Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

26 kwietnia 2017

Nie możemy wierzyć że jesteśmy ofiarami chociaż nimi jesteśmy


 Nie możemy wierzyć, że jesteśmy ofiarami, chociaż nimi jesteśmy! Ponieważ w ten sposób, nie da się zbudować wielkiej idei dla państwa i Narodu, nawet nie da się zbudować społeczeństwa. Gloria Victis, pomimo całego patosu męczeństwa i narodowej chwały, nie może być wzorcem do naśladowania na przyszłość. Ponieważ we współistnieniu w państwie, nie chodzi o to, żeby przegrywać. Jakkolwiek smutno to brzmi, ale państwo ma za najważniejsze zadanie – przetrwać i umożliwić egzystencję swoim obywatelom. Afirmacja nawet najszlachetniejszej ofiary złożonej na ołtarzu narodowej chwały, to jednak przyznanie się do porażki. Porażki pod względem skutku, jak i zamiaru – zamiar (plan) był zły, przeprowadzenie doprowadziło do tragedii. To nasza historyczna norma.

Jak budować współczesny patriotyzm w kraju, w którym czci się klęski, porażki i szaleństwo elit w wyniku którego cierpieli ludzie? Żeby nie powiedzieć, że byli niewolnikami we własnym społeczeństwie w istocie feudalnym (w najlepszym wypadku). Ewentualnie, byli prześladowani przez własną elitę i władzę pochodzące pośrednio lub bezpośrednio od okupanta?

Jak budować współczesny patriotyzm, pozwalający nam przetrwać w warunkach globalizacji wyzwań, szans, możliwości i zagrożeń? Jak spowodować, żeby młodzi Polacy i młode Polki, nie czuły się przegranymi po lekcjach historii, ale zarazem żeby czerpały z niej wiedzę pozwalającą na obiektywizację naszej sytuacji? Czy to w ogóle jest możliwe, jeżeli uczymy dzieci, że Powstania to była karta męczeńskiej chwały, a tzw. odsiecz wiedeńska to był triumf naszego oręża? Zarazem już nie mówimy, że była to nasza porażka w grze dyplomatyczno-strategicznej? Co z aspektami politycznymi i społecznymi Powstania Warszawskiego? Co ze świadomością szosy zaleszczyckiej i jej roli w ocenie elit II RP, jak i całej kampanii wrześniowej klęski?

Druga sprawa – jak wytłumaczyć społeczeństwu dychotomię w postrzeganiu klęsk, które są traktowane z różną uwagą. Mamy dramaty narodowe, które dzisiaj, chociaż równie świeże jak inne, są schowane, wyciszone, nie mówi się o nich. Zarazem mamy kwestie, w tym dramatyczne, które są eksponowane tak, jakby to były jedyne tragedie w danym okresie historycznym. W pewnym uproszczeniu, niestety prawdziwym – chodzi o wygaszanie kwestii niemieckich zbrodni na narodzie polskim (i innych zamieszkujących RP narodowościach) z równoczesnym eksponowaniem kwestii wschodniej z okresu ostatniej wojny jak i czasów po niej. To nie jest prawdziwe opowiadanie historii, żeby nie mówić o tym, co Niemcy nam zrobili, a zarazem za wszelką cenę eksponować wszelkie fakty tylko z drugiej strony.

Nie ulega wątpliwości, że nasza historia jest traktowana przez cześć elit politycznych w sposób instrumentalny, wybiórczy i służy ilustrowaniu bieżących tez politycznych. Niestety służy to w znacznej mierze, do napędzania rusofobii w naszym kraju. Kontekst historyczny w relacjach z Rosją, dodaje tło dla bieżącej retoryki politycznej. Wzbogaca przekaz i czyni go bardziej dramatycznym. Jesteśmy tego codziennymi świadkami, a w ujęciu społecznym – ofiarami, ponieważ to nie jest retoryka służąca do czegokolwiek kreatywnego. Nawet jeżeli byśmy chcieli upamiętniać dramaty jakie mieliśmy w historii, to takie selektywne podejście, nie zniesie żadnej próby pod względem zarówno metody badań jak i określenia ich przedmiotu.

W praktyce rzeczywiście, jesteśmy ofiarami, musimy z tym żyć. Jest to jednak bardzo trudne, zwłaszcza jeżeli uświadamiamy sobie, że jesteśmy ofiarami własnych błędów, porażek i niezdolności do uwzględnienia odpowiednich poprawek na przyszłość.

Niestety nie ma ciągłości państwa, nie ma ciągłości administracji i archiwum, nie ma ciągłości racji stanu. Nie chodzi nawet o to, że coś innego było przed wojną, czy też że zmarnowaliśmy dziedzictwo PRL-u. Jak to jest możliwe, że obecnie neguje się kwestie, które były afirmowane jeszcze dwa lub trzy lata temu? Kuriozalnym przykładem jest stosunek oficjalnej polityki historycznej obozu rządzącego do osoby pana Lecha Wałęsy. Bez względu na to, jak odnosimy się do tego pana, nie można negować jego zasług i roli jako symbolu zmian. Jednak zanegowano jego osobę i rolę w historii na tylu odcinkach, że trudno jest ten stan w ogóle interpretować.

Jeszcze bardziej skrajnym przypadkiem polityki selektywnego wyboru historii, a nawet podejmowania prób jej zmian i reinterpretacji jest to co się dzieje i jest planowane wobec miejsc pamięci radzieckiego bohaterstwa na ziemiach polskich z lat 1940-1945. Burząc pomniki, skazujemy się na co najmniej brak zrozumienia u potomków tych, których Ojcowie i Dziadkowie oddawali życie za wolność naszego terytorium. Jaki to ma cel? Historii nie zmienimy, ale wykreujemy sztuczny problem.

Wnioski nie są potrzebne, źle się dzieje i to powszechnie widać. Jesteśmy ofiarami przeważnie własnej nieudolności i przemocy sąsiadów. Jednak nie możemy wierzyć że jesteśmy ofiarami chociaż nimi jesteśmy, ponieważ trzeba względnie normalnie funkcjonować.

Tags: , , , , , ,

19 komentarzy “Nie możemy wierzyć że jesteśmy ofiarami chociaż nimi jesteśmy”

  1. Inicjator
    22 marca 2017 at 05:26

    Obowiązuje kult trupów i masochizm.

    Amen.

  2. f_gotyk
    22 marca 2017 at 05:55

    Realia są na naszą niekorzyść. Przegralismy swoją historię, elity nas zdradziły.

  3. wlodek
    22 marca 2017 at 06:52

    „Są bojownicy którym w życiu najlepiej udała się śmierć”.Ale na tym nie da się żyć i wychowywać! „Cmentarna polityka”to dowód słabości a nie siły!

  4. krolowa bona
    22 marca 2017 at 08:14

    Sformulowanie w felietonie odnosnie Lecha Walesy i jego rzekomych ” zaslug i roli jako symbolu zmian ” obraza moje intelektualne i emocjonalne odczucia jako obywatela…jego bezpardonowe niszczenie polskiej panstwowosci i szeroka agitacja wsrod spoleczenstwa w debilnej dekonsrukcji wszelakich zdobyczy ustrojowych i atawistycznej / wstecz / rewolucji

    do form feudalnych na rzecz obcych mocarstw w
    tym wczesnofeudalnych form instytucyjnego
    kosciola i warstwy kleru jest absolutnie nie do
    przyjecia…uwazam to za swoista prowokacje
    autora i niegodna w obliczu calych mas ludzi
    rzuconych na kolana i w nedze z glodujacymi
    dziecmi i seniorami, z bezdomnymi i z
    beurobotnymi i tymi na smieciowych umowach i
    zwiazanych jak dybami kredytami
    niedosplacenia….tak aktywny udzial Walesy w
    utracie wlasnosci narzedzi produkcji na rzecz
    obcego kapitalu na wsze czasy dyskwalifikuje
    Walese ……przytaczanie jego osoby jako osobe z
    zaslugami jest conajmniej dla mnie niezrozumiale….

    ******
    Poslugiwanie sie rozmaitymi symbolami pozogi i krzyza w zyciu codziennym, co stalo sie szerokozakrojona tradycja w Polsce z punktu widzrnia psychologii jedt wysoce destrukcyjne

  5. krolowa bona
    22 marca 2017 at 08:28

    c.d.
    Otoz poslugieanie sie symbolika meczenska i np.symbolem krzyza warunkuje psychologicznie zachowania ludzi, ktorzy nie waza sie wyjsc poza zakreslony przez sbole krag…jak ktos w prywatnym mirszkaniu w kazdym pokoju oraz w kuchni a nawet w lazience wiesza krzyz, czesto z ukrzyzowanym .na nim Jezusem „nosi” ten krzyz dzien i noc ze soba i ugina sie pod nim, tak ze na aktywnosv nie.ma tu ani miejsca ani sily ani czasu. .taka symbolika moze byc stosowana w swiatyniach , w muzeach i innych miejscach.pamieci ale nie w obszarze publicznym lub mieszkaniach,

    • Miecław
      22 marca 2017 at 10:01

      Dobrze to ujęłaś. Podpisuję się pod tymi postami. Robienie z Wałęsy bohatera obraża miliony uczciwych Polaków, którzy zostali okradzeni z dorobku pokoleniowego. Dopóki Polacy się nie wyzwolą z otumanienia religijnego to narzucone męczeństwo będzie nadal naszym przekleństwem. Ta religia wyjątkowo zamyka umysł człowieka, na wszelkie twórcze wyzwania, jest destrukcyjna z punktu widzenia najnowszych badań psychologicznych, jak funkcjonuje nasz umysł i nie prowadzi do wspólnoty celów społecznych. Powołam tu dawną opinię z 1835 roku – Zorian Dołęga Chodakowski w swojej rozprawie pisał: „Ogniwa nowej wiary wcielały niepodobnych nas do reszty narodów Europy. Uczęszczał Słowak (tzn. Słowianin) z nabożeństwa lub potrzeby do Rzymu lub Carogrodu, a przejąwszy się nienawiścią wzajemną stolic chrześcijaństwa, zapalał pochodnie wiekuistych wojen na przestrzeni swojej o to, że nie jednej głowie uświęconej daninę płaciła. Nie wspomniałbym ich może, gdyby nie miały zgubnego wpływu na ten zakres naszej historii i nie były pierwszym podkopem miłej nam zawsze narodowości. Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabił w wielu stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi”. Źródło: Dołęga Chodakowski, O słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy, PWN, Warszawa 1967, s. 19.

  6. Wojciech
    22 marca 2017 at 09:21

    Sędziwy filozof Jerzy Jedlicki nazwał ten solidarnościowo kościelny twór „cywilizacją podłości”. Patrząc na historię Polski nic się nie zmieniło. Tak było zawsze. lub jeszcze gorzej. ZA wyjątkiem niektórych okresów istnienia Polski Ludowej, kiedy wydawało się….

    • krzyk58
      22 marca 2017 at 13:18

      🙂 Paaaaanie! 🙂 z jakich(piekielnych) czeluści wykopujesz pan
      „swoje ałtorytety”…………………. „Od 1948 należał do Związku Walki Młodych, a następnie do Związku Młodzieży Polskiej. W 1953 wstąpił do PZPR, którą opuścił w 1968 w ramach protestu wobec wydarzeń marcowych. Był jedynym pracownikiem Instytutu Historii PAN, który wówczas zrezygnował z członkostwa w partii[5]. Brał udział w dyskusjach w ramach Klubu Krzywego Koła. Był sygnatariuszem Memoriału 101, będącego wystąpieniem polskich intelektualistów przeciwko zmianom Konstytucji PRL. Od 1977 zajmował się organizacją Uniwersytetu Latającego, był członkiem założycielem, wykładowcą i członkiem rady programowej Towarzystwa Kursów Naukowych. Jako wykładowca klubu dyskusyjnego współpracował ze Studenckim Komitetem Solidarności, uczestniczył w Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”. W 1980 wstąpił do „Solidarności”. Po wprowadzeniu stanu wojennego internowano go na okres od grudnia 1981 do lipca 1982[1]. Po zwolnieniu publikował w pismach drugiego obiegu, m.in. w „Tygodniku Mazowsze”[6].

      • Wojciech
        22 marca 2017 at 17:29

        Wykopuję nie z czeluści, a z realiów i rzetelnej oceny zmieniających się ludzi. Taki był czas. A do partii należało w sumie ponad 15 mionów ludzi budujących swój kraj.

      • krzyk58
        22 marca 2017 at 18:15

        NO to ,p.Wojciechu dzięki m.in. „latającym ałtorytetom’ czy
        „komandosom” mamy po 89′ WRESZCIE „wolnom Polskie” – tylko …………
        doprawdy, nie rozumiem dlaczego i skąd i te jęki zawodu? 🙂
        Na coś trzeba zdecydować się – nie da rady zjeść ciastko
        i mieć ciastko………………. Pozdrawiam 🙂

  7. Pozorovatel
    22 marca 2017 at 12:08

    Gdy włączę telewizor i posłucham wypowiedzi naszych polityków, szczególnie tych reprezentujących opcję kato-pato, słyszę że nie było klęsk i w całym okresie od pierwszego rozbioru do zakończenia II wojny światowej. Uzasadnić to nietrudno, bo przecież podstępne przyjęcie Konstytucji 3 Maja dowiodło skutecznej zdolności zdolności ówczesnych elit do fałszerstw i szalbierstw, w obronie swoich interesów. Zaś koszt w postaci drugiego rozbioru niewielki w porównaniu ze sławą jaką owa pisana z wielkiej litery Konstytucja cieszy się do dzisiaj. Podobnie było ze wszystkimi 9 powstaniami narodowymi od kościuszkowskiego po warszawskie. Wprawdzie malkontenci coś mówią o zbytecznych ofiarach, o pogorszeniu statusu politycznego, materialnego, kulturalnego i edukacyjnego Polaków, lecz czymże to jest przy powstańczym pobudzeniu ducha katolickiego patriotyzmu. Wielkimi sukcesami natomiast były też: wojna polsko-sowiecka 1919-1920 (bo przecież za wstawiennictwem Najświętszej Panienki) zakończona „Cudem nad Wisłą”, odzyskanie Zaolzia w 1838, Dobra Zmiana z 1926-1939, uratowanie ciągłości państwa polskiego dzięki sprawnie przeprowadzonej ewakuacji zaleszczyckiej, ewakuacja i rozgrabienie 80 ton państwowych zapasów złota które dzięki temu nie wpadło w ręce komunistów w latach PRL. Sukcesem też były działania żołnierzy wyklętych palących wioski i mordujących chłopów uprawiających ziemię z reformy rolnej. Nie sposób też pominąć wielkich sukcesów współczesnych w postaci prywatyzacji przemysłu i katastrofy smoleńskiej, która przecież zjednoczyła Polaków wokół głoszonych z Torunia idei rusofobii i katofilii. A gdzież sukcesy „dobrej zmiany”: demokratyzacji sądów i trybunału, wielkiej wycinki (w wojsku, lesie, parkach i skwerach), narodowej wymiany paru milionów Polaków na Ukraińców. Na koniec trzeba też wspomnieć o wielkim moralnym zwycięstwie polskiej polityki zagranicznej , która (moralnie) sama pokonała opór 27 członków UE. Wymieniłem te akty polskiej victorii jednym tchem bez włączania telewizora i może lepiej go nie włączać a zamiast tego trochę poczytać.

    • krolowa bona
      22 marca 2017 at 13:08

      @Pozorovatel „ujal”, jak w CT = w Tomografie Computerowym, substancje bada sie w „plasterkach” , …..dusza czlowiekowi placze ogladajac „wyniki” tego badania

    • krzyk58
      22 marca 2017 at 17:38

      Paanie „Pozorovatel”,dlaczego mieszasz miód z g….nem? Ot,choćby w temacie „wycinki” , a mógłbym kontynuować… wiem że aktualny kierunek (pisowski)
      prowadzi do nikąd – lecz wcześniejsi zarządzający stadem wiedli
      Nas na totalne manowce, PiS „tylko” kontynuuje podjętą myśl. Wcześniejsi to koalicje SLD +PSL i PO +PSL – czy jest ktoś
      kto widzi różnice pomiędzy SLD i PO? „Ojciec tam – synalek tu …” etc.

  8. wlodek
    22 marca 2017 at 12:22

    Wojciechu,nie jest żle chociaż mogło być lepiej ,czytam i oczom nie wierzę!Ksiądz S.Walczak mówi .PIS naśladuje Kościół z czasów, gdy miał władzę świecką i duchową.Stosy też płoną,poprzez pomówienie,oczernianie.Chrześcijaństwo jest zbyt piękne,aby pozwolić na przywłaszczenie go przez grupę fanatyków religijno narodowych..Nie zapominajmy, że żołnierze Wehrmachtu mieli na pasku wyryte hasło BÓG z Nami!.Winetu i krzyk ,weżcie te słowa do serca.i na koniec dalej ksiądz z Katowic o Prezesie.Jeżeli wszystkich uważa za wrogów to jest w nim jakaś dewiacja!

    • Miecław
      22 marca 2017 at 13:28

      Włodek, daj źródło, bo to niezwykle ciekawe, że tacy księża jeszcze się ostali.

  9. krzyk58
    22 marca 2017 at 13:48

    Bolka, w naszej najnowszej historii mieliśmy jednego ….
    był to Bolesław Pasecki.

    Ps. Włodek pisze….. „Chrześcijaństwo jest zbyt piękne,aby pozwolić na przywłaszczenie go przez grupę fanatyków religijno narodowych..
    Pozostawmy(chrześcijaństwo) do moderowania kosmopolitom,
    i ‚nowinkarzom” – Włodku,włącz myślenie,zapewniam „to’ naprawdę – nie boli…………..

  10. wlodek
    22 marca 2017 at 14:20

    Krzyku czytaj uważnie! To słowa księdza S.Walczaka a nie ateisty Wlodka! boli,to dalej .Pytanie,Czy to jeszcze jest Kościół?,odpowiedż(ks. Walczaka ,nie moja chociaż się podpisuję dwoma rękami) TO KULAWY KOŚCIÓŁ,ośmielę się powiedzieć,że mamy w Polsce powrót pogaństwa.Poganin to nie jest człowiek,który wierzy w bóstwa,kłania się kamieniom i drzewom.Poganin to człowiek zawistny,zazdrosny,nienawistny,który swoją nienawiścią powoduje w drugim człowieku strach,respekt,obawę.Tyle pogaństwa w narodzie ile ludzi przestraszonych.MIĘCŁAWIE,żródła nie podam bo p.Józef wykreśli ale będę cytował, z zadowoleniem!Ostatnio widziałem księdza w telewizji oczywiście nie w TVPIS! Pozdro. No i jest z Katowic to do niego dotre przed jego wyjazdem! j

  11. wlodek
    22 marca 2017 at 14:40

    Ps.Ks.Stanisław Walczak, były misjonarz i proboszcz,na emeryturze głosi kazania w USA,Hiszpanii,Niemczech,i co ciekawe w Polsce. i na koniec dla tych których kondycja polskiego kościoła leży na sercu (jego słowa krzyku, nie moje). To nie laicki model życia,nie prawo do aborcji, nie gender,ale sami księża i biskupi wyrzucają ludzi z Kościoła!Pozdro dla wierzących i nie wierzących(to ja krzyku).

  12. krzyk58
    22 marca 2017 at 19:01

    ….ednakowoż dobry Stwórca dał człowiekowi dwa „systemy sterujące” – rozum i sumienie (serce). Zwykle niedostatki jednego kompensował nadmiar drugiego, co dawało każdemu szansę na ratunek.

    Dziś mamy jednak do czynienia z dwoma „kanibalami”, obok mediów zżerających ludzkie mózgi funkcjonuje też hierarchia kościelna pożerające serca swych owieczek. W czasach Chrystusa starozakonni Żydzi podlegali ponad trzystu przepisom od których rzekomo zależało ich zbawienie. W nowym faryzejskim zakonie mafii watykańskiej, która zawłaszczyła nasz Kościół Katolicki, mamy dziś tysiące przepisów, rytuałów i innych „wymogów”, a na dodatek podwójne, czy nawet potrójne standardy. W tym nie wyzna się nawet człowiek ze zdrowym sercem i rozsądkiem. I w tym tkwi kwintesencja następującej zagłady „chrześcijańskiego” Zachodu w ogólności, a „katolickiej” III RP w szczególności………………… AMEN.
    http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/764931,kalekie-spoleczenstwa-zachodu-w-drodze-ku-przeznaczeniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Historia

About krakauer,

Scroll Up