Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

23 kwietnia 2017

Czy nasze państwo faworyzuje w przetargach producentów amerykańskich?


 Czy nasze państwo faworyzuje w przetargach producentów amerykańskich? W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że nasz rząd za pośrednictwem swoich ministerstw wybrał dwa amerykańskie podmioty jako dostawców samolotów do wożenia VIP-ów oraz rakietowych zestawów  przeciwlotniczych.

Generalnie nie można krytykować, ani nawet podnosić zasadności dokonanego wyboru, ponieważ mówimy o niezbędnych elementach wyposażenia. Problem samolotów dla najważniejszych osób w państwie jest podnoszony od kilku lat, wiadomo co było w Smoleńsku. Nie może być dalej takiego burdelu, żeby nie było czym latać. Prezydent, Prezes Rady Ministrów, Marszałek Sejmu – w ogóle rząd, musi mieć czym latać. W sposób bezpieczny, z bezpieczną łącznością i o odpowiednim komforcie i zasięgu. Samolot wybranej klasy to nie jest żadne cudo, co prawda wybrane maszyny są droższe od swoich cywilnych odpowiedników, ale za standardy biznesowe się płaci, poza tym tam jest szereg specjalnego wyposażenia, które jest niezbędne dla samolotów o tym statusie. Samoloty muszą być i koniec, nie ma w ogóle dyskusji o celowości.

Jednakże jeżeli najpierw się robi przetarg, potem się go unieważnia, a potem wybiera się z wolnej ręki – to nie jest do końca normalna sytuacja, zwłaszcza jeżeli jest się związanym terminami w budżecie, które warunkują do kiedy można legalnie wydać pieniądze. Tutaj można zupełnie na poważnie zapytać – czy przypadkiem nie chodziło o to, żeby wybrać ofertę określonego dostawcy? Uwaga, to nie są złe samoloty, mówimy o globalnym potentacie i producencie samolotów komunikacyjnych nr 1 na świecie. Problem polega jednak na tym, że w Europie, Kanadzie i Brazylii – można kupić samoloty o zbliżonej charakterystyce, bardzo podobnych parametrach użytkowych – prawie na pewno taniej. Zwłaszcza, że z tego co się dowiedzieliśmy, jeden z samolotów ma być używany, ale dostosowany przez producenta. Rodzi to pytanie o to, co chcieliśmy kupić? Czy przypadkiem nie jest tak, że moglibyśmy mieć trzy nowe samoloty o podobnych parametrach, gdybyśmy zdecydowali się na brazylijskiego dostawcę? Nie ma co wchodzić w niuanse lotnictwa samolotów dyspozycyjnych, ale jeżeli kupujemy maszynę używaną, to równie dobrze można było kupić trzy i prosić producenta, albo podmiot wyspecjalizowany w usługach remontowych o przegląd i dostosowanie (awioniki, wyposażenia pokładowego, aparatury medycznej itd.).

To kwestia decyzji i jej przygotowania, policzenia kosztów – trzeba pamiętać, że przy zakupie konstrukcji lotniczej, niesłychanie ważne jest to, jak wyglądają koszty eksploatacyjne. W tym zakresie nie ma żartów, trzeba za to płacić, bo inaczej współczesne samoloty nie latają (komputer odmawia). Czy tego typu symulację wykonano? Nie jest to trudne, ponieważ kupiono jedne z najpopularniejszych samolotów w cywilnym lotnictwie transportowym. Niestety prawie na pewno nie będziemy mogli tych samolotów serwisować sami, a to przynajmniej w zakresie płatowca powinno być możliwe. Silniki, awionika, hydraulika i inne układy i inne jego elementy – można, ale trzeba w to zainwestować. W naszym przypadku nie skorzystaliśmy z możliwości jakie tworzy przemysł europejski, a samoloty producenta amerykańskiego są serwisowane w innych krajach. Chociaż jest to rynek tak duży, że na pewno byśmy się zmieścili. Jednak to kwestia wtórna.

Wydano około 2 mld PLN i bardzo dobrze, takie samoloty są potrzebne, a nawet przydałyby się jeszcze dwa w wersji cargo.

W kwestii zestawu rakietowego dla obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej,  sytuacja jest o wiele bardziej złożona. Tutaj mówimy o partnerstwie technologicznym i przejęciu przez naszą armię, jednego z najnowocześniejszych i najlepiej rozwiniętego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jaki jest na świecie. To bardzo dobry wybór, dobrze zainwestowane około 30 mld PLN i trzeba mieć świadomość, że tylko na tej kwocie się nie skończy.

W tym zakresie na rynku jest dostępna wspaniała oferta konsorcjum producentów europejskich (z udziałem amerykańskim). Niestety nie doszło do konkurencji tych dwóch oferentów, bo tutaj – nawet jeżeli nie moglibyśmy zejść z ceną, to być może moglibyśmy przejąć technologię produkcji niektórych komponentów, jak również np. kupić więcej wyrzutni, radarów i rakiet. Wybór jest bardzo dobry, nie można go krytykować – to doskonały produkt, tylko powstaje pytanie, czy z zachowaniem warunków konkurencji udałoby się nam kupić więcej?

W obu przypadkach zachodzi charakterystyczna analogia – producenci amerykańscy, mieli równoważnych, europejskich konkurentów. Dlaczego wybrano firmy zza Atlantyku? To naprawdę jest bardzo ciekawe. Może to przypadek?

Uwaga – proszę tego nie odbierać jako krytyki zakupów, to doskonałe produkty w swoich klasach. Chodzi o to, jak do tych decyzji doszło?

Tags: , , , ,

8 komentarzy “Czy nasze państwo faworyzuje w przetargach producentów amerykańskich?”

  1. Inicjator
    7 kwietnia 2017 at 05:21

    Odpowiedź brzmi – TAK!

    I to nie jest żadna korupcja, tylko typowy dla Polaków klieintelizm.

    Tylko w PRL-u nie widywało się w gabinetach decydentów flagi ZSRR, a teraz powszechnie znajdujemy tam (obok flag NATO, UE i RP) – flagę USA.

    I to w gabinetach i holach wysokich Polskich urzędników cywilnych i wojskowych, w dobie POWSTAWANIA Z KOLAN!

  2. Leonidas
    7 kwietnia 2017 at 05:30

    Mogli kupić Airbusa, cena ta sama, produkt ten sam, też powszechnie znany. Mogli też kupić MBDA – nowszy bo zaprojektowany na podstawie doświadczeń Patriota. Jednak włażą w d. Amerykanom.

  3. Ronin
    7 kwietnia 2017 at 06:43

    Tak i to bardzo silnie. Od dawna. F16, Fregaty OHP, smiglowce Sikorsky, łączność Harris i setki innych.

  4. henryk
    7 kwietnia 2017 at 06:44

    Lot tez ma Boeingi. W leasingu.

  5. awkzim
    7 kwietnia 2017 at 07:46

    Wracamy do bardzo starych czasów – kiedyś był przymus propinacyjny.

  6. Pozorovatel
    7 kwietnia 2017 at 08:40

    Powinniśmy pamiętać że Tupolew rozbił się nie dlatego że był „ruski”, błędnie zaprojektowany albo niesprawny technicznie. On rozbił się dlatego że w wyniku absurdów szkolenia i dowodzenia zabrakło wyszkolonych załóg do pilotażu i obsługi naziemnej rządowych samolotów. Spoglądając na obecne kadrowe rewolucje w MON i MSW, na serię wypadków i zdarzeń drogowych służb BOR; nie spodziewam się aby nasze państwo potrafiło nagle wyczarować 8-10 załóg, należycie wyszkolonych technicznie i posiadających przy tym odpowiednie walory moralne. Nie wyobrażajmy sobie przy tym że dwóch czy trzech dowolnie zestawionych wykwalifikowanych lotników stanowi załogę, ta powstaje dopiero po wytrenowaniu współpracy konkretnych fachowców, i to pod warunkiem ukształtowania prawidłowych relacji międzyludzkich. Potrzeba zakupu samolotów dalekiego zasięgu wydaje się coraz pilniejsza, bowiem wiele wskazuje na możliwość wariantu zaleszczyckiego. Złoto wprawdzie już ewakuowane, ale potrzebne są duże i dalkosiężne samoloty do ewakuacji „elit” prowadzących Polskę ścieżką wytyczoną przez „dobrą zmianę” z lat 1926-39. Nie szczędźmy więc naszych podatków na lotnicze wydatki, bo gdzież się nasze „elity” podzieją, gdy przyjdzie zbierać owoce polityki demontażu pokoju w Europie.

  7. Wojciech
    7 kwietnia 2017 at 09:17

    Nasze państwo jest wazeliniarskim satelitą USA, więc musi robić co pan każe. A oni żyją z wojny, handlu bronią, oszustwem i wyzyskiem.

  8. krzyk58
    7 kwietnia 2017 at 12:56

    ‚Nasze” państwo istnieje tylko teoretycznie,tak na niby….daleka
    droga przed Polakami by odzyskać zawłaszczone,okupowane
    państwo.Na dzień dobry, Polacy muszą uzmysłowić sobie,
    w jakim g…nie siedzimy…………………………………………………………………

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

About krakauer,

Scroll Up