. trudno powiedzieć
    21 kwietnia 2017 at 11:44

    Jescze jeden zamach i le pen wygra islamistom chodzi o rozpad świata zachodniego

  8. k
    21 kwietnia 2017 at 11:58

    Będzie więcej. Zamachów. Przed drugą turą będzie prowokacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up