Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

25 lipca 2017

Od Konstytucji z 1997 roku do…?


 Konstytucja z 1997 roku, była efektem kompromisu ludzi z Okrągłego Stołu. Przyjęło się, że o jej kształcie zdecydowały dwie osoby: pan Tadeusz Mazowiecki i pan Aleksander Kwaśniewski. Rzeczywiście wkład tych dwóch polityków był bardzo znaczący, można nawet powiedzieć, że to pan Aleksander Kwaśniewski przesądził o wielu szczegółach w kształcie jej ostatecznych zapisów. Bardzo dużą rolę odegrał również pan Ryszard Kalisz – wybitny prawnik, posiadający wspaniałe zdolności retoryczne.

Życie to zmiany, ta Konstytucja również została poddana kilku próbom. Pozycja ustrojowa Prezydenta, który siedzi okrakiem pomiędzy Radą Ministrów a Sejmem i ma bardziej uprawnienia negatywne (powstrzymujące), niż pozytywne (kreujące), to dziedzictwo prezydentury pana Lecha Wałęsy i działań pana Lecha Falandysza. Zwrot „falandyzacja prawa”, nie wziął się z antymaterii. To Belweder rozpoczął haniebny obyczaj relatywizacji prawa w Polsce po 1989 roku. W pewnych zakresach spraw inaczej się chyba nie dało, jednak tamto zło – dzisiaj daje owoce.

Podobnie nie jest demokratyczny sposób wyłaniania Trybunału Konstytucyjnego, który w praktyce ustrojowej jest w praktyce trzecią izbą Parlamentu. Sytuacja, w której może być zdominowany przez opcję rządzącą, to nic innego jak modelowanie ustroju. Można opowiadać o trójpodziale władz, jednak nie w świetle naszej obecnej Konstytucji. Czym innym są zapisy, a czym innym jest ich realne funkcjonowanie w praktyce. W naszym przypadku – dualizm ustrojowy znacznej części instytucji państwa jest naszym ograniczeniem.

Na pewno można było mieć lepszą Konstytucję, jednak ta spełniła swoją rolę – to Konstytucja okresu transformacji, na jej podstawie można pomyśleć, o stworzeniu Konstytucji, która ustabilizuje nas ustrojowo.

Dotychczas z liczących się sił politycznych, tylko Prawo i Sprawiedliwość podeszło na poważnie do wyzwania, jakim jest stworzenie Konstytucji na nowo, jednak projekt, który był na stronie partii – został zdjęty. Propozycja tej partii była silnie konserwatywna i pod pewnymi względami mogła by być uznana za sprzeczną z obowiązującym systemem prawnym, jak i z prawem Unii Europejskiej. Prezentowane nowe odsłony myśli Konstytucyjnej Prawa i Sprawiedliwości są dość konserwatywne i prawicowe. Istotnym problemem staje się kwestia równouprawnienia obywateli, kwestie obyczajowe oraz problem aborcji. To, że nie potrafiliśmy uporać się z tymi kwestiami przez 20 lat, to dowód na poważne problemy na styku rzeczywistości, deklaracji i moralności w naszym kraju.

Dwadzieścia lat to bardzo dużo czasu. Zwłaszcza w naszych realiach, gdzie jest taki problem z ciągłością państwowości. Co ciekawe, w kolejnych odsłonach naszego konstytucjonalizmu ciągle powielamy mniej więcej takie same błędy. Wystarczy przypomnieć sobie problemy konstytucjonalizmu przed wojną, kiedy to na siłę próbowano umocnić państwo. Okres PRL-u upamiętnił się w historii naszego konstytucjonalizmu przez wprowadzenie zapisów o słynnej przyjaźni. Mała Konstytucja w zasadzie jest przeniesiona do obecnej.

Pamiętajmy, że ta Konstytucja umożliwiła nam wejście do Unii Europejskiej i NATO. Niestety dla dominującej części naszych rządzących – były to cele same w sobie. Co jest chyba największym błędem naszej transformacji, ponieważ to tylko narzędzia do uczynienia Polski zamożna i bezpieczną.

Ze względu na istniejące podziały polityczno-ideologiczne w naszym społeczeństwie, spowodowanie dzisiaj konsensusu konstytucyjnego, który objąłby większość sił politycznych i większość społeczeństwa – jest prawie niemożliwe. Musiałoby się coś wydarzyć, co spowodowałoby reset sceny politycznej, dopiero na tej podstawie byłby możliwy nowy konsensus konstytucyjny. Można sobie również wyobrazić scenariusz w którym, większość zdobędzie większość totalną, pozwalającą na zmianę Konstytucji zgodnie z jej obecnymi zasadami. Jest to dość trudne, ale nie jest niemożliwe, zwłaszcza jak się będzie działało takimi chwytami jak manipulowanie przy ordynacji wyborczej. Nie będzie to jednak nic nowego, ponieważ dokładnie ten sam błąd popełniła władza sanacyjna przed wojną. Konsekwencje były opłakane.

Celem pana prezesa – sami wiecie państwo którego – jest spowodowanie trwałej zmiany ustrojowej w Polsce. Oznacza to, że będzie dążył do zmian w Konstytucji, w tym również jest bardzo prawdopodobne, że będzie dążył do stworzenia jej na nowo. W kontekście zmian w Unii Europejskiej, może to być dość niebezpieczne, ponieważ na kwestię wartości Zachód jest wyczulony, co oczywiście nie przeszkadza mu stosować podwójnych a nawet potrójnych standardów. Jednak na tym polega dyskretny urok hipokryzji.

Z samą zmianą Konstytucji trzeba być ostrożnym, na pewno wymaga ona noweli, to nie ulega wątpliwości. Na nowelę można się zgodzić, bo chodzi o rozstrzygnięcie kwestii, które paraliżują państwo. Jednak ze względu na mesjanistyczno-konserwatywne konotacje obecnie rządzących, trzeba się poważnie zastanowić, czy moglibyśmy uznać nową Konstytucję w kształcie oktrojowanym przez większość? To sprawa zasadnicza, brak konsensusu mógłby stać się przyczyną do kontestowania naszej państwowości w najważniejszym – ustrojowym wymiarze.

To nie jest czas wyborów moralnych, to nie jest czas dywagacji i prawach mniejszości, czy o miejscu Boga w ustroju państwa! To jest czas, w którym musimy być zwarci, silni i gotowi, musimy być przygotowani na przyjmowanie ciosów. Dyskusja o ustawie zasadniczej nie jest w tej chwili potrzebna.

Tags: , , , , , ,

12 komentarzy “Od Konstytucji z 1997 roku do…?”

  1. veno_bibidos
    3 kwietnia 2017 at 05:57

    Konstytucja nie jest idealna, ale jest wynikiem ówczesnego kompromisu. Dzisiaj taki kompromis nie jest możliwy

    • Andrzej K.
      4 kwietnia 2017 at 21:01

      krótko ale bardzo trafnie. pojawili się krytycy obecnej konstytucji tylko sami nie bardzo wiedzą jak ją zmienić. była już zresztą zmieniana ale tylko w detalach. dziś i w najbliższych latach nie uda się osiągnąć kompromisu w sprawie istotnych zmian. może być tylko dyktat ale na szczęście trudno o tzw. większość konstytucyjną.

  2. Królik Zygmund
    3 kwietnia 2017 at 06:13

    To był wielki sukces Kwaśniewskiego i Kalisza, to była ich Konstytucja. Z Wałęsą autor ma rację, warto o tym pamiętać. To jest koszt rewolucji.

    • Agape tyche
      3 kwietnia 2017 at 16:23

      Na pewno ten dokument jest trudny w systemowej interpretacji. Jednak wolę taką Polskę niż z krzyżem na stołach sędziowskich jak przed wojną

  3. h ja
    3 kwietnia 2017 at 07:04

    Komusza kontytuta, komuszy układ konserwowania czerwonej chołoty

  4. krzyk58
    3 kwietnia 2017 at 08:01

    Konstytucja III RP już w chwilę po nabraniu mocy prawnej była
    ponurym żartem z Polaków – temu celowi miała służyć,pacz:
    autorzy. Sztuka pn.’konstytucja”, udała się świetnie autorom –
    dramatu. Tak się wówczas składało że problem konstytucyjny nie
    jest wyłącznie naszym problemem,z podobnym borykają się np. Rosjanie – tam też była pisana pod dyktando. ” Конституцию РФ написали американцы.
    Госдеп США официально признал, что в 1993 году Конституцию РФ, как и ряд ключевых законов нашей страны, писали американские советники.
    zainteresowanych służb……………..W TEMACIE, BRAVO BRACIA Węgrzy!

  5. Pozorovatel
    3 kwietnia 2017 at 08:11

    Nie zadowalała mnie ta Konstytucja, lecz po raz pierwszy w naszej historii została przyjęta jako wyraz kompromisu pomiędzy wszystkimi uczestnikami życia politycznego w Polsce. To szczególnie cenne, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie że konstytucje majowa i kwietniowa stały się ważnymi przyczynami kolejnych upadków polskiej państwowości. Nie jestem we współczesnej Konstytucji zadowolony z bezstronności państwa w sprawach religijnych, z dopuszczenia bezkarności członków najwyższych władz, i nieograniczonej dominacji partyjnej nad trzema władzami państwowymi. Jednak widać na tak daleko idący kompromis nie była nas stać wówczas, jednak ewentualna dzisiejsza nowelizacja nie była by już kompromisem , lecz raczej dyktatem. Zaś dokąd doprowadzały polskie państwo konstytucje wprowadzane parlamentarnym fałszerstwem bądź przemocą powinniśmy dobrze pamiętać. Nie zapominajmy też że słynne głosowanie 16 grudnia 2016 roku miało już wszelkie znamiona fałszerstwa, a jednak przełknęliśmy je jako zło konieczne. Ruszyliśmy już więc w kierunku demontażu naszej państwowości.

  6. Wojciech
    3 kwietnia 2017 at 09:42

    Mamy konstytucję i mamy Komitet Obrony Demokracji. [TAM NIE LINKUJEMY] o gigantycznej korupcji i złodziejstw w KOD.

  7. Wojciech
    3 kwietnia 2017 at 09:47

    Autor pisze; “Konstytucja z 1997 roku, była efektem kompromisu ludzi z Okrągłego Stołu.” A gdzie się podziała ta druga strona Okrągłego Stołu? Została zmiażdżona, zniesławiona i zakopana w piachu. Zostali tylko zwycięzcy, solidarnościowcy przy korycie i kościół. Rządzący na zmianę metodą TKM.

    • krzyk58
      3 kwietnia 2017 at 11:12

      Nieśmiało …..zapytam? Jak druga strona? Tam byli ‘Sami swoi”.(Rewizjoniści pezetpeerowscy)
      A gdzie niektórzy są? Tam gdzie, p.Wojciechu dedukujesz, z upływem
      czasu nie ma żartów -……………………………………..KK też się sypie
      za mało PRYMASÓW Wyszyńskich,ks. prof.Bartnik-ów,Twardowskich – za dużo(było) i jest Tischnerów, Życińskich……………. AMEN.

  8. kumam czaczę
    4 kwietnia 2017 at 16:38

    Słyszeliście wszyscy to pistkomunistyczna konatytucja

  9. Andrzej K.
    4 kwietnia 2017 at 21:08

    co do wyboru sędziów TK: system nie jest dobry ale przez wiele lat działał całkiem nieźle. partie powstrzymywały się od zgłaszania kandydatur ewidentnie posłusznych politycznie i wybierano rzeczywiście wybitnych prawników. tę tradycję złamano dopiero w czasie pierwszych rządów PIS. dlatego trzeba wprowadzić zmiany powodujące aby Sejm miał do wyboru naprawdę wybitnych i przynajmniej w miarę apolitycznych prawników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up