Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 lipca 2017

Nie można się dziwić Amerykanom – obrona kosztuje!


 Nie można się dziwić Amerykanom – obrona kosztuje! Wojsko jest bardzo drogie w utrzymaniu, nowoczesna technika ma koszty po prostu gigantyczne, a zapewnienie wszystkiego na czas – we właściwym miejscu i ilości, to osobne wyzwanie dla logistyki wojskowej. Jednakże nie można patrzeć na armię z perspektywy kosztów, ponieważ w ten sposób zafałszujemy główny obraz samej jej istoty. Budowa potencjały armii w czasie pokoju, jest najważniejszym wyzwaniem dla państwa, ponieważ właśnie w ten sposób, dokonuje się zabezpieczenia podstaw jego istnienia.

Przez długie lata wiele krajów oszczędzało na obronności, to co zrobili ze swoją armią Niemcy, czy Szwedzi (poza NATO) – to skandal, niestety Polska również dokonała wielu zaniedbań. Likwidowano Jednostki Wojskowe, zaprzepaszczono dziesiątki lat dorobku szkoleniowego. Jak również złamano kariery ludziom, dla których dzisiaj płacimy emerytury, a mogliby być aktywni zawodowo przekazując swoje olbrzymie doświadczenie kolejnym pokoleniom Żołnierzy.

O ile jednak kraje zachodnie miały z czego spadać pod względem posiadanego potencjału, to my niestety nie. Szczupłość naszych zasobów wojskowych jest oczywistością, po prostu liczy się każdy okręt, każdy czołg i w zasadzie każda sztuka broni. Znacznego skoku jakościowego dokonaliśmy w zasadzie tylko w lotnictwie, jednak trudno jest uznać, że zakup 48 samolotów to odpowiedź na nasze strategiczne wyzwania.

Misje zagraniczne, przy pełnej kontrowersji politycznej ich zasadności, to jednak doskonały sprawdzian gotowości armii do działania w praktyce. Test ludzi, sprzętu i procedur. Wysyłanie Żołnierzy Polskich do Afganistanu – ukraińskimi samolotami cargo, to po prostu nieporozumienie. Nie chodzi o to, że to ukraińskie samoloty, wręcz przeciwnie – przydałyby się nam takie, bo to doskonałe maszyny. Problem polega na tym, że przez 27 lat transformacji, nie udało się nam zbudować logistyki wojskowej na poziomie pozwalającym swobodne wejście i wyjście z dowolnego zaangażowania zbrojnego. Osoby, które pamiętają pierwsze lata obecności w Iraku, doskonale wiedzą o czym jest mowa. W pełni zależeliśmy od sojuszników, których dominująca część pomocy wojskowej dla nas, polegała na usługach logistycznych.

Obecnie pan Donald Trump bardzo trzeźwo ocenia relacje pomiędzy sojusznikami w NATO. Dalsza podróż Europy na amerykańskim grzbiecie jest niemożliwa, ponieważ USA przygotowują się do dużej rozgrywki w Azji. Oznacza to, że będą potrzebowali pieniędzy – muszą przekierować posiadane zasoby na Azję. Wówczas w Europie musi być zbudowany miejscowy potencjał odstraszania, zdolny do samoobrony kontynentu oraz ewentualnego zabezpieczenia logistycznego wielkich działań amerykańskich.

Unia Europejska obecnie posiada jeden francuski lotniskowiec, zdolny do samodzielnych operacji lotniczych. Ma on o wiele mniejszą możliwość działania, niż jego więksi amerykańscy bracia. Jednak jak na europejskie warunki jest to konstrukcja wystarczająca. Przydałoby się jeszcze kilka takich konstrukcji, jak również więcej okrętów podwodnych zdolnych do jądrowego odstraszania. Już tutaj mówimy o wydatkach rzędu 120-150 mld Euro. Jeżeli do tego dodamy jeszcze solidny wywiad satelitarny i elektroniczny. Wzmocnienie sił powietrznych. Budowę od nowa wojsk pancernych – to kolejne 100-150 mld Euro i to lekko licząc na sam sprzęt wraz z jego logistycznym oporządzeniem. Bazy trzeba rozbudować lub zbudować, a ludzi trzeba wyszkolić. Oznacza to, że potrzebujemy kilku lat żeby w ogóle zbudować potencjał zdolny do obrony Europy przed zagrożeniami strategicznymi.

W perspektywie krótkookresowej, można sobie wyobrazić stworzenie sił lekkich, zdolnych swoim potencjałem do zdominowania granicy, w tym do jej zabezpieczenia tam, gdzie mamy do czynienia z kryzysem państw. Źródłem największych trosk jest Libia, gdzie sytuacja wojny domowej ewoluuje w stronę wojny z terroryzmem. Rosja prowadzi działania stabilizujące, o których się nie mówi. Jednak to Europa musi wziąć a swoje barki, ponieważ to państwa europejskie przyczyniły się do obalenia legalnej władzy w tym kraju. Oznacza to, że potrzebowalibyśmy kilkudziesięciu tysięcy   Żołnierzy, Policjantów i Strażników Granicznych, którzy byliby w stanie działać stabilizująca na pograniczu Europy. To musi być zorganizowana siła, wyposażona w siły lotnicze, morskie oraz zdolność do prowadzenia złożonych operacji lądowych. W praktyce na to potrzeba również około 50 mld Euro, ponieważ ludzie są bardzo drodzy a zabezpieczenie możliwości ich działania jeszcze droższe. Stworzenia takich sił wymaga od nas solidarność z Grecją, Włochami i Hiszpanią, te kraje są na pierwszej linii styczności z nielegalną imigracją i siecią przestępczych powiązań na pograniczu.

Jeżeli będzie to wymagało poświęcenia funduszy strukturalnych, to jeszcze jakoś to przeżyjemy, ponieważ generalnie już się ich nie spodziewaliśmy w kolejnym dziesięcioleciu. Jeżeli jednak miałoby dojść do uszczuplenia Wspólnej Polityki Rolnej, to powstaje pytanie – czyim kosztem? Musimy być przygotowani na to, że na pewno będzie to oznaczało dla nas konieczność poświęceń i wzmożonego wysiłku, w tym na pewno trzeba będzie oddelegować znaczne siły do służby na rzecz wspólnego bezpieczeństwa.

Być może wspólne zakupy uzbrojenia dla wielu krajów Unii, byłyby sposobem na zmniejszenie kosztów? Na pewno warto jest tutaj poszukać rozwiązań, które pozwoliłyby nam efektywniej gospodarować środkami.

Prędzej czy później będziemy budować europejską twierdzę, inaczej nie przetrwamy.

Tags: , , , , , , , ,

12 komentarzy “Nie można się dziwić Amerykanom – obrona kosztuje!”

  1. Labrador
    28 marca 2017 at 05:23

    Niemcy zbudują sobie armię za pieniądze polskich rolników. Nic sie na to nie da poradzić bo będzie osobny budżet strefy euro

    • krolowa bona
      28 marca 2017 at 06:31

      @Labrador …”ujal”, wlasnie dlatego “broszka” nie chciala podpisac tego oswiadczenia, ale ja zmusili / cesarzowa /, z protestu i do zasygnalizowania tej brutalnej sytuacji “broszka” wystroila sie w toksyczna w kolorze “cadmiumgelb” suknie / substacja chemiczna cadmium ma bardzo intensywny kolor zolty i jest bardzo toksyczna w psychologii barw oznacza gniew, wscieklosc, przelewajaca sie w watrabie zolc…../

    • bob
      28 marca 2017 at 08:37

      Problem w tym, że Niemy mogą kupić dużo sprzętu ale nie maja ludzi do jego obsługi. Np. cztery lata temu doszło do incydentu na niemieckim okręcie rakietowym(Ordnung czy pruski dryll to już nieaktualne w Niemczech). Marynarze rozebrali i związali swojego oficera. Do zdarzenia doszło na tle etnicznym. Żaden z uczestników zajścia nie był narodowości niemieckiej, wszyscy byli z rodzin imigranckich a oficer, który stał się ofiarą przemocy urodził się w Tajlandii. Tak więc Niemcy być może nie kwapią się do powiększania armii mimo nacisków ze strony Trumpa bo po prostu musieliby w ten sposób uzbroić i wyszkolić sporą ilość Turków, Albańczyków czy nawet Rosjan(trzy miliony imigrantów z b. ZSRR). Podobnie jest w innych państwach Europy Zachodniej a nawet w Rosji(w rosyjskiej armii 30% żołnierzy to muzułmanie, często pastwią się oni nad swoimi słowiańskimi “kolegami“). Tak naprawdę Od Lizbony do Władywostoku zasoby mięsa armatniego są bardzo ograniczone i paradoksalnie głównie w Polsce istnieje możliwość zwiększania liczebności armii w bezpieczny dla kraju sposób(dość jednolity skład pod względem narodowościowym)

  2. Inicjator
    28 marca 2017 at 05:44

    Tylko przed kim ta FESTUNG EUROPE ma się bronić?

    Rosja musi się przygotować na wyzwania globalne, w tym w Azji i na Pacyfiku.

    Z punktu jej interesów Europa to tylko kłopoty, żadnych korzyści, chyba że zapragną (załakną?) krakowskich precli, zwanych też bajglami.

    Ale tych krakowscy piekarze mogą im dostarczyć ile zechcą, bez wojny i okupacji.

    No i gaz.

    Na razie to płynie rurami od Nich – do Europy.

    Nie widzę motywacji do ataku na Europę ze strony Rosji

    Zatem przed kim ta obrona, skoro nawet systemy polityczne Poldki, Węgier, a wkrótce Francji, są lub staną się kompatybilne z Rosyjskim.

    • bob
      28 marca 2017 at 11:05

      Pacyfik i Azję łączy z Rosją kilka cienkich nitek głównie kolej transsyberyjska. Ponieważ system od wielu wieków polega na eksploatacji regionów przez Moskwę i Petersburg państwo rosyjskie nie będzie inwestowało znacznych środków w rozwój części azjatyckiej. Z jednej strony mogłoby to doprowadzić do zbytniego wzmocnienia tego regionu i wzrostu tendencji do zwiększania autonomii głównie na rzecz ograniczenia karmienia “Moskwy“. Z drugiej strony ponieważ łączność z Moskwą może być szybko przerwana w wyniku zniszczenia połączeń kolejowych inwestowanie w tamten region może okazać się inwestowaniem w zaplecze logistyczne armii chińskiej. Po prostu zanim armia rosyjska odbudowałaby połączenia transportowe między Moskwą a Syberią w celu przerzucenia masy ciężkiego sprzętu czy nawet tylko lekkich jednostek do walki z kilkoma milionami zielonych ludzików Chińczycy do tego czasy wykorzystaliby sieć transportową Syberii(gdyby takowa istniała) do “powitania“ armii rosyjskiej. Dlatego azjatycka część Rosji zawsze będzie liliputem wobec swoich azjatyckich sąsiadów. Zresztą koszt transportu z Władywostoku do Moskwy jest znacznie większy niż z Petersburga czy Rostowa nad Donem. Tak więc Rosja chcąc czy nie chcąc zawsze będzie zależna od cieśnin tureckich i duńskich. No chyba, że Putin podejmie decyzję o ewakuacji wszystkiego i wszystkich do Azji i wtedy Rosja mogłaby stać się najbogatszym państwem świata w oparciu o Syberyjskie surowce, które zamiast transportować tysiące km na zachód można by przerabiać na miejscu a rozbudowując infrastrukturę na wybrzeżu mórz japońskiego i ochockiego rosyjskie produkty wyprodukowane w pobliżu głównych złóż surowcowych mogłyby być eksportowane niskim kosztem na cały świat.

  3. 28 marca 2017 at 06:46

    Rachunek za obecność”pustynnych batalionów”otrzyma i Polska. Na razie ponosimy koszty incydentów drogowych niezwyciezonej U S Army!A inicjator ma rację, z kim i przeciw komu?,

  4. Pozorovatel
    28 marca 2017 at 08:46

    Stany Zjednoczone mają, też i takie, interesy w których sukces można osiągnąć najtaniej lub też wyłącznie metodami wojennymi. To wymaga inwestowania w środki bojowe na poziomie zmuszającym do rezygnacji z państwowego mecenatu nad oświatą, nauką, ochroną zdrowia, kulturą i bezpieczeństwem socjalnym. Po prostu rola żandarma świata musi kosztować, i to nie tylko nie tylko ubożenie własnego społeczeństwa ale i konieczność utrzymywania własnego ładu wewnętrznego metodami terroru państwowego . Takich interesów nie ma żadne z spośród państw Unii Europejskiej, a stan prawny stosunków pomiędzy nimi pozwala na osiąganie swoich celów metodami znacznie tańszymi i skuteczniejszymi niż wojskowe. Stany Zjednoczone posiadają też niczym nie ograniczoną możliwość rozmieszczania swoich środków bojowych w obrębie NATO . Nic też nie ogranicza ich aby ustawodawstwo państw-członków NATO nie zapewniało amerykańskim siłom zbrojnym uprawnień wojsk okupacyjnych w miejscach stacjonowania. W takim stanie rzeczy ambicje stworzenia zbrojnej przeciwwagi dla militarnej potęgi USA były by równie bezsensowne jak kolejno przegrywane polskie powstania XIX wieku. To czyni inwestycje wojenne w Europie (na poziomie przekraczającym kilka procent budżetu) trwonieniem publicznych pieniędzy. W tym stanie rzeczy Europejczycy powinni wobec USA przyjąć strategie przetrwania wzorującą się na starożytnej Helladzie wobec Imperium Rzymskiego. A to wymaga ciągłych inwestycji w rozwój naukowy, społeczny i kulturalny, własnych narodów. Pozostawmy więc wydatki zbrojeniowe Amerykanom, bo dla Europejczyków jet to tylko trwonieniem publicznych pieniędzy.

  5. Wojciech
    28 marca 2017 at 09:09
  6. bob
    28 marca 2017 at 11:11

    Na szczęście Rosja jest zbyt słaba aby wystawiać nam rachunki. Zwłaszcza teraz, gdy obecność pustynnych batalionów podnosi ryzyko wojny z całym NATO a nie tylko z Polską. A na takie coś nawet Putin wie, że Rosja nie może sobie pozwolić. No chyba, że jako prowincja Chin ale mentalnie Rosjanie jeszcze nie dojrzeli do ponownego wejścia w skład Azji jak to było za panowania Mongołów.

    • wlodek
      28 marca 2017 at 14:39

      Bob,znów O,no comments!

  7. zrobić kawę
    28 marca 2017 at 16:24

    Trump miał. Przedstawić merkel fakturę na 300 mld dolarow

  8. Wojciech
    28 marca 2017 at 20:44

    Polskie niewdzięczne kkkkky. https://pl.sputniknews.com/polska/201703285137279-sputnik-polska-zsrr-rokossowski-szczecin-honorowy-obywatel/
    Szczecin i nie tylko są polskie wyłącznie dzięki Rosjanom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up