Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 maja 2017

Skończmy z polityką eksportu długu publicznego!


 Skończmy z polityką eksportu długu publicznego! Zadłużanie się za granicą i w obcych walutach to największy błąd, jaki można zrobić jako gospodarka na dorobku, po jednym a już w obliczu ryzyka następnego kryzysu. W ostatnich dniach pan Donald Trump Prezydent Stanów Zjednoczonych zwrócił uwagę w jednym z wywiadów, że dolar jest zbyt drogi. Rynki zareagowały natychmiast, amerykańska waluta osłabiła się o niewielki ułamek procenta. Po czym straty w zasadzie odrobiła, jednak pojawiły się pytania, czy to może zapoczątkować zmianę trendu.

Jest to sytuacja fenomenalna, ponieważ amerykańskie potrzeby pożyczkowe są gigantyczne, ten kraj musi dalej pożyczać, żeby móc finansować potrzeby swojej sfery publicznej. W sumie to śmieszne, że Amerykanie pożyczają u Chińczyków, żeby kupować od nich, projektowane przez swoje korporacje smartfony i tablety! Spowoduje to zawsze podwyższenie cen Dolara, ponieważ posiadaczom amerykańskiego długu zależy na zachowaniu wartości posiadanych aktywów.

Zadziwiające jest w tym kontekście to, jak niesłychanie stabilną walutą jest Złoty! Biorąc pod uwagę turbulencje polityczne w naszym kraju i liczne zastrzeżenia Komisji Europejskiej do stanu demokracji w naszym kraju – jak to jest możliwe, że nasza waluta, jeszcze tego nie odnotowała? Przecież premia za ryzyko polityczne, to podstawa w przypadku takich rynków jak Polska! Obserwując wahania kursowe naszej waluty, widzimy wyraźnie, że trzyma się ona trendu i nie odbiega wartością od parytetu korzystnego dla tych, którzy nam pożyczyli górę pieniędzy.

Tak było do tej pory, kiedy słowo inflacja nie funkcjonowało w języku naszej debaty ekonomicznej. Jednak zaczyna się nowy trend w tym zakresie, ponownie pojawia się inflacja, która powoli i stopniowo daje o sobie znać. Jest prawdopodobne, że będzie miała poziom odznaczający się na dochodowości lokat i obligacji. Pojawiły się komunikaty, że więcej sprzedaje się tzw. czterolatek, które są oprocentowane na zasadzie stopy inflacji plus marży (od drugiego roku). Daje to pewniejszą ochronę pieniędzy przed inflacją, niż tzw. dwulatki, które są oprocentowane na stały procent. Podobnych ruchów będzie więcej, już widać pewne ożywienie się na rynku lokat bankowych, które do tej pory były jakąś porażką dla ciułaczy. Były na rynku oferty, w których po obliczeniu kosztów pobocznych, związanych np. z kosztami prowadzenia „promocyjnego” rachunku, w pełni pożerały dochody z odsetek średniej wielkości lokaty. Banki nauczyły się zarabiać na dodatkach i didaskaliach, co w warunkach deflacji działa silnie negatywnie na skłonność do oszczędzania ludności. Zwiększenie oprocentowania na pewno poprawi sytuację osób lokujących oszczędności w bankach.

Inflacja podobnie jak na lokaty, działa jednak i na dług. Jak ktoś ma dług, to prawie na pewno będzie płacił za niego więcej. Nie da się od tego uciec, ponieważ rynek wyprzedza indywidualne decyzje jego uczestników. Najwięcej mogą stracić osoby, podmioty i oczywiście nasze państwo – na długu pożyczkodawców  z zagranicy. Jak również na długu w obcych walutach. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z ryzykiem kursowym, które jest z punktu widzenia pożyczkodawców ich premią za ryzyko inwestowania środków w papiery dłużne polskiego rządu. Oczywiście w warunkach inflacji, waluta krajowa musi tracić do walut referencyjnych, dzieje się to praktycznie zawsze, nawet jeżeli te waluty są drukowane i również podlegają inflacji. Wynika to z prostego prawa popytu i podaży, napędzanego inflacją. Trzeba więcej Złotych na określoną pulę Dolarów lub Euro. Dodatkowo jeżeli mamy do czynienia z zadłużeniem w Złotych, które należy do pożyczkodawców zagranicznych, to oni naszą walutę przelicza na walutę referencyjną. Nie wymaga szczególnej wiedzy uświadomienie sobie, jaki wówczas mają interes jeżeli chodzi o parytet wymiany?

Skończmy z polityką eksportu długu publicznego! Władze publiczne – w tym przede wszystkich rząd, NBP oraz sektor samorządowy – powinny mieć ustawowy nakaz pożyczania tylko i wyłącznie na rynku krajowym i tylko i wyłącznie w walucie krajowej, chyba że pożyczają pieniądze na spłatę zadłużenia zagranicznego. Wiadomo, że nie należy sobie samemu podcinać skrzydeł, zadłużenie istniejące jest tak olbrzymie, że trzeba grać w grę, która rozpoczęliśmy. Natomiast każdy nowy dług  publiczny w Polsce, musi być zaciągany w walucie narodowej i na rynku polskim. Co więcej, należy wprowadzić podatek od transakcji kapitałowych – jak w Unii Europejskiej oraz innego rodzaju ciężary i daniny od dochodów np. z obligacji, które osoby fizyczne mogłyby cześciowo rozliczać w ramach opodatkowania, ale osoby prawne (nie można różnicować w ramach Unii), musiałyby płacić bez możliwości optymalizacji podatkowej (czy przynajmniej do póki jej nie wymyślą w tym zakresie). Wówczas mielibyśmy realne ograniczenie pożyczania na naszym rynku przez pożyczkodawców z zagranicy. Jest to oczywiście tylko model – oczywiście dyskusyjny, jednak władze publiczne powinny pożyczać głównie u osób krajowych, równolegle zachęcając Polaków do oszczędzania.

Nie da się budować suwerennego państwa posługując się polityką eksportu długu publicznego! To musi się skończyć i stosunek obecnych władz państwa do problemu pochodzenia długu, jest jednym z najważniejszych testów dla rządzących.

W ujęciu makroekonomicznym, nie mamy takich zasobów, które pozwoliłyby nam na przetrwanie tąpnięcia kryzysowego z dużym długiem publicznym, a z długiem w walutach obcych pochodzących od podmiotów z zagranicy – na pewno się to nam nie uda.

To smutne, że Unia Europejska nie potrafiła poradzić sobie z problemem długu publicznego krajów członkowskich. Nic bardziej, nie zespoliłoby Unii, niż wspólnota długu. Oczywiście, jedni płaciliby za drugich, jednak – albo jest to Unia dla wszystkich, albo jest to tylko Unia transferów i dyfuzji dla bogatszych.

Tags: , , , , , , ,

5 komentarzy “Skończmy z polityką eksportu długu publicznego!”

  1. Inicjator
    14 kwietnia 2017 at 04:58

    A mamy jakieś inne wyjście?

    • Eurypides
      14 kwietnia 2017 at 05:51

      Tak – opodatkować własność (katastr), zmniejszyć obciążenia socjalne budżetu, wydłuzyć wiek emerytalny, odebrać przywileje finansowe Kościołom i zw. religijnym i inne – można sporo pieniędzy zracjonalizować. Przykładowo religia w szkołach to 3 mld PLN!!!

      • keram
        14 kwietnia 2017 at 14:28

        Do tego jeszcze przywileje branżowe oraz wprowadzenie zasady że wszyscy, również mundurówka, otrzymuje swe emerytury dopiero po ukończeniu 67-tego roku życia.

  2. Wojciech
    14 kwietnia 2017 at 09:19

    USA ma największą w świecie drukarnię dolarów. Drukują ile potrzeba. Resztę mają ze sprzedaży broni, wojen, grabieży, wyzysku kolonii i satelitów, spekulacji i podbojów. Piszą, że tylko Polska płaci im rocznie 100 miliardów złotych za nic. Plus koszty utrzymania żołdaków /także burdeli/ i instalacji agresji na Rosję.

  3. wieczorynka
    14 kwietnia 2017 at 16:17

    Autor ” .. NBP, rząd, samorządy powinny mieć ustawowy nakaz pożyczania tylko na rynku krajowym i w walucie krajowej..” – zgoda.

    Dodam tylko, że z polskich banków to my mamy: niemieckie, włoskie, holenderskie, austriackie itd..
    Dodam też, że jestem pełna uznania dla technologi dodruku dolarów, maszynki pracują i pracują a nie było żadnej informacji w mediach aby którakolwiek się zepsuła, zatem drukują, pytanie tylko jak długo jeszcze ? .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

About krakauer,

Scroll Up