Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

26 maja 2017

Obrazki z ZSRR (cz.6)


Saint Issac’s Cathedral (Исаа́киевский Собо́р), with its famous gilded dome is Russian Orthodox, constructed 1818-1858, in St. Petersburg, Russia. By Godot13 – Praca własna, CC BY-SA 3.0,

Zwiedzanie Leningradu rozpoczęliśmy oczywiście od Issakijewskiego i Ermitażu. Ermitaż tak mnie oczarował, że po wspólnym zwiedzaniu z rodzicami spędziłem tam jeszcze indywidualnie dwa całe dni, wybierając konkretne wystawy. Podobnie stało się przy moich kolejnych dwóch pobytach w Leningradzie – za każdym razem, co najmniej po dwa dni rezerwowałem sobie na indywidualne napawanie się różnymi „fragmentami” Ermitażu. Żałuję do dzisiaj, że tak się nieszczęśliwie dla mnie złożyło, że wystawa „Złoto Scytów” akurat gdy ja byłem w Leningradzie – to ona sobie z miasta wyjeżdżała na jakieś „wycieczki” zagraniczne…

Przyzwyczajeni do naszych muzeów, gdzie normą są „kapcie”, nie mogliśmy się nadziwić, że po Ermitażu chodzi się „w butach”. Tak nas to nurtowało, że zapytaliśmy o to starszą wiekiem Panią Przewodnik. Odpowiedziała, że po pierwsze, w wyniku rewolucji zniszczone zostały bezpowrotnie oryginalne i piękne podłogi Ermitażu, więc nie ma czego chronić. A teraz to raz na jakiś czas zmienia się całkowicie parkiety. Taniej i prościej jest to robić niż dbać i „bawić się” w pantofle…

W Issakijewskim Soborze, który długo i chyba dwukrotnie zwiedzaliśmy, Tato powiedział, że pewnie tak musiał wyglądać Sobór w Warszawie, zburzony haniebnie już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości…

Faktycznie, cudowna budowla, o ile pamiętam jeszcze z poruszającym się wahadłem Foucaulta zwisającym z kopuły…

Z Parkiem Aleksandrowskim, znajdującym się obok Soboru związana jest rodzinna anegdota opowiadana „przy kielichu”. W zasadzie do tak naprawdę chodziło o budynki w parku od ulicy bodajże Senackiej. Jak to zwykle bywa, zwiedzanie Soboru zakończyliśmy rozglądaniem się za jakimś przybytkiem, gdzie „ręce można umyć”. Szybko nakierowano nas na znacznie zniszczone ale widać że kiedyś będące zabytkami budyneczki. Jedno wejście „dla chłopów”, drugie „dla Dam”. Mama poszła w swoją stronę, a my z Tatą do drugiego wejścia. Ja szedłem zaraz za Tatą i w progu wpadłem na niego wpychając go rozpędem do środka. Tata po prostu zatrzymał się w wejściu. Za moment zrozumiałem dlaczego. Zabytek przypominał, wypisz wymaluj dawny zabytek z czasów CK Austrii na stacji kolejowej w Zagórzu czy Sanoku. Tylko dużo większy. Z jednej strony „ściana płaczu” a z drugiej na podwyższeniu szereg „tureckich kucników”, bez żadnych zasłon czy przepierzeń…

Odlot!

Odchodząc od ściany płaczu i wychodząc na zewnątrz, obaj z Tatą powiedzieliśmy do siebie to samo „Mama”. Czyli „co tam u Mamy?”. Za chwilę wyszła ze swojej części przybytku Mama, ledwo stojąc na nogach i słaniając się ze śmiechu. Kupiliśmy lody typu „Bambino” i poszliśmy na ławkę w parku by przy okazji podzielić się wrażeniami.

Mama była tak samo jak my w szoku – bo u niej było to samo co u nas! Powiedziała, że musimy na nasze wyprawy w okolicy znaleźć „lepsze miejsce” do tych celów, bo gdyby ją pęcherz nie przymuszał, to dotrwała by do powrotu do naszej kwatery…

Postanowiliśmy sprawdzić wydawało się bardziej ekskluzywne miejsce. Akurat była ku temu okazja, bo rozglądaliśmy się za Hotelem Astoria. Wiedzieliśmy, że to ekskluzywne miejsce, a zamierzaliśmy tam dotrzeć, gdyż tam można było zamienić otrzymane w Polsce „papiery” czyli czeki podróżne na ruble.

Hotel faktycznie odlotowy. Szamerowany złotem na mundurze portier otwiera wrota, miła niezwykle obsługa. Krótko mówiąc – wielki świat!

Po załatwieniu formalności finansowych, żądni „wschodnich wrażeń” idziemy „do przybytku” hotelowego. Po wyjściu z hotelu znów idziemy do parku na jakieś kanapki które nam przygotowała Inna i dzielimy się wrażeniami.

Przybytek w Astorii na poziomie światowym. Korytarz z dyżurującym szamerowanym złotem na mundurze portierem i „portierową”. Przedsionek gdzie można umyć ręce i „właściwa część” przybytku. W zasadzie to z przybytkiem w parku różnice polegały na czystości i luksusie białych kafelków na wszystkich ścianach, aż po sufit. Taki sam układ – jedna „ściana płaczu” i po przeciwnej stronie „tureckie kucniki”. Z tym, że były tutaj istotne różnice. Rząd „tureckich urządzeń”, był na podwyższeniu (dwa schodki) i poszczególne urządzenia oddzielone były od siebie niskimi przepierzeniami. Wejście w stylu „bar na Dzikim Zachodzie”. Szokująco wszystko niskie, tak że stojąca osoba miała przepierzenia sięgające pasa, zaś duża „szczelina” na dole i schodki dawały taki „efekt”, że osoba odchodząca od ściany płaczu miała doskonały widok na „kucaczy”…

Ten mały szok kulturowy został przez nas opisany na wieczornej kolacji. Dopiero kilka „kolejek” umożliwiło nam podzielenie się wrażeniami z naszymi gospodarzami. Dla nich to było całkowicie normalne a wyjaśnienie braku przepierzeń w ustronnych miejscach został wytłumaczony likwidacją takowych przez rewolucyjne władze, po to by lud nie pisał tam wywrotowych haseł. Cóż, co kraj to obyczaj…

Tags: , , , , , ,

4 komentarze “Obrazki z ZSRR (cz.6)”

  1. Yrek
    22 marca 2017 at 06:20

    Piękne wspomnienia! Jakie to były wspaniałe czasy! Rubinka się przywiozło za 2 pary jeansów 🙂 Skrzynię do Łady!

  2. krzyk58
    22 marca 2017 at 08:38

    Lekturę pozostawiam na późniejszą porę, więc udaję się do lasu celem pozyskania kolejnej partii ‘oskoły” – wszak wiosna,ruszyły soki…. 🙂 ГАЛИНА ПОГОРЕЛЬСКАЯ – СОК БЕРЁЗОВЫЙ С ГОРЕЧЬЮ – noo,
    niekoniecznie. https://www.youtube.com/watch?v=IcLi9ZWtOgk

    • krolowa bona
      22 marca 2017 at 11:32

      Hallo komentatorze @krzyk58 !
      Czy mowi Pan o pozyskaniu swiezego soku z brzozy budzacej sie na wiosne do intensywnego zycia ? To, lekatstwo na oczyszczenie calego organizmu ze zlogow przemiany materii j rewelacyjny srodek w leczeniu reumatyzmu i kamieni nerkowych, sluzy takze pieknosci cery u pan i panow ? Jesli tak to komentator jest w czepku urodzony”…

      • krzyk58
        22 marca 2017 at 18:03

        A juści,łaskawa Pani…. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Historia

About FRINGILLA,

Scroll Up