Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

24 listopada 2017

Czy czas działa na naszą korzyść?


 Podstawowym problemem naszej państwowości jest jej okresowość. Polska od końca XVIII wieku nie ma szczęścia do trwania. Najdłuższym okresem istnienia naszej państwowości w najlepszym wydaniu był okres Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Udało się odbudować ilościowo straty z okresu strasznej wojny. Niestety nie udało się przejść do jakości substancji państwo-twórczej, a to co później (i obecnie) zrobiła z naszym krajem neoliberalna transformacja, można porównać tylko do miękkiej okupacji.

W związku z tym wyzwaniem generalnym, podstawą naszej orientacji strategicznej i wszelkich zadań państwa, jest takie wzmocnienie jego siły, żeby było w stanie przetrwać – tutaj w tym miejscu i w tych uwarunkowaniach, które nas otaczają. Niestety można i trzeba mieć bardzo dużo zastrzeżeń do tego, co nasza klasa zarządzająca robi z naszym państwem. Zwłaszcza okresu od wejścia do Unii, nie można traktować jednoznacznie, ponieważ zmarnowaliśmy olbrzymi potencjał i nie udało się dokonać przełomu. Byliśmy biedni, nie mieliśmy kapitału, dalej jesteśmy biedni i mamy gigantyczne długi, a źródeł finansowania (zarabiania), nie przybywa – nie rosną efektywnie. Zarabiamy dalej dzięki dużej ilości prac prostych i średnio złożonych. Środki unijne zamiast w postęp dający przepływy pieniężne, wydawano w dużej części na bzdety. Na szczęście dużo poszło na infrastrukturę, która przynajmniej w teorii powinna przyczyniać się do zmniejszania kosztów i wyższej efektywności funkcjonowania. Jak jest sami Państwo wiecie najlepiej. Dwukrotny przejazd z Krakowa do Katowic samochodem osobowym autostradą tam i z powrotem, to mniej więcej prawie koszt wykupienia winiety uprawniającej do korzystania ze wszystkich dróg na Słowacji przez cały miesiąc. Takich przykładów jest o wiele więcej. Oczywiście, to co wybudowano właśnie będzie kosztować, ponieważ utrzymanie i odtworzenie nie będzie za darmo. W wielu przypadkach będziemy mieli do czynienia z problemami, które wraz z depopulacją będą się pogłębiać. Dlaczego pieniędzy unijnych nie zainwestowano w nowoczesną energetykę z siłowniami jądrowymi? W ten sposób mielibyśmy tanią energię, mniej zanieczyszczeń, zachowane zasoby węgla oraz rozwiązany problem ekonomicznego znaczenia branży górniczej. Może ktoś kiedyś odpowie, ale żeby nie tak jak ludzie, odpowiedzialni za powstrzymanie budowy elektrowni w Żarnowcu.

Gdyby jeszcze ta realizacja zasady zrównoważonego rozwoju, poprzez rzucanie pieniędzy tu i tam – dawało zadowalający wszystkich i potrzebny gospodarce wzrost gospodarczy, to można byłoby to zaakceptować jako strategię optymalizacji sił, środków i efektów. Jednakże przy wzroście na tym poziomie, nie jesteśmy w stanie spowodować, żeby ludzie uwierzyli w transformację. Ponieważ przyrost ich dochodów i ogólnej zamożności wynikający przeciętnie ze wzrostu PKB (około 3%), jest nie wiele wyższy, niż rosnące koszty utrzymania. W konsekwencji – nadal jesteśmy biedni i stać nas ledwo na funkcjonowanie. Polacy nie są w stanie akumulować zasobów, a to przekłada się na ogólny zły stan gospodarki, w której nie ma odpowiedniej ilości narodowego kapitału, który indukowałby szereg spraw jak np. grupowania gospodarcze i wszystko, co z takiego sposobu rozwoju wynika. Oczywiście można się spierać o to, na ile obiektywną miara jest PKB, to nie jest jednak główny nurt rozważań. Jako miernik do dyskusji publicznej wystarczy, ale nie można go fetyszyzować. Trzeba o tym pamiętać, żeby nie wpaść w samozadowolenie.

Generalnie gdybyśmy rozwijali się na 7-9% PKB, a moglibyśmy tyle osiągnąć, to już w okresie mniej więcej 10-12 lat, podnieślibyśmy przeciętny poziom zamożności o około 100% Top bardzo dużo, to czuliby ludzie, bylibyśmy na zupełnie innym poziomie odniesienia i moglibyśmy o wiele więcej, o wiele szybciej i o wiele bardziej intensywnie. Niestety rozwój w naszym wypadku to 2-3%, co i tak jest wynikiem zadowalającym jak na Europę, jednak w naszym wypadku to nie może nas zadowalać. Żeby podnieść poziom ogólnego dobrobytu do mniej więcej poziomu Czech, trzeba około 30 lat. To bardzo dużo czasu i to pozycjonuje nas na zupełnie innym poziomie odniesienia, niż wzrost rzędu 7-9%. Jednak nie trzeba być wielkim ekonomistą, żeby zrozumieć, że są pewne różnice pomiędzy rozwojem, a dwa lub trzy razy szybszym rozwojem. Nawet jeżeli definiujemy go poprzez przyrost proporcjonalny w ogólnej funkcji produktywności.

W tym kontekście stwierdzenie, czy czas działa na naszą korzyść jest niezwykle trudne, a odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Przede wszystkim już widać, że doszliśmy do szklanego sufitu, gdzie zderzyliśmy się z sumą naszych własnych oczekiwań od rzeczywistości. Polaków nie satysfakcjonuje system, w którym muszą stać się niewolnikami, żeby mieć mieszkanie, dać się upokarzać i wykorzystywać w pracy, a do tego jeszcze nie móc zbyt wiele, ograniczając swoje radości do 15 letnich samochodów z Niemiec. O kwestii np. poważnej choroby w rodzinie nawet nie ma co myśleć.

Ludzie zagłosowali za dobrą zmianą i nie jest wykluczone, że nie dojdzie w naszym kraju do auto-resetu, lekko inspirowanego z zewnątrz, ponieważ przy tym sposobie zarządzania krajem czas nie działa na korzyść Polski i Polaków. Do tego zmieniły się warunki otoczenia geostrategicznego, jak również pojawiają się pytania o sens dotychczasowego dogmatu ekonomii, jakim jest globalizacja. Przyszłość nie jest pewna, być może to były nasze najlepsze lata?

Czy ktoś będzie miał odwagę powiedzieć to ludziom wprost?

Tags: , , , , , , , , , ,

7 komentarzy “Czy czas działa na naszą korzyść?”

  1. x-factor
    10 kwietnia 2017 at 05:40

    Bardzo ciekawe podejście do tematu. Czy autor uważa, że rzeczywiście grozi nam kolejny reset?

  2. Aleksander Tunin
    10 kwietnia 2017 at 06:06

    NIe na pewno nie działa na naszą korzyść, rozwijamy się wolniej niż otoczenie a z globalizacją jesteśmy w dupie

  3. Inicjator
    10 kwietnia 2017 at 06:58

    Czas działa na korzyść tego co ma zasoby – pieniądze, surowce, technologie i ludzi wykształconych, potrafiących to zagregować.

    Do tego mądre elity, które spowodują włączenie efektów SYNERGII procesów, do PLANOWANEGO rozwoju.

    Patrz Korea Płd.

    W Polsce wszystko jest na opak.

    Jedynie przemysł cmentarny kwitnie i zawiść oraz nienawiść.

    Amen …

  4. Wojciech
    10 kwietnia 2017 at 10:11

    Nic dziś o miesięcznicy? Można chociaż wyrazić żal, że ten samolot użyty dla niecnych i podłych celów propagandy partyjnej i pobudek bratniej nienawiści był tak mały.

  5. jerzyjj
    10 kwietnia 2017 at 10:25

    NO I MAMY OBRAZ “polskiej” PAŃSTWOWOŚCI…
    Od chwili, gdy jeden z najważniejszych ministrów tego wesołego baraku nad Wisłą ogłosił publicznie, że Polska istnieje formalnie, pojawiło się parę ciekawych artykułów w prasie zagranicznej. Co prawda, dla śledzących od co najmniej 25 lat sytuację w kraju, nie ulegało to wątpliwości, ale co publiczne, i to przez ministra od jawnych i tajnych operacji, to publiczne, i już obecnie nikt nie powinien mieć wątpliwości, że pojęcie „Polska” istnieje jedynie na papierze.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/polska-52-stanem-stanow-zjednoczonych-2014-09

  6. krzyk58
    10 kwietnia 2017 at 16:58

    Aleksander Jabłonowski obnaża mit Lecha Kaczyńskiego
    https://www.youtube.com/watch?v=sDuRfWf24pk

  7. Wojciech
    10 kwietnia 2017 at 20:38

    “Państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”
    Nowa bomba termobaryczna.
    i Majaczenia Dudy.
    “- Przyszliście setkami tysięcy, by wyrazić żal, czasem trwogę, wylać łzy, by dać także znak solidarności z tymi wszystkimi, którzy zostali najbardziej dotknięci. (…) Prawie 200 tys. ludzi przeszło przez Pałac Prezydencki, by oddać hołd parze prezydenckiej – przypomniał wydarzenia z kwietnia 2010 roku. Andrzej Duda uznał za “wielki dorobek serc Polaków” fakt, że “umieliśmy wtedy stanąć razem, ponad wszelkimi podziałami”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up