Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 maja 2017

Słabość i bieda idą w parze


 Słabość i bieda idą w parze, mało gdzie to widać tak doskonale jak na przykładzie naszego kraju. Jesteśmy biedni, ponieważ przez pokolenia byliśmy słabi. Jesteśmy słabi, ponieważ jesteśmy biedni. NIestety będziemy biedni i słabi, ponieważ byliśmy i jesteśmy biedni i słabi. Przez prawie 30 lat transformacji nie byliśmy w stanie stworzyć sobie sami warunków do rozwoju, w którym Kobiety chciałyby rodzić dzieci, a Mężczyźni chodzić do pracy. W dzisiejszej Polsce praca to przywilej, a dziecko to wyraz luksusu. Żeby mieć dziecko trzeba mieć rodzinę, żeby mieć rodzinę, trzeba mieć mieszkanie, a na to trzeba mieć pieniądze. Jakby ktoś nie wiedział, ceny mieszkań w Warszawie – przeciętnie są tylko o 30% tańsze, niż w Berlinie. Jeżeli do tego dodamy ich poziom stóp procentowych i pensji, to lepiej nawet nie myśleć dlaczego tam się da żyć, a tutaj nie.

Elita przez cały okres transformacji traktowała społeczeństwo jako zasób, którym gospodaruje i z którego może czerpać pożytki. Dla społeczeństwa nie zrobiono niczego, zachowano nawet represyjny, wzorowany na stalinowskim system prawny, w którym obywatel naprawdę nic nie znaczy, ma się podporządkować i słuchać zakazów i nakazów.

Praca jest w Polsce przywilejem, nawet ta śmieciowa za grosze, to praca o którą trzeba zabiegać i się starać, jeżeli się nie podporządkujesz to wypadasz ze społeczeństwa, bezdomność jest czymś powszechnym, trzeba się z nim liczyć jako ryzykiem życiowym. Tracisz pracę, masz kredyt, bank zabiera ci mieszkanie, pozostajesz z zadłużeniem, do końca życia nękany – ponosisz całe ryzyko. Przytrafia się poważna choroba – nie masz szans, nie ma co liczyć na pomoc państwa, poza nielicznymi przypadkami jest ona śladowa. Po zmaganiu się z rzeczywistością, w której Polacy po prostu walczą o przetrwanie, luksusem i przywilejem ma być głodowa emerytura. Obecnie chyba najbardziej oczekiwany przywilej z jakim mamy do czynienia. Podobnie jest w przypadku rent chorobowych, ich wielkość nie zachwyca, również są przywilejem.

W tym kraju zabezpieczenie socjalne jest iluzoryczne. Świadczenie dla bezrobotnych nie pozwala na egzystencję inną, niż głodową. Świadczenie pielęgnacyjne jest jakąś abstrakcyjną kpiną i żartem ze społeczeństwa. Zwłaszcza jeżeli zestawimy to wszystko z ceną przeciętnego koszyka dóbr, które są niezbędne do przetrwania. Oczywiście pod warunkiem, że szczęśliwiec ma mieszkanie.

Pomimo lat wspierania wsi i prowincji, pogłębiają się różnice pomiędzy poziomem życia na wsi i w miastach, najlepiej o tym świadczy kierunek migracji: młodzież ze wsi i małych miasteczek ucieka do dużych miast lub za granicę. Tam gdzie się urodzili, wychowali i zdobyli wykształcenie podstawowe i średnie – nie widzą dla siebie przyszłości. Jak można było stworzyć taki model rozwojowy? Przecież sami siebie redukujemy, sami dla siebie czynimy funkcjonowanie niemożliwym. Społeczny podział pracy i dochodów w Polsce jest porażką, nie udało się zapewnić względnie zrównoważonego podziału dochodów. Konsekwencje są widoczne w różnicowaniu poziomów rozwoju wsi i miast. Kiedyś Polska była silna siłą swojej wsi, to nie przesada, ale okupację i początki PRL-u przetrwaliśmy dzięki poświęceniu wsi polskiej. Ludność wiejska poniosła olbrzymie ofiary w czasie niemieckiej okupacji, nie było jej łatwo i po wojnie, kiedy to po prostu była zmuszana do dostaw kontygentowych dla miast. Obecnie w naszym interesie narodowym jest jak największe umocnienie ekonomiczno-społeczne mieszkańców wsi, ponieważ ich możliwości wytwórcze, to chyba największy, najbardziej niewykorzystany zasób Polski. Jako kraj rolniczy, moglibyśmy produkować ilość żywności pozwalającą na wyżywienie 300 mln ludzi. Dlaczego nie wykorzystujemy swojej wielkiej szansy, jaką jest rolnictwo? Żywność jest już obecnie produktem strategicznym, a będzie jeszcze ważniejsza w kolejnych latach. Inwestując w wieś i przemysł spożywczy, inwestujemy w przyszłość Polski.

Niestety w ciągu jednego pokolenia się nie wzbogacimy. Może kolejne pokolenie, to które dzisiaj jest grupą przedszkolaków, będzie miało lepsze warunki do funkcjonowania. Wymaga to jednak od nas pewnych poświęceń, przynajmniej żeby nie robić długów publicznych na taką skalę, na jaką to się dzieje. Zwłaszcza, że te pieniądze nie idą na inwestycje, tylko w znacznej mierze są przejadane.

Jesteśmy słabi i biedni, żebyśmy nie byli słabsi i biedniejsi. Już kiedyś nasze elity zupełnie na serio w słabości Rzeczpospolitej dostrzegały jej sposobu na trwanie. Dzisiaj zbyt wiele zależy od szczegółów, nie ma miejsca dla słabych i biednych…

Tags: , , , , , , , , , ,

7 komentarzy “Słabość i bieda idą w parze”

  1. Realista
    19 kwietnia 2017 at 04:52

    W naszych realiach bieda popędza słabością

  2. Inicjator
    19 kwietnia 2017 at 05:10

    Gorzki, ale bardzo słuszny tekst.

    Byle nie było gorzej, niż jest.

    Amen.

  3. wlodek
    19 kwietnia 2017 at 11:08

    Ja dodam jeszcze jedno słowo Głupota .Idzie w parze z biedą i prowadzi do słabości!

  4. keram
    19 kwietnia 2017 at 14:49

    Wnioski – jeśli obywatele sami nie dokonają zmian, nie ma co liczyć że obcy zmienią coś na lepsze.

  5. kowalski
    19 kwietnia 2017 at 16:52

    Bieda powinna być głównym celem każdego rządu w Polsce

  6. śruba
    20 kwietnia 2017 at 18:41

    W naszym wypadku wszystko rozklada jakostambedzie

  7. Mikolaj
    16 maja 2017 at 15:16

    Znam wiele krajow do dktorych ten artykul pasuje jak ulal. Wniosek – to nie tylko Polaska ale caly Swiat pomaszerowal w tym kieronku. Zadne pocieszenie, ze to nie my spowaodowalismy to wszystko. Najgorsze jest to, ze nikt na Swiecie nie wie jak ztego wybrnac.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

About krakauer,

Scroll Up