Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

24 listopada 2017

Ktoś potrzebuje szybkiej, łatwej i zwycięskiej wojny?


Sculpture at Juche Tower in Pyongyang By Nicor – Praca własna, CC BY-SA Wiki Commons

Ktoś potrzebuje szybkiej, łatwej i zwycięskiej wojny? Z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną, to na pewno nie będzie ani szybka, ani łatwa, ani zwycięska wojna. Podstawowym problemem od strony militarnej, jest tutaj duża odporność infrastruktury tego państwa na ataki lotnicze i z powietrza. Użycie nowoczesnej broni ma na celu sparaliżowanie punktów węzłowych w sieci nieprzyjaciela, w tym przypadku – oczywiście taka infrastruktura istnieje, jednak została tak zaprojektowana i jest tak utrzymywana, żeby być odporną na spodziewane ataki.

Dodatkowo Korea dysponuje bronią jądrową, to jest pewne – zostały przeprowadzone testy, Koreańczycy są doświadczeni w zmaganiach z nieustającą presją USA i nie przeprowadziliby próby, nie mając w zanadrzu zabezpieczonych co najmniej kilkunastu ładunków. Chodzi o to, ze środki przenoszenia broni jądrowej jakimi dysponują – rakiety balistyczne, są konstrukcjami konwencjonalnymi. Przykładowo rosyjskie rakiety balistyczne, potrafią np. spłaszczać trajektorię lotu, albo manewrować w powietrzu w taki sposób, że nie da się obliczyć po krzywej balistycznej, gdzie uderzą. Wielogłowicowość dodatkowo utrudnia ich zniszczenie a zwiększa skuteczność rażenia. Rakiety koreańskie są sprawdzone, skuteczne, ale w klasycznym zastosowaniu technologii rakietowej – lot balistyczny po elipsie. Lotnictwo jest przestarzałe, samolot jako środek do przenoszenia głowic jądrowych, które w wydaniu koreańskim są stosunkowo duże, to łatwy cel. Chyba najgroźniejszą z możliwych środków przenoszenia mogą być głowice zainstalowane na torpedach w okrętach podwodnych. Tego mało kto się spodziewa, a skutki użycia takiej broni mogą być szokujące. W ostateczności zawsze mogą odpalić broń na granicy lub po przewiezieniu jej lądowo na czele nacierających wojsk, proszę pamiętać że mówimy o armii silnie umotywowanej ideologicznie i nacjonalistycznie.

Dodatkowo potencjał wojsk lądowych jest olbrzymi, armia Korei to potęga, są uzbrojeni w olbrzymie ilości sprzętu. Wszelkie scenariusze sąsiadów z Południa dowodzą, że Seul – położony blisko granicy, prawie na pewno zostanie stracony, a nawet jeżeli nie, to na pewno będzie zniszczony.

W konsekwencji Korea może w odpowiedzi na amerykański atak rakietowo-powietrzny odpowiedzieć na trzy bardzo bolesne sposoby. Po pierwsze inwazją na Południe w pełnej skali, co oznaczałoby wojnę totalną. Po drugie atakiem jądrowym na Południe lub na Japonię, być może nawet za pośrednictwem np. Łodzi podwodnej wykonującej misję na terytorium Stanów Zjednoczonych np. Hawaje lub jeden z portów na Zachodnim Wybrzeżu. Po trzecie – mogą wykonać w wielkiej skali atak konwencjonalny na strefę przygraniczną. W każdym wariancie będzie to oznaczać konieczność przeprowadzenia pełnoskalowej operacji wojskowej.

Korea Południowa również ma silną armię, obok jest potężna Japonia. Jeżeli wszystkie te kraje chciałyby, wspólnie z USA – uderzyć na Koreę na Północy, to mielibyśmy nową sytuację w wymiarze globalnym. Jednak do tego Amerykanie potrzebują co najmniej neutralności dwóch podstawowych graczy – przede wszystkim Chin, które są największym wsparciem dla Korei oraz Rosji, która może jeżeli będzie tylko chciała, niezwykle silnie wzmocnić Koreę – dostawami broni i danych wywiadowczych.

Terytorium Korei w części północnej to głównie góry i doliny. Jest to najtrudniejszy z możliwych Teatrów Działań Wojennych, jakie w ogóle można sobie wyobrazić. Pas graniczny jest ufortyfikowaną linią obrony, jego przełamanie to poważne zadanie dla wojsk inżynieryjnych, w ogóle nie ma możliwości dokonania ataku lądowego z zaskoczenia, to jest niemożliwe. O wiele bardziej prawdopodobny byłby desant powietrzno-morski, jednak taka operacja wiąże się z poważnym ryzykiem w warunkach posiadania przez przeciwnika broni jądrowej (i nie tylko).

Ostatnim elementem, dla którego z Koreą nie ma przelewek, jest to w jaki sposób przewidziano filozofię tamtejszej armii. To masowa armia poborowa, stworzona na najlepszych wzorcach ciężkich i złożonych związków pancerno-zmechanizowanych Układu Warszawskiego. To jest prawdziwa armia z prawdziwymi dowódcami, prawdziwą bronią i Żołnierzami-obywatelami, których motywację można oceniać różnie, jednak nie można uważać, że to były łatwy do wygrania konflikt.

Sytuacja się nawarstwia. Odmawianie przez USA i ich sojuszników, prawa posiadania przez Koreę broni jądrowej, jest dowodem na dwulicowość tych państw. Dążenie do posiadania monopolu jądrowego jest z ich strony naiwnością. Jest tylko kwestią czasu, kiedy takie kraje jak Korea posiądą zdolność miniaturyzowania ładunków jądrowych. Wówczas już nikt, nie będzie bezpieczny.

Ktoś potrzebuje szybkiej, łatwej i zwycięskiej wojny, żeby pokazać Chinom i światu swoją potęgę. Na pewno w wymiarze geopolitycznym ostrzelanie Korei rakietami manewrującymi i całą inną gamą uzbrojenia z amerykańskiego arsenału, stworzy odpowiednie wrażenie, jednak w Pekinie nikt się nie przestraszy. Dla Seulu czy Tokio, będzie to ostateczny dowód na to, że tylko broń jądrowa jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo, a przy potencjale technologicznym tych krajów, wejście w jej posiadanie i budowa efektywnych środków przenoszenia to kwestia 5-7 lat i mają arsenały zdolne do rażenia w regionie, a może nawet i na skalę globu.

Jednak Amerykańska logika przemocy rządzi się zupełnie innymi prawami, niż pragmatyzm. Z perspektywy Waszyngtonu, ewentualny atak odwetowy na Seoul, nie będzie dramatem. Po prostu przez jakiś czas zdrożeje elektronika. Jeżeli ktoś chce kupić smartfon lub telewizor LED, to niech to zrobi teraz, bo te wyroby mogą zdrożeć. Oczywiście nie bardzo, bo jest Tajwan, są Chiny, jak i w kilku innych krajach jest realizowana masowa produkcja. Jednakże wciągnięcie Korei Południowej w wojnę na Półwyspie, spowoduje fluktuacje gospodarcze dla całego świata.

Żeby ewentualny amerykański atak miał być efektywny, musiałby być nagły i zrealizowany z zaskoczenia. O to w tamtych warunkach, zwłaszcza po tym jak pan Trump ogłasza swoje zamiary w popularnym medium społecznościowym – nie jest łatwo.

W zasadzie jedynym scenariuszem ataku na Koreę, który dałby szybkie i łatwe zwycięstwo, były zmasowany atak pociskami samosterującymi i balistycznymi oraz bombami kierowanymi na najważniejsze cele – z użyciem broni jądrowej małej mocy oraz precyzyjnej broni konwencjonalnej. Tylko w dużej ilości, np. około 200 ładunków jądrowych i około 5-7 tyś., głowić konwencjonalnych. Gdyby takim potencjałem uderzyć w Koreę, a w chwilę później rozpocząć inwazję lądową, morską i operację powietrzną – podtrzymującą ataki paraliżujące obronę, to miałoby to oczekiwany skutek. Na zwykły atak Korea będzie odporna.

Oczywiście jest to niepotrzebna wojna i lepiej żeby do niej nie doszło, ponieważ skutki odczuje cały świat.

Tags: , , , , , , , , , ,

16 komentarzy “Ktoś potrzebuje szybkiej, łatwej i zwycięskiej wojny?”

  1. Choroszczyński
    15 kwietnia 2017 at 05:12

    Chyba nawet Trump nie jest taki g… przecież to byłoby szaleństwo

  2. forpoczta_socjalizmu
    15 kwietnia 2017 at 07:23

    Jeżeli Trump zdecyduje się na wojnę to znaczy, że jest szaleńcem, emanacją Amerykanów

  3. Inicjator
    15 kwietnia 2017 at 07:28

    Oby skończyło się na straszeniu.

    Podany scenariusz jest możliwy, Tomahawki mogą być dalej używane. Syria to był ich test nr 1.

    Lepiej, żeby nic się nie stało, poza prężeniem muskułów.

    Może być strasznie i rację ma Autor, pisząc: “Jeżeli ktoś chce kupić smartphon lub telewizor LED, to niech to zrobi teraz, “.

    Amen.

    • Bior
      15 kwietnia 2017 at 09:31

      Chyba taśmę klejącą, baterie i zapasy wody.

  4. Wojciech
    15 kwietnia 2017 at 09:46

    Bardzo miły tekst na święta. Ale wcześniej czy później to musi się stać. USA zagrażają istnieniu świata. Wszyscy to wiedzą, ale nikt tym się nie przejmuje. Seul leży tylko 30 km od granicy i żyje w nim 12 milionów ludzi przeznaczonych do wyparowania w pierwszej kolejności. To kropla w morzu w strategii amerykańskich ludobójców. Więcej o Korei, puki się zdąży, można jeszcze przeczytać. https://pracownia4.wordpress.com/

  5. Wojciech
    15 kwietnia 2017 at 10:20
  6. Pozorovatel
    15 kwietnia 2017 at 10:34

    Przytoczę cytat z tekstu który w ciągu ostatniego 20-lecia stanowi faktyczną doktrynę amerykańskiej polityki zagranicznej i wojskowej. . “Dla Ameryki głównym trofeum geopolitycznym jest Eurazja. Przez pół tysiąca lat na świecie dominowały mocarstwa eurazjatyckie: narody walczące o panowanie regionalne i dążące do zdobycia hegemonii w skali globu. Obecnie dominującą siłą w Eurazji jest mocarstwo spoza tego kontynentu – a światowy prymat Stanów Zjednoczonych bezpośrednio zależy od tego, jak długo i jak skutecznie zachowają one dominującą pozycję na kontynencie eurazjatyckim.
    Bez wątpienia stan ten ma charakter tymczasowy. Ale to, jak długo potrwa i co po nim nastąpi, ma kluczowe znaczenie nie tylko dla dobrobytu Ameryki, lecz również, w ogólniejszej perspektywie, dla pokoju na świecie. Nagłe pojawienie się pierwszego i jedynego w dziejach supermocarstwa światowego stworzyło groźbę, że równie szybki kres owej hegemonii – bądź wskutek wycofania się Ameryki z udziału w sprawach globu, bądź też wskutek nagłego pojawienia się groźnego rywala – doprowadziłby do międzynarodowej destabilizacji na ogromną skalę. W efekcie szybko doszłoby do ogólnoświatowej anarchii. ” Nie zauważyłem aby po 2000 roku amerykańska polityka odstępowała od tej doktryny, a raczej więc wiemy czego mamy się spodziewać.

  7. krzyk58
    15 kwietnia 2017 at 11:23

    “Straszne” sankcje przeciw KRLD. http://www.prawica.net/7152
    Nowości z KRLD – marzec 2017. http://www.prawica.net/7082
    Jankeska sieczka, ale nowa i odmienna. http://www.prawica.net/7020
    Hipermarket w KRLD, czyli ociupinka propagandy na niedzielę.
    http://www.prawica.net/6970
    …. i jeszcze więcej w temacie. http://www.prawica.net/user/324/publikacje

  8. 15 kwietnia 2017 at 12:19

    Sprawa Korei rozstrzyga się w Pekinie i częściowo w Moskwie. A oni nie odpuszczą bo mają doświadczenia z Jugosławii, USA postraszyć mogą ale o inwazji mowy nie ma!

  9. 50-parolatek
    15 kwietnia 2017 at 12:32

    Mam wrażenie, że chłopaki od wypasu i doglądu bydła chcą wojny w każdym punkcie Swiata…
    To już chyba ich ostateczny upadek. Tylko, czy będą na tyle silni i rozsądni, jak ZSRR z przełomu 89/90 i powstrzymią się od wciśnięcia “czerwonego guzika”?
    Jeśli nie, to, jak już kiedyś pisałem – “natura przetrwa, skończy się jedynie Człowiek na Ziemi”

    No, chyba, że Krowopasom chodzi jedynie o zniszczenie za pomocą “trzecich” (KRLD) potencjału przemysłowego i wytwórczego Korei Płd i krajów ościennych. W ich prymitywnych i przygłupawych mrzonkach pojawiła się “wizja” przejęcia, przeniesienia i uruchomienia w USA obecnego potencjału techniczno-wytwórczego Azjatów.

    Niezależnie od tego, jakimi pobudkami kierują się Krowiarze, nawet na chwilę nie śmiałbym w moim dotychczasowym życiu przypuszczać, że kiedykolwiek możemy dojść do podobnej sytuacji na Ziemi…

  10. daniel
    15 kwietnia 2017 at 21:54

    Ameryka potrzebuje wojny, bo bez wojny nie wytłumaczy swoim obywatelom upadku ich poziomu życia, co jest faktem, gdyż poziom ten stoi obecnie na stopniu z lat pięćdziesiątych. Niebawem się obniży i to będzie koniec “american way of life”

  11. 15 kwietnia 2017 at 22:56

    Bardzo wiele ciekawych i rozsądnych komentarzy . Świat rzeczywiście stoi na krawędzi totalnej wojny. Obecna sytuacja przedstawia się następująco: Ameryka na gwałt potrzebuje rozegrać swoją partię wojennego brydża już w chwili obecnej, lub w najbliższym czasie, bowiem jej przewaga technologiczna i wojskowa maleje z każdym rokiem, miesiącem i dniem. Odwrotnie jest dla Chin i Rosji, bezwzględnie potrzebują 5 do 6 lat względnego pokoju, na przygotowanie się do wojny pod względem potencjału i technologicznym ze Stanami dysponującymi NATO i dlatego Rosja cierpliwie znosi liczne policzkowania ze strony USA i jeszcze jakiś czas będzie znosić. Taka sytuacja jest obecnie w Syrii a Rosja to poważny i doświadczony gracz – nie ma się co spieszyć – nadejdzie odpowiedni czas wtedy powie STOP – biorę wszystkie lewe. Ostatecznie może przyciśnięta do muru zrealizować scenariusz Sacharowa i spłukać Amerykę, nie uśmiercając reszty świata. Podobna sytuacja dotyczy także Chin, bo dzisiejsza wojna nie będzie rozgrywana ilością dywizji, a techniką. Żyjemy w ciekawych, aczkolwiek maxymalnie niebezpiecznych czasach.

    • Michał z Izraela.
      16 kwietnia 2017 at 14:29

      Sytuacja podobna do 1941 r. Stalin potrzebował jeszcze rok – dwa, żeby zmienić oblicze Armji Czerwonej.
      To jest wyścig między obroną i najazdem. Rosja wygrała ten wyścig z Mongołami, z Francuzami, i z Niemcami. I za każdym razem płaciła straszną cenę.
      My w Izraelu znamy dobrze tą sytuację.

    • Wojciech
      16 kwietnia 2017 at 18:21

      Trzeba więc Rosji i Chinom życzyć powodzenia. A że po tym już nic nie pozostanie , to inna sprawa.

  12. 19 kwietnia 2017 at 08:09

    Tak czas gra dla Chin i Rosji
    Tylko czas.
    Wojna dla US to rozruch gospodarczy
    bez tego na dluzsza mete
    nie moga zyc jak rybka bez wody

  13. Mikolaj
    13 maja 2017 at 14:07

    Jest bardzo trudno zrobic krotka wojne w dzisiejszycg czasach. Przyklady: Syria i Jemen. Na pewno naszemu nowemu sojusznikowi (ktory szybko przestanie byc naszym najwazniejszym sojusznikiem) mazy sie rozwalenie elektrowni atomowej w Iranie aby zaskarbic sobie przychylnosc malego panstwa na Bliskim Wschodzie a zwlaszcza jego sponsorom ale wyglada na to, ze jest to dla nich nieosiagalne. Ktos niezle zarabia na Iranie i nie ma ochoty na stracenie kury, ktora znosi dla niego zlote jaja (czytaj placi gotowka albo ropa, ktora jest wymienialna na gotowke, i pewnie sklada duze zamowienia na to i owo). Za to dluga, swiatowa wojna handlowa juz sie rozpoczela i to ta wojna bedzie decydowal o naszych losach. Dlatego warto poswiecac jej uwage.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up