Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

26 czerwca 2017

Dekoncentracja czyli repolonizacja mediów?


 Monopol informacyjny w państwie demokratycznym przyczynia się do ograniczania demokracji. Ponieważ wygasza pluralizm. Nie ma wielu głosów tam, gdzie mamy do czynienia z moderowaniem przekazu np. poprzez run na pozorne newsy i inne kreowanie rzeczywistości. Media w których nie ma wyraźnego oddzielenia komentowania informacji i przekazywania ich od wygłaszania opinii – najczęściej manipulują przekazem. Demokracja nie funkcjonuje, jeżeli ludzie nie mają dostępu do informacji na zasadzie doboru proporcjonalnego, a ten wyklucza koncentrację rynku na podmiotach dominujących. Najbardziej to widać w USA, gdzie przez ostatnie 20-lat umarło wiele tytułów, wcześniej tworzących całą funkcjonalną sieć przekazu informacji. Właśnie prawo do informacji jest zbyt ważną składową demokracji, by mogła być zmonopolizowana przez tych, którzy mają najwięcej pieniędzy i mają ich jeszcze więcej, dzięki monopolowi wynikającemu z posiadanego potencjału.

Model dekoncentracji rynku jaki mamy doprowadził do pełni wolności, w której najsilniejsi zmonopolizowali rynek. Powstał oligopol, którego główni gracze mają około 80% całego przekazu w Polsce. Są to w dominującej większości podmioty zagraniczne. Było to do przewidzenia, po prostu duży może więcej, zwłaszcza w biznesie, który musi sprzedawać swoją niezależność i obiektywizm, żeby żyć. Bez pieniędzy nie ma mediów, a pieniądze pochodzą głównie z reklam. Powiązanie prowadzenia działalności reklamowej z działalnością wydawniczą powinno być zakazane, chodzi o to, że istnieją w Polsce firmy, po prostu monopolizujące przekaz. Oferują reklamę na wielu polach, w tym także i właśnie w mediach, w których posiadają uprzywilejowaną pozycję ze względu na uprawnienia właścicielskie i skalę działalności.

Jeżeli jednak za dekoncentrację bierze się państwo, to powstają od razu pytania, które trzeba zadać. Przede wszystkim chodzi o problem kontekstu politycznego – zwłaszcza jeżeli większość mediów jest nieprzychylnych i nieobiektywnych wobec rządzących. Jednakże to również nie jest jednoznaczne, albowiem istnieją przypadki pokazujące, że media uzurpują sobie prawo do moderowania sceny politycznej. Sugerowanie przez wydawcę, w jakim kontekście podlegli mu personalnie dziennikarze mają odnosić się do spraw publicznych, jest najdelikatniej mówiąc wielkim nieporozumieniem. Nie o to chodzi w wolności mediów.

Sytuacja mediów w Polsce jest – w znacznej ich części tak bardzo zdegenerowana i tak skandaliczna, że niestety bez włączenia się państwa nie ma możliwości wyprowadzenia sytuacji w kierunku jej uzdrowienia. Nawet jeżeli będzie to oznaczało, że wajcha przechyli się w drugą stronę, niż jest wychylona obecnie, to i tak nie będzie dramatu. Trochę leczenia dżumy – cholerą, jednak mamy w tym duże doświadczenia. Czasami po prostu nie da się inaczej, jeżeli zepsucie sytuacji zaszło za daleko.

Jednakże czy zastąpienie oligopolu prywatnych podmiotów zagranicznych, przez nowy układ sił, w znacznej mierze oparty na własności państwowej lub skojarzonej z nią własności prywatnej – zapewni nam wolność słowa? Można sobie wyobrazić sytuację, w której państwo spowoduje, że dojdzie do samowzbudnych zmian na rynku. Wszelkie działania pośpieszne, doprowadzą nas do sytuacji, w której zagraniczni właściciele będą nas windykować za poniesione straty.

Można sobie wyobrazić wykupienie mediów, przynajmniej przez przejęcie pakietów kontrolnych przez państwo i późniejsze ich prywatyzowanie – już na zasadach dekoncentracji.

Na pewno można również wprowadzić zasady, w których będzie się ściślej nadzorowało to, co media robią pod względem merytorycznym. Można wyznaczyć standardy i stygmatyzować, te media które np. poprzez kreowanie rzeczywistości lub inne naganne praktyki przyczyniają się do obecnej sytuacji. Można również karać administracyjnie, wymagałoby to jednak opracowania naukowego, o charakterze medioznawczym, w którym pokazano by stan naszych mediów i dokonano analizy ich przekazu. Byłby to bardzo ciekawy materiał, zwłaszcza jakby zainteresowano się pewną gazetą, która jest elementem pewnego koncernu medialno-reklamowego oraz pewną stacją telewizyjną. Jednakże nie ma w Polsce dzisiaj siły zdolnej do przeprowadzenia takiego procesu w sposób obiektywny. Rządzący mają własne interesy, organizacje pozarządowe są za słabe. Inne media zawsze będą oskarżane o walkę z konkurencją. Pozostają tylko organizacje międzynarodowe, jednak te również przeważnie realizują określoną politykę.

Bezwzględnie zmiana sytuacji w sferze medialnej jest w naszym interesie, sytuacja w której kilka podmiotów pochodzących z zagranicy decyduje o tym, co się w naszym kraju pisze, nadaje i wyświetla, jest nie do zaakceptowania. To nie umacnia naszej demokracji.

Wszystko co możemy zrobić jako obywatele, to unikać mediów, które uważamy za nieobiektywne. To straszna broń, zwłaszcza jeżeli jest stosowana powszechnie. Nie ma widzów, czytelników – odbiorców, to spadają wpływy z reklam.

Dekoncentracja, czy jak kto woli repolonizacja mediów – jest koniecznością. Ten oligopol trzeba złamać, ponieważ nie mamy dostępu do informacji.

Osobnym problemem są media publiczne. Tych w zasadzie nie powinno być, ponieważ państwo nie jest od wydawania gazet. Powinna funkcjonować państwowa agencja informacyjna, stacja radiowa, duży serwis internetowy, nawet kanały telewizyjne – w tym obcojęzyczne. Jednakże, nie może to funkcjonować na zasadach „dojnych krów”, w których rody uprzywilejowanych pracowników zarabiają setki tysięcy złotych za prowadzenie w telewizji śniadaniowej tele-porad, o tym jak np. jeść brokuły! Naprawdę nie o to chodzi w płaceniu abonamentu, będącego w praktyce podatkiem pogłównym.

Tags: , , , , ,

15 komentarzy “Dekoncentracja czyli repolonizacja mediów?”

  1. DRQ%+
    25 marca 2017 at 05:11

    Nie można godzić się dłużej na dominację czynników zagranicznych bo robią co chca z naszym społeczeńśtwem. niemieckie brukowce i syjonistyczna gazeta to główni wrogowie polskości

  2. ppłk rez. pil. dypl
    25 marca 2017 at 06:22

    Bardz o was muszą nienawidziec

  3. wlodek
    25 marca 2017 at 06:24

    Los tzw. mediów publicznych pokazuje że w rękach pisomatołkow to tuba kłamstwa,pogardy i prymitywnej propagandy opartej na ksenofobii.Wzmacniają jednych ,denerwują drugich.Może być tylko gorzej.Dobrze że jest Obserwator,Adnovum,Kodłuch,strajk e.u.!Nie dajmy się zwariować!

    • krzyk58
      25 marca 2017 at 13:41

      ‘Los tzw. mediów publicznych pokazuje że w rękach pisomatołkow to tuba kłamstwa,pogardy i prymitywnej propagandy opartej na ksenofobii.” ZDECYDOWANE – NIE!! Najkrócej jak można jest tak źle
      BO oficjalne nośniki przekazu w 90 ? % mają lewacko – kosmopolityczny
      charakter…………..panie Włodku. 🙂

      • 25 marca 2017 at 15:40

        Szczególnie p.Kurski i prowadzący tzw Wiadomości” to rzeczywiście trockiści, lewacy w najgorszym wydaniu.Krzyku co ty oglądasz?

  4. Inicjator
    25 marca 2017 at 09:16

    Po prostu należy wzmocnić finansowo Obserwatora Politycznego, bo wydający go Ojcowie Dominikanie – cienko przędą.

    A reszta mediów musi zarabiać.

    Informacja i jej przekaz to jest biznes.

    Po prostu interes, gdzie PRAWDA przeszkadza w zarabianiu pieniędzy.

    Dlatego należy wspierać takie media PRO PUBLICO BONO, jak Obserwator Polityczny.

  5. Winetu
    25 marca 2017 at 09:17

    Myśle, że już jesteś WARIATEM. A media winne być w polskich rękach a nie w żadnych pseudopolskich, MATOŁKU. Ja ci to mówię, więzień hamerykańskich rezerwatów, towarzysz partyjny jak żeś mnie określił ty c…..lu.

    • wlodek
      25 marca 2017 at 11:55

      Ty jak Bob,poczytaj innych i wyciagaj wnioski,bo ma razie 27 do jednego,a później będzie walkower.Polacy nic się nie stało! U mnie masz O,a za zakamuflowaną opcje przejęcia mediów przez ojca Dyrektora drugie O.Polemikę z tobą kończe”bez pól litra nie razbirjosz”A sławetna posłanka z twojego rezerwatu p.Sobecka wprowadza abstynencję w imię Jezusa króla pisowskiej “władzy”.

  6. 25 marca 2017 at 11:11

    Unikac jak ognia tzw. telewizji publicznej , tuby propagandowej rządu . Nieobiektywnej, obsadzonej swymi i kolesiani, za ogromne pieniądze. Rozczulajace, sluchac wyznania przed dziennikarzem, że pan prof. od wycinki drzew, ogląda tylko tv. “Trwam”. Trwaj człowieku , w swej głupocie.My i każdy mądry Polak , wspiera “Obserwatora Politycznego”. Albowiem prawdziwa madra Polityka i Kobieta, nie mogą , leżeć odłogiem.

    Poza tym nie ma i nie będzie wolnych medii. Jedyne co wolne w naszej cywilizacji, TO WIATR.!

  7. 25 marca 2017 at 11:24

    Napitok , miał na etykiecie rysunek Pimokia, z takim długim nosem . To był rodzaj naszej lemoniady, oranżady , ale gdzie tam naszym podkolorowanym truciznom , było do -Napitoku-, napoju -WSZECHCZASÓW_.!

  8. 25 marca 2017 at 11:53

    Trudno się dziwić , że prof.{za maslo}, zapatrzony jak wyznaje dziennikarzom na korytarzu sejmowym , w “tv” – Trwam-, właściciel stodoły i miliona 600tysiecy hektarow lasow, , nie martwi się najgłupsza z ustaw , która spowodowała , żywiołowe wycinanie drzewostanu , wiekowego także. To interes dla dewelopperow, a ten pan fetował wystawe jednego z nich . Czyzby jakies powiazania?

    Jedno 150- letnie drzewo , wytwarza w ciągu roku Ok 160kg. tlenu . Roczne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na niezbędny mu do zycia, tlen , to ok. 150 kg.Wycieto miliony drzew. Pospiesznie. I tak ludzie sami dążą do samozagłady. Ci co je wycinali, sadza teraz nowe. Za sto lat, będzie z nich las- nie będzie nas.

  9. 25 marca 2017 at 11:56

    To miało być do “obrazkow z ZSRR”- o tym napitoku, który mnie tak urzekł
    .

  10. krzyk58
    25 marca 2017 at 14:10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up